Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 98 99 100 101 102 103 104 105 106 ... 508
Перейти на страницу:

mankament.

Uśmiechnął się do swojego odbicia w lustrze i stwierdził, że wygląda chyba całkiem

dobrze. A na pewno zupełnie inaczej, niż zwykle i miał nadzieję, że Snape to

zauważy.

Wziął do ręki pudełko z prezentem, a pod pachę pelerynę niewidkę i wyszedł z

dormitorium, cały czas próbując wyobrazić sobie reakcję Severusa, kiedy da mu

prezent. Nie ten, który trzymał właśnie w ręku, ale drugi, do którego zbierał w sobie

odwagę od dwóch tygodni i nadal nie był pewny, czy uda mu się to zrobić. Ponieważ

Harry’emu udało się już odkryć, co Snape najbardziej lubi, bardzo chciał mu dać coś,

o czym wiedział, że naprawdę go ucieszy…

Kiedy tylko o tym pomyślał, jego żołądek skręcał się samoistnie, a nogi uginały się

pod nim. Harry przystanął w połowie schodów i rozłożył pelerynę, by ją na siebie

zarzucić. Nie był pewien, czy nie spotka kogoś w Pokoju Wspólnym, a nie miał

ochoty, aby ktoś zobaczył go w tym stroju. Jednak zanim zdążył to zrobić, z korytarza

wiodącego do dormitorium dziewcząt wybiegła Ginny i widząc Harry'ego, zatrzymała

się gwałtownie.

- Co ty tu robisz? - zapytali jednocześnie.

- Eee... - wymamrotał Harry, czując, że się rumieni i przeklinając się w duchu za to,

że nie założył na siebie peleryny jeszcze w dormitorium. Ginny stała i wpatrywała się

w niego szeroko otwartymi oczyma, jakby widziała go po raz pierwszy w życiu.

- Harry... wyglądasz tak... tak... elegancko. - Zachwyt wyczuwalny w jej głosie

sprawił, że Harry poczuł się nagle niezwykle przyjemnie. - Jeszcze nigdy nie byłeś

taki... - zamilkła na chwilę, jakby szukała odpowiedniego określenia - ...taki

seksowny.

Harry otworzył oczy ze zdumienia. Czegoś takiego się nie spodziewał. Nagle zrobiło

mu się niewiarygodnie głupio. Zarumienił się i widząc, że oczy Ginny wędrują do

paczki, którą trzymał w dłoni, szybko schował ją za siebie.

- Ja tylko... ja właśnie szedłem...

- Nie tłumacz się - uśmiechnęła się Gryfonka. - Widocznie oboje mamy swoje małe

tajemnice.

- Nie mów o tym nikomu - wypalił nagle Harry. Nie chciał tłumaczyć się Ronowi i

Hermionie, szczególnie, że powiedział im, iż spędzi popołudnie w Pokoju Życzeń.

- Nie martw się, nie powiem. Ale ty też nie mów Ronowi o tym, że mnie tu widziałeś.

Nie dałby mi spokoju. Czasami potrafi być taki irytujący - westchnęła Gryfonka. Harry

pokiwał głową. Właściwie dopiero teraz zauważył, że Ginny miała na sobie bardzo

ładną sukienkę, a na twarzy makijaż. Najwidoczniej ona także postanowiła wymknąć

się, kiedy nikogo nie będzie. Rzeczywiście, oboje mieli swoje "małe" tajemnice...

- W porządku, to ja idę pierwsza, bo i tak jestem już spóźniona. Tylko mnie nie śledź.

- Pogroziła mu palcem i zbiegła kilka stopni, ale zatrzymała się, odwróciła i spojrzała

na niego jeszcze raz. - Dla kogokolwiek się tak ubrałeś... naprawdę zazdroszczę tej

osobie. - Mrugnęła do niego i zniknęła na dole.

Do Harry'ego dopiero po chwili dotarł sens tych słów. Uśmiechnął się z

zakłopotaniem, zarzucił na siebie pelerynę i wymknął się z Pokoju Wspólnego.

W miarę, jak zbliżał się do lochów, czuł, jak serce zaczyna bić mu coraz mocniej i

szybciej, a w ustach zasycha ze zdenerwowania. Zatrzymał się przed gabinetem,

odetchnął głęboko i wszedł. W pomieszczeniu zdjął z siebie pelerynę, wygładził

spodnie, poprawił krawat, bezskutecznie spróbował przygładzić włosy. Odetchnął

jeszcze kilka razy, próbując uspokoić bijące szaleńczo serce.

I zapukał.

Drzwi otworzyły się same. Harry wszedł ostrożnie do komnaty i zobaczył, że Snape

stoi przy półce z trunkami, odwrócony do niego plecami, nalewając do szklanki

bursztynowy płyn.

Harry niemal słyszał bicie własnego serca. Drzwi zamknęły się za nim, ale on potrafił

tylko stać w miejscu, jakby nogi wrosły mu w ziemię. Widząc wysoką, odzianą w

czarne, szeleszczące szaty postać, nagle stracił całą pewność siebie.

- Zamierzasz tak tam stać? - zapytał Severus, odstawiając butelkę, biorąc do ręki

szklankę i jednocześnie odwracając się do Harry'ego. - Czy może w końcu usią... -

Severus urwał nagle, jakby połknął własny język. Jego oczy rozszerzyły się, pojawiła

się w nich iskra, która rozświetliła je sprawiając, że zaczęły nienaturalnie błyszczeć.

Usta pozostały otwarte, jakby Mistrz Eliksirów zapomniał je zamknąć.

Taksujące spojrzenie powoli ześliznęło się po odzianym w czerń ciele Harry'ego,

sięgając jego stóp, a następnie przesunęło z powrotem ku górze, rozgrzewając je

swą intensywnością i malującym się w nich zachwytem. W oczach Severusa

zabłysnął głód. Nieokiełznany, niezaspokojony. Gdyby spojrzenie mogło pożerać - z

Harry'ego nie pozostałoby zupełnie nic.

Gryfon poczuł, że robi mu się gorąco. Odchrząknął i wydukał:

- Dobry wieczór, Severusie.

Jednak Mistrz Eliksirów nie odpowiedział. Przez cały czas tylko stał i patrzył, jakby

kompletnie go zamurowało.

Harry zaczął się niepokoić. Takie zachowanie nie było podobne do Snape’a.

Podszedł do fotela, by odłożyć pelerynę i poczuł, że lustrujące go, intensywne

spojrzenie czarnych oczu podąża za nim, jakby się do niego przykleiło i nic nie mogło

go oderwać.

Odetchnął głęboko, zbierając się na odwagę, wziął do ręki prezent i podszedł do

stojącego wciąż w tym samym miejscu mężczyzny. Kiedy oczy Snape'a padły na

trzymane przez Harry'ego pudełko, rozszerzyły się jeszcze bardziej, by po chwili

zmrużyć się, sprawiając, że jego wzrok stał się jeszcze intensywniejszy. Gryfon

zatrzymał się tuż przed Mistrzem Eliksirów, wyciągnął prezent w jego stronę i

powiedział cicho:

- Wszystkiego najlepszego, Severusie. Mam nadzieję, że ci się spod... - Jednak nie

dane mu było dokończyć, gdyż w tym samym momencie kilka rzeczy wydarzyło się

jednocześnie. Szklanka, którą mężczyzna miał w ręce, upadła na podłogę i rozbiła

się. Trzymana przez Harry’ego paczka wysunęła mu się z dłoni i otworzyła przy

zetknięciu z ziemią, a pióro wypadło z niej i wylądowało u ich stóp. A Harry poczuł

chwytające go mocno ręce, które gwałtownym szarpnięciem przyciągnęło go do

Severusa. Ciepłe usta wpiły się wygłodniale w jego odsłoniętą szyję z taką siłą, iż

nogi ugięły się pod nim. Przed oczami zatańczyły mu czerwono-złote plamy, a palce

mężczyzny wbiły się jego ramię i pośladki, jakby chciały zmiażdżyć go w uścisku.

Usta ssały skórę, a zęby wbijały się w nią raz za razem, wywołując przyjemny ból.

Harry słyszał stłumione pomruki, ale nie wiedział, czy to on je wydawał, czy Snape.

Nagle poczuł szarpnięcie. Uderzył pośladkami w półkę, na której stały trunki, a

Severus naparł na niego z jeszcze większą siłą, jakby chciał go pożreć, zmiażdżyć.

Zachowywał się niczym dzika bestia, która po długim pościgu w końcu dorwała swą

ofiarę. Harry poczuł wbijającą mu się w biodro, twardą jak skała, erekcję mężczyzny.

Czuł ból. Czuł potrzebę i nieokiełznaną żądzę. Pragnął zostać wzięty w posiadanie

przez tą napierającą na niego ekstazę. Poddać się jej, pozwolić, by pozbawiła go

zmysłów i zdmuchnęła świadomość.

Nie! Miał przecież inny plan. Inny prezent.

Złapał chłodne dłonie Severusa, które w pewnym momencie podciągnęły jego

koszulę i ślizgały się teraz po ciele, i z trudem chwytając oddech, wyjęczał:

1 ... 98 99 100 101 102 103 104 105 106 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)