Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
najszczęśliwszą osoba na świecie. Nie patrzyłby w jego cudowne oczy. Nie czułby
dotyku jego dłoni. Nie słyszałby jego ciepłego, równomiernego oddechu... Nie
istniałby.
Sięgnął po rękę Severusa, przybliżył ją do swojej twarzy i pocałował smukłe, zagięte
palce. Kilka razy. Nie mógł się powstrzymać. Nie potrafił przestać.
- Dziękuję - wyszeptał pomiędzy pocałunkami. Miał zamknięte oczy. Nie musiał
widzieć. Ważne, że czuł.
Czuł ciepło. Płonął w nim ogień. Jasno i niezachwianie. Czuł go całym sobą,
wszędzie wokół. I wiedział, że tym razem żadna nawałnica już go nie zdmuchnie...
Westchnął i oparł głowę o ramię Severusa. Wcisnął twarz w jego obojczyk. Otulił go
przyjemny zapach mężczyzny.
O tak, dlaczego zawsze nie mogłoby być tak, jak teraz? Tutaj, przy nim... czuł się
bezpiecznie.
- Bądź... przy mnie - wyszeptał cicho, owiewając ramię Severusa gorącym
oddechem. Wtulił się w niego jeszcze bardziej. - Zawsze...
Nie otrzymał odpowiedzi. W zamian za to poczuł oplatające go ramiona, które
przysunęły go jeszcze bliżej, przyciskając do odzianego w czerń, pachnącego
korzeniami imbiru ciała Mistrza Eliksirów.
Na usta Harry'ego wypłynął błogi uśmiech.
Jeszcze chwilę temu czuł się jak ptak, któremu podcięto skrzydła. Teraz, dzięki
Severusowi czuł się tak, jakby miał nowe, lepsze i piękniejsze skrzydła, które
pokonają każdą burzę i zabiorą ich obu gdzieś, gdzie w końcu będą bezpieczni.
***
Kiedy Harry wracał do Pokoju Wspólnego, ukryty pod peleryną niewidką, nie potrafił
przestać się uśmiechać. Udało mu się wynegocjować spotkanie ze Snape'em w
sobotę, a na dodatek Severus obiecał, że będzie dla niego "miły". Jutro po południu wymknie się do Hogsmeade. Wszystko uda się znakomicie. W końcu, w sobotę
będzie szczególny dzień - urodziny Severusa. Harry już wiedział, co da mu w
prezencie. Wiedział, co mężczyzna lubi i chociaż wymagało to od niego niezwykłej
odwagi - przełamie się i da Severusowi taki prezent, jakiego ten nigdy nie zapomni.
Uśmiechnął się do siebie.
Ale to wszystko dopiero w sobotę. Teraz czekała go potyczka. Musi stawić czoła
temu, co go czeka. Ale teraz przynajmniej miał wokół siebie barierę ochronną. Teraz
był przygotowany na wszystko, co może go spotkać ze strony jego byłych kolegów.
Dzięki Severusowi.
Zdjął pelerynę pod portretem Grubej Damy, odetchnął głęboko i wszedł. Pierwsze, co
usłyszał, to pisk, a horyzont przysłoniła mu burza kasztanowych włosów.
- Harry! - krzyknęła Hermiona, tuląc go do siebie z taką siłą, jakby chciała połamać
mu żebra. - Tak się o ciebie martwiliśmy. Gdzie byłeś? Wszyscy cię szukali! Jak
mogłeś tak zniknąć? Na cały dzień! Nie pomyślałeś o tym, że będziemy odchodzić od
zmysłów?
- Hermiono, puść go, bo go udusisz i niczego się nie dowiemy - powiedział Ron, który
wyłonił się zza pleców Gryfonki. Hermiona odsunęła się od Harry'ego i wbiła w niego
taki wzrok, jaki zwykle miała mama Rona, kiedy Fred i George coś nabroili.
- Musiałem pobyć sam - powiedział cicho Harry, rozmasowując kark. - Byłem w
Pokoju Życzeń.
- Widzisz? Mówiłem ci - oświadczył z dumą Ron. - Mówiłem jej, że nic ci nie jest -
zwrócił się do Harry'ego. - Ale wiesz, jakie są dziewczyny.
- Przepraszam, jeżeli się martwiliście - dodał cicho Harry, starając się ignorować
zaciekawione spojrzenia, które rzucali ku niemu wszyscy obecni w pomieszczeniu
Gryfoni. Na kilku twarzach pojawił się szyderczy grymas. W rękach trzymano
egzemplarze porannego Proroka.
- To, co zrobiłeś, było nieodpowiedzialne i nieprzemyślane, Harry! - oświadczyła
głośno Hermiona, jakby chciała mieć w tej sprawie ostatnie słowo, po czym
wyprostowała się i potoczyła po pokoju gniewnym wzrokiem, jakby chciała wyzwać
na pojedynek każdego, kto się z nią nie zgodzi.
- Możemy pogadać na górze? - zapytał Harry.
- Oczywiście, stary - odparł Ron i ruszył przez pokój. Kilkoro uczniów odsunęło się na
bok, kiedy przechodzili, ale zanim dotarli do schodów, Harry usłyszał głos Seamusa:
- A więc to tak, Potter. Jesteś aż takim tchórzem, że na cały dzień wlazłeś do jakiejś
nory i bałeś się pokazać nam na oczy? Nic dziwnego, że boisz się spotkania z Sam-
Wiesz-Kim. Jeżeli uciekasz przed nami... - Rozłożył ręce, wskazując na otaczających
go uczniów, którzy patrzyli na Harry'ego z mieszaniną pogardy i politowania.
Harry zamknął oczy. Spodziewał się tego...
Odwrócił się i wbił w Seamusa twarde spojrzenie.
- Nie czytałeś dokładnie artykułu, Seamus? Może niedługo przyłączę się do
Voldemorta? Więc uważaj, bo chyba nie chcesz mieć we mnie wroga?
Gryfon zbladł i zacisnął zęby ze złości. Harry rozejrzał się po pokoju, jakby szukał
następnej osoby, która chciałaby mu coś jeszcze powiedzieć, ale nikt już się nie
odezwał. Kiedy jednak wspinał się po schodach, usłyszał z dołu wiązankę wrogich,
pełnych gniewu epitetów pod swoim adresem.
- Nie przejmuj się nimi, Harry - powiedziała Hermiona, kiedy wchodzili do
dormitorium. - W końcu im się to znudzi.
- Taa... - mruknął Harry, siadając na łóżku. - Tak samo, jak "znudziło im się"
nazywanie mnie kłamcą w zeszłym roku.
Hermiona skrzywiła się.
- Może nie będzie tak źle? - wymamrotał Ron.
- Ale my będziemy cię wspierać, Harry - dodała Hermiona. - Prawda, Ron?
Rudzielec mruknął coś niewyraźnie w odpowiedzi.
- Dzięki - westchnął Harry. - Co mnie dzisiaj ominęło? Nauczyciele bardzo się
wściekali?
Hermiona od razu spoważniała.
- McGonagall wpadła w szał. Powiedziała, że to, co zrobiłeś, było nieodpowiedzialne i
dziecinne i kazała ci przekazać, że jak tylko się pojawisz, to masz do niej przyjść.
Harry skrzywił się.
- Nie brzmi to najlepiej.
- A czego się spodziewałeś? - rzuciła retorycznie. - Tonks, Binns i Sprout byli w
porządku. Nic nie powiedzieli.
- I Snape cię szukał - dodał Ron.
- Snape? - Harry starał się udawać obojętność.
- Taa, zaraz po pierwszej lekcji. Też się wkurzył, że zniknąłeś. To dziwne, bo
przecież nie mieliśmy dzisiaj eliksirów.
- Bardzo sobie na mnie używali? - zapytał Harry, pragnąc szybko zmienić ten grząski
temat. Ron pokiwał smutno głową, a Hermiona zagryzła wargę.
- Najbardziej Ślizgoni i Gryfoni. Ktoś już podobno stworzył prototyp plakietki, którą
zamierzają nosić. Coś o tobie, że jesteś "śmierdzącym tchórzem", czy coś takiego -
powiedział Ron ze wstydem. - Wygląda na to, że znowu postanowili cię
prześladować. Tak, jakby nie mieli ciekawszych rzeczy do roboty.
Harry pokiwał głową. Ron miał absolutna rację. Już dawno zauważył, że gdy tylko w
prasie pojawiało się coś niepochlebnego na jego temat, cała szkoła wpadała w
zbiorową histerię i łączyła się w chęci zmieszania go z błotem. Tak było dwa lata
temu przed Turniejem Trójmagicznym i tak samo było w zeszłym roku, kiedy wszyscy
uważali go za kłamcę. Tak było też niecałe dwa miesiące temu, kiedy okazało się, że
największym pragnieniem Harry'ego Pottera jest znienawidzony przez wszystkich
Mistrz Eliksirów. Zachowywali się tak, jakby za wszelką cenę chcieli upodlić Chłopca,
Który Przeżył, ściągnąć go do swojego poziomu, zniszczyć go. Jak gdyby mu
zazdrościli. Jeżeli w ogóle było czego zazdrościć...