Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Obfite piersi, pełne biodra - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Obfite piersi, pełne biodra

Электронная книга - «Obfite piersi, pełne biodra». Краткое содержание книги:

Obfitymi piersiami i pełnymi biodrami natura obdarza kobiety z rodziny Shangguan, mieszkającej w małej chińskiej wiosce, w prowincji Shandong. Od obfitych piersi i matczynego mleka uzależniony jest narrator powieści, długo wyczekiwany syn, brat ośmiu starszych sióstr. Losy rodziny ukazane są na tle wydarzeń historycznych, począwszy od Powstania Bokserów w 1900 roku, poprzez upadek dynastii Qing, inwazję japońską, walki Kuomintangu z komunistami, „rewolucję kulturalną”, aż do reform gospodarczych. Na prowincji życie toczy się jednak obok wielkich przemian, rządzą tam najprostsze instynkty, a podstawową wartością jest przetrwanie.
W powieści Obfite piersi, pełne biodra wszystko jest trochę oderwane od rzeczywistości, pełne makabrycznych zdarzeń i wynaturzonych postaci, ocierające się o magię – a jednocześnie opisane prostym, niezwykle obrazowym językiem, przesycone ironią i czarnym humorem. Zręczność stylistyczna i wybujała fantazja Mo Yana powodują, że lektura wciąga na długo – jest to jedna z tych książek, które czyta się zachłannie, mimo że ogłuszają, wyprowadzają z równowagi.
1 ... 123 124 125 126 127 128 129 130 131 ... 185
Перейти на страницу:

38

Serce Shangguana Jintonga biło jak szalone; czuł, jak gorąca krew uderza mu do głowy. Dłoń, w której trzymał zdjęcie, drżała. Delikatnie rozchylone, pełne wargi Nataszy odsłaniały lśniące bielą zęby; ciepłe tchnienie, nasycone zapachem orchidei, wznosiło się ku oczom Jintonga, słodkie uczucie kręciło go w nosie. Przyglądał się lnianym długim włosom, opadającym na gładkie ramiona. Sukienka z dużym, okrągłym dekoltem, należąca zapewne do matki lub starszej siostry Nataszy, wisiała luźno na wdzięcznych, jędrnych piersiach. Smukła szyja i głęboka dolina pośrodku klatki piersiowej nie pozostawiały żadnych wątpliwości. W jego oczach niespodziewanie zalśniły łzy. Wzrok miał zamglony, lecz zarys jej piersi widział niezwykle wyraźnie. Słodki zapach mleka wypełniał jego duszę; wydało mu się, że słyszy odległe wołanie z północy, z nieskończonych stepów, a tam, w gęstym gaju melancholijnych brzóz, stoi maleńka drewniana chatka i świerki przysypane śniegiem… Piękne pejzaże przesuwały mu się przed oczami, jakby oglądał pokaz ruchomych obrazków. Pośrodku każdego obrazu stała Natasza z naręczem purpurowych kwiatów. Jintong zakrył oczy dłońmi i rozpłakał się ze szczęścia. Łzy przeciekały mu między palcami.

– Kolego Shangguan, co się stało? – spytała dziewczyna o spiczastym podbródku, szturchając go nieśmiało w ramię.

Jintong czym prędzej schował zdjęcie.

– Nic, nic – odrzekł.

Tę noc Shangguan Jintong przeżył na pograniczu snu i jawy. Natasza ciągle paradowała mu przed oczyma w swojej luźnej sukni, a on płynną ruszczyzną mówił jej mnóstwo słodkich słów; jej twarz wyrażała to zadowolenie, to gniew, strącała go ze szczytów podniecenia w otchłanie rozpaczy, by za chwilę jednym uwodzicielskim uśmiechem wyciągnąć go z powrotem na powierzchnię.

O świcie kolega, który spał na niższej pryczy, ojciec dwojga dzieci, nazwiskiem Zhao Fengnian, poskarżył się:

– Shangguan Jintong, świetnie mówisz po rosyjsku, ale wolałbym, żebyś pozwolił mi się wyspać!

Shangguan Jintong, z okropnym bólem głowy, pozbywszy się już wizji Nataszy, przeprosił Zhao Fengniana zbolałym tonem. Zhao Fengnian spojrzał na jego poszarzałą twarz i spierzchnięte wargi i zapytał ze zdumieniem:

– Nie jesteś czasem chory, Shangguan?

Jintong pokręcił obolałą głową, czując, że bieg jego myśli przypomina wóz, który wspina się po śliskiej górskiej drodze, a następnie w niekontrolowany sposób zsuwa się ze zbocza, u którego stóp, po łące porośniętej purpurowym kwieciem, piękna Natasza biegnie ku niemu bez słowa, unosząc rąbek sukni.

Jintong uchwycił się filaru piętrowego łóżka i jął raz po raz uderzać weń głową.

Zhao Fengnian zawołał Xiao Jinganga, głównego pedagoga, dawnego członka wojskowej brygady produkcyjnej i działacza robotniczo-chłopskiego, który niegdyś poprzysiągł, że doprowadzi do rozstrzelania pani Huo za noszenie krótkich spódnic, twierdził bowiem, że noszenie spódnic jest objawem upadku moralnego. Spojrzenie ponurych, małych oczek, osadzonych w twardej jak stal twarzy, natychmiast ścięło lodem umysł Jintonga, w którym gotowało się niczym w garze. Jintong poczuł się, jakby wyciągnięto go z jakiejś przerażającej pułapki.

– Shangguan Jintong, co ty wyprawiasz?! – spytał surowo Xiao Jingang.

– Xiao Jingang, pilnuj swego nosa, plackowata gębo! – Chcąc przy pomocy surowości Xiao Jinganga uwolnić się od Nataszy, Shangguan Jintong starał się doprowadzić go do furii, nie zważając na konsekwencje.

Xiao huknął go pięścią w czaszkę.

– Ty dupku! Jak śmiesz się tak do mnie odzywać?! Nie puszczę ci tego płazem, pupilku pani Huo Lina!

Przy śniadaniu, patrząc na stojącą przed nim miskę gęstej zupy kukurydzianej, Shangguan Jintong poczuł nieznośne mdłości. Ze zgrozą zdał sobie sprawę, że wraca jego uzależnienie od mleka i wstręt do zwykłego pożywienia. Podniósł więc miskę do ust i z pomocą resztek świadomości, które ostały się w jego zmąconym umyśle, zmusił się do picia. Ledwie jego wzrok padł na zupę, wydało mu się, że widzi parę piersi wyłaniających się z wnętrza miski. Naczynie wypadło mu z rąk na podłogę i potłukło się na kawałki. Gorąca zupa opryskała Jintongowi stopy, lecz nic nie poczuł.

Wystraszeni koledzy zaprowadzili go do lecznicy, gdzie pielęgniarka umyła mu nogi i posmarowała maścią oparzenia. Patrzył tępo przed siebie, na wiszący na ścianie schemat anatomiczny. Kiedy pielęgniarka wetknęła mu termometr do ust, pocmokał wargami tak, jakby ssał pierś. Pielęgniarka dała mu zastrzyk uspokajający i poleciła kolegom zaprowadzić go do internatu.

Podarł na strzępy fotografię Nataszy i wrzucił ją do rzeki za szkołą. Skrawki Nataszy popłynęły z prądem i zakręciły się w niewielkim wirze. Jintong zauważył, że pokawałkowany wizerunek złożył się z powrotem w całość. Natasza niczym piękna syrena pluskała się nago; jej mokre włosy sięgały aż do bioder. Melancholijnie przekrzywiając głowę, ze strużką wody spływającą w dół szyi, podtrzymywała piersi dłońmi; jaskrawoczerwone sutki przypominały dojrzałe maliny. Tony znajomej, rzewnej ludowej pieśni popłynęły nad wodą. Natasza spojrzała na Jintonga z wyrzutem. Usłyszał wyraźnie jej słowa: „Jak możesz być taki okrutny?!" Jintong poczuł w sercu kłujący ból, jakby przebito je ostrzem. Zapach piersi ogarnął go niczym fala.

Koledzy, którzy poszli za nim, ujrzeli z daleka, jak z rozpostartymi ramionami rzuca się do rzeki, coś krzycząc. Niektórzy pobiegli za nim na brzeg, inni wrócili do szkoły po pomoc.

Shangguan Jintong zanurkował aż na dno. Dostrzegł Nataszę przemykającą się jak rybka wśród wodorostów, próbował ją zawołać, lecz Zakrztusił się wodą.

Gdy otworzył oczy, zorientował się, że leży na matczynym kangu. W głowie miał pustkę, w uszach dźwięczały mu odgłosy podobne do tych, jakie wydaje drut wysokiego napięcia na silnym zimowym wietrze. Próbował usiąść, lecz matka powstrzymała go. Nakarmiła go kozim mlekiem z butelki. Jakieś niejasne wspomnienia podpowiadały mu, że tamta górska koza już dawno zdechła – zatem skąd się wzięło mleko? Odrętwiały umysł nie chciał słuchać jego poleceń, zamknął więc oczy ze znużeniem. Półprzytomny, usłyszał, że matka i Najstarsza Siostra mówią coś o egzorcyzmach. Ich głosy dochodziły jak z wnętrza butelki – bardzo ciche, bardzo odległe.

– Coś go opętało – rzekła matka.

– Ale co? – spytała Najstarsza Siostra.

– Myślę, że lisi duch go dręczy.

– Może to ta wdowa? Za życia nawiedziła ją Lisia Nieśmiertelna.

– Masz rację. Ale żeby opętać naszego Jintonga? Ech, a już myślałam, że nastały dla nas dobre czasy…

– Dobre czasy? Te dobre czasy są dla mnie istną udręką – rzekła Najstarsza Siostra. – Ten półczłowiek niedługo rozgniecie mnie na śmierć. Przypomina psa… Jest do niczego! Mamo, nie miej mi za złe, jeśli zrobię coś strasznego…

1 ... 123 124 125 126 127 128 129 130 131 ... 185
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)