Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
- Nie, zaczekaj!
Ale Severus nie zatrzymał się. Odtrącił ręce Harry'ego i zaczął odpinać jego spodnie,
ani na chwilę nie przestając ssać i kąsać jego szyi.
Harry jęknął, zebrał w sobie całą siłę woli i wydyszał:
- Czekaj... mam dla ciebie... inny prezent, który... na pewno ci się spodoba.
Dłonie Snape'a znieruchomiały. Mężczyzna oderwał twarz od pokrytej czerwonymi
plamami szyi Harry'ego i spojrzał na niego oczami, w których płonął żywy ogień.
Harry zakwilił, widząc to spojrzenie. Sam był już tak twardy, że ledwie nad sobą
panował.
- Nie drażnij się ze mną, Potter. - Głos Severusa był zachrypnięty, odmieniony.
- Zobaczysz, że ci się spodoba. Ale to... będzie kosztowało - wyszeptał, obserwując z
uwagą twarz Mistrza Eliksirów, która wyostrzyła się na te słowa. - Niewiele - dodał,
widząc zmarszczkę pomiędzy brwiami. - Tylko... jeden pocałunek. - Oczy Severusa
rozszerzyły się, a Harry wstrzymał oddech. Właściwie nie planował tego. Pomysł na
zapłatę przyszedł nagle, kiedy uświadomił sobie, do jakiego stanu udało mu się
doprowadzić mężczyznę.
Warto było zaryzykować.
- Gwarantuję, że to, co chcę ci dać, jest warte tej ceny... - wyszeptał, uśmiechając się zawadiacko. Ujrzał zaciekawienie na twarzy Snape'a. Mistrz Eliksirów wyglądał,
jakby dokładnie rozważał tę propozycję. Harry patrzył wprost w jego oczy i w ich
zwierciadle zobaczył swoje odbicie: przekrzywione okulary, zarumienione policzki,
włosy w całkowitym nieładzie, rozchylone, wilgotne usta...
Widział, jakim wzrokiem patrzy na niego Severus, widział ten głód, to pragnienie, ten
ogień...
Zobaczył, jak Snape zagryza w końcu wargę i kiwa głową.
W sercu Harry'ego eksplodowała radość tak wielka, że tylko dzięki ogromnemu
wysiłkowi woli udało mu się jej nie okazać.
Teraz! Musi to zrobić jak najszybciej, zanim Severus się rozmyśli.
Złapał poły czarnej szaty i przyciągnął twarz Severusa ku swojej. Zamknął oczy i
objął jego cienkie usta swoimi. Wygłodniałymi, zachłannymi. Jego serce stanęło,
oddech zatrzymał się, czas przestał płynąć. Ciepłe wargi przywarły do siebie.
Naparły, zanurzyły się w swym smaku. Pomimo tego, że usta mężczyzny były
zaciśnięte, Harry miał wrażenie, jakby otworzyły się przed nim całkiem nowe wrota. A
to, co się za nimi znajdowało... o Merlinie!
Jego twardy już penis drgnął samowolnie.
Harry jęknął w usta Severusa, nie przestając obejmować ich i ssać. Czule i zarazem
zachłannie. Rozkoszował się ich niewyobrażalnym ciepłem, ich gładkością, ich
cierpkim, ale też słodkim smakiem. Pragnął sięgnąć dalej, w głąb Severusa.
Wtargnąć w jego usta, poczuć jego śliski język, opleść go swoim...
Polizał zaciśnięte usta, napierając na nie, pragnąc je rozchylić i sięgnąć głębiej. Ale
wtedy usłyszał wciągane przez nos powietrze, niski pomruk protestu, a po chwili
poczuł wbijające mu się w ramiona palce i mężczyzna odsunął go gwałtownie od
siebie. Harry zaskomlał cicho.
- Wystarczy już, Potter. - Głos Severusa był lekko zachrypnięty. Chwilę trwało, zanim
Harry'emu ponownie udało się skupić wzrok na twarzy mężczyzny, na której
dostrzegł nieznaczne, ledwie widoczne poruszenie, a w oczach przygasający ogień.
Cóż, dostał to, czego chciał. Nie miał prawa prosić o więcej. Przynajmniej na razie... I wygląda na to, że będzie musiał dotrzymać słowa. Teraz jego kolej...
- Chodź ze mną - powiedział cicho, łapiąc szczupłą dłoń Snape'a i delikatnie ciągnąc
go w stronę sypialni. Mistrz Eliksirów poszedł za nim bez słowa. Z każdym krokiem
zdenerwowanie Harry’ego narastało.
Owszem, chciał dać to Severusowi... ale miał coraz większe wątpliwości, czy będzie
w stanie. Czuł wzbierający w nim wstyd, niczym fale podczas przypływu, zalewające
go i sprawiające, że oddychanie i chodzenie stawało się problemem. Niemal
instynktownie wyczuwał wzrok Mistrza Eliksirów, kiedy weszli do sypialni i Harry
potrzebował chwili, żeby zaczerpnąć tchu i opanować drżenie.
W pomieszczeniu panował jeszcze większy półmrok, niż w salonie. Czające się w
kątach cienie sprawiały, że powietrze wydawało się chłodniejsze, niż w
rzeczywistości. Harry poczuł, że jego ciało pokrywa się gęsia skórką, kiedy spojrzał
na idealnie wygładzoną, czarną pościel, przykrywającą stojące przed nim łóżko.
Odetchnął głęboko i obrócił się twarzą do stojącego za nim Severusa. Podszedł o
krok i nie ośmielając się na razie podnieść wzroku, ujął w ręce fragment szaty
Snape'a i nerwowo ją pociągając, powiedział cicho, lekko drżącym głosem:
- Chciałbym dać ci coś specjalnego, Severusie. - Podniósł głowę i spojrzał wprost w
twarz przyglądającego mu się uważnie, z malującym się na obliczu zaciekawieniem,
mężczyzny. - Coś, co jest przeznaczone tylko dla twoich oczu.
Zobaczył, że jedna z brwi Snape'a unosi się w geście zainteresowania. Teraz, kiedy
znowu byli tak blisko siebie, Harry czuł w nozdrzach ostry zapach podniecenia.
Wiedział, że Snape jest twardy. I on również. Merlinie, o ile łatwiej byłoby po prostu
przyciągnąć go do siebie i pozwolić mu się pieprzyć. Tak bardzo tego pragnął...
Ale nie! Wiedział, że jego prezent będzie... intensywniejszy. Wiedział, że Snape'owi
się to spodoba. O tak, z pewnością mu się spodoba...
Wypuścił z rąk szorstką szatę i cofnął się.
- Usiądź - powiedział cicho, wskazując stojący pod ścianą fotel. Dokładnie
naprzeciwko łóżka. Widział ogień w oczach Severusa. Wiedział, że mężczyzna jest
tak podniecony, że z trudem panuje nad tym, żeby się na niego nie rzucić. Ale widział
też ogromną ciekawość. Mistrz Eliksirów cofnął się i bez sprzeciwu opadł na fotel,
spoglądając na Harry'ego z wyczekiwaniem.
Harry przełknął ślinę. Czuł się tak głupio, iż przez kilka chwil wydawało mu się, że nie da rady tego zrobić. Ale chciał. Tak bardzo chciał dać to Snape'owi...
Po chwili uniósł ręce i dotknął lśniących guzików swojej koszuli. Zaczął je rozpinać.
Niespiesznie, z ociąganiem. Nie spuszczając wzroku z twarzy przyglądającego mu
się zachłannie mężczyzny. Spod czarnego materiału zaczęła wyłaniać się jego jasna
skóra, która zdawała się odbijać światło płonących w lichtarzach świec. Zobaczył, że
oczy Severusa zmrużyły się. Widział w nich głód. Jego żołądek ścisnął się
gwałtownie, lecz nie przerwał wykonywanych czynności. Zsunął koszulę ze swoich
ramion. Delikatnie opadła na podłogę, a jej szelest wydał się nienaturalnie głośny w
panującej wokół ciszy, którą wypełniały jedynie ich przyspieszone oddechy. Uniósł
ręce, żeby zdjąć krawat, ale zawahał się. Snape lubi zielony kolor... Poza tym, wolał
zachować cokolwiek, co sprawi, że nie będzie czuł się tak... nagi. Opuścił ręce i
pochylił się, by rozwiązać buty. Kiedy odrzucił je na bok, ich głośny stukot gwałtownie
rozdarł ciszę. Szybko pozbył się skarpetek i wyprostował się, ponownie spoglądając
w twarz Severusa.
Chciał widzieć jego reakcję. Chciał widzieć ten głód w jego oczach. Głód, który
sprawiał, że Harry robił się jeszcze twardszy, a jego ciało przeszywały gorące
dreszcze, spalając wszystko, co napotkały na swej drodze. Kiedy sięgnął do paska
spodni, ciemne oczy zabłysły, a nogi ugięły się pod Harrym. Trzęsącymi się dłońmi
odpiął guzik, rozsunął zamek i delikatnie pociągnął spodnie w dół, pozwalając im