Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Pamięć wszystkich słów. Opowieści z meekhańskiego pogranicza
Pamięć wszystkich słów. Opowieści z meekhańskiego pogranicza - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pamięć wszystkich słów. Opowieści z meekhańskiego pogranicza

Электронная книга - «Pamięć wszystkich słów. Opowieści z meekhańskiego pogranicza». Краткое содержание книги:

Pamięć wszystkich słów. Opowieści z meekhańskiego pogranicza
1 ... 98 99 100 101 102 103 104 105 106 ... 151
Перейти на страницу:

– To znaczy?

– Nadeszły wieści, że jakaś dzika wojowniczka ocaliła życie Laweneresa i Konoweryn nadal ma władcę z Krwi Ognia. A wszyscy wiedzieli, że Ślepy Książę wspierał swojego brata w każdej jego decyzji.

Przez chwilę patrzyły na siebie, milcząc.

– I nadal to robi?

Królowa Niewolników znów zakręciła młynka palcami.

– Może. Nie zgodził się na oczyszczanie ani na łapanki.

Deana westchnęła cicho, znów pojęcie, które nic jej nie mówiło.

– Oczyszczanie? – zapytała.

– To łagodniejsza wersja buntu. Niewolników jest dużo. Za dużo. Są tani, więc właściciele plantacji kupują ich w nadmiarze. To głupie, bo jeśli do pracy na tysiącu urów ziemi potrzeba tylko tysiąca rąk, to trzy tysiące nie wycisną z niej więcej plonów. Więc jeśli jest ich gdzieś zbyt wielu, a ich panowie nie zapewniają im dość pracy, by nie mieli sił na nic więcej niż jedzenie i sen, to zaczynają się organizować. Jak to ludzie. A wtedy Ród Trzciny otacza okolicę, wyłapuje większość, zakuwa w kajdany i wywozi na targi niewolników poza granice księstwa. Właścicielom zostawia się zazwyczaj trzecią część… dobytku. Potem oczywiście dostają nieco pieniędzy uzyskanych ze sprzedaży reszty, ale niezbyt wiele, bo skoro stracili kontrolę nad swoimi niewolnikami, to sami są sobie winni. Łapanki to podobna sprawa, lecz znacznie gorsza, po prostu Bawoły i Słowiki wpadają na plantację i wiążą, kogo popadnie. Kobiety, dzieci, starców. Potem wszyscy trafiają do książęcych kopalń, a właściciel dostaje odszkodowanie. Na szczęście niewolnicy są na tyle tani, że w kopalniach i tak nie brakuje rąk do pracy, więc od dwudziestu lat nie urządzono żadnej łapanki.

Deana westchnęła cicho. To księstwo było jak węzeł pleciony z setek jadowitych węży. Zdrada, podstęp i okrucieństwo na każdym kroku.

Przypomniała sobie kilka słów rzuconych kiedyś przez Suchiego.

– Podobno Ród Bawołu domaga się prawa do objęciem Wyniesienia kaihów – rzuciła.

Czarna olbrzymka drgnęła, zmrużyła oczy. Jej spojrzenie spróbowało przepalić ekchaar Deany.

– Skąd ta wieść?

Zawahała się, ale w końcu Suchi nie twierdził, że to tajemnica. Poza tym nic temu wężowi nie była winna.

– Książęcy truciciel mi powiedział.

– Ach, nasz pałacowy bohater. Ten, który ocalił życie Laweneresa, gdy młody książę omal się nie otruł. I nikomu nie wydało się dziwne, że tak szybko i bezbłędnie rozpoznał rodzaj trucizny i akurat miał ze sobą antidotum. Na dodatek od tamtej pory jest prawą ręką i prawym okiem księcia. Co jeszcze mówił?

Nie spodobał jej się ani ton, ani uśmieszek Demenayi.

– Nie pamiętam – rzuciła zimno.

– Wybacz, zapomniałam, że podobno tobie też ocalił życie. To człowiek wielu talentów, niektórzy mówią, że trucicielstwo to tylko jeden z nich. Ale twoja reakcja dowodzi, że to prawdziwa informacja.

Gdyby mogła, Deana zaszyłaby sobie usta. Wyglądało na to, że oddała za nic cenną wieść. W tym gnieździe żmij trzeba ważyć każde słowo i gest.

– Możesz się nie martwić. – Królowa spojrzała na nią cieplej. – Ta wiadomość nie zaszkodzi nikomu w pałacu. Oznacza ona tylko tyle, że ktoś wreszcie zauważył, że Trójkąt Manihiego ma za szeroką podstawę. Ale nie spodziewałam się, że Bawoły pierwsze na to wpadną, ich tępota jest przysłowiowa. Znów nie wiesz, o co mi chodzi, mam rację?

– Masz. Ale już się przyzwyczaiłam do tego, że nie wiem, o co wszystkim dookoła chodzi.

Śmiech Demenayi był wyjątkowo zaraźliwy.

– Wybacz. Przypomniałam sobie, jak sama uczyłam się praw rządzących księstwem, gdy wyznaczono mnie do roli Królowej Niewolników. Zwykłą dziesięcioletnią dziewczynkę, sprzątającą w świątynnej kuchni. Manihi był… – spoważniała. – Nazywają go uczonym, chyba by wywołać wstyd u wszystkich w Bibliotece. Napisał dwie książki, Pan dobry i niewolnik szczęśliwy oraz Miejsce dla każdego. To było ponad tysiąc lat temu, gdy otworzyło się Oko, a Rody Wojny odbierały władzę Samaidom. To on stworzył Trójkąt Manihiego. – Wyciągnęła jeden palec. – Jeden niewolnik Wyniesiony do Rodu Wojny. – Trzy palce. – Trzech amrih, domowych, czterech auwinih, do pracy w warsztatach, kuźniach i tkalniach, i pięciu – pokazała pełną dłoń – kaihów, brudnych, nietykalnych, do konania w kopalniach, przy karczowania lasów i pracy na polach. Wiesz, co z tego wynika?

Deana ostrożnie skinęła głową.

Kaihów jest mniej niż reszty niewolników.

– Było mniej. To dobry system, niewolnik łatwo mógł spaść w dół, a niesłychanie trudno było mu awansować do wyższej kasty, więc domowi trzymali się z dala od popielnych, a jednocześnie pilnowali ich w zamian za odrobinę władzy, jaką mieli nad auwinimi. Ci trzymali się z dala od brudnych, bo ich los, w porównaniu z pracą w kopalni czy harówką przy zbieraniu ziaren pieprzu, był dość dobry. I jednocześnie pilnowali, by kaihowie nie narobili kłopotów. Wiesz, że nadzorcami w kopalni i na większości plantacji są właśnie popielni? Uchodzą za sto razy gorszych niż wolni ludzie. Tak. Manihi był swego rodzaju geniuszem, znającym ludzką naturę lepiej niż inni. Zniosę wiele, jeśli wiem, że inni mają się gorzej. Będę pokornym bydlęciem, jeśli tylko mogę nasrać komuś na głowę. Wiesz, ilu wojowników mają Rody Wojny?

Deana wzruszyła ramionami.

– Moja świątynia liczy, że około dwudziestu tysięcy. Osiem tysięcy Słowików i po sześć Bawołów i Trzcin. Dobrze mieć wiernych wyznawców wśród służących w ahyrach. Ilu więc powinno być brudnych? – Demenaya pomachała otwartą dłonią. – Jakieś sto tysięcy. A w tej chwili jest ich pięć razy więcej. Z czego połowa to mieszkańcy Imperium schwytani w czasie wojny z koczownikami i przywiezieni tu dwadzieścia lat temu. Albo ich dzieci. Niewielu z nich wróciło na północ, niewielu dostało się poza kastę brudnych. I przez to kaihowie są teraz co najmniej trzy razy liczniejsi niż reszta niewolników razem wzięta, a to budzi… niepokój.

– Ród Trzciny nie zorganizował wcześniej żadnego buntu pod kontrolą?

– Od dziesięciu lat nie, i to mnie martwi. Widzę dwa powody. Pierwszy, że Meekhańczycy trzymają się razem i agentom Trzcin trudno jest zdobyć ich zaufanie. Drugi, który napełnia moje serce przerażeniem, jest taki, iż nawet oni boją się, że nie opanują tak licznego powstania. Że jeśli bunt wybuchnie w jakimś miejscu, zacznie się rozlewać od plantacji do plantacji, od tkalni jedwabiu do kopalni złota. Bo połowa kaihów urodziła się jako wolni ludzie, i taką opowieść przekazała swoim dzieciom. Są zupełnie inni niż niewolnicy noszący obroże od wielu pokoleń. Na dodatek większość z nich to matriarchiści, więc budzą pamięć o Baelta’Mathran, która kiedyś władała tutejszymi księstwami. Służka zyskała nową twarz, twarz wielkiej, dumnej bogini Imperium, które podbiło pół świata. Surowej, ale sprawiedliwej matki, narzucającej reszcie bogów posłuszeństwo i kończącej Wojny z Niechcianymi. Wiesz, że do tej pory większość popielnych prawie w ogóle nie kłaniała się Służce? Bo to przede wszystkim spośród nich Rody Wojny wybierały swoich wojowników, więc lepiej było udawać, że pragnie się przejść na Kult Ognia. A teraz…

Słowa Suchiego wróciły do niej echem.

Auwini zaczynają przechodzić na matriarchizm.

– Owszem. I to masowo. Nic dziwnego, że Bawoły chciałyby objąć Wyniesieniem brudnych, to dawałoby niewolnikom nadzieję na poprawę losu i mogło rozbić ich jedność w razie ewentualnego buntu.

1 ... 98 99 100 101 102 103 104 105 106 ... 151
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)