Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Pamięć wszystkich słów. Opowieści z meekhańskiego pogranicza
Pamięć wszystkich słów. Opowieści z meekhańskiego pogranicza - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pamięć wszystkich słów. Opowieści z meekhańskiego pogranicza

Электронная книга - «Pamięć wszystkich słów. Opowieści z meekhańskiego pogranicza». Краткое содержание книги:

Pamięć wszystkich słów. Opowieści z meekhańskiego pogranicza
1 ... 99 100 101 102 103 104 105 106 107 ... 151
Перейти на страницу:

– Na to może być za późno. – Deanie wymknęły się te słowa, nim zdążyła ugryźć się w język.

Twarz królowej niewolników skamieniała. Tylko oczy błysnęły jej spod opuszczonych rzęs.

– To kolejna wieść od truciciela?

– Nie. To wieść z północy. Od kogoś, kto wyrósł, mając Meekhańczyków za sąsiadów, którzy jeśli wyznaczą sobie cel, dążą do niego i już. Moja matka poświęciła oczy, by być z ukochanym mężczyzną. Nie spałabym spokojnie, gdybym miała kogoś takiego za wroga.

– Zgadzam się. – Demenaya ledwo dostrzegalnie skinęła głową. – Białe Konoweryn popełniło błąd, gdy chciwość zaślepiła naszą arystokrację i kazała jej kupować tanich meekhańskich niewolników. – Zawahała się. – Chciałabym… żebyś przekazała wieść do pałacu. Od Królowej Niewolników. Powiedz księciu albo trucicielowi, że Ród Trzciny wycofał większość swoich szpiegów z plantacji w południowej części kraju. Niemalże wszystkich. Oraz że Bawoły opróżniły większość garnizonów w tamtym rejonie. Nie wiem, gdzie podziali się ci wojownicy. I jedni, i drudzy Wynoszą więcej auwinih i amrih, niż pozwala na to prawo. Wiem, że dwór ma szpiegów w mojej Świątyni, i podrzuciłam im te informacje, ale jeśli książę o tym nie wie, to znaczy, że ci ludzie służą dwóm panom, a ja nie mam innego sposobu, by szybko go zawiadomić. Zgodzisz się?

Deana przygryzła wargę.

– Buntu, który może wybuchnąć – Demenaya zdawała się przenikać wzrokiem przez jej ekchaar – wszyscy się obawiają. Ale nikt nie robi nic, by mu zapobiec. Wszyscy czekają, nie wiadomo na co… Książę powinien jak najszybciej nadać niewolnikom większe prawa i jednocześnie wysłać Słowiki na prowincję. A także, być może, wezwać af’gemidów Bawołów i Trzcin, by zjawili się w mieście i wytłumaczyli swoje postępowanie. Musi to zrobić szybko. Zbliżają się Targi Kwiatów.

– Co to?

– Co kilka lat właściciele z najdalej na południe wysuniętych plantacji wyprzedają nadmiar dzieci. Za cenę zdrowej krowy można kupić dziesięcioro niewolniczych dzieci. – Spojrzenie królowej stało się nieobecne, głos ścichł do ochrypłego szeptu. – Kopalnie złota w Kambehii i innych księstewkach przyjmą ich każdą liczbę.

Czarnoskóra kobieta nalała sobie wina i pociągnęła długi łyk.

– Znasz Meekhańczyków, czy pozwolą sprzedać swoje dzieci?

Deana pokazała jej zaciśnięte pięści.

– Więc widzisz. Książę może i ma swoje obowiązki, może i stadko rozpłodowych samic czeka na niego z niecierpliwością, ale jeśli nie zacznie działać… Do cholery, może i jest ślepy, ale niech nie zachowuje się jak ułomny na umyśle. Przekażesz wieść?

Westchnęła. Nie tego się spodziewała, gdy wychodziła dziś na wycieczkę do miasta. Pajęcza nić miejscowych intryg w końcu ją dosięgła. Tylko że nie miała zamiaru spotykać się z Suchim, a na myśl o Laweneresie coś stawało jej gulą w gardle.

– Niczego ci nie obiecam, póki nie powiesz mi, gdzie jedziemy.

Demenaya uśmiechnęła się tajemniczo.

– Nie chcę ci psuć niespodzianki. Ale zdziwisz się, zapewniam.

Rozdział 10

Czekali na nich. Trzy kobiety i mężczyzna. Kobiety były młodsze, niż Altsin się spodziewał, mniej więcej w jego wieku, za to mężczyzna mógł być dziadkiem ich wszystkich. Złodziej od razu poczuł się ustawiony na właściwym miejscu, bo ta czwórka zignorowała go zgodnie, jakby był zjawą utkaną z mgły przez przypadkowy podmuch wiatru, poświęciła za to całą uwagę jego towarzyszce.

Doszło do wymiany zdań, ostrych, szybkich sztychów utkanych ze słów, w narzeczu, którego Altsin nie znał, po czym ich gospodarze odwrócili się i ruszyli między drzewa. Zawahał się, ale starcza dłoń pchnęła go w ramię.

– Idziemy. Lepiej się nie zgub. Wola Ouma wolą Ouma, ale strzały w tych lasach bardzo nisko latają.

Ruszył ścieżką wijąca się między drzewami, tunelem pełnym tańczących cieni i plam światła. Stawiał stopy ostrożnie, omijając kamienie i przypominające paluchy olbrzymów korzenne wypustki, którymi drzewa wgryzały się w ziemię.

– O co byli źli? – zapytał, przechodząc nad kolejną przeszkodą.

– Że ci towarzyszę. – Wiedźma zajęła pozycję za jego plecami, co na chwilę przypomniało mu o sztylecie, który miała. – Łatwiej byłoby o wypadek, gdybym nie plątała im się pod nogami.

– Bo gdy wieloryb umiera, młode rekiny zaczynają szybciej pływać?

– Tak. Niektórzy z nich liczą, że gdybyś znikł, on… – Stara wiedźma zasapała się, zaklęła więc plugawo i zatrzymała się. – … on uwierzy, że jakoś uciekłeś z wyspy. A potem zapomni.

Złodziej też się zatrzymał i obejrzał. Kobieta stała pochylona, z jedną ręką wczepioną w korę najbliższego drzewa, i w tańczących po ścieżce cieniach wyglądała nie jak żywy człowiek, lecz jak część tego drzewa, jakiś dziwaczny odrost.

– Czasem zapomina – dodała cicho, patrząc mu prosto w oczy.

– Jest tak źle? – Co prawda uprzedziła go o wszystkim, ale nie sądził, że sprawy mają się aż tak kiepsko. Wizja spotkania z istotą o być może boskiej mocy, która nie kontroluje już nawet swojej pamięci, lekko nim wstrząsnęła. Oum miał być stary, może umierający, ale nie zdziadziały.

– Nie wiem. Gdy przyszłam tu pierwszy raz, sześćdziesiąt lat temu, większość czasu spał, budził się kilka razy do roku, by spojrzeć na nas i pobłogosławić. Pił z nas mało, ledwo co…

– Pił?

– Moc. Nie wiesz, jak pożywiają się bogowie? Piją Moc przez swoich wyznawców, czerpią ją z modlitw, skupienia, medytacji, z tego, jak ludzie koncentrują się na ich istocie. Im potężniejszy bóg, tym na większym obszarze są rozrzucone jego świątynie i tym więcej ma Mocy do dyspozycji.

Co napędza mu kolejnych wyznawców stawiających następne świątynie, to oczywiste, pomyślał. Dlatego bogowie, mimo że – jak Setren Byk na Północy czy Laal na Wschodzie – dominowali lokalnie, starali się też mieć wiernych w różnych zakątkach świata. Niczym kupcy, którzy inwestują w wiele przedsięwzięć naraz.

Najwyraźniej Oum tego zaniedbał.

– A teraz?

– Teraz wiele się zmieniło. Teraz Czarnymi Wiedźmami zostają kobiety, których głównymi atrybutami są młodość i zdrowie. Trzydzieści lat temu żadnej z nich nie przyjęłybyśmy w poczet Sług Drzewa. Za mało umieją, niewiele wiedzy i doświadczenia wnoszą do Doliny. Są zbyt ambitne i za łatwo zapominają o różnicy między panem a sługą.

– Więc jesteś Czarną Wiedźmą?

– Już nie. Zrzuciłam szaty po bitwie pod Kamaną. On… musiał wtedy czerpać Moc gwałtownie i dziko. Te, które wtedy mu służyły, kobiety w moim wieku lub starsze, zapłaciły wielką cenę. Ja przeżyłam tylko dlatego, że nie było mnie w Dolinie, brałam udział w bitwie, wypruwając flaki z nesbordzkich czarowników. Większość moich sióstr odeszła, umarła, wykrwawiając się do środka i na zewnątrz, więc zmieniłyśmy… – wydęła usta – … sposób naboru. Po tej bitwie, po ostatnim kameluuri, Oum zaczął czerpać Moc mniej delikatnie, bardziej niszczycielsko. Więc postanowiłyśmy wybierać do służby w Dolinie młode, zdrowe wiedźmy, takie, które wytrzymają co najmniej dziesięć lat, może więcej. Słyszałeś o czarownikach, którzy stracili kontrolę? No to wyobraź sobie, co dzieje się z ciałem, gdy staje się kanałem dla boga.

Wstrząsnęła nim.

Awenderi?

– Nie, nie naczynie, tylko rurka, którą olbrzym pije wino. Bardzo wąska i krucha. Gdy budzi się z uśpienia, gdy potrzebuje Mocy, Oum sięga po nią przez swoje sługi. I część z nich płaci za to życiem. Czasami.

1 ... 99 100 101 102 103 104 105 106 107 ... 151
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)