Lord z planety Ziemia
- Автор: Лукьяненко Сергей Васильевич
- Язык: польский
- Жанр: Фэнтези
Электронная книга - «Lord z planety Ziemia». Краткое содержание книги:
Jeden z ludzi w szarym płaszczu stał za nami, drugi wziął do ręki strzykawkę. Trzeci stanął pomiędzy księżniczką a tronem.
– Kto zagradza mi drogę? – zapytała półgłosem Terry.
– Obrońca tronu.
– Co cię czeka, jeśli nie masz racji?
– Twoja decyzja.
– Zdecydowałam. Wygnanie.
Terry odwróciła się do „szarego”, który trzymał strzykawkę.
– Kto nie wierzy moim słowom i uwierzy tylko krwi? – zapytała.
– Dowódca ochrony – odpowiedział ochryple człowiek.
– Co cię czeka, jeśli nie masz racji?
– Twoja decyzja.
– Zdecydowałam. Nagroda.
Przyszła kolej na trzeciego człowieka w szarości. Terry długo wpatrywała się w jego twarz, w końcu powiedziała:
– Kto zagradza mi drogę wstecz?
– Żołnierz i poddany imperium – padła cicha odpowiedź.
– Co cię czeka, jeśli nie masz racji?
– Twoja decyzja.
– Zadecyduję – powiedziała Terry po długiej przerwie i podeszła do dowódcy ochrony. Ten milczał chwilę, w końcu powiedział:
– Spełnię swój obowiązek. Jeśli umrzesz, odejdę na wygnanie. Jeśli jesteś księżniczką, zrezygnuję z nagrody. Poproszę o rękę.
Terry w milczeniu podała mu ramię. Dowódca ochrony podwinął rękaw sukni, przysunął strzykawkę do zgięcia łokcia.
Nie… Nie. Nie będę grał w żadne gry. Opuściłem dłoń na rękojeść pistoletu. I poczułem, że czyjeś silne palce chwyciły mój nadgarstek.
– Spokojnie, kapitanie – wyszeptał mi do ucha stojący za mną „szary”. – Od soli fizjologicznej jeszcze nikt nie umarł.
Wreszcie poznałem jego głos.
5. Żołnierz i poddany
Dowódca ochrony położył pustą strzykawkę na stoliku. Skłonił się Terry i powiedział: – Trzy minuty, by usłyszeć głos krwi.
Stałem w jakimś otępieniu. Jeśli obok nas był Ernado, to znaczy, że udało mu się wrócić na Tar i zasymilować się. Skoro powiedział, że wszystko jest w porządku, to tak właśnie było…
Ale ja nadal się bałem, śmiertelnie się bałem tego, co może się zdarzyć. Jak Ernado udało się przeniknąć do szeregów „badaczy”, skąd ta pewność, że w strzykawce rzeczywiście jest sól fizjologiczna?
– Czas minął. – Dowódca ochrony padł przed Terry na kolana. – Księżniczka Terry Tar powróciła. Nasze miecze, nasza krew, nasz honor należą do ciebie, imperatorowo Terry Tar.
– Chcę zobaczyć wasze twarze. Zdejmijcie kaptury – poleciła Terry bezbarwnym głosem.
Ludzie w szarym bez słowa spełnili rozkaz. Terry obrzuciła ich spojrzeniem, zauważyłem, jak zmieniła się jej twarz na widok stojącego za mną „żołnierza i poddanego”. Potem odwróciła się do obrońcy tronu.
– Regencie, jesteś niewinny, ale zostałeś wygnany. Następny poranek nie powinien ujrzeć cię na Tarze.
Regent w milczeniu skłonił głowę. Mężczyzna w podeszłym wieku, o obwisłej twarzy, wyglądał na statystę zmuszonego do odegrania głównej roli na premierze. Pokłonił się Terry i znikł z sali tronowej.
– Dowódco ochrony, zrezygnowałeś z nagrody, ale mimo to ci ją daję. Pozostaniesz na swoim stanowisku. Sprawdź warty. Powiadom naród. Poinformuj Siewców o nawiązaniu stosunków dyplomatycznych.
Dowódca ochrony się oddalił. Ten młodzik kogoś mi przypominał. Zerknąłem na Ernada. A więc to tak…
– Poddany imperium – odezwała się Terry nie bez złośliwości. – Zostajesz obdarzony zaszczytem: rozmową ze mną w cztery oczy.
Zerknęła w górę i wydała polecenie:
– Całkowita izolacja sali. Wyłączenie systemów obserwacyjnych. Czekać na moje rozkazy.
– Polecenie zostało wykonane – zaszemrał nieludzki głos. – Komputer pałacu wita cię, imperatorowo.
Terry podeszła do nas szybkim krokiem. Zatrzymała się i spojrzała na uśmiechniętego Ernada. I wymierzyła mu policzek.
– Co ma znaczyć ten spektakl, Ernado?
Mój były nauczyciel nawet nie drgnął.
– Postanowiłem wyeliminować przypadkowość, imperatorowo. Dowódca ochrony pałacu to mój wnuk. Zamienił strzykawki.
– Co mi wstrzyknięto?
– Sól fizjologiczną.
– Gdzie jest roztwór A-siedem?
Wahając się ułamek sekundy, Ernado wyjął spod płaszcza plastikową torebkę z taką samą strzykawką jak ta, która leżała na stoliku. Terry rozerwała torebkę, obróciła strzykawkę w ręku… i zanim zdążyliśmy zrozumieć, co się dzieje, wbiła ją sobie w rękę przez biały tiul rytualnej sukni.
– Terry! – Wyrwałem strzykawkę, ale było już za późno; księżniczka zdążyła nacisnąć tłok.
– Jestem zmęczona kłamstwami – powiedziała cicho Terry. – Niech mój honor będzie ze mną.
Złapałem Ernada za ramiona, potrząsnąłem.
– Antidotum?!
Ernado z rozpaczą pokręcił głową.
– Nie ma, imperatorze… teraz wszystko dzieje się naprawdę.
Odepchnąłem go, chwyciłem Terry w ramiona. Patrzyła na mnie przygryzając wargę, z dziwną mieszaniną przerażenia i dumy na twarzy.
– Co czujesz? Terry!
To boli…
Świat wokół mnie zakołysał się. A może to zachwiała się Terry? Przytuliłem ją i zapytałem bezradnie:
– Gdzie cię boli?
– Ręka… nigdy nie robiłam sobie zastrzyków.
Płakałem i śmiałem się jednocześnie. Kołysząc Terry jak dziecko, całując jej oczy i usta, pytałem:
– Więcej nic? Tylko ręka? Możesz oddychać?
Terry skinęła głową i przylgnęła do mnie. Trzymałem ją, dopóki Lans nie wyszeptał:
– Już wszystko w porządku. Czas minął, imperatorze. Wszystko było uczciwie.
Staliśmy tak przytuleni. Już po wszystkim… Próba zakończona. Obie próby – fałszywa i prawdziwa.
– Ukarzę twojego wnuka, Ernado – odezwała się Terry. – Jest dobrym aktorem… więc niech nim zostanie. Niech będzie aktorem w teatrze. Aż do śmierci.
– Wedle życzenia, imperatorowo.
Odwróciliśmy się. Przy wejściu do sali tronowej stał dowódca ochrony pałacu. Skłonił się Terry i powiedział, nie patrząc na Ernada:
– Istnieje obowiązek krwi i wypełniłem go. Jest obowiązek honoru i również go spełniłem. Naród Tara widział, co się tu rozegrało. Widzi nas nawet teraz. Jest z ciebie dumny, imperatorowo. Umrzemy za honor rodu Tar, tak jak gotowa byłaś to zrobić ty, imperatorowo.
Żal było patrzeć na Ernada. Zerkał to na swojego wnuka, to na Terry, potem zaczął się rozglądać, jakby szukał kamer.
– Dziękuję. – Terry podeszła do dowódcy ochrony. – Widzę, że ród Ernado zachował swój honor… którego brakuje niektórym jego członkom. Pozostaniesz dowódcą ochrony.
– Gotów jestem umrzeć – rzekł posępnie Ernado.
– Tak się stanie – potwierdziła spokojnie Terry.
Ernado odwrócił się do mnie i poprosił:
– Daj mi miecz, imperatorze.
Popatrzyłem na niego w milczeniu i zapytałem:
– Czy mam prawo łaski, Terry?
– Tak – odpowiedziała po chwili wahania.
– Zostałeś ułaskawiony, Ernado. Sam wyznaczę karę.
– Siergiej! – wykrzyknęła Terry. Dla niej Ernado był tylko jednym z moich pomocników. Dla mnie – nauczycielem i przyjacielem.
– Nie wolno zaczynać od śmierci – powiedziałem twardo. – Nie wolno karać za oddanie, nawet ślepe i niepotrzebne. Został ułaskawiony.