Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Obfite piersi, pełne biodra - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Obfite piersi, pełne biodra

Электронная книга - «Obfite piersi, pełne biodra». Краткое содержание книги:

Obfitymi piersiami i pełnymi biodrami natura obdarza kobiety z rodziny Shangguan, mieszkającej w małej chińskiej wiosce, w prowincji Shandong. Od obfitych piersi i matczynego mleka uzależniony jest narrator powieści, długo wyczekiwany syn, brat ośmiu starszych sióstr. Losy rodziny ukazane są na tle wydarzeń historycznych, począwszy od Powstania Bokserów w 1900 roku, poprzez upadek dynastii Qing, inwazję japońską, walki Kuomintangu z komunistami, „rewolucję kulturalną”, aż do reform gospodarczych. Na prowincji życie toczy się jednak obok wielkich przemian, rządzą tam najprostsze instynkty, a podstawową wartością jest przetrwanie.
W powieści Obfite piersi, pełne biodra wszystko jest trochę oderwane od rzeczywistości, pełne makabrycznych zdarzeń i wynaturzonych postaci, ocierające się o magię – a jednocześnie opisane prostym, niezwykle obrazowym językiem, przesycone ironią i czarnym humorem. Zręczność stylistyczna i wybujała fantazja Mo Yana powodują, że lektura wciąga na długo – jest to jedna z tych książek, które czyta się zachłannie, mimo że ogłuszają, wyprowadzają z równowagi.
1 ... 119 120 121 122 123 124 125 126 127 ... 185
Перейти на страницу:

– Liang, posłuchaj babki, zachowuj się cicho. Babcia wie, że jest ci bardzo smutno, ale najważniejsze, by nie niepokoić teraz twojego ojca. Pozwólmy mu w spokoju, bez trosk, stawić czoło tej ostatniej próbie.

Słowa matki niczym zaklęcie w mgnieniu oka zamieniły wściekłego wilczka w łagodną owieczkę.

Dwóch mocno zbudowanych żołnierzy chwyciło Simę Ku za ramiona i siłą odwróciło go twarzą w kierunku stawu. Deszczówka, która zbierała się w nim od trzydziestu lat, przypominała olej cytrynowy; w lustrze wody odbijała się zniszczona twarz Simy Ku z nowymi bliznami na policzkach. Stał tyłem do żołnierzy, spoglądając na powierzchnię stawu. Zobaczył niezliczone odbicia twarzy kobiet, poczuł ich unoszące się nad wodą zapachy. Nagle ogarnęło go uczucie słabości; jego spokojne dotąd serce zalały burzliwe fale emocji. Odwrócił się siłą i zwrócił się ostrym tonem do zdumionego szefa wydziału prawnego powiatowego biura bezpieczeństwa oraz do zawodowych strzelców, którzy potrafili zabijać bez mrugnięcia okiem:

– Nie pozwolę strzelać sobie w plecy!

Patrząc w zastygłe twarze swoich katów, doznał przeszywającego bólu blizn na policzkach.

Dumny Sima Ku poczuł żal na wspomnienie wydarzeń poprzedniego dnia.

Kiedy przedstawiciel wymiaru sprawiedliwości przekazał mu wiadomość o wyroku śmierci, przyjął ją z radością. Urzędnik zapytał go, czy ma jakieś życzenia, a on pogładził zarost na brodzie i oznajmił:

– Chciałbym, żeby przyszedł golarz i mnie ogolił.

– Przekażę to zwierzchnikom – odrzekł urzędnik.

Zjawił się golarz ze swoją skrzyneczką i z drżeniem wszedł do celi skazańca. Bez ceregieli ogolił mu głowę, po czym zabrał się do zarostu. Ogoliwszy połowę, zaciął Simę Ku w policzek. Sima wrzasnął z bólu, a golarz przeraził się tak bardzo, że wyskoczył z celi i schował się za dwóch uzbrojonych strażników.

– Włosy ma grubsze od kolców jeża – oznajmił, pokazując stępioną brzytwę. – Cała poszczerbiona. Broda jest jeszcze gorsza, zarost gruby jak ciernie. On skupia swoją energię w cebulkach włosowych!

Golarz pozbierał narzędzia i chciał odejść, lecz Sima Ku krzyknął za nim:

– Co to ma znaczyć, ty psie? Mam się spotkać z moimi przodkami z ogoloną do połowy gębą?

– Brodę masz już wystarczająco twardą, skazańcze, a jeszcze skupiasz tam całą energię! – oburzył się golarz.

– Synu – rzekł Sima Ku, nie wiedząc, czy ma się śmiać, czy płakać. – Nie mam pojęcia, o co ci chodzi z tą energią. Nie miej pretensji do trawy, gdy nie umiesz się na nią wysikać.

– A to twoje stękanie to co, jak nie skupianie energii? – odparł bystro golarz. – Nie jestem głuchy!

– Ty idioto! Jęczę z bólu!

– Panie majster, rób pan swoją robotę – odezwał się jeden ze strażników. – Wysil się pan trochę i ogol człowieka do końca.

– Nie da rady. Musicie zawołać lepszego speca – oznajmił golarz.

– Diabli cię nadali – westchnął Sima Ku. – Skąd się biorą tacy partacze? Zdejmijcie mi te kajdanki, chłopcy, to sam się ogolę.

– Co to, to nie! – odmówił stanowczo strażnik. – Jeśli nam przy okazji uciekniesz albo popełnisz samobójstwo, wszystko będzie na nas.

– Pieprzyć wasze matki! – zezłościł się Sima Ku. – Zawołajcie tu swojego szefa – zażądał, pobrzękując kajdankami o stalowe kraty w oknie.

Nadbiegła pani oficer służby bezpieczeństwa.

– O co się awanturujesz, Sima Ku? – spytała.

– Popatrz pani na moją brodę. Ogolili mi połowę, a dalej nie chcą, bo za twarda. Rozumie pani coś z tego?

– Nie. Czemu nie chce pan go ogolić? – Klepnęła golarza w ramię.

– Ma za twardą brodę i jeszcze skupia tam całą swoją energię!

– Pieprzyć twoich przodków! Co ty wygadujesz, do cholery?

Golarz pokazał wyszczerbioną brzytwę.

– Może niech pani podejmie męską decyzję i zdejmie mi te kajdany, to się sam ogolę. To moja ostatnia prośba w życiu – rzekł Sima Ku do funkcjonariuszki.

Pani oficer, która wcześniej brała udział w jego schwytaniu, wahała się przez chwilę, po czym poleciła strażnikowi:

– Zdejmij mu kajdanki.

Strażnik, trzęsąc się ze strachu, zdjął kajdanki Simie Ku i czym prędzej odskoczył na bok. Sima Ku rozmasował sobie spuchnięte nadgarstki i rozprostował ręce. Pani oficer zabrała brzytwę golarzowi i wręczyła mu. Sima Ku przyjął narzędzie i z uczuciem popatrzył w jej czarne, podobne do winogron oczy, ozdobione gęstymi brwiami.

– Nie boi się pani, że ucieknę albo popełnię samobójstwo? – spytał.

– Nie byłbyś prawdziwym Simą Ku, gdybyś to zrobił – odparła z uśmiechem.

– Kto by pomyślał, że to właśnie kobieta zrozumie mnie naprawdę – westchnął Sima Ku.

Uśmiechnęła się lekceważąco.

Sima Ku przyjrzał się jej twardym, czerwonym wargom, po czym przesunął spojrzenie niżej, na klatkę piersiową, gdzie pod mundurem w kolorze khaki rysowały się spore wypukłości.

– Piersi ma pani niemałe, siostrzyczko! – zauważył.

– Śmierć blisko, a tobie jeszcze zbytki w głowie! – wycedziła gniewnie przez zaciśnięte zęby.

– Byłem w życiu z wieloma kobietami, siostrzyczko – rzekł ponuro Sima Ku. – Co za szkoda, że nie zdążyłem pójść do łóżka z żadną komunistką!

Funkcjonariuszka z wściekłością wymierzyła mu policzek, tak głośno, że kurz posypał się z krokwi. Uśmiechnęła się i oznajmiła, jakby nic się nie stało:

– Mam młodą szwagierkę, która jest komunistką. To bardzo bezkompromisowa osoba i ma piękne, duże piersi…

Poczerwieniała. Splunęła Simie Ku w twarz i rzuciła niskim głosem:

– Uważaj, kundlu, bo cię wykastruję!

Pełen gniewu i rozpaczy krzyk Simy Tinga rozproszył gorzkie wspomnienia Simy Ku. Zobaczył kilku żołnierzy, przeprowadzających jego starszego brata przez tłum.

– Jestem niewinny! To fałszywe oskarżenie! Mam wielkie zasługi, już dawno zerwałem z moim młodszym bratem… – szlochał Sima Ting, lecz nikt nie zwracał uwagi na jego słowa.

Sima Ku westchnął, czując w sercu ukłucie winy. Jego starszy brat był dobrym, lojalnym krewnym, w ciężkich czasach zawsze troszczył się o niego, choć jego słowa nieraz temu przeczyły. Sima Ku przypomniał sobie, jak wiele lat temu wybrał się z bratem do miasta.

Byłem jeszcze niewyrośniętym chłopakiem. Pewnego razu poszliśmy z bratem odbierać długi. Kiedy szliśmy uliczką Pudrową, wyskoczyła grupka upudrowanych i uróżowanych kobiet i gdzieś go wciągnęła. Gdy wrócił, miał całkiem pustą sakiewkę. „Braciszku – powiedział. – Kiedy wrócimy do domu, powiemy ojcu, że nas napadli i okradli po drodze". Innym razem, a było to Święto Środka Jesieni, brat spił się do nieprzytomności. Mąż kobiety, z którą spał, rozebrał go do naga i powiesił na soforze. „Braciszku, pomóż mi zejść, migiem, migiem!" Z głowy leciała mu krew. „Co się stało, bracie?" – spytałem. Zawsze był bardzo dowcipny. Powiedział: „No cóż, braciszku, główka nieźle się zabawiła, a głowa musiała zapłacić!"

Sima Ting miał miękkie kolana i nie był w stanie stać samodzielnie.

– Sima Ting, gadaj, gdzie jest skarbiec Szczęśliwej Rezydencji? – spytał go wioskowy urzędnik. – Jeśli nie powiesz, pójdziesz na śmierć razem z nim!

1 ... 119 120 121 122 123 124 125 126 127 ... 185
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)