Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Miedziany Król
Miedziany Król - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Miedziany Król

Электронная книга - «Miedziany Król». Краткое содержание книги:

Akcja powieści toczy się w tym samym uniwersum co wcześniejsza powieść ukraińskiego duetu, Waran. Jej bohaterem jest potomek wyklętej przez większość ludów zamieszkujących ów świat rasy heksów; trudno się zresztą dziwić niechęci do kanibali. Natura obdarza go niesamowitą pamięcią; wystarczy mu raz przeczytać książkę, by potrafił zacytować ją bez najmniejszego choćby błędu.
Przypadek sprawia, że poznaje pradawne zaklęcie — prośbę skierowaną do tytułowego Miedzianego Króla: w zamian za rzecz szczególnie dla proszącego ważną Król dać ma to, czego w danej chwili proszący szczególnie potrzebuje, przy czym to Król, a nie proszący, decydować ma, co stanie się przedmiotem zamiany. Chłopak korzysta z owej wiedzy w sposób bezwzględny. Dzięki niej z niewolnika wspina się na sam szczyt społecznej drabiny — dowodzona przez niego armia jest w stanie konkurować z największymi potęgami tego świata. Czy aby jednak na pewno dzięki temu osiąga sukces? Czy może osiągnąłby go i tak, bez pomocy mitycznego Króla?
1 ... 112 113 114 115 116 117 118 119 120 ... 138
Перейти на страницу:

Kobieta, pochylająca się nad odłamkami w misie, rzuciła na przybyłą szybkie, zimne spojrzenie. Kamień na jej palcu łagodnie pobłyskiwał.

— Przy kuchni nie dadzą mu zginąć — władca uśmiechnął się. — Ale jeśli liczyłaś na coś więcej, niż miejsce kucharczyka, to lepiej go zabierz od razu. Decyzja należy do ciebie… Albo możesz zdecydować później, przyjechać i zabrać go do domu w każdej chwili. Zrozumiem.

* * *

Dżal wyszła, odprowadzona przez strażnika Brana. Chłopiec wlókł się z opuszczoną głową i dopiero w drzwiach obejrzał się na wysokiego, strasznego człowieka, który, wedle słów matki, był jego ojcem.

Zamknęły się skrzydła drzwi.

— On naprawdę jest do ciebie bardzo podobny — powiedziała Jaska. — A ona, co to za jedna?

— Pierwsza — powiedział Razwijar.

— Naprawdę?

Oparł się łokciem o kratkę balkonu i głęboko westchnął:

— Szpiedzy donoszą, że w Imperium znowu bunty na granicach — rzekł.

— Doskonale. Im więcej ziem zbiorą razem, tym trudniej będzie utrzymać je w szachu.

Mag złożyła razem dwa odłamki. Zębate krawędzie dopasowały się tak, że pęknięcie przestało być widoczne.

— Nawet nie zapytałeś, jak on ma na imię.

— Kto?

— Twój syn.

Patrzył na przeciwległą stronę wąwozu. Garbami wznosiły się mosty ponad potokami. Drogi zakosami ciągnęły się w górę. Jedną ze ścieżek, w tumanach kurzu, pędził jeździec z pocztową torbą.

— Duszno mi — Razwijar poluzował kołnierz.

— Duszno ci dlatego, że nie walczysz? — Jaska ostrożnie przekładała odłamki. — Dlatego, że twoje ziemie żyją w pokoju, władco?

Na jej twarzy nie było ani jednej zmarszczki, ale we włosach jaśniały siwe pasma, a nerwowo poruszające się palce zdawały się bardzo chude. Usłyszeć ironię w spokojnym głosie mogło tylko czułe, wyćwiczone ucho.

— Jestem dobry — przez zęby wycedził władca. — Bardzo chcę uszczęśliwić swoim panowaniem jeszcze setkę innych ziem. Wiem nawet, kto jest następny w kolejce po szczęście.

Kiedy skończysz?

— Nie ponaglaj.

Razwijar odprowadzał wzrokiem znikającego za górą pocztowca. Nagóreni, nienawidzący jakiejkolwiek zależności, coraz ściślej współpracowali z jego nowym państwem. Zbyt wiele pokus; bezpieczne drogi, ciepłe domy i bogate rynki, tanie produkty, szkoły, chwała w służbie władcy; dzieci wyrastające w nagóreńskich jaskiniach marzyły o tym, żeby kiedyś nałożyć czarno–srebrną kurtkę zamkowego strażnika. Drogi, wytyczone z Nagórza do zamku, nigdy nie były puste.

— Potrzebuję broni, Jaska. Jeśli okaże się, że cała ta szarpanina z ogniem jest bezużyteczna…

Ręce, przebierające odłamki, drgnęły. Ostry brzeg kamyka zadarł skórę. Z drobnego przecięcia wystąpiła krew. Kobieta zlizała ciemną kropelkę.

— Potrzebuję jeszcze palaczy. Ludzie szybko załamują się przy tej pracy.

— Ilu?

— Dziesięciu.

— Dobrze. Kiedy pokażesz mi jakikolwiek rezultat swoich działań?

Jaska zamyśliła się, patrząc na odłamki.

— Robię wszystko, co w ludzkiej mocy. Jeśli rozkażesz — zrobię wszystko, co w nieludzkiej.

Podniosła się, wyprostowana, wyniosła. Dół ciemnej sukni miękko musnął podłogę.

— Kochałeś ją? — zapytała niedbale. — Dżal?

— Tak — odpowiedział bez zastanowienia. — Bardzo.

* * *

Jasnowłosy chłopczyk siedział nad kartką papieru, wypisując litery zaciśniętym w dłoni piórem. Mocno zagryzał wargi. Łzy kapały na kartkę, rozmazując to, co napisał.

— Podarek, czas położyć się spać.

— Razwijar powiedział, że moje litery są podobne do robaków na mękach.

— Władca miał na myśli, że musisz się postarać. Ale nie siedzieć przy biurku całą noc!

— Razwijar powiedział… Nie ruszaj mnie! Robaki… na mękach… tak powiedział, żebym nie wstawał od stołu, dopóki nie napiszę ładnie!

— Władca miał na myśli…

— Wiem, co miał na myśli! Odczep się ode mnie, Nolla, wiem, co robię…

I wyciągnął ze stosu czystą kartkę, na nowo umoczył pióro i znowu zabrał się za pisanie szeregu wymyślnych liter; jego maleńki ogon chlastał nerwowo na boki, uderzając o nóżki krzesła.

— Nolla, co się stało? — cicho zapytał Razwijar. Niańka drgnęła i odwróciła się; nie słyszała jak wszedł.

— Nic, panie, tylko Podarek…

Chłopczyk nie odrywał się od pracy. Mężczyzna zajrzał mu przez ramię: litery wiły się, wypełzając za linijki i wyglądały o wiele gorzej niż te, które kaligrafował wcześniej.

— Kończ, Dar. Jesteś zmęczony.

— Nie jestem zmęczony. Napiszę.

— Napiszesz.

Razwijar wyciągnął pióro z jego palców. Nachylił się i chwycił pod przednie łapy. Chłopczyk, chimajryd, był szczupły, ale ważył tyle, co dwoje ludzkich dzieci.

— Nie krzycz na Nollę. Dobrze? Czy ja na nią krzyczę?

Malec patrzył na niego z góry. Jego usta cały czas były jeszcze mocno zaciśnięte:

— Do robaków na mękach…

— Nie chciałem cię urazić.

Chłopczyk głęboko westchnął. Razwijar poczuł, jak uniosły się i opuściły jego żebra.

— Przyjdziesz powiedzieć mi „Przekleństwo zostało zdjęte”?

— Tak.

* * *

Nazwali go Podarunek Po Klęsce. Na przekór tradycji, nadano mu imię od razu — nie chcąc kusić bogów oczekiwaniem na pełnoletność.

Właściwie imię było jedyną spuścizną chimajrydzkiego pochodzenia chłopca, dorastał on bowiem w zamku, a tradycje swojego ludu poznawał tylko z opowieści. Jednak o wiele bardziej niż kronik Nagórenów, lubił słuchać „Podróży na Osi Nos”.

— „…On wślizguje się pod powierzchnię wody, nie podnosząc fali i z łatwością pływa pod lodem — Razwijar wypowiadał słowa dźwięcznie, odrobinę przeciągając, jak wypada deklamującemu. — W paszczy wielkiego chapuna mieści się cały dorosły człowiek i nie na darmo chłopi, żyjący przy brzegach dużych zbiorników wodnych, nazywają go Śmiercią”.

— Ojciec chodził na Śmierć — zamarły w słodkim przerażeniu wyszeptał Podarek.

— Tak. Jeden na jednego.

— Z oszczepem.

— O tak… iii raz!

Podarek skoczył, zmiął kołdrę maleńkimi, uzbrojonymi w pazury łapami:

— I jeszcze o tak: bam!

— I tak: szwyr! — Razwijar zamachnął wyobrażonym oszczepem.

— A Śmierć — chrup! Pac! — Dar zwalił się na łóżko, rozkładając ręce i łapy.

— On jest bardzo dzielny — powiedział władca. — Najodważniejszy pośród Nagórenów.

— Aha. — Malec ułożył się na brzuchu w poprzek poduszki. — A ty jesteś najodważniejszy z ludzi. On się ciebie słucha?

— Tak — Razwijar uśmiechnął się. — Ponieważ jestem jego jeźdźcem.

— A ja nie będę miał jeźdźca — po chwili milczenia powiedział Podarek.

— Dlaczego?

— Dlatego, że nie będę nikogo słuchał, oprócz ciebie. A ty nie możesz na mnie wsiąść, bo mnie zgnieciesz!

Władca wziął go za uszy. Oparł swoje gorące czoło o chłodną skroń malca:

— Nikt cię za język nie ciągnął. Skoro się mnie słuchasz, to kładź się spać. Już czas.

1 ... 112 113 114 115 116 117 118 119 120 ... 138
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)