Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Kroki w nieznane. Almanach fantastyki. Tom 5
Kroki w nieznane. Almanach fantastyki. Tom 5 - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Kroki w nieznane. Almanach fantastyki. Tom 5

Электронная книга - «Kroki w nieznane. Almanach fantastyki. Tom 5». Краткое содержание книги:

Najnowszy almanach fantastyki Kroki w nieznane prezentuje szesnaście różnorodnych opowiadań autorów z Australii, Argentyny, Rosji, Stanów Zjednoczonych, Ukrainy i Wielkiej Brytanii. Wśród nich nowa krew, niedawne debiutantki (McCarron, Swirsky) oraz autorzy rozwijający skrzydła (Bacigalupi, Kosmatka, Ostapenko). Są też stare wygi, z niemałym dorobkiem, których tekstów nie było nam dane posmakować dotychczas (Brown, Kaługin) lub spotykaliśmy się z ich twórczością okazjonalnie (Kessel, szczególnie Waldrop). Oczywiście są także wielkie nazwiska (Egan, Kress, Silverberg, czy Willis), a oprócz tego pisarze wyjątkowi, za sprawą wyobraźni (Ballantyne), poetyckiego stylu (McDonald), czy prozy o niesamowitym klimacie (Nielsen)…
1 ... 122 123 124 125 126 127 128 129 130 ... 146
Перейти на страницу:

— A wy? — zwrócił się pisarz do Stuarta i Sam.

Oboje wymienili spojrzenia. Stuart przekroczył czterdziestkę a Samantha była odeń o dziesięć lat młodsza i stanowili nierozłączną parę — jakby zbliżyły ich doświadczenia wyniesione spod kopuł wskrzeszenia w odległym, obcym świecie.

— Tak naprawdę nie za często rozmyślałem o mojej śmierci albo wskrzeszeniu — powiedział Stuart. — Przyjąłem za rzecz oczywistą, że wrócę na Ziemię, by dalej żyć z Sam — miałem wypadek, gdy byliśmy małżeństwem zaledwie od roku — i wrócę do moich uniwersyteckich wykładów. Ale gdy byłem w kopule dowiedziałem się, że mogę przeżyć znacznie więcej, niż doświadczyłem, czy doświadczę na Ziemi.

— A jednak wróciłeś — stwierdził George.

Stuart spojrzał na żonę.

— Kochałem Sam — powiedział. — Kusiło mnie… kusiło, żeby tam zostać, ale doszedłem do wniosku, że zawsze mogę powrócić do gwiazd… później.

— Zabiłam się w dwa dni po śmierci Stuarta — odezwała się Samantha patrząc na Gergory’ego niemal z wyzwaniem w oczach. — Chciałam być przy nim. Nie mogłam żyć bez niego, nawet przez sześć miesięcy. — Urwała nagle i wbiła wzrok w swój kufel.

— I co? — ponaglił ją łagodnie Gregory.

— I gdy się tam dostałam, znaczy, gdy mnie wskrzeszono… nadal kochałam Stu, ale coś… nie wiem… coś się zmieniło. — Uśmiechnęła się. — Czułam zew gwiazd i wiedziałam, że nic już nigdy nie będzie takie samo. A jednak postanowiłam wrócić, zobaczyć jak powiodło się Stuartowi i pozostać przy nim.

— I jak wyszło? — zapytałem. — „Żyli długo i szczęśliwie”, tak?

— Oboje czuliśmy to samo — stwierdził Stuart. — Było tak, jakby nasza miłość została poddana testowi przez to, czego się tam dowiedzieliśmy. Zastanawialiśmy się nad powrotem, ale… padliśmy ofiarą przyzwyczajeń… praca, ta knajpka… — podniósł kufel w pełnym ironii salucie.

— To bardzo ciekawe — stwierdził Gregory. — Pogrzebałem trochę tu i tam. Na początku tylko dwie osoby na dziesięć wskrzeszonych decydowały się na pozostanie wśród gwiazd. Większość wybierała to, co było już im znane. Teraz zostaje na górze siedem osób z dziesięciu. A wygląda na to, że ta liczba będzie wzrastać.

— I jak myślisz, dlaczego tak się dzieje? — zapytał Ben.

Gregory zacisnął wargi w cienką linię i przez chwilę zastanawiał się nad odpowiedzią.

— Może nauczyliśmy się ufać Kethanim. Rozeszły się opowieści tych, co byli wśród gwiazd i wrócili; zrozumieliśmy, że nie ma się czego bać.

— Ale z pewnością licznym z nas wystarczyłoby to, co już znamy — stwierdziła Elizabeth jak zawsze twardo trzymająca się rzeczywistości. — Wielu chciałoby wrócić, żeby na Ziemi robić to, co zawsze lubili.

— Można by tak pomyśleć — odparł Gregory potrząsając głową. — Ale gdybyś poznała, jak to jest doświadczyć wskrzeszenia i instruktażu Kethanich, a potem zobaczyłabyś gwiazdy…

— Mówisz tak, jakbyś osobiście tego doświadczył… — przerwał mu Stuart.

— Niestety, nie — uśmiechnął się Gregory. — Ale żeby napisać serię powieści o Kethanich, rozmawiałem z setkami, może nawet tysiącami łudzi, którzy wrócili z gwiazd.

— I co? — zapytałem.

— I dowiedziałem się, że wobec perspektywy życia wśród gwiazd idea drugiego życia na Ziemi wielu osobom wydaje się mało zachęcająca. A gdy doświadczyli życia tam, w górze, odkryli, że na Ziemi niełatwo im wytrzymać. — Uśmiechnął się. — Słowami, które wciąż się pojawiały w ich wypowiedziach były „prowincja” albo „zadupie”.

Przez chwilę każdy w milczeniu sączył swoje piwo.

— A ty, Gregory? — przerwałem wreszcie ciszę. — Co zrobisz?

Powiódł wzrokiem kolejno po twarzach nas wszystkich.

— Kiedy umrę — powiedział — na co chyba nie trzeba będzie zbyt długo czekać, zostanę wśród gwiazd, żeby robić to, czego Kethani ode mnie oczekują.

* * *

W kilka dni później poczta dostarczyła mi paczkę książek. Była to trylogia „Powroty”, dzieło Gregory’ego Merralla, które dostałem dzięki uprzejmości wydawcy.

Na cotygodniowym spotkaniu w pubie dowiedziałem się, że tę trylogię przysłano każdemu z nas.

— Nie bardzo wiem, czego miałbym się spodziewać — oznajmił Stuart — ale to dobra rzecz.

— Bardziej, niż dobra — stwierdziła Elisabeth, będąca naszym literackim ekspertem. — Powiedziałabym, że to doskonałe, głęboko poruszające dzieło.

Akurat w ten dzień Gregory odwiedzał swojego wydawcę, nie mieliśmy więc okazji wyrazić mu swoich podziękowań. Przez cały tydzień pochłaniałem kolejne stronice i podobnie jak Stuart i Elisabeth odkryłem, że to oszałamiające doświadczenie.

Gregory potrafił pisać o ideach i ludzkim doświadczeniu tak, że uzupełniały się wzajemnie. Jego bohaterowie byli prawdziwymi ludzkimi istotami z krwi i kości, budzącymi żywe uczucia i reakcję w czytelniku. Jednocześnie opisywał ich doświadczenia w serii filozoficznych debat, które nawet dla takiego literackiego matołka jak ja były zrozumiałe i wciągające.

W następny wtorek zapytałem o opinię Stuarta. Ciekawiło mnie, czy książki Gregory’ego wywarły na tym intelektualiście podobne wrażenie, jak na mnie. Wywarły — i przez następną godzinę, zanim pojawił się ich autor, z zapałem dyskutowaliśmy o trylogii „Powroty”. Odczuwaliśmy też respekt, ponieważ znaliśmy człowieka, który je napisał.

— Ale co wszyscy myślicie o zakończeniu? — zapytał w pewnej chwili Stuart. — Gregory sugeruje jakoby życie na Ziemi dobiegało końca, i to, że naprawdę liczy się tylko wędrówka ludzkości wśród gwiazd.

Ben skwitował to skinieniem głowy.

— Jakby Ziemia była przybrzeżną płycizną, którą musimy opuścić, by rozwijać się dalej.

W tejże chwili do pubu wszedł Gregory, czemu towarzyszyły fanfary dmącego ostro wiatru i zawierucha tańczących wokół niego płatków śniegu. Wszyscy hurmem kopnęliśmy się do lady, żeby postawić mu drinka i wyrazić aplauz.

Sądzę, że uznał całą tę sytuację za nieco ambarasującą.

— Mam nadzieję, że nie doszliście do wniosku, iż przysłanie wam tych książek było trochę aroganckie z mojej strony.

Zapewniliśmy go, że nikt z nas tak nie pomyślał.

— Sęk w tym — podjął wątek z uśmiechem — że chciałbym, byście poznali moje stanowisko. I oszczędziło mi to wygłaszania wykładu.

— Nad czym teraz pracujesz, Gregory? — zapytała Elisabeth.

Zagadnięty zawahał się i spojrzał w głąb swego kufla.

— Mmmm… Mam taką zasadę, żeby nie rozmawiać o książce, dopóki jej nie skończę. Przesąd. Może wynika to z obawy, że taka rozmowa wyczerpie energię, jaką poświęcam na pisanie.

Lis uśmiechnęła się rozbrajająco.

— Ale wśród przyjaciół…

Gregory parsknął śmiechem.

— Wśród przyjaciół i ponieważ skończyłem niemal tę pracę…

I opowiedział nam o swojej kolejnej książce, zatytułowanej „Klub samobójców”.

Była to opowieść o grupce przyjaciół, którzy rozczarowani trudami codziennej egzystencji na Ziemi wydają pożegnalne przyjęcie, po którym każdy odbiera sobie życie i po wskrzeszeniu wszyscy ruszają do gwiazd, jako ambasadorowie Kethanich.

1 ... 122 123 124 125 126 127 128 129 130 ... 146
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)