Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Ostatni szpieg Hitlera
Ostatni szpieg Hitlera - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ostatni szpieg Hitlera

Электронная книга - «Ostatni szpieg Hitlera». Краткое содержание книги:

Rok 1944. Trwają przygotowania aliantów do utworzenia drugiego frontu we Francji. Angielski wywiad wpada na trop głęboko zakonspirowanej siatki niemieckich szpiegów, działającej na terenie Wielkiej Brytanii. Jej zadanie: zdobyć informacje o miejscu i terminie inwazji Wojsk Sprzymierzonych na Europę. Na czele siatki stoi Catherine Blake – młoda kobieta, bez skrupułów mordująca każdego, kto mógłby odkryć jej tożsamość. Przeciwnikiem jej jest Alfred Vicary.
1 ... 93 94 95 96 97 98 99 100 101 ... 130
Перейти на страницу:

– I jak premier się prezentuje nago?

– Jest bardzo różowy. I wzbudza trwogę. Do końca dnia nie mogłem przestać nucić „Rule Britannia".

Helen parsknęła śmiechem.

– To musi być strasznie podniecająca praca.

– Czasami. Ale potrafi być też niewyobrażalnie nudna i monotonna.

– Czy kusi cię nieraz, żeby komuś wychlapać wszystkie te tajemnice, które znasz?

– Helen!

– Kusi cię? – nalegała.

– Nie, oczywiście, że nie.

– A mnie tak – odparła, odwracając wzrok. Po chwili znowu na niego spojrzała. – Wyglądasz wspaniale, Alfredzie. Jesteś bardzo przystojny. Ta cholerna wojna najwyraźniej ci służy.

– Dziękuję.

– Choć muszę wyznać, że brak mi brązowej wełny i tweedu. Teraz cały toniesz w szarościach, tak samo jak oni wszyscy.

– To obowiązkowy strój w Whitehall. Przywykłem do niego. Poza tym podoba mi się odmiana. Ale będę zadowolony, kiedy to wszystko się skończy i znowu wrócę na uniwersytet, gdzie moje miejsce.

Sam nie wierzył, że te słowa padły z jego ust. W pewnym momencie traktował MI- 5 jak swoje wybawienie. Teraz jednak wiedział, że to z całą pewnością nieprawda. Dobrze mu się pracowało w MI- 5, ożył w atmosferze napięcia, długich godzin pracy, rejwachu w kantynie, potyczek z Boothbym, w towarzystwie grupki oddanych amatorów, takich jak on, lubujących się w tajemnicach. Kiedyś nawet przemyśliwał, czyby nie poprosić o zatrzymanie go w MI- 5 po zakończeniu wojny. Ale to by nie było to samo – bez groźby zagłady narodowej wiszącej nad nimi niczym miecz Damoklesa.

I jeszcze coś. Choć jego inteligencja doskonale go predysponowała do pracy w wywiadzie, sama natura tej instytucji budziła w nim wstręt. Urodził się historykiem. Z charakteru i wykształcenia dążył do odkrywania prawdy. Wywiad zaś polegał na oszustwie i dezorientacji. Na zdradzie. Celach uświęcających środki. Wbijaniu przeciwnikowi noża w plecy – a w razie konieczności nawet wbijaniu noża w plecy przyjacielowi. Sam nie do końca wiedział, czy podoba mu się ten człowiek, jakim się stał.

– A przy okazji, co słychać u Davida? – spytał. Helen ciężko westchnęła.

– David to David – stwierdziła, jakby to wszystko wyjaśniało. – Wygnał mnie na wieś, a sam siedzi w Londynie. Dorwał zlecenie i robi coś dla Admiralicji. Odwiedzam go raz na parę tygodni. Woli, kiedy mnie nie ma. Wtedy swobodnie może oddawać się swoim ulubionym zajęciom.

Zażenowany szczerością Helen Vicary odwrócił wzrok. David Lindsay słynął nie tylko z ogromnego bogactwa i urody, ale także z uwodzenia kobiet.

Nic dziwnego, że zaprzyjaźnił się z Boothbym – pomyślał.

– Nie musisz udawać ignorancji, Alfredzie. Zdaję sobie sprawę, że wszyscy wiedzą o Davidzie i jego ulubionej rozrywce. Przyzwyczaiłam się do tego. David lubi kobiety, a one jego. To dość czysty układ.

– Dlaczego go nie rzucisz?

– Och, Alfredzie.

Machnięciem dłoni w rękawiczce uporała się z tą kwestią.

– A czy ty masz jeszcze kogoś?

– Chodzi ci o mężczyzn? Potaknął.

– Spróbowałam raz, ale trafiłam na złego kandydata. To był David, tyle że w nieco innym wydaniu. Poza tym dwadzieścia pięć lat temu złożyłam przysięgę w kościele parafialnym i najwyraźniej nie potrafię jej złamać.

– Szkoda że nie myślisz podobnie o przysiędze, którą złożyłaś mnie – odparł Vicary i natychmiast pożałował goryczy, która zabrzmiała w jego głosie.

Ale Helen spojrzała na niego, zamrugała, odpędzając łzy.

– Czasem ja też tego żałuję. No, powiedziałam to na głos. O Boże, jak to nieangielsko z mojej strony. Proszę, wybacz. To pewnie wina tych cholernych Amerykanów, którzy tu się tak rozpanoszyli.

Vicary poczuł, że się czerwieni.

– Nadal się spotykasz z Alice Simpson? – spytała Helen.

– A jakim cudem dowiedziałaś się o Alice Simpson?

– Wiem o wszystkich twoich kobietach, Alfredzie. Jest bardzo ładna. Nawet te jej cholerne książki mi się podobają.

– Rozpłynęła się. Wmawiałem sobie, że to wina wojny, mojej pracy. Ale tak naprawdę to po prostu nie była tobą. Więc pozwoliłem jej się rozpłynąć. Tak jak pozostałym.

– Och, niech cię licho porwie, Alfredzie Vicary! Musiałeś to powiedzieć?

– Taka jest prawda. Zresztą, właśnie to chciałaś usłyszeć. Tylko w tym celu mnie odnalazłaś.

– Nie, wolałabym usłyszeć, że jesteś szczęśliwy. – Jej oczy zwilgotniały. – Nie chciałam się dowiedzieć, że zrujnowałam ci życie.

– Nie pochlebiaj sobie, Helen. Nie zrujnowałaś mi życia. Nie jestem nieszczęśliwy. Po prostu nie znalazłem w sercu dość miejsca na kogoś innego. Trudno mi zaufać drugiemu człowiekowi. Pewnie tobie powinienem za to podziękować.

– Rozejm. Proszę, ogłośmy zawieszenie broni. Nie chciałam, żebyśmy podjęli naszą ostatnią rozmowę. Po prostu pragnęłam spędzić z tobą trochę czasu. Boże, muszę się czegoś napić. Zabierzesz mnie w jakieś przyjemne miejsce i wlejesz we mnie butelkę wina, kochanie?

Poszli do „Duke'a". O tej porze było tam jeszcze pustawo. Posadzono ich przy stoliku w kącie. Vicary cały czas oczekiwał, że zjawi się jakiś przyjaciel Davida i ich rozpozna, ale nikt im nie przeszkodził. Przeprosił Helen na chwilę i zadzwonił do Harry'ego, żeby wiedział, gdzie go szukać. Kiedy wrócił, na stole stało wiaderko z lodem, a w nim butelka koszmarnie drogiego szampana.

– Nie przejmuj się, kochanie – uspokoiła Helen. – David funduje.

Usiadł i błyskawicznie wypili połowę zawartości butelki. Rozmawiali o książkach Vicary'ego i o dzieciach Helen. A nawet jeszcze trochę o Davidzie. Vicary nie odrywał wzroku od Helen. Ten smutek goszczący w jej oczach, ból nieudanego małżeństwa z Davidem w dziwny sposób sprawiały, że stawała mu się jeszcze bliższa. Wyciągnęła rękę i przykryła nią jego dłoń. Poczuł, jak po raz pierwszy od dwudziestu pięciu lat serce mocniej mu bije w piersi.

– Czy czasem o nim myślisz, Alfredzie?

– O czym?

– Tamtym poranku.

– Helen, o czym ty…

– Na Boga, Alfredzie, czasem potrafisz być niewyobrażalnie tępy. O ranku, kiedy przyszłam do twojego łóżka i po raz pierwszy wykorzystałam twe ciało.

Vicary dopił szampana i nalał im obojgu do kieliszków.

– Nie… Właściwie nie – odparł.

– Na Boga, Alfredzie Vicary, ty wcale nie potrafisz kłamać. Jak to godzisz ze swoją najnowszą pracą?

– Niech ci będzie. Tak. Myślę o tym.

Kiedy ostatni raz? – spytał się w duchu. Tamtego ranka w Kencie, gdy ułożył komunikat dla stworzonego przez siebie agenta o pseudonimie Przepiórka.

– Przyłapuję się na tym, że przypominam sobie ten ranek w najmniej odpowiednich chwilach.

– Wiesz, oszukałam Davida. Zawsze mu mówiłam, że był pierwszy. Ale cieszę się, że to byłeś ty. – Bawiła się stopą kieliszka i patrzyła w okno. – To poszło tak szybko, chwila, może dwie. Ale kiedy teraz to wspominam, ciągnie się godzinami.

– Tak. Wiem, co masz na myśli. Zerknęła na niego.

– Nadal masz ten dom w Chelsea?

– Podobno tak. Nie byłem w nim od czterdziestego roku – dodał żartobliwie.

Odwróciła się od okna i spojrzała mu prosto w oczy. Pochyliła się i szepnęła:

– Chciałabym, żebyś mnie teraz tam zabrał i kochał się ze mną w swoim łóżku.

– Ja też bym chciał, Helen. Ale tylko znowu złamałabyś mi serce. A w moim wieku chyba już drugi raz bym się nie pozbierał.

Z twarzy Helen zniknął wszelki wyraz, a gdy w końcu przemówiła, jej głos był bezdźwięczny.

– Na Boga, Alfredzie, od kiedy stałeś się takim skończonym draniem?

Słowa zabrzmiały dziwnie znajomo. Przypomniał sobie, że to samo powiedział Boothby, biorąc go pod rękę po przesłuchaniu Petera Jordana.

1 ... 93 94 95 96 97 98 99 100 101 ... 130
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)