Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]
- Автор: Вебер Дэвид Марк
- Год: 2003
- Язык: польский
- Год: REBIS
- ISBN: 83-7301-389-X
- Переводчик: Jaroslaw Kotarski
- Жанр: Космическая фантастика
Электронная книга - «Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]». Краткое содержание книги:
Tymczasem na Hadesie, planecie więziennej, Honor leczy rany odniesione w trakcie ucieczki. O tym, że przeżyła, wiedzą jedynie dwie osoby. Dzięki pomocy więźniów Harrington opanowuje planetę i obiecuje zabrać ich ze sobą. Jest tylko jeden problem — uwięzionych jest prawie czterysta tysięcy, a ona ma zwyczaj dotrzymywać słowa.
Harmon przyglądała się jej, nie mogąc słowa z siebie wydusić.
Widząc to, Alice Truman westchnęła ciężko i z rezygnacją.
Jacquelyn Harmon była doskonałym oficerem, ale pochodziła z rodziny całkowicie pozbawionej wojskowych tradycji. W pewien sposób przypominała Honor Harrington, która także wywodziła się z rodziny o niewielkich tradycjach służby w Royal Manticoran Navy i wszystko, do czego doszła, zawdzięczała wyłącznie swym umiejętnościom. Alice Truman zaś była córką wiceadmirała, wnuczką kapitan i kontradmirała oraz prawnuczką komodor, dwóch kontradmirałów i Pierwszego Lorda Przestrzeni, toteż doskonale znała i rozumiała układy, intrygi i machinacje istniejące w Royal Manticoran Navy praktycznie od chwili jej poznania. Była to wiedza, której Jackie Harmon nie była w stanie nigdy posiąść. Truman doskonale wiedziała, w jaki sposób Holderman i jego poplecznicy mogą i jeśli im pozwoli, opóźnią lub doprowadzą do zaniechania całej koncepcji lotniskowców. Była nawet w stanie ich zrozumieć, bo miała świadomość, że robią to z przekonania, iż taki właśnie jest ich obowiązek. Jedynym problemem było to, że nie mogła im na to pozwolić, Królewska Marynarka bowiem desperacko potrzebowała przewagi, jaką gwarantowały rozsądnie użyte lotniskowce.
— Zaufaj mi, Jackie — odezwała się tak łagodnie, jak była w stanie. — Nie powiedziałam, że natychmiast doprowadzą do zaniechania całego pomysłu, bo tego nie są w stanie zrobić: ma zbyt wielu zwolenników i za bardzo jest sensowny. Ale mogą opóźnić wprowadzenie lotniskowców do seryjnej produkcji o rok albo i dwa. A na to nie możemy pozwolić.
— A co ci da to, że go wkurzyłaś?
— A to, że jeśli się całkowicie nie pomyliłam w jego ocenie, Holderman jest w tej chwili tak wściekły, że nie może się wręcz doczekać przybycia do bazy Hancock, zebrania kogo trzeba i wykręcenia założeń jutrzejszych ćwiczeń tak, by postawić na swoim — wyjaśniła radośnie Truman. — I pokombinuje tak, że wynik będzie dla nas taką klęską jak Trzecia Bitwa o Yeltsin dla Amosa Parnella.
— I to ma być ta dobra wiadomość?! — Harmon zbladła.
A Truman zachichotała ze złośliwą satysfakcją.
— To wręcz cudowna wiadomość. Bo widzisz, już wysłałam raport do admirała Adcocka, z kopiami do admirała Caparelliego, wiceadmirał Givens, wiceadmirała Darwersa i wiceadmirał Tanith Hill, w którym wyrażam troskę spowodowaną tym, że założenia ćwiczeń zostały opracowane nierealistycznie.
Harmon wytrzeszczyła oczy i zamarła z opuszczoną szczęką. Wymienieni byli szefami departamentów: uzbrojenia, planowania, budowy okrętów i szkolenia, oraz tworzyli naczelne dowództwo RMN zwane Admiralicją. Do pełnego kompletu brak było tylko admirała Corteza (personel floty) i wiceadmirała Mannocka, głównego chirurga Królewskiej Marynarki.
Truman, widząc jej reakcję, uśmiechnęła się szeroko i dodała:
— Naturalnie nie sugeruję niczyjego celowego działania, ale wyrażam obawę, że z tego powodu kilka ostatnich ćwiczeń nie daje podstaw do pełnej i obiektywnej oceny możliwości kutrów w warunkach bojowych. Ponieważ równocześnie odnoszę wrażenie, iż problem się nasila, zwracam na niego uwagę wszystkich stosownych autorytetów, dokładnie tak jak powinnam. Niestety jakoś tak wyszło, że kopie przeznaczone dla Holdermana i reszty członków komisji gdzieś się zapodziały… a może bosmanmat sztabowy Mantooth zapomniał je wysłać w nawale obowiązków, co oczywiście byłoby strasznym niedopatrzeniem.
— Chcesz powiedzieć…? — Harmon spojrzała na nią z podziwem.
— Że Ich Lordowskie Moście i reszta naszych najwyższych dowódców będzie miała powód, by naprawdę dokładnie przyjrzeć się założeniom każdego ćwiczenia oraz temu, jak i kiedy dokonano w nich zmian. I znajdą bez trudu to, co muszą znaleźć: ciągłe pogarszanie możliwości kutrów, które i tak mimo tego osiągały zwycięstwa i na końcu jedną druzgocącą porażkę. A to spowoduje wzięcie pod lupę ćwiczeń jako całości i nie ma takiej ewentualności, żeby nie odkryli prawidłowości i tego, kto za nimi stoi. A ukoronowaniem będą te ostatnie przegrane przez was ćwiczenia. Coś mi się wydaje, że pan kontradmirał Holderman i pan komodor Paget niedługo będą tłumaczyli się tak gęsto, jak wówczas gdy byli midszypmenami.
— Jezu, Alice…
— Zdecyduj się — zaproponowała uprzejmie Truman. Zaskoczona Harmon zamarła na długą chwilę, nim zrozumiała, o co chodzi.
— Alice. No dobrze: a jeśli on tego nie zrobi? Jeśli poczeka i spreparuje, dajmy na to, ćwiczenia za tydzień? Albo wszystko się sprawdzi, tak jak mówisz, a on się zacznie mścić? W końcu jest admirałem, było nie było.
— Po kolei. Po pierwsze jestem przekonana, że jest za bardzo wściekły, żeby zrezygnować z okazji. Po drugie nawet jeśli poczeka parę dni, w końcu będzie chciał postawić na swoim i pułapka się zamknie. Co się odwlecze, to nie uciecze. A jeżeli będzie chciał się mścić… — Truman wzruszyła ramionami. — Jeżeli zareaguje tak, jak się spodziewam, to nie będzie już groźny, a każda próba odwetu będzie przez wszystkich potraktowana właśnie jako zemsta na podkomendnym, który robił, co do niego należy, podczas gdy pan admirał robił z siebie idiotę. Oczywiście że wszyscy domyślą się, co się naprawdę stało, parę osób domyśli się od razu, ale to akurat nie jest groźne. Będą wiedzieli, dlaczego to zrobiłam, i choć może nie zachwyci ich to, jak kapitan pomógł kontradmirałowi zrobić z siebie idiotę, wątpię, żeby miało to jakieś reperkusje, jeśli chodzi o mnie. Może będę miała jakieś kłopoty, jeżeli któryś z nich znajdzie się w składzie komisji kwalifikacyjnej, gdy będę miała awansować na stopień flagowy, ale tym będę się martwić później. Nie teraz. Poza tym sądzę, że do tego czasu do większości dotrze, jak użyteczne są lotniskowce.
— A jeśli się mylisz i on się nie da sprowokować? — spytała cicho Harmon.
— Jeżeli nie wystarczy to, jak dotąd fałszował założenia ćwiczeń, to moja kariera zakończy się szybciej, niż spodziewa się rodzina — odparła, siląc się na lekki ton, Truman. — Cóż, rodzina się rozczaruje i nie będzie tym zachwycona podobnie jak ja. Ale rodzice będą wiedzieli, dlaczego tak się stało, a to jest dla mnie najważniejsze. Podobnie jak to, że będę w stanie spać spokojnie i patrzeć na siebie w lustrze. A fakt, że załatwiłam tego dupka Holdermana, bo go załatwię, możesz być tego pewna, będzie miłą osłodą końca kariery!
Rozdział XXXII
Dźwięk alarmu był bardzo cichy. Porucznik Gaines zapamiętał to na zawsze. Podobnie jak to, jak w ogóle było cicho i spokojnie przez długi czas. A potem rozległ się ten dźwięk, zupełnie jakby komputer pokładowy odchrząknął, chcąc uprzejmie zwrócić na siebie uwagę. Dopiero potem w koszmarach, które prześladowały go przez lata, zdał sobie sprawę, jak niewłaściwy był to dźwięk.
Wyłączył alarm i sprawdził główną holoprojekcję taktyczną. W jej centrum widać było zimną gwiazdę typu K2, będącą słońcem systemu Seaford 9. Przeniósł wzrok na granicę przejścia w nadprzestrzeń i omiótł ją wzrokiem, szukając symbolu, który musiał gdzieś tam być, bo inaczej nie rozległby się alarm. Znalazł go i pochylił się nad klawiaturą.
Komputer posłusznie uaktywnił niewielki holoprojektor na jego stanowisku. Na razie obraz był niewyraźny, czemu trudno się było dziwić. Widać było jedynie pojedynczy, rozmazany ślad wyjścia z nadprzestrzeni migający na bursztynowo i czerwono na zmianę. Oznaczało to niezidentyfikowany, prawdopodobnie wrogi kontakt. Z odległości większej niż dwie, trzy minuty świetlne nawet najlepsze sensory nie były w stanie rozróżnić liczby czy zidentyfikować wielkości jednostek, które pojawiły się w normalnej przestrzeni, dopóki nie uruchomią one napędów. Dopiero ich sygnatury pozwolą na szacunkową choćby identyfikację gości, toteż czekał cierpliwie.