Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Wielkie Polowanie
Wielkie Polowanie - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wielkie Polowanie

Электронная книга - «Wielkie Polowanie». Краткое содержание книги:

Wielkie Polowanie
1 ... 106 107 108 109 110 111 112 113 114 ... 217
Перейти на страницу:

Kobieta poderwała się na nogi i pospieszyła do okna. Niespokojnie obserwowała Łąkę i wioskę.

— Jeśli Malena dowie się, że tutaj jesteś, będą kłopoty. Już widzę, jak Cenn pędzi, by ją odnaleźć. On jest teraz burmistrzem.

— Cenn? W jaki sposób ci wełnianogłowi mężczyźni wybrali Cenna?

— To sprawa Maleny. Napuściła całe Koło Kobiet na swoich mężów, by głosowali na Cenna. — Marin przycisnęła niemalże całą swą twarz do szyby, usiłując patrzeć jednocześnie we wszystkie strony. — Głupi mężczyźni nie rozmawiali przed włożeniem swych głosów do urny. Przypuszczam, że każdy kto głosował na Cenna, myślał, iż jest jedynym, którego żona zadręczała, by to uczynił. Myślał, że jeden głos nie zrobi różnicy. Cóż, teraz wiedzą lepiej. Wszyscy wiemy.

— Kim jest ta Malena, której rozkazy wykonuje Koło Kobiet? Nigdy o niej nie słyszałam.

— Pochodzi ze Wzgórza Czat. Jest Wie... — Marin odwróciła się od okna, załamując ręce. — Malena Aylar jest Wiedzącą, Nynaeve. Dlaczego nie wracałaś... Światłości, mam nadzieję, że ona się nie dowie, iż tutaj jesteś.

Zaskoczona Nynaeve potrząsnęła głową.

— Marin, ty się jej boisz. Cała drżysz. Co to jest za kobieta? Dlaczego Koło Kobiet w ogóle wybrało kogoś takiego jak ona?

Pani al’Vere zaśmiała się gorzko.

— Musiałyśmy być szalone. Malena przyjechała do nas, aby zobaczyć się z Mavrą Mallen, dzień przedtem zanim tamta musiała wracać do Deven Ride, a tej samej nocy kilka dzieci rozchorowało się, toteż Malena została, aby ich doglądać, a potem owce zaczęły umierać i Malena nimi zaopiekowała się również. Jej wybór wydawał się więc zupełnie naturalny, chociaż... Ona jest tyranem, Nynaeve. Molestuje nieprzerwanie, dopóki nie jesteś tak zmęczona, że już więcej nie potrafisz mówić nie. I jeszcze gorzej. Zbiła do nieprzytomności Alsbet Luhhan.

Przed oczyma Nynaeve mignął obraz Alsbet Luhhan i jej męża Harala, kowala. Alsbet była niemalże równie wysoka jak on, przystojna i mocno zbudowana.

— Alsbet jest niemal równie silna jak Haral. Nie wierzę...

— Malena nie jest dużą kobietą, ale jest... jest zapalczywa, Nynaeve. Biła Alsbet kijem, goniąc po całej Łące, a żadne z nas, przyglądających się temu, nie miało wystarczająco dużo odwagi, aby postarać się ją powstrzymać. Kiedy Bran i Haral dowiedzieli się o całej sprawie, powiedzieli, że musi się to skończyć, nawet gdyby mieli wmieszać się w sprawy Koła Kobiet. Sądzę, że jakaś kobieta z Koła musiała to usłyszeć, bo tej samej nocy Bran i Haral rozchorowali się i umarli w odstępie dnia. — Marin zagryzła wargi i rozejrzała dokoła, jakby myślała, że ktoś może się tu ukrywać. Potem ciągnęła dalej, cichszym głosem: — Malena przygotowywała im lekarstwa. Powiedziała, że jest to jej obowiązek, nawet jeśli tamci są przeciwko niej. Widziałam... widziałam, że zabrała ze sobą czarny koper.

Nynaeve zaparło dech.

— Ale... jesteś pewna, Marin? Nie masz wątpliwości?

Kobieta pokiwała głową, jej twarz zmarszczyła się, jakby zaraz miała się rozpłakać.

— Marin, jeżeli kiedykolwiek podejrzewałaś tę kobietę o to, że otruła Brana, dlaczego nie poszłaś z tym do Koła?

— Powiedziała, że Bran i Haral nie kroczą ścieżką Światłości — wymamrotała Marin — jeżeli występują przeciwko Wiedzącej. Powiedziała, że dlatego właśnie umarli, Światłość ich opuściła. Przez cały czas mówiła o grzechu. Powiedziała, że Paet al’Caar grzeszył również, występując przeciwko niej po śmierci Brana i Harala. A przecież napomknął tylko, że nie potrafi Uzdrawiać tak, jak ty umiałaś i ona wymalowała wówczas Kieł Smoka na jego drzwiach, w taki sposób, iż wszyscy mogli widzieć ją z węglem drzewnym w dłoni. Obaj jego chłopcy umarli, zanim upłynął tydzień, po prostu byli martwi, kiedy matka próbowała ich rano obudzić. Biedna Nela. Znaleźliśmy ją, jak włóczyła się, płacząc i śmiejąc, wszystko naraz, krzycząc, że Paet jest samym Czarnym i on zamordował jej chłopców. A następnego dnia Paet się powiesił. — Wstrząsały nią dreszcze, a głos przycichł tak bardzo, że Nynaeve ledwie mogła cokolwiek wysłyszeć. — Pod moim dachem wciąż żyją cztery córki. Żyją, Nynaeve. Rozumiesz, co mówię. Wciąż są żywe i pragnę, by takie pozostały.

Mróz przeszył Nynaeve aż do szpiku kości.

— Marin, nie możesz na to pozwolić.

„Wyjście pojawi się na powrót, lecz tylko raz”.

Odepchnęła tę myśl.

— Jeżeli Koło Kobiet zewrze szeregi, będziecie się mogły od niej uwolnić.

— Zewrzeć szeregi przeciwko Malenie? — Śmiech Marin przypominał łkanie. — Boimy się jej. Ale dobrze sobie daje radę z dziećmi. Teraz ciągle jakieś dzieci są chore, jak się wydaje, a Malena robi wszystko, na co ją stać. Żadne nie umarło w wyniku choroby, od czasu jak ty byłaś Wiedzącą.

— Marin, posłuchaj mnie. Czy nie rozumiesz, dlaczego dzieci są bez przerwy chore? Jeśli nie może spowodować byście się jej bali, wówczas zmusza was, byście myślały, iż jej pomoc jest niezbędna waszym dzieciom. Ona to robi, Marin. Tak jak zrobiła to Branowi.

— Nie mogłaby — wydyszała Marin. — Nie powinna. Nie maleństwom.

— Robi to, Marin.

„Wyjście...”

Nynaeve przemocą zdławiła tę myśl.

— Czy którakolwiek w Kole się nie boi? Któraś, która mnie wysłucha?

Kobieta powiedziała:

— Nie ma nikogo, kto by się nie bał. Lecz Corin Ayellin może cię wysłucha. Jeśli tak, może pociągnąć za sobą jeszcze dwie lub trzy. Nynaeve, jeśli pójdzie za tobą większość Koła, to czy znowu zostaniesz Wiedzącą? Sądzę, że możesz być tą jedyną, która nie ugnie się przed Malene, nawet jeśli wszystkie wiemy. Nie wiesz, co to jest za kobieta.

— Nie poddam się.

„Wyjście... Nie! To są moi ludzie!”

— Zabierz płaszcz, idziemy do Corin.

Marin obawiała się opuścić gospodę, a kiedy już Nynaeve wyprowadziła ją na zewnątrz, przekradała się od drzwi do drzwi, kuląc i popatrując.

Zanim przeszły połowę drogi do domu Corin Ayellin, Nynaeve dojrzała wysoką, kościstą kobietę, która przemierzała Łąkę i kroczyła w kierunku gospody, ścinając główki roślin grubą, wierzbową witką. Mimo iż taka chuda, roztaczała wokół siebie wrażenie żylastej siły, w kresce zaciśniętych ust tkwiło zdecydowanie i stanowczość. Cenn Buie pomykał jej śladem.

— Malena! — Marin wepchnęła Nynaeve w przestrzeń pomiędzy dwoma domami i szeptała, jakby obawiając się, że kobieta może ją słyszeć przez całą Łąkę. — Wiedziałam, że Cenn do niej pójdzie.

Coś skłoniło Nynaeve, żeby obejrzała się przez ramię. Za nią, rozpościerając się od ściany do ściany, stał srebrny łuk, roztaczając białą poświatę.

„Wyjście pojawi się na powrót, lecz tylko raz. Pozostań nieugięta”.

Marin cicho krzyknęła.

— Widziała nas. Światłości pomóż, idzie tutaj!

Wysoka kobieta skręciła w poprzek Łąki, pozostawiając niepewnego Cenna. Na twarzy Maleny nie było nawet śladu niepewności. Szła wolno, jakby wiedziała, że nie istnieje najmniejsza nadzieja na ucieczkę, na jej twarzy powoli, wraz z każdym krokiem rozkwitał okrutny uśmiech.

Marin szarpała rękaw Nynaeve.

— Musimy uciekać. Musimy się gdzieś schować. Nynaeve, chodź. Cenn zapewne powiedział jej, kim jesteś. Nienawidzi każdego, kto choćby wspomni o tobie.

Srebrny łuk przyciągał wzrok Nynaeve.

„Wyjście...”

Potrząsnęła głową, usiłując sobie przypomnieć.

„To nie jest prawdziwe”.

Popatrzyła na Marin, potworne przerażenie wykrzywiało jej twarz.

„Musisz być nieugięta, by przeżyć”.

— Proszę, Nynaeve. Widziała mnie z tobą. Wi-dzia-ła mnie! Błagam, Nynaeve!

Malena, niewzruszona, podchodziła coraz bliżej.

1 ... 106 107 108 109 110 111 112 113 114 ... 217
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)