Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Lord z planety Ziemia
Lord z planety Ziemia - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Lord z planety Ziemia

Электронная книга - «Lord z planety Ziemia». Краткое содержание книги:

Były żołnierz wyrusza w galaktyczną wyprawę w nieznany świat. I staje do pojedynku o władzę nad planetą, na której nikt nie wie o istnieniu Ziemi – dobrze ukrytej przed wzrokiem innych przez wszechpotężną rasę. Żeby wrócić na Ziemię, Siergiej musi ją najpierw odnaleźć. Ale naszej planety szuka także ktoś, kto chce ją zniszczyć…
1 ... 105 106 107 108 109 110 111 112 113 ... 135
Перейти на страницу:

Ciało? Nie miałem już ciała – poprzedniego, ludzkiego. Miałem nowe.

Metal, plastik, kryształy… Pola – magnetyczne, siłowe, grawitacyjne… niewidoczny szkielet zewnętrznego poszycia statku. Trzy małe kawałki struktur organicznych w środku – Siergiej, Ernado i Lans.

Kwanty światła, elektrony, pulsacja pól – to moje myśli. Atomowe zmiany struktury statku – pamięć.

Wybacz, powiedziałem sam do siebie. W porządku, odpowiedziałem sam sobie.

Nie było czasu, żeby cię uprzedzić. Bezpośrednie połączenie to standardowa procedura walki. Siewcy o tym wiedzą. Nie jestem do końca Siewcą. Ale wszystko w porządku. Walka. Dowodzić możesz tylko ty… ja… Ja. Decydujmy. Fangowie.

Stałem się statkiem. Bzdura, przecież zawsze nim byłem. Tak samo jak fartownym chłopakiem z XX wieku Ziemi. Nie dowiedziałem się niczego nowego – zawsze wiedziałem to, co wiedziałem teraz. Po prostu nasze rozumy były rozłączone – a teraz się połączyły.

Przechwycili mnie w hiperprzestrzeni. Zdarza się. Pola obcych generatorów nałożyły się na moje hiperpole i zdławiły je, niszcząc potworną energię, utrzymującą mnie-statek poza zwykłymi czterema wymiarami.

Ból. Radość. Ból – zakłócono wykonanie zadania, sens istnienia. Radość – nie lubię mgły piątego wymiaru. Zwykły kosmos jest lepszy, bliższy. Tam można działać, walczyć, zniszczyć wroga.

Wróg. Zostałem stworzony do walki. Kocham walkę, uwielbiam bronić ludzi. Być może zostało mi to zakodowane przez ludzi, w czasie budowy-narodzin. Wszystko jedno. Wierzę w miłość, wierzę w los. Stworzyły mnie maszyny stworzone przez maszyny… długi łańcuch aż do najprostszych maszyn, stworzonych przez ludzi… cóż… Urodziłem się w ludzkiej rodzinie, miałem ojca i matkę. Rozgałęzienia: oni też mieli rodziców. Niekończący się łańcuch. Człowiek z Cro-Magnon, pitekantrop, małe małpy w lasach trzeciorzędu. Kreda, jura. Trias. Pierwsze ssaki. Dewon. Łańcuch się nie zrywa, ciągnie się do pierwszych istot żywych. Łańcuch. Dalej, tam gdzie nie ma różnicy pomiędzy tym, co żywe, a tym, co nieżywe, materią organiczną i kamieniem. Łańcuch się nie kończy, istniałem zawsze. Nie ma różnicy pomiędzy rozumem statku a rozumem człowieka. Niosę wspólną pamięć. Kiedyś połączymy się wszyscy… w przyszłości. Zakaz. Nie wolno myśleć o tym, że ludzie znikną. Statek niesie w sobie ten zakaz. Ale człowiek jest wolny od zakazów… I to się stanie… Coś ważnego, muszę zdążyć to zrozumieć. To ważne… tylko minutę spokoju… milisekundę spokoju – myślę szybciej niż człowiek. Komórki mózgu smagnięte energią statku, biochemiczne procesy są zbyt powolne… Czas! Z hiperprzestrzeni wyrzuca mnie w rzeczywisty kosmos. Za późno na myślenie, teraz czas na walkę. Chronokoloniści mogą sobie walczyć za pulpitami statku – Siewcy i Fangowie pozbawieni są tego luksusu. Walka powierzona maszynie albo symbiozie człowieka z maszyną. Walka.

Statek. Krótka spirala owinięta pajęczyną. Statek przechwytujący w hiperprzestrzeni wyrzucił mnie w rzeczywisty kosmos, zakłócił zadanie. Nie boję się. Zniszczyć. Część-całości, autonomiczna część mnie oddziela się od głównej masy statku. Słaby ból. Część-całości niesie w sobie zamrożoną śmierć, część-całości ma silniki i rozum, wystarczające, by porazić cel. Ludzie nazywają to torpedą kwarkową. Broń zakazana, używam jej wyłącznie na rozkaz mnie-żywego. W pobliżu nie ma gwiazd ani planet, rozpad kwarków pochwyci tylko…

Silny ból. Zniszczenie poszycia. Pole neutralizujące. Przestrojenie struktury wewnętrznej, likwidacja zniszczenia. Atakują mnie destruktorami. Ja-nieżywy jestem sparaliżowany bólem, ja-żywy przejmuję sterowanie.

Kto? Skazany statek przechwytujący próbuje lawirować, ale torpeda kwarkową już go dogania. Kto? Kosmos jest czysty. Kto?

Trzy statki Fangów wyłaniają się z pustki. Są piękne i śmiercionośne. To bojownicy. Statek przechwytujący wykonał swoje zadanie i został poświęcony. Pionek na szachownicy, pułapka i wabik jednocześnie. Skąd wzięli się bojownicy?

Ja-nieżywy przegrupowałem się i funkcjonuję. Odpowiedź jest jasna. Nie przerażająca żywego, straszna dla statku. Statki Fangów kryły się w czasie. Fangowie potrafią sterować polami temporalnymi, ludzie tego nie potrafią. To ważne. Trzeba o tym powiadomić, nawet za cenę śmierci. Ja-żywy muszę się zgodzić i zrozumieć. Wyłączyć pole neutralizujące, wysłać sygnał do sztabu na Ziemi i umrzeć. Informacja ważniejsza od statku i trojga ludzi…

Nie. Żywy odmawia.

Część organiczna jest słaba… ale spór jest zakazany. Walka.

W skorupie pola neutralizującego jestem nietykalny. I bezradny. Nie działają silniki, nie działa broń. Jeśli tarcza jest zbyt pewna, nie przebije jej nawet własny miecz.

Słabe światło. Część-całości dosięgła statek przechwytujący. Statek rozpada się na atomowy pył. Za czterdzieści sekund niosący kwarkowy rozpad pył dosięgnie mnie, ale czterdzieści sekund to dla mnie tyle, co całe godziny dla człowieka. Teraz najważniejsze są trzy statki Fangów. Za dużo. Z jednym można walczyć, z dwoma jest nadzieja wygranej. Trzy – brak szans.

To nie przypadkowy patrol, który w hiperprzestrzeni pochwycił ślad mnie-statku. To nie eskadra bojowa, gotowa przechwycić ziemskie statki. Specgrupa. Ogniwo statków bojowych i statek przechwytujący – idealny zestaw do wzięcia do niewoli samotnego statku.

Czekali na mnie. Przeciek informacji? Zdrada?

Słaby impuls od statków bojowych – zbyt nieznaczny, by stłumiło go pole neutralizujące. To nie wystrzał, to informacja. Wiadomość w języku standardowym.

Statek-pilot Fanga wita. Dobry strzał. Gratulujemy. Dziękujemy.

Ich logika jest wypaczona. Znajdują przyjemność w śmierci przyjaciela i z radością zniszczą również mnie.

Pilot-statek Ziemi może powtórzyć.

Nie może. Lasery włączone, statek zostanie zniszczony Fang walczy z Ziemią?

Fang nie ma pokoju z Ziemią. Fang jest uczciwy.

Statki-piloci Fanga nie zwyciężą. Ogólna śmierć – temporalne zamknięcie.

Ja-statek wiem o tej broni. Ja-człowiek nie jestem zdumiony tą wiedzą.

Niejasne. To groźba?

Tak. Pilot-statek Ziemi zaatakuje was w przeszłości.

Niemożliwe. Ataku nie było. Zakłócenie łańcucha przyczynowo-skutkowego.

Tak. Zakłócenie realności. Wyłączenie nas z realności. Śmierć. Pilot-statek Ziemi pójdzie na to. Przepuśćcie nas.

Nie. Ogólna śmierć to dopuszczalne wypełnienie misji. Ale taka śmierć jest nieprzyjemna. Zadanie jest ważniejsze.

Kompromis?

Fang potrzebuje człowieka z przeszłości Ziemi, imperatora Tara. Uciekł nam na Somacie. Musi zginąć. Wydajcie go i idźcie poprzednim kursem. Statek-pilot Fanga obiecuje nie atakować.

Człowiek z przeszłości Ziemi to ja.

To możliwe. Poświęć siebie i uratuj pozostałych. Słowo Fanga – słusznie-uczciwie-pięknie. Statek Ziemi obecnej zdoła odejść.

Nie.

Decyduj. Czas na zastanowienie - trzy ziemskie sekundy.

Skąd znacie kurs statku?

Podpowiedziano nam punkt przejęcia. Decyduj. Możemy cię obserwować, oszustwo jest niemożliwe.

Kto wam podpowiedział?

Zbędna informacja.

To warunek kompromisu. Kto podpowiedział punkt przejęcia?

Słowo Ziemi?

Słowo.

Obojętni.

Są po waszej stronie?

Są po swojej stronie.

Obojętni. Coś nowego dla mnie-statku, coś, co ja-żywy już wiem. Trzecia siła, zderzająca ze sobą dwie cywilizacje. Nadistoty.

Jakby runęła jakaś bariera. Ja-statek rozumiem, ja-żywy dowiaduję się właśnie. Obserwują nas. Wrażenie ledwie uchwytne, ale wyraźne. Detektory statku, intuicja człowieka, wszystko wyczuwa obce, czujne spojrzenie. Nie złe – po prostu obce. Obojętne. Takie jak to, które obmacywało mnie-człowieka na Somacie, zanim użyłem pasa laserowego. Głupia próba pokonania nadsiły. Z szablami na czołgi… gdzie tam z szablami – z packami na muchy.

1 ... 105 106 107 108 109 110 111 112 113 ... 135
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)