Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Legion Videssos [The Legion of Videssos - pl]
Legion Videssos [The Legion of Videssos - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Legion Videssos [The Legion of Videssos - pl]

Электронная книга - «Legion Videssos [The Legion of Videssos - pl]». Краткое содержание книги:

Imperium szykuje się do wojny z Yezd, ale pojawia się nowe zagrożenie — bunt księcia Draxa i jego wojsk. Zdrada najemników doprowadza Videssos na skraj katastrofy i tylko talent dowódczy Marcusa Scaurusa i zręczna dyplomacja jego sprzymierzeńca zamieniają klęskę w zwycięstwo. Jednak Imperium Videssos w dalszym ciągu czeka walka z Yezd, Do odległej krainy potężnych koczowników wyrusza poselstwo, które ma pozyskać ich pomoc. Jego droga najeżona jest niebezpieczeństwami, o sojusz z koczownikami stara się również Yezd…
1 ... 105 106 107 108 109 110 111 112 113 ... 130
Перейти на страницу:

— To twoje nazwisko, tam? — zapytał cichutko. Z przestrachem popatrzył na miecz Skaurusa — nie przywykł do widoku prawdziwej broni w kancelarii, gdzie z wrogami radzono sobie za pomocą pióra i atramentu.

— Ano właśnie. — Trybun zdołał się w końcu opanować. — Jeśli poszukasz dobrze w aktach tej sprawy, znajdziesz tam także reskrypt Imperatora, który aprobuje tę prośbę. Obywatele miasta Garsavra wielce przysłużyli się Imperium, oddając do naszej dyspozycji własne fundusze, bez których nie moglibyśmy wykupić namdalajskich jeńców. Sprawiedliwość i zwykła przyzwoitość wymagają, by zwrócić im te pieniądze.

— Oczywiście, oczywiście. Dołożę wszelkich starań, by zwrot owych kosztów przebiegał bez najmniejszych zakłóceń — bełkotał przerażony i skonfundowany Iatzoulinos. — Szlachetny panie, mam nadzieję, że rozumiesz, iż nie zamierzałem w żaden sposób ci ubliżyć, choć moje uwagi mogły zdawać się nieco lekceważące.

— Nie przejmuj się tym.

Skaurus podniósł się z krzesła i poklepał pechowego biurokratę po ramieniu. Nie był nawet w stanie wytłumaczyć, jak dalece był mu wdzięczny — nawet przy Senpacie i Nevracie nie uśmiał się tak serdecznie.

— Natychmiast wypiszę odpowiednie dokumenty, dzięki którym sprawa ta zostanie załatwiona w przyspieszonym trybie — powiedział Iatzoulinos zadowolony, że znalazł wymówkę pozwalającą mu się oddalić od Rzymianina.

— Tak, zrób to — zawołał za nim Marek. — Gajusz Filipus, który zarządza teraz garnizonem Garsavra, nie jest tak wyrozumiały jak ja.

Iatzoulinos ruszył truchtem do swojego biurka.

Kręcąc głową, trybun z powrotem usiadł do pracy. Nawet ulga, którą przyniósł mu śmiech, pomieszana była z żalem. Wolałby teraz być w Garsavrze, ze swoimi rodakami, niż samotnie spędzać smutne dni w stolicy. A wspomnienie tego, jak przejął jeńców z Księstwa, przywodziło ze sobą następne, o których nie chciał pamiętać.

Kilka dni później komnata aż wrzała od wesołych rozmów, kiedy stanął w drzwiach. Doszły do niego fragmenty kiepskich dowcipów, którymi przerzucali się biurokraci: „…wie tylko, po której stronie bułki jest masło”. „Powinien się nazywać Bułka Maślana”. „Nie, durniu, to ona…”.

Gdy tylko dostrzeżono jego obecność, w biurze zrobiło się zupełnie cicho. Po klęsce Iatzoulinosa, nie dzielili się już z nim swoją radością. Przeszedł obok urzędników, którzy unikali jego wzroku, rozmawiając między sobą wyłącznie o sprawach zawodowych.

Nieprzyjemnie zaskoczony, usiadł przy biurku, otworzył księgę i zaczął sumować długą kolumnę liczb. Tym razem żałował, że nie musi poświęcać całej uwagi pracy z liczydłem. Pomogłoby mu to zapomnieć o bólu, który nieoczekiwanie sprawił mu ten incydent.

— Zagraj coś jeszcze, Vaspurakanerze! — zawołał ktoś, przekrzykując głośny aplauz. Przyłączyły się do niego kolejne głosy, aż trzęsła się od nich cała tawerna.

Senpat Sviodo odłożył na moment pandourę i wygiął ręce, by je nieco rozluźnić. Spojrzał z komicznym przerażeniem w kierunku stolika, przy którym siedzieli Marek i Nevrata.

Nevrata zawołała coś do niego w swoim języku. Skinął ponuro głową i przewrócił oczyma.

— Przepraszam — powiedziała do Skaurusa, przechodząc znowu na videssański. — Powiedziałam mu tylko, że mógłby tu pić z nami, gdyby zostawił lutnię w domu.

— Ale on lubi grać — zauważył trybun. Nevrata podniosła brew.

— O tak, a ja lubię cukierki, ale pękłabym z przejedzenia, gdybym chciała zjeść ich całe wiadro.

— W porządku — poddał się Marek.

Senpat chciał zagrać tylko dwie lub trzy piosenki, bardziej dla siebie niż czyjejś rozrywki. Ale natychmiast znalazł szalenie entuzjastyczną publiczność, do której należał także oberżysta — to on niemal siłą posadził go na barze. Obok siebie Senpat położył swoją vaspurakanerską czapkę, odwróconą do góry nogami. Śpiewał już od dobrych dwu godzin, a otaczający go tłum nadal nie zamierzał go wypuścić.

Okrzykami radości powitali pierwsze dźwięki znajomej melodii i dołączyli do niej swoje przepite głosy: „Wino upija, ale ty upijesz się bardziej!”.

— Powinien to grać jak najdłużej — powiedział Marek. — Może wszyscy w końcu upiją się naprawdę na umór i dadzą mu odejść.

Oberżysta zdawał się myśleć o tym samym. Dwóch pomocników uwijało się jak w ukropie, wciąż dolewając wina do kubków zgromadzonych wokół Senpata klientów. Dwóch innych, opierając wielkie dzbany na biodrach, chodziło między stolikami.

Nevrata podstawiła jednemu z nich pusty już kielich. Skaurus odmówił — nie wypił jeszcze poprzedniej porcji. Nie umknęło to uwagi Nevraty.

— Oszczędzasz się dzisiaj.

— Powinnaś to zrozumieć, ty i twoje cukierki. Uśmiechnęła się.

— Słusznie.

Potem spoważniała i przyjrzała mu się niczym teolog badający jakiś trudny tekst. Starając się, by jej głos był zupełnie neutralny, zapytała:

— Ostatnio dużo piłeś, prawda?

— Może nawet za dużo. Jej twarz pojaśniała.

— Też tak myślałam, ale ja chyba nie powinnam ci o tym mówić. Chociaż — dodała szybko, nie chcąc by się obraził — nikt nie może mieć ci tego za złe, zważywszy…

— Tak, zważywszy — dokończył za nią. — Mimo wszystko, ze środka butelki możesz tylko patrzeć na świat. Potem, w końcu, widzisz samą butelkę.

Przypomniawszy sobie dlaczego pije, stracił nagle humor i wyglądał na tak przygnębionego, że ciemne brwi Nevraty podniosły się do góry ze zmartwienia. Dotknęła jego dłoni.

— Nadal jest tak źle?

— Przepraszam. — Ogromnym wysiłkiem woli udało mu się opanować. — Nie wiedziałem, że to tak widać.

— Och, ktoś kto minąłby cię na ulicy, pewnie nic by nie zauważył — powiedziała. — Ale my znamy się już od paru lat, nie tak?

— Jasne, że tak.

Kiedy nad tym pomyślał, zdał sobie sprawę, że znał Nevratę i Senpata lepiej niż jakichkolwiek innych „nie-Rzymian”, że znał Nevratę lepiej niż jakąkolwiek inną kobietę w tym świecie oprócz Helvis — jej wspomnienie znowu wykrzywiło mu twarz, choć sam o tym nie wiedział — i Alypii Gavra. A Nevrata nie miała w sobie nic z arystokratycznej wyniosłości.

Zanim całkiem zdał sobie z tego sprawę, wziął ją za rękę. Było to trochę dziwne, kiedy czuł dłoń kobiety tak samo stwardniałą od rękojeści miecza jak jego własna. Cugle i łuk także odcisnęły tam swój ślad. Nevrata spojrzała na niego zaskoczona, ale nie zabrała ręki.

Właśnie wtedy Senpat skończył ostatnią piosenkę. Zeskoczył z baru pomimo nowych próśb i okrzyków, mówiąc:

— Nie, nie. Dosyć moi przyjaciele, dosyć!

Dźwięk jego głosu, tym razem nie akompaniującego pandourze sprawił, że Marek odsunął dłoń jak oparzony.

— No, jak wam tu idzie? — spytał Senpat, gdy w końcu udało mu się przepchać do stolika. — Coście tu wykombinowali, kiedy ja się tam pociłem? Na pewno nic dobrego.

Trybun cieszył się, że miał jeszcze trochę wina w kubku. Mógł teraz uniknąć odpowiedzi, wypijając je drobnymi łykami.

Po momencie milczenia, Nevrata powiedziała:

— Na pewno nic złego. — Mówiła tym samym, neutralnym tonem, którego używała przed chwilą w rozmowie ze Skaurusem.

Trybun skrzywił twarz. Najwidoczniej gryzło go tylko sumienie, bo Senpat nie zauważył niczego niepokojącego. Potrząsnął czapką, która pełna była brzęczących rozkosznie monet, podarowanych mu przez zachwyconą publiczność.

1 ... 105 106 107 108 109 110 111 112 113 ... 130
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)