Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Ścieżka Sztyletów
Ścieżka Sztyletów - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ścieżka Sztyletów

Электронная книга - «Ścieżka Sztyletów». Краткое содержание книги:

Ścieżka Sztyletów
1 ... 100 101 102 103 104 105 106 107 108 ... 197
Перейти на страницу:

— Nie powinniśmy trzymać Garetha Bryne’a na dystans — stwierdziła nagle Siuan. — Ten człowiek to chodzące utrapienie, prawda. I jeśli przestawania z nim nie da się zaliczyć w poczet kary za moje kłamstwa, to w takim razie nie zostałabym dostatecznie ukarana nawet wtedy, gdyby obdarto mnie ze skóry. Któregoś dnia zacznę go targać za uszy, raz rano i dwa razy wieczorem, dla zasady, ale ty możesz jemu mówić wszystko. Bardzo by pomogło, gdyby on o wszystkim wiedział. Wierzy ci na słowo, a na dodatek kłębi mu się w żołądku od tego zastanawiania się, czy wiesz, co robisz. Nie zdradza się z tym, ale ja to widzę.

Nagle wszystkie elementy rozproszone w umyśle Egwene wskoczyły ze szczękiem na swoje miejsce, niczym elementy kowalskiej układanki. I w tym momencie przeżyła wstrząs. Siuan zakochała się w tym mężczyźnie! Żadne inne wytłumaczenie nie miało sensu. I od tego momentu wszystko, co wiedziała na ich temat, ulegało zmianie. Niekoniecznie na lepsze. Zakochana kobieta często odkłada rozum na półkę, kiedy jej ukochany znajduje się obok. Sama była tego aż nadto świadoma. Gdzie jest Gawyn? Czy ma się dobrze? Czy jest mu ciepło? Dość tego! Czy wręcz za dużo w obliczu słów, które musiały paść. Przemówiła głosem Amyrlin, pewnym i rozkazującym.

— Możesz targać lorda Bryne’a za uszy albo z nim sypiać, Siuan, ale masz się pilnować w jego obecności. Nie pozwól, by wymykały ci się z ust rzeczy, o których on na razie nie powinien wiedzieć. Rozumiesz, co mówię?

Siuan raptownie zesztywniała.

— Nie mam zwyczaju dopuszczać, by mój język trzepotał niczym porwany żagiel, Matko — odparła impulsywnie.

— Cieszę się, że to słyszę, Siuan. — Choć Siuan istotnie mogła być jej matką, to jednak w tym momencie Egwene uległa wrażeniu, że stosunek lat jest odwrotny. Być może Siuan po raz pierwszy w życiu musiała radzić sobie z mężczyzną nie jako Aes Sedai, lecz jako kobieta.

„Wystarczyło, że przez kilka lat wydawało mi się, że kocham Randa — pomyślała z goryczą Egwene — i że przez kilka miesięcy wzdychałam do Gawyna, a już wiem wszystko, co trzeba wiedzieć”.

— Myślę, że to by było na tyle — dodała, biorąc Siuan pod rękę. — Aha, jeszcze coś. Chodź ze mną.

Dotąd wydawało się, że ściany namiotu stanowią nieznaczną tylko ochronę, a jednak po wyjściu na zewnątrz szarpnął nimi zdwojony uścisk kłów zimy. Księżyc świecił tak mocno, że nieledwie dałoby się przy nim czytać, tym bardziej że jego promienie odbijały się od śniegu, a jednak jego poświata zdawała się zimna. Po Brynie nie było ani widu, ani słychu, jakby go nigdy nie było. Leane pojawiła się na chwilę, poinformowała je, że nikogo nie widziała, po czym pospiesznie umknęła w mrok, rozglądając się dookoła. Nikt nie wiedział o związkach łączących Leane z Egwene i wszyscy uważali, że Leane i Siuan są właściwie gotowe pozabijać się wzajem.

Opatuliwszy się płaszczem, najlepiej jak się dało w sytuacji, gdy mogła to zrobić tylko jedną ręką, Egwene ruszyła razem z Siuan w kierunku przeciwnym do tego, w którym udała się Leane, skupiając się na ignorowaniu lodowatego zimna. Na ignorowaniu zimna i rozglądaniu się, czy nie widzi ich ktoś, kto akurat znalazł się w pobliżu. Było to raczej mało prawdopodobne, by ktoś miał wałęsać się teraz po dworze.

— Lord Bryne miał rację — powiedziała. — Lepiej, gdyby Pelivar i Arathelle uwierzyli w te opowieści. Albo gdyby one przynajmniej wzbudziły w nich wątpliwości. Wątpliwości dostatecznie poważne, by osłabić ich wolę walki albo w ogóle nie pozwolić na nic więcej prócz gadania. Czy twoim zdaniem ucieszą się z wizyty Aes Sedai? Siuan, czy ty mnie słuchasz?

Siuan wzdrygnęła się i zatrzymała, ze wzrokiem utkwionym w dal. Do tej pory szła pewnie przed siebie, ani razu nie gubiąc kroku, teraz jednak poślizgnęła się i omal nie usiadła na oblodzonej ścieżce, w porę odzyskując równowagę, bo dzięki temu nie pociągnęła za sobą Egwene.

— Tak, Matko. Naturalnie, że cię słucham. Pewnie się nie ucieszą, ale wątpię, by śmieli odprawić Aes Sedai z kwitkiem.

— W takim razie obudzisz zaraz Beonin, Anaiyę i Myrelle. Niech za godzinę ruszają na północ. Jeśli lord Bryne spodziewa się odpowiedzi już jutro wieczorem, to czasu jest niewiele. — Szkoda, że nie dowiedziała się dokładnie, gdzie obozuje tamta armia, ale wypytywanie o to Bryne’a mogłoby wzbudzić jego podejrzenia. Strażnicy nie powinni mieć kłopotów z jej znalezieniem, a te trzy siostry miały ich aż pięciu.

Siuan wysłuchała jej poleceń w milczeniu. Nie tylko te trzy miały zostać wyrwane z łóżek. Sheriam, Carlinya, Morvrin i Nisao miały jeszcze przed nastaniem świtu znać słowa, jakie wypowiedzą przy śniadaniu. Ziarno musiało paść na glebę, nawet jeśli zabraknie czasu na zebranie plonów. A wcześniej posiać się go nie dało, bo wzeszłoby zbyt prędko.

— Wywlokę je spod koców z największą przyjemnością — stwierdziła Siuan, kiedy Egwene skończyła. — Skoro ja mogę paradować po tym... — Uwolniła ramię Egwene i już zaczęła się oddalać, ale zatrzymała się nagle, z poważną, wręcz ponurą twarzą. — Wiem, że chcesz zostać drugą Gerrą Kishar... albo może nawet Sereille Bagand. Masz w sobie coś, co może pozwoli im ci dorównać. Ale uważaj, byś nie stała się drugą Shein Chunlą. Dobrej nocy, Matko. Śpij dobrze.

Egwene odprowadziła wzrokiem jej otuloną płaszczem sylwetkę, sunącą ścieżką i pomrukującą gniewnie, tak głośno, że niemal dawało się zrozumieć poszczególne słowa. Gerra i Sereille zapamiętano powszechnie jako najznamienitsze Amyrlin. Obie wyniosły rangę Białej Wieży do poziomu, jaki rzadko kiedy osiągano nawet w czasach poprzedzających epokę Artura Hawkwinga. Obie też kontrolowały samą Wieżę; Gerra poprzez umiejętne manipulacje jedną frakcją Komnaty przeciwko drugiej, Sereille zwykłą siłą swej woli. Natomiast całkiem odmienny był los Shein Chunli, Amyrlin, która zmarnowała władzę Zasiadającej na Tronie Amyrlin, odsuwając się od większości sióstr zasiadających w Komnacie. Świat uwierzył, że Shein umarła, piastując swój urząd, blisko czterysta lat temu, a jednak głęboko ukrywana prawda była taka, że została pozbawiona stanowiska i za życia skazana na wygnanie. Mimo iż nawet tajemne historie różniły się nieco pewnymi elementami, nie ulegało wątpliwości, że po tym, jak czwarty z kolei spisek na rzecz ponownego osadzenia tej kobiety na tronie został wykryty, siostry strzegące Shein udusiły ją podczas snu poduszką. Egwene zadygotała, ale wmówiła sobie, że to tylko ziąb.

Zawróciła i całkiem samotna zaczęła brnąć z powrotem do swojego namiotu. Śpij dobrze? Księżyc w pełni wisiał nisko na nieboskłonie i brakowało jeszcze wielu godzin do wschodu słońca, ale nie była pewna, czy w ogóle będzie w stanie zasnąć.

16

Dziwne nieobecności

Następnego ranka, jeszcze zanim pierwszy rąbek słońca wychynął zza horyzontu, Egwene zwołała posiedzenie Komnaty Wieży. W Tar Valon takie posiedzenie odbyłoby się z wielką pompą, zresztą nawet po wyjeździe z Salidaru, a więc wśród trudów podróży, zdobywały się niekiedy na jakieś ceremonialne gesty. Tymczasem tego dnia Sheriam zwyczajnie wędrowała od jednego namiotu do drugiego, bo było jeszcze zbyt ciemno, by obwieścić wszem i wobec, że Zasiadająca na Tronie Amyrlin nakazuje Komnacie Zasiąść. W rzeczy samej nie zasiadły w ogóle, tylko w szarzyźnie poprzedzającej właściwy wschód słońca osiemnaście kobiet ustawiło się w półkolu na gołym śniegu, by wysłuchać Egwene, wszystkie szczelnie opatulone, by chronić się przed mrozem, który zamieniał ich oddechy w parę.

Pojawiły się też inne siostry, które chciały się przysłuchiwać obradom, z początku ledwie kilka, ale kiedy nikt ich nie odprawił, grupka zaczęła się rozrastać w gwarze rozmów. Bardzo cichym gwarze. Niewiele sióstr miałoby czelność zakłócać spokój którejś z Zasiadających, a co dopiero całej Komnaty. Przyjęte w sukniach i płaszczach obrzeżonych lamówkami, które pojawiły się za plecami Aes Sedai, naturalnie zachowywały się ciszej, a od nich jeszcze cichsze były nowicjuszki, choć znacznie liczniejsze. W obozie mieszkało obecnie półtora raza więcej nowicjuszek niż sióstr, aczkolwiek mało która posiadała stosowny biały płaszcz i większość musiała się zadowolić prostą białą spódnicą zamiast sukni nowicjuszki. Niektóre siostry wciąż uważały, że powinny wrócić do dawnych obyczajów i pozwalać, by dziewczęta same się do nich zgłaszały, ale większość żałowała tych straconych lat, kiedy to szeregi Aes Sedai skurczyły się niepokojąco. Egwene sama niemal drżała na myśl o tym, w co mogła się przeobrazić Biała Wieża. Dlatego cieszyła się ze zmiany tak ewidentnie korzystnej, że nawet Siuan nie mogła się jej sprzeciwiać.

1 ... 100 101 102 103 104 105 106 107 108 ... 197
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)