Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Ścieżka Sztyletów
Ścieżka Sztyletów - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ścieżka Sztyletów

Электронная книга - «Ścieżka Sztyletów». Краткое содержание книги:

Ścieżka Sztyletów
1 ... 96 97 98 99 100 101 102 103 104 ... 197
Перейти на страницу:

Po wyjściu z namiotu Egwene poczuła niczym cios obuchem w twarz uderzenie chłodu, który nadto sięgnął pod płaszcz; nocna koszula w takim stopniu chroniła przed zimnem, że równie dobrze mogła się wystroić jak Halima. Mimo butów z mocnej skóry i odzienia z grubej wełny, miała wrażenie, że stoi boso na lodzie. Kleszcze mroźnego powietrza schwyciły jej uszy, drwiąc sobie z gęstego futra, którym wyścielone było wnętrze kaptura. Wszelką koncentrację, na jaką była w stanie się zdobyć, przegnały tęsknota za łóżkiem oraz wysiłki ignorowania zimna. Po niebie pomykały chmury, a księżycowe cienie pełgały tuż ponad lśniącym kożuchem bieli okrywającym ziemię, urozmaiconym ciemnymi kopczykami namiotów i wyższymi od nich bryłami wozów z płóciennymi budami, które teraz stały nie na kołach, tylko na długich drewnianych płozach. (Ostatnimi czasy wozów niekiedy nawet nie rozładowywano, tylko parkowano w pobliżu namiotów, nikt bowiem nie miał serca zmuszać woźniców do dodatkowego wysiłku pod koniec dnia.) Egwene nie zauważyła, by wokół cokolwiek się poruszało, oprócz tych bladych, sunących cieni. Nikt nie chodził po ścieżkach wydeptanych w śniegu. Czuła niemal żal, że musi przełamać urok tak bezdennej ciszy.

— O co chodzi? — spytała cicho, rzucając czujne spojrzenie w stronę małego namiotu rozbitego nieopodal, a zamieszkiwanego przez jej pokojówki, Chesę, Meri i Selame. Był równie nieruchomy i ciemny jak pozostałe, powszechne zmęczenie otuliło obozowisko warstwą grubą jak powłoka śniegu. — Mam nadzieję, że to nie są jakieś kolejne rewelacje na temat Rodziny. — Chrząknęła, zła na samą siebie. Też była zmęczona, zmęczona długimi, mroźnymi dniami spędzonymi w siodle i brakiem snu. Inaczej na pewno by czegoś takiego nie powiedziała. — Przepraszam, Siuan.

— Za nic nie musisz przepraszać, Matko. — Siuan też zniżyła głos i rozejrzała się dookoła, by sprawdzić, czy nie obserwuje ich ktoś ukryty wśród cieni. Żadna nie miała ochoty, by dyskutować z Komnatą kwestię Rodziny. — Wiem, że powinnam ci była powiedzieć o tym zawczasu, ale wydawało mi się to błahostką. Doprawdy nie spodziewałam się, że te dziewczyny będą w ogóle z którąś rozmawiać. Ach, ileż ja mam ci do powiedzenia. Ale postaram się wybrać to, co najważniejsze, obiecuję.

Egwene całą siłą woli stłumiła westchnienie. Takie same przeprosiny, niemal słowo w słowo, Siuan oferowała już nie raz. A przepraszała za to, że próbuje w ciągu zaledwie kilku miesięcy nakarmić Egwene na siłę swoimi doświadczeniami, których nabywała przez dwadzieścia lat jako Aes Sedai, a w ich ramach ponad dziesięć jako Amyrlin. Egwene miewała czasami wrażenie, że jest gęsią tuczoną na ubój.

— No, słucham, co dziś jest takie ważne?

— Gareth Bryne czeka w twoim gabinecie. — Siuan wprawdzie nie podniosła głosu, a jednak zadźwięczała w nim nerwowa nuta, jak zawsze, gdy mówiła o lordzie Brynie. Gniewnie potrząsnęła głową ukrytą w głębokim rozcięciu kaptura i prychnęła niczym kot. — Ten mężczyzna przyszedł cały zaśnieżony, wywlókł mnie z pościeli, ledwie dał mi czas na ubranie się i wciągnął mnie na swoje siodło. Nic nie powiedział, tylko powiózł skrajem obozu, a potem kazał cię przyprowadzić, jakbym była jakąś dziewką na posługi!

Egwene stłumiła rodzącą się w niej nadzieję. Zbyt wiele rozczarowań przeżyła, a zresztą coś, co sprowadzało Bryne’a w samym środku nocy, raczej oznaczało potencjalną katastrofę, a nie spełnienie jej życzeń. Jak daleko jeszcze do granicy z Andorem?

— W takim razie przekonajmy się, czego on chce.

Szczelnie otuliwszy się płaszczem, ruszyła w stronę namiotu, który wszyscy nazywali Gabinetem Amyrlin. Wprawdzie nie dygotała z zimna, ale skrajności temperatur wcale nie przestawały istnieć dzięki temu, że się ich nie odczuwało. Można je było ignorować bardzo długo, tak długo, aż wreszcie mózg zaczynał się gotować od słońca albo stopy zaczynały gnić od mrozu. Nagle zafrapowała ją jedna z możliwych konsekwencji słów Siuan.

— To ty nie spałaś w swoim namiocie? — spytała dyplomatycznie. Osobliwy związek, łączący Siuan z lordem Bryne’em niczym z pozoru nie różnił się od relacji między służącą i jej panem, a jednak Egwene miała nadzieję, że Siuan, uparta i dumna, nie dopuści, by on z tego skorzystał i nadużył jej zaufania. Wprawdzie nie potrafiła sobie tego wyobrazić, a jednak jeszcze nie tak dawno temu nie mogła sobie wyobrazić Siuan akceptującej jakikolwiek element jej obecnej sytuacji. Wciąż pozostawały zagadką kierujące nią motywy.

Siuan parsknęła głośno i omal się nie przewróciła, bo jej nogi zaplątały się w fałdy spódnic. Śnieg ubijany za dnia przez niezliczone stopy prędko pokrywała nierówna lodowa powłoka. Egwene sama stawiała nogi z wielką ostrożnością. Wszak umordowane podróżą siostry codziennie Uzdrawiały czyjeś połamane kości. Odrzuciwszy połę płaszcza, podała ramię przyjaciółce, zarówno oferując wsparcie, jak i go poszukując. Siuan ujęła jej ramię i mruknęła:

— Zanim skończyłam czyścić zapasowe buty i siodło tego mężczyzny, zrobiło się tak późno, że nie było sensu wędrować z powrotem po tym lodzie. Ale nie myśl sobie, że zaoferował mi coś lepszego oprócz kilku koców ciśniętych w kąt. Nie Gareth Bryne! Powiedział, że mam je sobie sama wyciągnąć z kufra, a sam poszedł Światłość wie dokąd! Mężczyźni to zaraza, i to jedna z najgorszych! — Zmieniła temat, nawet nie robiąc przerwy na zaczerpnięcie oddechu. — Nie powinnaś pozwalać, by Halima spała w twoim namiocie. To jeszcze jedna para uszu, których należy się wystrzegać, a poza tym ta dziewczyna jest naprawdę wścibska. Nie mówiąc o tym, że będziesz miała szczęście, jeśli któregoś dnia nie przyłapiesz jej na zabawianiu jakiegoś żołnierza.

— A ja bardzo się cieszę, że Delana zgodziła się, by Halima przychodziła do mnie na noc — odparła stanowczym tonem Egwene. — Potrzebuję jej. Chyba że twoim zdaniem Nisao lepiej potrafi Uzdrowić moje bóle głowy. — Sama obecność Halimy jakby przeganiała te bóle z jej czaszki; gdyby nie ona, Egwene w ogóle by nie spała. Wysiłki Nisao na nic się nie zdały, a była jedyną Żółtą, do której Egwene odważyła się zwrócić ze swoją dolegliwością. A co do reszty... Postarała się, by jej głos zabrzmiał jeszcze bardziej surowo. — Dziwię się, że ciągle jeszcze słuchasz tych plotek, córko. Fakt, że mężczyźni przyglądają się łakomym wzrokiem jakiejś kobiecie, bynajmniej nie oznacza, że ona ich do tego zachęca, o czym sama powinnaś dobrze wiedzieć. Widziałam niejednego, który na ciebie spoglądał z uśmiechem. — Mówienie takim tonem przychodziło jej teraz z większą łatwością niż kiedyś.

Siuan zerknęła na nią ze zdziwieniem i po chwili wybąkała kilka słów przeprosin. Może nawet były one szczere. W każdym razie Egwene przyjęła je. Lord Bryne już i tak bardzo źle wpływał na usposobienie Siuan, a teraz jeszcze Halima dołożyła swoje... Egwene doprawdy bardzo się cieszyła, że mogła ją skarcić tak łagodnie. Wszak Siuan zawsze powtarzała, że Zasiadająca nie powinna tolerować żadnych absurdów i zapewne odnosiło się to również do nie samej, jakkolwiek by było.

1 ... 96 97 98 99 100 101 102 103 104 ... 197
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)