Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Obfite piersi, pełne biodra - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Obfite piersi, pełne biodra

Электронная книга - «Obfite piersi, pełne biodra». Краткое содержание книги:

Obfitymi piersiami i pełnymi biodrami natura obdarza kobiety z rodziny Shangguan, mieszkającej w małej chińskiej wiosce, w prowincji Shandong. Od obfitych piersi i matczynego mleka uzależniony jest narrator powieści, długo wyczekiwany syn, brat ośmiu starszych sióstr. Losy rodziny ukazane są na tle wydarzeń historycznych, począwszy od Powstania Bokserów w 1900 roku, poprzez upadek dynastii Qing, inwazję japońską, walki Kuomintangu z komunistami, „rewolucję kulturalną”, aż do reform gospodarczych. Na prowincji życie toczy się jednak obok wielkich przemian, rządzą tam najprostsze instynkty, a podstawową wartością jest przetrwanie.
W powieści Obfite piersi, pełne biodra wszystko jest trochę oderwane od rzeczywistości, pełne makabrycznych zdarzeń i wynaturzonych postaci, ocierające się o magię – a jednocześnie opisane prostym, niezwykle obrazowym językiem, przesycone ironią i czarnym humorem. Zręczność stylistyczna i wybujała fantazja Mo Yana powodują, że lektura wciąga na długo – jest to jedna z tych książek, które czyta się zachłannie, mimo że ogłuszają, wyprowadzają z równowagi.
1 ... 122 123 124 125 126 127 128 129 130 ... 185
Перейти на страницу:

– Nawet o tym nie myśl, niemowo, prędzej poślubię wieprza, niż wyjdę za ciebie!

Z naszej uliczki dobiegł dźwięk gongów. Gwarny tłum wkroczył przez główną bramę na nasze podwórko. Grupie przewodził szef okręgu, za nim podążało kilkunastu urzędników i chmara dzieciaków z podstawówki z bukietami kwiatów. Szef okręgu wkroczył do domu zgięty w ukłonie.

– Gratulacje, najszczersze gratulacje! – zwrócił się do matki.

– Z jakiej okazji? – spytała chłodno matka.

– Niebiosa się do pani uśmiechnęły, cioteczko. Zaraz wszystko wytłumaczę.

Dzieci na podwórku wymachiwały bukietami, pokrzykując:

– Gratulacje! Szczere gratulacje i życzenia szczęścia! Gratulacje!

Szef okręgu wystawił w górę palec i rzekł:

– Cioteczko! Po powtórnym przeglądzie materiałów związanych z reformą rolną doszliśmy do wniosku, że wasza rodzina została błędnie zaklasyfikowana do klasy średniozamożnych chłopów. W wyniku różnych okoliczności wasza sytuacja się pogorszyła i staliście się biednymi chłopami. Anulowaliśmy zatem tę błędną klasyfikację i nadaliśmy wam status biednych chłopów. To pierwsza radosna wieść. Zbadaliśmy również dokumenty dotyczące japońskiej masakry z tysiąc dziewięćset trzydziestego dziewiątego roku i odkryliśmy, że pani teściowa i mąż brali udział w czynnym oporze przeciw najeźdźcy i powinni zostać uhonorowani jako męczennicy. Powinni otrzymać należne im miejsce w historii, a pani rodzina winna cieszyć się statusem bohaterów rewolucji. To druga radosna wieść. W związku z powyższymi zmianami i rehabilitacją nasza szkoła średnia zdecydowała się przyjąć Shangguana Jintonga. Aby mógł nadrobić stracony czas, szkoła wyznaczy mu indywidualnego nauczyciela. Oprócz tego pani wnuczka, Sha Zaohua, również zyska możliwość nauki. Powiatowa trupa teatralna właśnie przyjmuje uczniów – dołożymy wszelkich starań, by została do niej przyjęta. To trzecia radosna wieść. A czwarta, oczywiście, to powrót w glorii i chwale towarzysza Suna Niemowy, pani zięcia, który walcząc w armii ochotniczej, został bohaterem pierwszej klasy. Piąta radosna wieść to ta, że nasz szpital weteranów zdecydował się w wyjątkowym trybie przyjąć pani córkę, Shangguan Laidi, na stanowisko pielęgniarki pierwszej rangi. Będzie otrzymywała miesięczną pensję bez konieczności stawiania się w miejscu pracy. Szósta radosna wieść jest najszczęśliwsza ze wszystkich. Serdecznie gratulujemy długo wyczekiwanego spotkania naszego bohatera narodowego i jego żony, Shangguan Laidi! Organizacją ceremonii zajmą się władze okręgowe. Cioteczko, jako prawdziwej matce rewolucji przynosimy ci dzisiaj aż sześć radosnych wieści!

Matka stała nieruchomo jak rażona gromem, z wytrzeszczonymi oczami i otwartymi ustami; miska wypadła jej z ręki na podłogę.

Szef okręgu skinął ręką na jednego z urzędników, który zostawiając w tyle rozwrzeszczaną chmarę dzieci, zbliżył się w towarzystwie młodej kobiety z naręczem kwiatów i wręczył szefowi okręgu białą kopertę.

– Oto zaświadczenie dla rodziny męczenników – rzekł półgłosem.

Szef okręgu przyjął kopertę i trzymając ją oburącz, zwrócił się do matki:

– Cioteczko, to zaświadczenie o męczeńskim pochodzeniu dla waszej rodziny.

Matka przyjęła kopertę drżącymi rękami. Zbliżyła się młoda kobieta i włożyła jej bukiet białych kwiatów w zgięcie łokcia. Następnie urzędnik podał szefowi okręgu czerwoną kopertę.

– Zaświadczenie o zatrudnieniu – poinformował.

Szef okręgu przyjął czerwoną kopertę i podał Najstarszej Siostrze ze słowami:

– Oto pani zaświadczenie o zatrudnieniu.

Najstarsza Siostra dalej trzymała z tyłu uwalane popiołem ręce, więc szef okręgu wyciągnął jej ramię zza pleców i umieścił czerwoną kopertę w dłoni, mówiąc:

– To się pani słusznie należy.

Młoda kobieta włożyła jej pod pachę bukiet purpurowych kwiatów. Następnie urzędnik podał szefowi okręgu żółtą kopertę.

– Zaświadczenie o przyjęciu do szkoły – oznajmił.

Szef okręgu przekazał mi ją i oznajmił:

– Mały braciszku, masz przed sobą wielką przyszłość, ucz się pilnie!

Młoda kobieta podała mi żółty bukiet, obdarzając mnie wyjątkowo czułym spojrzeniem pięknych oczu. Wdychając delikatny zapach złotych kwiatów, przypomniałem sobie o obrączce w moim żołądku. A niech to, gdybym wiedział o wszystkim wcześniej, na pewno bym jej nie łykał! Urzędnik podał szefowi okręgu czerwoną kopertę, mówiąc:

– To z trupy teatralnej.

Szef okręgu rozejrzał się za Sha Zaohua. Dziewczynka wyskoczyła zza drzwi i wzięła kopertę, wymienili uścisk dłoni, a szef okręgu powiedział:

– Panienko, ucz się pilnie, postaraj się zostać słynną aktorką!

Młoda kobieta podała jej bukiet purpurowych kwiatów. Gdy Zaohua sięgała po nie, na podłogę upadł lśniący złotem medal. Szef okręgu schylił się, podniósł go i przeczytał wygrawerowany napis, po czym oddał medal siedzącemu na kangu głuchoniememu. Niemowa przypiął sobie złocisty krążek do piersi, a ja pomyślałem uradowany: mamy w rodzinie doskonałego złodzieja! Wreszcie szef okręgu przyjął z ręki urzędnika ostatnią, niebieską kopertę i oświadczył:

– Towarzyszu Sunie Niemowo, oto akt małżeństwa z Shangguan Laidi. Władze okręgowe załatwiły za was wszystkie formalności rejestracyjne. Musicie tylko w najbliższym czasie umieścić na formularzu swoje odciski palców.

Młoda kobieta na wyciągniętych rękach podała Niemowie bukiet niebieskich kwiatów.

– Cioteczko, może chciałaby pani nam coś powiedzieć? Proszę się nie krępować, jesteśmy jedną wielką rodziną!

Matka spojrzała z troską na Najstarszą Siostrę. Laidi stała nieruchomo z bukietem w ręku; kącik jej ust, wykrzywiany skurczami, dosięgał niemal prawego ucha; kilka łez skapnęło na purpurowe kwiaty i zalśniło na płatkach jak rosa.

– W czasach nowego społeczeństwa powinniśmy słuchać, co mają do powiedzenia nasze dzieci – odparła matka wymijająco.

– Towarzyszko Shangguan Laidi – rzekł szef okręgu – a może pani chciałaby nam coś przekazać?

Laidi spojrzała na nas.

– Widać taki mój los – westchnęła.

– Wspaniale! – ucieszył się szef okręgu. – Przyślę kogoś do pomocy, żeby uporządkować dom, a jutro wieczorem urządzimy wesele!

W noc przed dniem zaślubin głuchoniemego i Shangguan Laidi wydaliłem złotą obrączkę.

Kilkunastu lekarzy szpitala powiatowego, tworzących grupę specjalną pod kierownictwem radzieckiego specjalisty, stosując teorię Pawłowa, wyleczyło mnie z uzależnienia od mleka i awersji do zwykłego jedzenia.

Uwolniwszy się od tej uciążliwej dolegliwości, wstąpiłem do szkoły średniej. Robiłem błyskawiczne postępy i wkrótce zostałem najlepszym uczniem pierwszej klasy szkoły średniej w Dalanie. Był to prawdziwy złoty wiek mojego życia: należałem do najbardziej rewolucyjnej rodziny, byłem najinteligentniejszy, miałem krzepkie ciało i ładną twarz, na której widok wszystkie koleżanki spuszczały nieśmiało wzrok, oraz ogromny apetyt. W szkolnej stołówce potrafiłem nabić na pałeczkę olbrzymi kawał kukurydzianej bułki, gotowanej na parze, chwycić w drugą rękę wielką dymkę i pochłonąć to wszystko w mig, jednocześnie żartując z kolegami. Po pół roku przeskoczyłem dwie klasy i w trzeciej byłem prymusem z rosyjskiego. Przyjęli mnie bez żadnych trudności do Ligi Młodzieżowej, gdzie wkrótce zostałem członkiem komitetu propagandowego, którego głównym celem było śpiewanie pieśni, zwłaszcza rosyjskich piosenek ludowych po rosyjsku. Miałem mocny głos, czysty jak mleko i mocny jak cebula, każde wyśpiewane przeze mnie zdanie wibrowało. Byłem najjaśniejszą gwiazdą szkoły średniej w Dalanie w drugiej połowie lat pięćdziesiątych. Pani Huo, nasza nauczycielka, która pracowała jako tłumaczka dla rosyjskich specjalistów, kobieta o regularnych rysach twarzy, szczególnie mnie sobie upodobała i często chwaliła na lekcjach, mówiąc, że mam talent do języków obcych. Bym mógł doskonalić swoją znajomość rosyjskiego, skontaktowała mnie z uczennicą dziewiątej klasy z miasta Czyta w Związku Radzieckim; mieliśmy pisać do siebie listy. Była córką radzieckiego specjalisty, który pracował w Chinach; na imię jej było Natasza. Wymieniliśmy zdjęcia. Patrzyła na mnie z czarno-białego portretu wielkimi, nieco zdziwionymi oczyma, okolonymi gęstymi, podkręconymi rzęsami.

1 ... 122 123 124 125 126 127 128 129 130 ... 185
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)