Pierwsze uderzenie [Gust Front - pl]
- Автор: Ринго Джон
- Год: 2004
- Язык: польский
- Год: ISA
- ISBN: 83-88916-73-4
- Переводчик: Przemyslaw Bielinski
- Жанр: Боевая фантастика
Электронная книга - «Pierwsze uderzenie [Gust Front - pl]». Краткое содержание книги:
Wybraliśmy walkę.
Wbrew temu, czego można się było spodziewać, zaplecze logistyczne i informacyjne było w doskonałym stanie. Pracownicy administracji zostali natychmiast zaprzęgnięci do pracy nad tworzeniem od podstaw nowego planu obrony Richmond.
Johnowi Keene’owi udało się także pozyskać do współpracy pięciu głównych inżynierów związanych z poprzednim planem i przekonać ich do nowego. Mimo osobistych preferencji dostrzegali słuszność nowej koncepcji, a do tego byli świetnie obeznani z terenem.
Keene przydzielił każdemu z nich organizację konkretnego zadania i dodał do tego plakietkę z autoryzacją, by bez problemu uzyskali pomoc wszystkich, którzy mogliby być potrzebni. Jeden z oficerów sztabowych korpusu dostał niewdzięczne zadanie zarządzania rozdziałem materiałów. Siedział w tym samym kompleksie biurowym w Schockoe Circle, co Keene i Mueller, i koordynował przepływ strumienia ludzi, sprzętu i materiałów niezbędnych do różnych projektów.
Radiowy i telewizyjny apel o dostarczenie sprzętu budowlanego i wynurzeniowego spotkał się z ogromnym odzewem. W pięciu punktach zbiórki, zanim policja drogowa zdołała przygotować się do kierowania ruchem, natychmiast utworzyły się kolejki ładowarek, rozmaitych koparek i spychaczy.
Pojawiły się także betoniarki i wywrotki, a razem z nimi masa doświadczonych budowlańców i innych ludzi, którzy uznali, że czas zgłosić się na ochotnika. Ochotnicy, którzy zrobili dobre wrażenie na personelu eywilno-wojskowym, mieli za zadanie wszystko to spisać i posegregować. Już po kilku godzinach przyjmowanie sprzętu, ocena jego stanu i rozdzielanie szło gładko jak po maśle. Inżynierowie wezwali do pomocy firmy budowlane i przedstawili im naszkicowane plany wyrównania i rozkopania terenu.
W podobny sposób w szeregach wojska pojawiła się Amanda Hunt, na ochotnika uzbrajająca claymore’y, oraz cywilni przedsiębiorcy, którzy wykopali umocnienia na pozycjach kawalerii.
Budowano wały i stawiano mury, podsypywano długi na milę wał przeciwpowodziowy, ale najwięcej problemów stwarzało zburzenie trzech betonowych budynków fabrycznych przy James.
Najprościej byłoby fabryki zaminować i wysadzić je w powietrze.
Niestety wszyscy, którzy byli wyszkoleni do podobnych zadań, zajmowali się akurat wyburzaniem mostów na James albo organizowaniem zasadzek na drogach na pomocy. Pojawiła się propozycja odwołania cywilnych specjalistów przygotowujących zasadzki, kiedy młody oficer z dowództwa korpusu wpadł na pewien pomysł.
W mniej niż godzinę później brygada siedemdziesiątej piątej dywizji pancernej przejechała przez most Mayo, a potem przez Schockoe Bottom. Ponieważ zdecydowano, że dwu — i trzypiętrowe budynki z cegły będą zbyt dobrze nadawały się na osłonę dla Posleenów, kierowcy nie przejmowali się skręcaniem w ulice.
Kiedy blisko stusiedemdziesięciotonowe czołgi M-1E przejechały się, dosłownie, po dzielnicy, okazało się, że nie zostawiły na swojej drodze ani jednego stojącego budynku. Ocalało jedynie kilka barów, na wypadek, gdyby został w nich jeszcze jakiś alkohol.
Czołgi dotarły do betonowych fabryk i każdy z nich otrzymał namiary punktów do ostrzału. Teren wokół fabryk został ewakuowany i brygada mogła otworzyć ogień.
Do rozwalenia niższych kondygnacji użyto przeciwczołgowych pocisków HEAT, a do zniszczenia głównych elementów konstrukcji — przeciwpancernych pocisków penetrujących, tak zwanych „srebrnych kul”.
Pod gradem pocisków budynki runęły na ziemię jak ranne giganty.
Jedna z hal fabrycznych utrzymała spójność konstrukcyjną mimo zawalenia się dolnych pięter, ale i to nie było problemem. Rozstrzelano ją, a potem paradnie rozjechano. Zadowoleni z tak dobrego początku dnia żołnierze brygady udali się na miejsca postoju po drugiej stronie James, aby odpocząć przed czekającym ich wielkim przedstawieniem.
Wściekła praca trwała w mieście przez całą noc, a nowy dzień wstał nad Richmond zupełnie już odmienionym.
Mosty na drogach krajowych i głównych arteriach komunikacyjnych, górujące nad Schockoe Bottom, były teraz albo zaminowane i gotowe do wysadzenia, albo przebudowane tak, że przy pomocy dźwigów można było z nich ściągnąć nawierzchnię, pozostawiając Posleenom jedynie wąskie, betonowe dźwigary.
Pomysł ten powstał w nadziei, że można będzie w ten sposób uratować chociaż część mostów. Do wysadzenia przeznaczono ich ponad dwadzieścia, więc koszt odbudowania wszystkich po zakończeniu wojny miał być i tak olbrzymi. Posleeni mogli przejść po przebudowanym w ten sposób moście tylko pojedynczym szeregiem, co czyniło ich łatwym celem dla ziemskich obrońców.
Podsypano także pomocny wał przeciwpowodziowy, odwrócono zamki śluz przepustowych, żeby zamykały się od strony rzeki, a nadbrzeżną drogę wyrównano i wzmocniono, aby nadawała się do ruchu ciężkich pojazdów. Mayo Island została zamieniona w bunkier dowodzenia. To właśnie stąd dowódcy czterdziestej dziewiątej i sześćdziesiątej dywizji piechoty mieli kierować swoim wojskiem.
Na wyspie znajdowała się teraz rezerwa — brygada sześćdziesiątej dywizji piechoty — która miała w razie potrzeby wesprzeć osłabione szeregi obrońców wału. Mosty Mayo, zarówno na północy, jak i na południu wyspy, były również zaminowane i gotowe do wysadzenia.
We wschodniej części miasta, wzdłuż drogi międzystanowej numer 95, na drogowe nasypy obronne nawieziono gruz, dzięki czemu powstała niemożliwa do przebycia ściana. Dodatkowo przed nasypem rozłożono stalowe kątowniki, zespawane z zaostrzonymi prętami zbrojeniowymi, brzeszczoty pił i różne inne ostre metalowe przedmioty, po czym wszystko to owinięto jeszcze drutem kolczastym.
Wokół tej konstrukcji wzniesiono dodatkowo mury obronne, zza których jednostki piechoty i pancerzy wspomaganych mogły względnie bezpiecznie prowadzić ostrzał. Obawiano się, czy posleeńskie karabiny magnetyczne i wyrzutnie rakiet hiperszybkich nie uszkodzą murów, ale za to była nadzieja, że większość jednomilimetrowych pocisków będzie się od nich odbijać.
Na miejscu były już dwie brygady siedemdziesiątej pierwszej dywizji, a jedna mogła w każdej chwili udzielić im wsparcia. Na całej długości trasy w najwyższych budynkach kryli się snajperzy z karabinami kaliber. 50. Ich zadaniem było rozprawienie się z Wszechwładcami, którzy próbowaliby przelecieć ponad zasiekami.
Wejście do miasta od północy zablokowano tysiącami sprowadzonych w tym celu samochodów. Budynki zamurowano albo zagrodzono betonowymi płytami, żeby Posleeni nie mogli szukać w nich schronienia.
Drogi wylotowe z Schockoe Bortom zablokowano w ten sam sposób, a dodatkowo saperzy i bojowe wozy piechoty z czterdziestej ósmej dywizji piechoty przewróciły na Broad Street i Franklin Street wielokondygnacyjny budynek rządowy James Monroe. Wyburzenia nie udało się przeprowadzić zbyt precyzyjnie, więc gmach częściowo przysypał także sąsiedni budynek Głównego Laboratorium Śledczego.
Mimo uszkodzeń, w Laboratorium, gmachu Corporation Comission, budynku Ferguson i w przybudówce Departamentu Transportu roiło się od żołnierzy czterdziestej ósmej dywizji piechoty. Jednostka ta, mając stąd wspaniały widok na Schockoe Bortom i miejsce bombardowania, miała za zadanie otworzyć ogień do Posleenów, kiedy tylko pojawią się w zasięgu wzroku, podczas gdy ich bojowe wozy piechoty miały strzec barykad. Wśród żołnierzy przebywających w Laboratorium krążył dowcip, że skoro na dole jest kostnica, nie trzeba ich będzie daleko nosić.
Wokół strefy Schockoe Bortom pospiesznie tworzono pozycje bojowe. Z fragmentów James Center, Banku First Union, Riverside Plaża, a nawet budynku Rezerw Federalnych budowano wokół centrum miasta mur. Ukryta za nim siedemdziesiąta trzecia dywizja piechoty miała zatrzymać Posleenów, pozwalając ich zniszczyć do końca żołnierzom ulokowanym na wale przeciwpowodziowym.