Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]
Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]

Электронная книга - «Honor ponad wszystko [Echoes of Honor - pl]». Краткое содержание книги:

Honor Harrington zostaje powieszona, a nagranie z egzekucji rozpowszechnione. Admirał Esther McQueen pierwszy raz od lat przejmuje inicjatywę i kontratakuje, zmuszając Sojusz Manticore do obrony. Grayson rośnie w siłę, a Królewska Marynarka testuje nowe uzbrojenie i nową klasę okrętów.
Tymczasem na Hadesie, planecie więziennej, Honor leczy rany odniesione w trakcie ucieczki. O tym, że przeżyła, wiedzą jedynie dwie osoby. Dzięki pomocy więźniów Harrington opanowuje planetę i obiecuje zabrać ich ze sobą. Jest tylko jeden problem — uwięzionych jest prawie czterysta tysięcy, a ona ma zwyczaj dotrzymywać słowa.
1 ... 110 111 112 113 114 115 116 117 118 ... 194
Перейти на страницу:

A Admiralicja nie zgadzała się na żadne osłabienie 3. Floty poza redukcją o niezbędne dwadzieścia okrętów, które już musiały trafić do stoczni na przeglądy i naprawy. Wszystkie zresztą po ich zakończeniu miały wrócić w skład 3. Floty. A żadnego z pozostałych nawet czasowo nie dało się odkomenderować pod jego rozkazy. Rozumiał powody takiej stanowczości, ale nie oznaczało to, że musiała mu się ona podobać.

Na szczęście okres wyczekiwania prawie dobiegł końca — jeszcze dwa dni i będzie mógł ponownie podjąć działania zaczepne. A to oznaczało, że zdobędzie Barnett, bo McQueen i Theisman zbyt długo czekali. Theisman nie dysponował wystarczającymi siłami, by utrzymać system, zwłaszcza że 8. Flota posiadała na wyposażeniu nowe typy rakiet i „Ghost Ridera”. A kiedy zdobędzie Barnett, przyjdzie kolej na dalszy atak już bezpośrednio w kierunku Haven… Czekali strasznie długo, ale w końcu wszystko wskazywało na to, że nie utracili jednak inicjatywy.

* * *

— Dobra robota! Tak powinna wyglądać porządnie przeprowadzona operacja! — oznajmiła z szerokim uśmiechem Jacquelyn Harmon.

Pochwała skierowana była do zebranych w sali odpraw dowódców dywizjonów, wśród których znalazł się także świeżo promowany komandor Steward Ashford. Holoprojekcja nad stołem pokazywała zupełnie inny obraz niż ten sprzed sześciu miesięcy, przedstawiający „rozstrzelane” sekcje Ashforda. Na tej widać było spektakularne (choć wirtualne jedynie) wraki trzech krążowników liniowych, dwunastu niszczycieli i trzydziestu trzech frachtowców — słowem, dokładnie całego konwoju z eskortą, który był celem ataku skrzydła. Widoczna z boku ramka podawała straty skrzydła — sześć kutrów zniszczonych, osiem uszkodzonych tak poważnie, że nie można ich było naprawić na pokładzie, i trzynaście lekko uszkodzonych. Stosunek tonażu utraconego przez obie strony był jeszcze bardziej oszałamiający. Zniszczone i poważnie uszkodzone kutry miały łącznie dwieście osiemdziesiąt tysięcy ton, a straty przeciwnika wynosiły cztery miliony ton w okrętach wojennych i ćwierć miliarda ton we frachtowcach.

— Nowa doktryna użycia kutrów i lotniskowców wygląda na skuteczną… przynajmniej w symulacjach — zauważyła kapitan Truman.

Została zaproszona na odprawę i na jej twarzy także widać było uśmiech, ale w głosie słychać było lekkie ostrzeżenie.

— Jest skuteczna, ma’am — w głosie komandora McGyvera słychać za to było jedynie entuzjazm. — Stosunek zniszczonego tonażu ma się jak osiemset do jednego, a co dopiero stosunek zabitych!

— Mniej więcej sto pięćdziesiąt dwa do jednego — dodała Barbara Stackowitz. — Straciliśmy stu dwunastu ludzi, z czego dziewięćdziesięciu trzech zabitych, a zabiliśmy szesnaście tysięcy dziewięćset pięćdziesięciu jeden, z czego ponad jedenaście tysięcy to członkowie załóg eskorty.

— W symulacji — zauważył kwaśno kontradmirał Eskadry Zielonej George Holderman.

W przeciwieństwie do Truman nie został zaproszony na odprawę — wprosił się sam. Było to coś, czego oficerowie Royal Manticoran Navy po prostu nie robili, ale na pokładzie nie było nikogo o wystarczającym starszeństwie stopnia, by mu o tym przypomnieć. Sam Holderman od chwili postawienia stopy na pokładzie robił co mógł, by zepsuć wszystkim humor i stłumić entuzjazm spowodowany wynikiem ćwiczeń. Należał do zdecydowanych przeciwników zarówno lotniskowców, jak i nowej generacji kutrów, i to od samego początku. I zwalczał pomysł z uporem godnym lepszej sprawy.

Przebieg służby miał na tyle dobry, a doświadczenie bojowe na tyle duże, że liczono się z jego opinią, toteż stał się jednym z rzeczników rakietowych admirałów, jak potocznie zaczęto określać tradycjonalistów, czyli przeciwników idei lotniskowców. Uważał cały pomysł za marnowanie czasu i środków potrzebnych do prowadzenia wojny. Jedynym jego usprawiedliwieniem było to, że robił to z przekonania, nie zaś z jakichś osobistych pobudek. Miał też wystarczająco wysoki stopień i dość sprzymierzeńców, by pomimo wysiłków admirała Adcocka dopiąć swego, czyli znaleźć się w składzie specjalnej komisji powołanej do oceny skuteczności działania Minotaura.

— Z całym szacunkiem, sir — odpaliła Truman — ale dopóki Admiralicja nie zechce wysłać nas przeciwko rzeczywistemu celowi, jedynym sposobem, w jaki możemy testować cały pomysł, są symulacje. W których, jak pan zapewne wie, kutry wygrały jak dotąd każde starcie.

Mięsista twarz Holdermana pociemniała pod spojrzeniem, jakie posłała mu złotowłosa kapitan. Z jej zachowania jasno wynikało, że nie podobał jej się ani sposób, w jaki wepchnął się na odprawę, ani on sam jako istota ludzka, ani też to, jak zaczął przerabiać scenariusze ćwiczeń, przekonując pozostałych członków komisji do przyjmowania „bardziej realistycznych” założeń. Które, tak się dziwnie składało, ograniczały przewagę kutrów wynikającą z prędkości, zwinności i trudności w namierzeniu ich jako celów.

Doskonale wiedział, co dawała do zrozumienia, i nie zachwycało go to. Ale znacznie bardziej nie podobał mu się jej ton. Nigdy zresztą nie znosił bezczelnych młodych oficerów nie zgadzających się prywatnie ze starszymi rangą. Takich, którzy to robili publicznie, wręcz nie tolerował, toteż w jego oczach błysnęła złość.

Na jego nieszczęście Alice Truman nie była zwykłym bezczelnym młodszym oficerem. Była kapitanem z listy o reputacji i patronach, z którymi należało się liczyć. Co gorsza — wiedział, że znajduje się na następnej, krótkiej liście awansów, i to na kontradmirała z pominięciem stopnia komodora, co nawet w okresie wojny było rzadkością. Nie miał pojęcia, czy ona o tym wiedziała, ale sądząc po wyzwaniu w głosie i w oczach, podejrzewał, że tak.

Ale cokolwiek by się z nią miało stać w przyszłości, teraz była tylko kapitanem. Toteż zgrzytnął zębami i pochylił się ku niej, dzięki dwudziestocentymetrowej przewadze wzrostu górując fizycznie.

— Wiem, że to były tylko symulacje, kapitan Truman — warknął. — I sytuacja ta nie zmieni się, dopóki ta komisja i Admiralicja nie będą miały pewności, że cały pomysł zasługuje na sprawdzenie w praktyce. A prawdę mówiąc, nierealne założenia stosowane jak dotąd przy ustalaniu parametrów operacyjnych ćwiczeń w nader nikłym stopniu przekonały mnie, by go zarekomendować.

— Nierealne, sir? — Błękitne oczy stały się lodowate. — Mogę zapytać, pod jakim względem?

Kilkoro jej podkomendnych spojrzało po sobie nerwowo, czując zbliżającą się burzę.

— Pod każdym względem! — zirytował się Holderman. — Choćby w tych ćwiczeniach założono, że żaden z kapitanów okrętów eskorty nie zetknął się dotąd z nowym typem kutra. Byli zmuszeni podjąć walkę, nie mając pojęcia o ich faktycznych możliwościach.

— Rozumiem, sir. — Truman przekrzywiła głowę i pokazała zęby w czymś, co można było uznać za uśmiech, jeśli miało się dość dobrej woli. — A wolno spytać, czy którykolwiek z kapitanów uczestniczących w ćwiczeniach w rzeczywistości posiadał jakąkolwiek wiedzę na temat możliwości operacyjnych kutrów klasy Strike?

— Oczywiście, że nie posiadał! Jak mógłby ją mieć, skoro samo istnienie tych kutrów jest objęte najwyższą klauzulą utajnienia?!

— Właśnie, sir. Jeżeli dobrze zrozumiałam założenia tych ćwiczeń ustalone przez komisję, to celem było właśnie sprawdzenie, jaki będzie wynik starcia z siłami, których dowódcy nigdy dotąd nie zetknęli się z kutrami tej klasy. Czy też może przypadkiem coś źle zrozumiałam?

Twarz Holdermana przybrała głęboko purpurowy odcień. Choć bowiem słowa były jak najbardziej właściwe i pełne szacunku, ton, którym zostały wypowiedziane, ciął jak lodowa brzytwa. A poza tym, Truman miała całkowitą rację co do celu ćwiczeń.

1 ... 110 111 112 113 114 115 116 117 118 ... 194
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)