Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Ludzie z gwiazdy Pella [=Stacja Podspodzie / Downbelow Station - pl]
Ludzie z gwiazdy Pella [=Stacja Podspodzie / Downbelow Station - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ludzie z gwiazdy Pella [=Stacja Podspodzie / Downbelow Station - pl]

Электронная книга - «Ludzie z gwiazdy Pella [=Stacja Podspodzie / Downbelow Station - pl]». Краткое содержание книги:

Gwiazda Pella, strategiczny punkt w konflikcie zbrojnym Kompanii Ziemskiej i międzygwiezdnych kolonii. Ten, kto kontroluje Stacje Pella, decyduje o zasięgu ziemskich sił obronnych bądź o skali ziemskiej ekspansji w celu odzyskania utraconego imperium. Ale Pell jest zdecydowany utrzymać neutralność za wszelką cenę.
Ludzie z Gwiazdy Pella to obszerna, wielowątkowa i dramatyczna wizja przyszłości, ukazująca charaktery, postawy i ambicje nie odbiegające od naszych. Przez stronice tej powieści przewija się galeria fascynujących postaci, ludzkich i nieludzkich, których losy zależą od wyniku tytanicznych zmagań w skali kosmicznej.
Powieść ta otrzymała nagrodę Hugo w roku 1982.
1 ... 99 100 101 102 103 104 105 106 107 ... 146
Перейти на страницу:

Był najwyraźniej zakładnikiem; jego ojciec tak już pokierował sprawami. I nagle przyszło mu do głowy, że może ojciec przechytrzył ich wszystkich, że teraz może jest już kimś gorszym niż bezużyteczny zakładnik… że może stał się kartą, która teraz wejdzie do gry.

Ojciec mnie nienawidzi, starał się im wytłumaczyć; ale nie chcieli przyjąć tego do wiadomości. Nie oni tutaj podejmowali decyzje. Od tego był człowiek nazwiskiem Jessad. A gdzie był teraz Jessad?

Przypuszczalnie w drodze na statek znajdował się jakiś gość, jakaś ważna osobistość.

Czyżby sam Jessad, żeby zameldować o porażce i pozbyć się bezużytecznej pozycji ludzkiego bagażu?

Zdążył jeszcze dopić drugiego drinka, zanim poruszenie wśród załogi, a potem uderzenie w kadłub statku obwieściło o kontakcie. Nastąpiła seria łomotów powodowanych przez jakieś mechanizmy, zawył włączany silnik windy i jej klatka z hukiem zsynchronizowała się z ruchem cylindra obrotowego. Ktoś wjeżdżał na górę. Vittorio siedział nieruchomo, postawiwszy przed sobą pustą szklankę i żałował, że nie jest o jeden stopień bardziej pijany, niż był. Wyjście z windy znajdujące się za mostkiem zasłaniała biegnąca pod górę krzywizna pokładu. Nie widział, co się dzieje, zauważył tylko nieobecność na stanowiskach niektórych członków załogi Młota. Usłyszawszy, że nadchodzą do świetlicy inną drogą, od tyłu, poprzez kabiny załogi, podniósł z konsternacją głowę.

Blass z Młota. Dwóch członków załogi. A za nimi kilku obcych wojskowych i paru ludzi nie ubranych w mundury. Vittorio, cały roztrzęsiony, podźwignął się z trudem na nogi i gapił się na nich niezbyt przytomnie. Siwowłosy oficer po kuracji odmładzającej, połyskujący oślepiająco srebrem i insygniami. I Dayin. Dayin Jacoby.

— Vittorio Lukas — przedstawił go Blass. — Kapitan Seb Azov, głównodowodzący floty; pan Jacoby z pańskiej stacji; i pan Segust Ayres z Kompanii Ziemskiej.

— Z Rady Bezpieczeństwa — skorygował mężczyzna.

Azov usiadł przy stole, a pozostali zajęli miejsca na rozstawionych wokół ławach. Vittorio opadł znowu na swój fotel kładąc zdrętwiałe dłonie na blacie stołu. Otaczał go alkoholowy wir, który to wzbierał, to opadał. Starał się siedzieć naturalnie. Przyszli do niego… do niego… a nie był w stanie służyć pomocą ani im, ani komukolwiek.

— Operacja rozpoczęła się, panie Lukas — zagaił Azov. Wyeliminowaliśmy dwa statki Maziana. Nie będzie łatwo ich wyprzeć; trzymają się blisko stacji. Posłaliśmy po dodatkowe statki; ale przepędziliśmy stamtąd kupców, wszystkie holowniki dalekiego zasięgu. Zostały tylko holowniki krótkodystansowe z Pell, które wykorzystują w charakterze kamuflażu.

— Czego chcecie ode mnie? — spytał Vittorio.

— Panie Lukas, zna pan kupców mających bazy poza stacją, kieruje pan, przynajmniej w pewnym zakresie, Spółką Lukasa, i zna pan te statki.

Vittorio pokiwał głową.

— Pański statek, Młot, panie Lukas, wraca w pobliże Pell na odległość umożliwiającą nawiązanie kontaktu ze stacją i tam, gdzie będzie chodziło o kupców, pan odegra rolę operatora komunikatora Młota… nie pod swoim prawdziwym nazwiskiem, nie, otrzyma pan akta rodziny z Młota, które przestudiuje pan bardzo uważnie. Będzie pan odpowiadał w imieniu jednego z nich. Ale gdyby Młot został zatrzymany przez kupiecką milicję albo przez Maziana, pańskie życie będzie zależało tylko od inwencji, jaką pan wykaże. Młot zasugeruje kupcom, którzy pozostali, że ich najlepszą szansą przeżycia będzie przedostanie się na obrzeża układu i nie wtrącanie się w tą awanturę, całkowite usunięcie się z drogi i przerwanie handlu z Pell. Nie chcemy, aby te statki pętały nam się pod nogami, panie Lukas; i nie byłoby wcale dobrze, gdyby kupcy dowiedzieli się o naszym podstępie z Młotem i Okiem Łabędzia. Nie zamierzamy tego rozgłaszać, pan mnie rozumie?

Załogi tych statków, pomyślał Vittorio, nigdy już nie wyjdą na wolność, chyba że po przystosowaniu. Dotarło teraz do niego, że i jego pamięć jest dla Unii niebezpieczna, że nie byłoby wcale dobrze, gdyby kupcy dowiedzieli się o pogwałceniu kupieckiej neutralności przez Unię, która twierdziła, że tylko Mazian popełnia ten grzech. Gdyby dowiedzieli się, że Unia skonfiskowała siłą nie tylko personel, ale i całe statki razem z nazwiskami… a już najbardziej chodziło o te nazwiska, ostoję, tożsamość tych ludzi. Zdał sobie nagle sprawę, że obraca w palcach pustą szklankę i natychmiast przestał; bardzo chciał wyglądać na trzeźwego i rozsądnego.

— Mam w tym swój interes — powiedział. — Moja przyszłość na Pell jest daleka od zapewnionej.

— Jak to, panie Lukas?

— Wiążę pewne nadzieje z karierą w Unii, kapitanie Azov. — Podniósł oczy na ponurą twarz Azova w nadziei, że z jego głosu przebija spokój, na który tak się silił. — Stosunki między mną a moim ojcem… nie są serdeczne, podrzucił więc wam mnie z czystym wyrachowaniem. Miałem tu czas na pewne przemyślenia. Dużo czasu. Wolę dojść do porozumienia z Unią na własną rękę.

— Pell traci coraz więcej przyjaciół — zauważył cicho Azov zerkając na zasmuconą twarz Ayresa. — Teraz opuszcza ją osoba neutralna. Wola rządzonych, panie ambasadorze.

Ayres spojrzał z ukosa na Azova.

— Zaakceptowaliśmy już tę sytuację. Celem mojej misji nie było w żadnym razie przeciwstawianie się woli ludzi zamieszkujących te tereny. Obawiam się tylko o bezpieczeństwo Stacji Pell. Mówimy o tysiącach istnień ludzkich, sir.

— Oblężenie, panie Ayres. Odcinamy ich od źródeł zaopatrzenia i dezorganizujemy im pracę, obrzydzając tym samym życie. — Azov zwrócił oczy na Vittoria i przyglądał mu się przez chwilę. — Panie Lukas — musimy uniemożliwić im dostęp do zasobów naturalnych wydobywanych w kopalniach i dostarczanych przez samo Podspodzie. Atak na te obiekty jest możliwy, ale przygotowanie i przeprowadzenie tego rodzaju operacji wojskowej wiąże się ze znacznymi kosztami. Zastosujemy więc dywersję. Mazian będzie trzymał Pell do ostatniego człowieka; Jeśli przegra, zostawi po sobie ruinę, zniszczy Podspodzie i samą stację i wycofa się w kierunku Gwiazd Tylnych, w kierunku Ziemi. Czy chce pan, aby pański ukochany świat ojczysty stał się bazą Maziana, panie Ayres?

Ayres rzucił mu zaniepokojone spojrzenie.

— Tak, tak, on jest do tego zdolny — powiedział Azov nie spuszczając zimnego, przenikliwego wzroku z Vittoria. — Panie Lukas, na tym polegałaby pana rola. Zbierać informacje… zniechęcać kupców do handlowania ze stacją. Rozumie pan? Czy uważa pan, że leży to w pańskich możliwościach’?

— Tak, sir.

Azov skinął głową.

— Nie weźmie nam pan za złe, panie Lukas, jeśli przeprosimy teraz pana i pana Jacoby’ego.

Vittorio zawahał się, trochę zdezorientowany, domyślając się w tym niejasno rozkazu i zdając sobie sprawę, że szare spojrzenie Azova nie dopuszcza żadnej kontrpropozycji. Wstał od stołu. Dayin też wstał i przepraszając Ayresa przecisnął się obok niego. Tak więc w radzie pozostali Ayres, Blass i Azov. Kapitan Młota przygotowywał się do przyjęcia rozkazów, których treść Vittorio bardzo by chciał znać.

Unia straciła kilka statków. Azov nie powiedział całej prawy. Słyszał rozmowy między załogą. Brakowało całych nosicieli. I w taką sytuację chciano ich wysłać.

1 ... 99 100 101 102 103 104 105 106 107 ... 146
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)