Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 95 96 97 98 99 100 101 102 103 ... 508
Перейти на страницу:

najszczęśliwszą osoba na świecie. Nie patrzyłby w jego cudowne oczy. Nie czułby

dotyku jego dłoni. Nie słyszałby jego ciepłego, równomiernego oddechu... Nie

istniałby.

Sięgnął po rękę Severusa, przybliżył ją do swojej twarzy i pocałował smukłe, zagięte

palce. Kilka razy. Nie mógł się powstrzymać. Nie potrafił przestać.

- Dziękuję - wyszeptał pomiędzy pocałunkami. Miał zamknięte oczy. Nie musiał

widzieć. Ważne, że czuł.

Czuł ciepło. Płonął w nim ogień. Jasno i niezachwianie. Czuł go całym sobą,

wszędzie wokół. I wiedział, że tym razem żadna nawałnica już go nie zdmuchnie...

Westchnął i oparł głowę o ramię Severusa. Wcisnął twarz w jego obojczyk. Otulił go

przyjemny zapach mężczyzny.

O tak, dlaczego zawsze nie mogłoby być tak, jak teraz? Tutaj, przy nim... czuł się

bezpiecznie.

- Bądź... przy mnie - wyszeptał cicho, owiewając ramię Severusa gorącym

oddechem. Wtulił się w niego jeszcze bardziej. - Zawsze...

Nie otrzymał odpowiedzi. W zamian za to poczuł oplatające go ramiona, które

przysunęły go jeszcze bliżej, przyciskając do odzianego w czerń, pachnącego

korzeniami imbiru ciała Mistrza Eliksirów.

Na usta Harry'ego wypłynął błogi uśmiech.

Jeszcze chwilę temu czuł się jak ptak, któremu podcięto skrzydła. Teraz, dzięki

Severusowi czuł się tak, jakby miał nowe, lepsze i piękniejsze skrzydła, które

pokonają każdą burzę i zabiorą ich obu gdzieś, gdzie w końcu będą bezpieczni.

***

Kiedy Harry wracał do Pokoju Wspólnego, ukryty pod peleryną niewidką, nie potrafił

przestać się uśmiechać. Udało mu się wynegocjować spotkanie ze Snape'em w

sobotę, a na dodatek Severus obiecał, że będzie dla niego "miły". Jutro po południu wymknie się do Hogsmeade. Wszystko uda się znakomicie. W końcu, w sobotę

będzie szczególny dzień - urodziny Severusa. Harry już wiedział, co da mu w

prezencie. Wiedział, co mężczyzna lubi i chociaż wymagało to od niego niezwykłej

odwagi - przełamie się i da Severusowi taki prezent, jakiego ten nigdy nie zapomni.

Uśmiechnął się do siebie.

Ale to wszystko dopiero w sobotę. Teraz czekała go potyczka. Musi stawić czoła

temu, co go czeka. Ale teraz przynajmniej miał wokół siebie barierę ochronną. Teraz

był przygotowany na wszystko, co może go spotkać ze strony jego byłych kolegów.

Dzięki Severusowi.

Zdjął pelerynę pod portretem Grubej Damy, odetchnął głęboko i wszedł. Pierwsze, co

usłyszał, to pisk, a horyzont przysłoniła mu burza kasztanowych włosów.

- Harry! - krzyknęła Hermiona, tuląc go do siebie z taką siłą, jakby chciała połamać

mu żebra. - Tak się o ciebie martwiliśmy. Gdzie byłeś? Wszyscy cię szukali! Jak

mogłeś tak zniknąć? Na cały dzień! Nie pomyślałeś o tym, że będziemy odchodzić od

zmysłów?

- Hermiono, puść go, bo go udusisz i niczego się nie dowiemy - powiedział Ron, który

wyłonił się zza pleców Gryfonki. Hermiona odsunęła się od Harry'ego i wbiła w niego

taki wzrok, jaki zwykle miała mama Rona, kiedy Fred i George coś nabroili.

- Musiałem pobyć sam - powiedział cicho Harry, rozmasowując kark. - Byłem w

Pokoju Życzeń.

- Widzisz? Mówiłem ci - oświadczył z dumą Ron. - Mówiłem jej, że nic ci nie jest -

zwrócił się do Harry'ego. - Ale wiesz, jakie są dziewczyny.

- Przepraszam, jeżeli się martwiliście - dodał cicho Harry, starając się ignorować

zaciekawione spojrzenia, które rzucali ku niemu wszyscy obecni w pomieszczeniu

Gryfoni. Na kilku twarzach pojawił się szyderczy grymas. W rękach trzymano

egzemplarze porannego Proroka.

- To, co zrobiłeś, było nieodpowiedzialne i nieprzemyślane, Harry! - oświadczyła

głośno Hermiona, jakby chciała mieć w tej sprawie ostatnie słowo, po czym

wyprostowała się i potoczyła po pokoju gniewnym wzrokiem, jakby chciała wyzwać

na pojedynek każdego, kto się z nią nie zgodzi.

- Możemy pogadać na górze? - zapytał Harry.

- Oczywiście, stary - odparł Ron i ruszył przez pokój. Kilkoro uczniów odsunęło się na

bok, kiedy przechodzili, ale zanim dotarli do schodów, Harry usłyszał głos Seamusa:

- A więc to tak, Potter. Jesteś aż takim tchórzem, że na cały dzień wlazłeś do jakiejś

nory i bałeś się pokazać nam na oczy? Nic dziwnego, że boisz się spotkania z Sam-

Wiesz-Kim. Jeżeli uciekasz przed nami... - Rozłożył ręce, wskazując na otaczających

go uczniów, którzy patrzyli na Harry'ego z mieszaniną pogardy i politowania.

Harry zamknął oczy. Spodziewał się tego...

Odwrócił się i wbił w Seamusa twarde spojrzenie.

- Nie czytałeś dokładnie artykułu, Seamus? Może niedługo przyłączę się do

Voldemorta? Więc uważaj, bo chyba nie chcesz mieć we mnie wroga?

Gryfon zbladł i zacisnął zęby ze złości. Harry rozejrzał się po pokoju, jakby szukał

następnej osoby, która chciałaby mu coś jeszcze powiedzieć, ale nikt już się nie

odezwał. Kiedy jednak wspinał się po schodach, usłyszał z dołu wiązankę wrogich,

pełnych gniewu epitetów pod swoim adresem.

- Nie przejmuj się nimi, Harry - powiedziała Hermiona, kiedy wchodzili do

dormitorium. - W końcu im się to znudzi.

- Taa... - mruknął Harry, siadając na łóżku. - Tak samo, jak "znudziło im się"

nazywanie mnie kłamcą w zeszłym roku.

Hermiona skrzywiła się.

- Może nie będzie tak źle? - wymamrotał Ron.

- Ale my będziemy cię wspierać, Harry - dodała Hermiona. - Prawda, Ron?

Rudzielec mruknął coś niewyraźnie w odpowiedzi.

- Dzięki - westchnął Harry. - Co mnie dzisiaj ominęło? Nauczyciele bardzo się

wściekali?

Hermiona od razu spoważniała.

- McGonagall wpadła w szał. Powiedziała, że to, co zrobiłeś, było nieodpowiedzialne i

dziecinne i kazała ci przekazać, że jak tylko się pojawisz, to masz do niej przyjść.

Harry skrzywił się.

- Nie brzmi to najlepiej.

- A czego się spodziewałeś? - rzuciła retorycznie. - Tonks, Binns i Sprout byli w

porządku. Nic nie powiedzieli.

- I Snape cię szukał - dodał Ron.

- Snape? - Harry starał się udawać obojętność.

- Taa, zaraz po pierwszej lekcji. Też się wkurzył, że zniknąłeś. To dziwne, bo

przecież nie mieliśmy dzisiaj eliksirów.

- Bardzo sobie na mnie używali? - zapytał Harry, pragnąc szybko zmienić ten grząski

temat. Ron pokiwał smutno głową, a Hermiona zagryzła wargę.

- Najbardziej Ślizgoni i Gryfoni. Ktoś już podobno stworzył prototyp plakietki, którą

zamierzają nosić. Coś o tobie, że jesteś "śmierdzącym tchórzem", czy coś takiego -

powiedział Ron ze wstydem. - Wygląda na to, że znowu postanowili cię

prześladować. Tak, jakby nie mieli ciekawszych rzeczy do roboty.

Harry pokiwał głową. Ron miał absolutna rację. Już dawno zauważył, że gdy tylko w

prasie pojawiało się coś niepochlebnego na jego temat, cała szkoła wpadała w

zbiorową histerię i łączyła się w chęci zmieszania go z błotem. Tak było dwa lata

temu przed Turniejem Trójmagicznym i tak samo było w zeszłym roku, kiedy wszyscy

uważali go za kłamcę. Tak było też niecałe dwa miesiące temu, kiedy okazało się, że

największym pragnieniem Harry'ego Pottera jest znienawidzony przez wszystkich

Mistrz Eliksirów. Zachowywali się tak, jakby za wszelką cenę chcieli upodlić Chłopca,

Który Przeżył, ściągnąć go do swojego poziomu, zniszczyć go. Jak gdyby mu

zazdrościli. Jeżeli w ogóle było czego zazdrościć...

1 ... 95 96 97 98 99 100 101 102 103 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)