Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Боевая фантастика » Pierwsze uderzenie [Gust Front - pl]
Pierwsze uderzenie [Gust Front - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pierwsze uderzenie [Gust Front - pl]

Электронная книга - «Pierwsze uderzenie [Gust Front - pl]». Краткое содержание книги:

Mieliśmy prosty wybór: albo będziemy mięsem armatnim, albo... po prostu mięsem. Mogliśmy wysłać nasze wojska i walczyć — tak, jak tylko ludzie potrafią — z rozszalałą hordą, która dosłownie żywiła się łupami swoich międzygwiezdnych podbojów; mogliśmy też czekać, bezbronni, aż zostaniemy pożarci.
Wybraliśmy walkę.
1 ... 115 116 117 118 119 120 121 122 123 ... 167
Перейти на страницу:

To jednak, jak na razie, nie wydawało się konieczne. Wykres oznaczający liczbę Posleenów w dolinie zagłady na początku stale rósł. Potem jednak, kiedy już się wydawało, że wojska centaurów zaraz wedrą się do miasta, otwarto ogień z zasadzki. W tej chwili w Schockoe Bottom nie było już właściwie nic żywego, a straty Ziemian były minimalne. Gdyby stracili więcej niż dwustu żołnierzy, nie licząc tej kompanii rozniesionej w pył z powodu niedopatrzenia jakiegoś idioty, generał byłby bardzo zdziwiony. Zgodnie z raportami, jakie złożono generałowi, całkowite straty wynosiły teraz dwustu pięćdziesięciu zabitych i czterystu dwudziestu rannych. Posleeni stracili natomiast ponad czterdzieści tysięcy wojowników.

Nadal jednak było ich prawie cholerne dwa miliony. Część ich wojska, która nie weszła do strefy śmierci, zaczęła rozdzielać się na boki.

Trzeba ich było zatrzymać.

— Zorganizujcie wycieczkę — zarządził generał.

* * *

Podpułkownik Walter Abrahamson owinął żółty jedwabny szalik wokół szyi i zamachał ręką, dając sygnał do wymarszu. Zasadniczo nie było to najlepsze miejsce dla dowódcy batalionu kawalerii — siedzieć we włazie abramsa, na szpicy szarży prowadzonej wprost na dwa miliony przeciwników. Z drugiej strony, gdzie niby miał się podziać podczas tej akcji? Chodziło o to, żeby dać Posleenom na tyle mocnego prztyczka w nos, aby ruszyli z powrotem do strefy ostrzału. Mógł zostawić to zadanie dowódcom kompanii. Powinien był. Tak brzmiał rozkaz z góry. Jasne. Jak cholera. Ale jak kawalerzysta z krwi i kości mógł nie wziąć udziału w takiej akcji?.

— Stew, upewnij się, że ci narwańcy przy działach wiedzą o tej akcji, bez odbioru — krzyknął do mikrofonu łączności zewnętrznej.

Mimo dźwiękoszczelnego hełmu przyspieszające turbinowe silniki sześćdziesięciu czołgów zahuczały w uszach pułkownika jak erupcja Wezuwiusza.

— Nie ma sprawy — powiedział dowódca bratniego batalionu.

Drugi batalion dwudziestego drugiego pułku kawalerii został skierowany do obrony umocnień na Libby Hill, a ich dowódca wściekle zazdrościł pułkownikowi. — Jestem teraz w Centrum Kierowania Ogniem. Wstrzymają ogień, kiedy tylko brama zacznie się otwierać. Moździerze także nie będą strzelać. Tak na wszelki wypadek, gdybyście chcieli sobie tam urządzić defiladę — zażartował.

— Jasne! — krzyknął Abrahamson.

Machnął do cywilnych saperów przy bramie. Wrota, wielotonowy kolos z betonu i stali, podczepiono do buldożerów, żeby można je było w ogóle otworzyć. Maszyny ruszyły naprzód bardzo ostrożnie, a ich operatorzy pilnie słuchali wskazówek saperów, starając się nie uszkodzić bram. Gdyby się wypaczyły, być może nie dałoby się ich ponownie zamknąć. A wszystkim miało bardzo zależeć na tym, żeby za powracającą kawalerią jednak się zamknęły.

Abrahamson przełączył się na interkom.

— Dobra, podjedźmy do wejścia, bramy już się otwierają.

* * *

Otwarte wrota ukazały im zupełnie obcy świat. Nawała artyleryjska przemieszała nierozpoznawalną papkę ciał Posleenów z potrzaskanymi fragmentami stojących tu do niedawna budynków. W zasięgu wzroku nie było żywej duszy. Grad pocisków artylerii i ogień piechoty dokonał tego, co praktycznie nigdy nie zdarzyło się w bitwie: zabito wszystkich przeciwników. Nawet w najbardziej zaciętych bitwach pierwszej i drugiej wojny światowej zawsze pozostawały jakieś niedobitki. Ale nie tu. Rzeź Posleenów w Schockoe Bottom była efektywna, bezlitosna i całkowita.

— Przejedź sto metrów, powoli naprzód — powiedział Abrahamson przez interkom. — Potem stój i czekaj, aż szwadron do nas wyrówna.

— „Choćbym kroczył ciemną doliną, zła się nie ulęknę…” — powiedział starszy szeregowy Mills, działonowy czołgu.

— …bo ja tu jestem najgorszym skurwielem — zaśmiał się pułkownik, kończąc wojskową wersję psalmu.

— Amen — dodał szeregowy Hulm, kierowca.

Młody szeregowiec był oszołomiony widokiem zniszczeń tak samo jak wszyscy; z jego stanowiska zniszczenia było nawet widać wyraźniej. Bez wahania jednak pchnął przepustnicę wielkiego czołgu i wjechał na pobojowisko.

Czternastą Ulicę pokrywała warstwa jakiejś mazi, którą gąsienice wielkiego pojazdu rozgniatały do postaci pomarańczowego błota. Z wyjątkiem pojedynczych roztrzaskanych spodków Wszechwładców nie napotkali żadnych przeszkód. Czołg najechał na przypadkiem zachowane w całości ciało jakiegoś Posleena. Siedemdziesięciotonowy, pancerny potwór nawet tego nie zauważył.

Nagle starszy szeregowy Mills obrócił w bok wieżyczkę działa.

— Cel. Ruchomy spodek.

Pułkownik sprawdził ekran wyświetlacza. Przekrzywiony na bok spodek sunął powoli na północ, poza obręb strefy śmierci. Wraz z opuszczeniem tumanu pyłu stałby się celem dla ukrytych w wieżach snajperów, ale mógł też być dla nich zagrożeniem.

— Potwierdzam — powiedział pułkownik — Użyć OPL.

— Przyjąłem, OPL — odpowiedział działonowy i przełączył się na system przeciwlotniczy.

M-1E był zmodyfikowaną wersją sprawdzonego czołgu średniego Abrams. Zaprojektowano go do walki z Posleenami, poprawiając grubość pancerza czołowego i kompensacji termicznej, aby stał się bardziej odporny na trafienie pociskiem hiperszybkim i plazmą.

Skorzystano także z patentu, którego pomysłodawcą była armia radziecka.

Rosjanie, którzy sprzedawali swoje czołgi w miejscach, gdzie należało się liczyć z dużą ilością wrogich maszyn powietrznych, zmodyfikowali je tak, aby służyły jednocześnie jako platformy obrony przeciwlotniczej. Po każdej stronie wieży zamontowali dwudziestotrzymilimetrowe działko i dodali odpowiedni do tego system celowniczy. Przy odrobinie szczęścia zmasowany ostrzał przeciwlotniczy batalionu czołgów mógł nawet strącić atakujący samolot.

Amerykanie przyglądali się temu rozwiązaniu z niedowierzaniem i kpiną. Aż do czasu przybycia Galaksjan. Posleeni atakowali zwykle wielkimi masami, ale posiadali także wyjątkową broń. Zdolny do konfrontacji z nimi system uzbrojenia musiał być zdolny do przetrwania trafienia plazmą bądź pociskiem hiperszybkim, a przy tym posiadać dużą siłę rażenia. Wtedy to, zamiast wymyślić coś własnego, Amerykanie skorzystali z pomysłu Rosjan, tylko trochę go ulepszając.

Po każdej stronie wieżyczki M-1E umieścili parę dwudziestopięciomilimetrowych działek bushmaster. Działka obracały się razem z wieżyczką, oprócz tego mogąc poruszać się w pionie. Komputer celowniczy abramsa, zdolny do wykonania za człowieka niemal każdej pracy, został przystosowany do obsługi nowej broni tak, że stała się niewiarygodnie celna. W tym rozwiązaniu nie chodziło jednak o celność. Chodziło o siłę ognia.

Działonowy wybrał „odłamkowo-burzące” w menu rodzajów amunicji, a potem nacisnął spust.

Maksymalna szybkostrzelność działka Bushmaster wynosi dwa i pół tysiąca strzałów na minutę. W samotnego Wszechwładcę wycelowano osiem działek. Pojedyncze naciśnięcie spustu powodowało wystrzelenie serii siedmiu pocisków z każdego działka. Pięćdziesiąt sześć pocisków, każdy zawierający niemal pół kilograma materiału wybuchowego i owinięty drutem na szrapnel, detonowało wokół spodka rozwalając go dokumentnie i wyrzucając Wszechwładcę w powietrze.

— Cel wyeliminowany.

* * *

Działonowy kontynuował przeszukiwanie okolicy, ale poza samotnym Wszechwładcą nie znalazł już żadnego zagrażającego im obiektu. Czołg ruszył przez unoszący się wszędzie pył, dym i wzmagający się z każdym metrem odór posleeńskich trupów. Pozostałe czołgi szwadronu uformowały tyralierę.

1 ... 115 116 117 118 119 120 121 122 123 ... 167
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)