Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 97 98 99 100 101 102 103 104 105 ... 508
Перейти на страницу:

przeczytała, zrobiła się równie czerwona ze złości, jak Harry.

- Jak on mógł? Co za bezczelny drań! Przecież był kiedyś twoim przyjacielem!

- To nieważne - odparł cicho Harry, próbując odebrać jej liścik, ale ona była szybsza i

odsunęła rękę.

- Jak to nieważne? Zniszczył twój eliksir. Zamierzasz się z tym pogodzić?

- Chce po prostu, żeby zostawili mnie w końcu w spokoju. Nie ma sensu wywoływać

jeszcze większej wojny. Jestem dla nich tchórzem i nic tego nie zmieni, ale nie będę

na dokładkę donosił, bo wtedy będziemy wrogami do końca życia.

- Więc ja to zrobię! - syknęła Gryfonka i zanim Harry zdążył zaprotestować, krzyknęła

w stronę pochylonego właśnie nad kociołkiem Zabiniego nauczyciela:

- Profesorze Snape!

Severus wyprostował się i wbił w nią podejrzliwe spojrzenie.

- O co chodzi, panno Granger?

- Hermiono, nie! - syknął cicho Harry, błagając ją wzrokiem, żeby przestała. Kiedy

Snape podszedł do ich ławki, Harry spróbował jeszcze ostatni raz. - Nie rób tego.

Wszystko w porządku.

Hermiona wyrwała rękę z jego uścisku i warknęła:

- Nie pozwolę, żebyś przez swoją głupia dumę zawalił eliksir.

Snape uniósł brwi, słysząc te słowa, i przeniósł wzrok na Harry'ego, który wbił

spojrzenie w ławkę.

- Proszę. - Hermiona podała nauczycielowi kartkę i oświadczyła: - Widziałam, jak

Seamus przysłał to Harry'emu. A tuż przed tym, ktoś zniszczył eliksir Harry'ego. To

na pewno on.

Harry podniósł głowę i zobaczył, jak twarz Snape'a zmienia się, kiedy mężczyzna

czytał wiadomość. W czarnych oczach zapłonął gniew, rysy wyostrzyły się, brwi

ściągnęły. Snape spojrzał na eliksir Harry'ego, a następnie na Seamusa, który starał

się patrzeć hardo, ale nie bardzo mu to wychodziło.

- Ona kłamie! - krzyknął łamiącym się głosem, pragnąc za wszelką cenę ratować

skórę.

- Panie Finnigan, Gryffindor traci przez pana trzydzieści punktów - powiedział Snape,

a z jego głosu wyciekała mrożąca wściekłość. - Zniszczony przez pana eliksir staje

się od tej pory pańskim i otrzymuje pan za niego "trolla". Po szlaban zgłosi się pan do profesor McGonagall, a teraz proszę zabrać swoje rzeczy i wynosić się z sali.

Natychmiast!

Kiedy Snape skończył, w klasie zapadła martwa cisza. Wszystkie oczy zwróciły się

na bladego jak ściana Seamusa, który otwierał i zamykał usta, jakby nie mógł

uwierzyć w to, co się stało. Widząc wzrok Snape'a nie zwlekał jednak dłużej. Szybko

spakował swoje rzeczy i odprowadzany zaciekawionymi spojrzeniami uczniów, w

pośpiechu opuścił salę.

- Wracać do pracy - zagrzmiał Snape, kiedy trzasnęły drzwi, po czym zwrócił się do

Harry'ego. - Pan, panie Potter, dołączy do panny Granger i razem skończycie eliksir.

Zrozumiano?

Harry pokiwał tylko głową, zbyt oszołomiony, by odpowiedzieć. Przed chwilą jeszcze

wściekłość gotowała się w nim, jak woda, która gwiżdże i podrzuca pokrywkę, a teraz

czuł taką ulgę i szczęście, jakby, co najmniej, zdał wszystkie OWTMy na "wybitny".

Pochylił się do Hermiony i wyszeptał:

- Dziękuję. Teraz już wiem, dlaczego Ron tak często powtarza, że cię kocha.

Gryfonka zarumieniła się i spuściła wzrok:

- Ale nie mów tego przy nim, bo nie chcę, żeby był zazdrosny.

Harry uśmiechnął się i pomyślał sobie, że równie mocno, jak jej, chciałby

podziękować teraz także innej osobie...

Zerknął na znęcającego się nad eliksirem Neville'a Severusa i poczuł, że jutrzejszy

dzień naprawdę będzie wyjątkowy...

Jego rozmyślania przerwał huk. Podskoczył na krześle i spojrzał w stronę stołu

Ślizgonów, tak jak i cała reszta klasy. Z kociołka Zabiniego unosił się dym, który

chłopak, krztusząc się, odganiał ręką. Snape podszedł do ławki Ślizgona i obrzucił

wzrokiem zrujnowany eliksir.

- Dlaczego nie powiedziałeś, że Finnigan zniszczył także twój eliksir, Zabini?

Ślizgon rozszerzył oczy, jakby nie wiedział o co chodzi, ale szybko się zreflektował.

Zmarszczył brwi i zerknął na Hermionę i Harry'ego:

- Nie chciałem kablować, panie profesorze - odparł niewinnym tonem.

- Godne pochwały - odparł Mistrz Eliksirów, unosząc jedną brew. - Dziesięć punktów

dla Slytherinu, a Gryffindor traci kolejne trzydzieści punktów.

Po stronie Gryfonów rozległ się pełen oburzenia szmer. Harry wytrzeszczył oczy, nie

wierząc w tak jawną niesprawiedliwość.

- Dosyć gadania. Wracać do roboty! - warknął nauczyciel, odwrócił się i podszedł do

swojego biurka.

Harry zacisnął pieści.

Nie, Snape nigdy się nie zmieni...

* "Alright" by Reamonn

--- rozdział 21 ---

21. The Birthday

Look into my eyes - you wil see

What you mean to me

You know it's true

Everything I do - I do it for you*

Harry wziął do ręki czarne, długie, obszyte aksamitnym materiałem pudełko i otworzył

je. W środku leżało eleganckie, nowe pióro, srebrzyście połyskujące w świetle świec.

Widniejący na nim napis był tak mały, że można było go dostrzec tylko wtedy, kiedy

wiedziało się, gdzie szukać. Wziął je do ręki i przybliżył do oczu, aby upewnić się, że

słowo "Harry" jest na swoim miejscu - tuż przy czubku, służącym do pisania – i stanie się zupełnie niewidoczne, kiedy zostanie zanurzone w kałamarzu.

Harry uśmiechnął się do siebie - już nie mógł się doczekać, by zobaczyć minę

Snape'a, kiedy odkryje, w jaki sposób to pióro zostało zaczarowane. Szybko schował

prezent z powrotem do pudełka i zawiązał na nim srebrną kokardką. Następnie

otworzył kufer i wyjął z niego kupiony wczoraj w Hogsmeade, specjalnie na tę okazję,

komplet ubrań. Wszystkie, jakie posiadał, były znoszone i niechlujne, a bardzo chciał

wyglądać dzisiaj wyjątkowo, dlatego wczoraj długo chodził po sklepach, próbując

wybrać coś dla siebie. Zupełnie nie znał się na modzie i nigdy nie kupiłby nic

naprawdę ładnego, gdyby nie pomoc przemiłej ekspedientki, która wybrała dla niego

ten strój. On jedynie dopasował do niego zielony krawat - wiedział, że Snape lubi ten

kolor, ponieważ są to barwy Slytherinu. Do tej pory pamiętał, jak wyszedł z

przymierzalni, a gdy sprzedawczyni spojrzała na niego, jej oczy rozszerzyły się i na

chwilę zaniemówiła. Harry kompletnie nie rozumiał jej reakcji, szczególnie, kiedy

oświadczyła, że jeżeli nie kupi tego, co miał na sobie, to odda mu to za darmo.

Zarumienił się, kiedy dodała, że jego dziewczyna z pewnością oszaleje z zachwytu.

Podziękował i wziął cały komplet.

Wszyscy byli na kolacji, dlatego mógł się spokojnie przebrać. Stanął przed lustrem i

przyjrzał się sobie, czując w żołądku przyjemne łaskotanie z powodu podniecenia i

niewielkiego podenerwowania. Spojrzał na eleganckie, czarne spodnie, które miękko

układały się na jego nogach i szczupłych biodrach - tak inne od tych wytartych,

starych dżinsów, w których zawsze chodził. Zamiast adidasów miał na stopach

połyskujące, czarne buty. Spojrzał wyżej, zatrzymując wzrok na czarnej, niczym

skrzydła kruka, jedwabnej koszuli, rozpiętej nonszalancko pod szyją, na której

swobodnie leżał luźno związany krawat w kolorze szmaragdowej zieleni, takiej

samej, z jaką połyskiwały zza okularów jego oczy. Ciemne włosy, pomimo wszystkich

prób wygładzenia ich, nadal sterczały w nieładzie i Harry uznał to za bardzo duży

1 ... 97 98 99 100 101 102 103 104 105 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)