Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Ludzie z gwiazdy Pella [=Stacja Podspodzie / Downbelow Station - pl]
Ludzie z gwiazdy Pella [=Stacja Podspodzie / Downbelow Station - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ludzie z gwiazdy Pella [=Stacja Podspodzie / Downbelow Station - pl]

Электронная книга - «Ludzie z gwiazdy Pella [=Stacja Podspodzie / Downbelow Station - pl]». Краткое содержание книги:

Gwiazda Pella, strategiczny punkt w konflikcie zbrojnym Kompanii Ziemskiej i międzygwiezdnych kolonii. Ten, kto kontroluje Stacje Pella, decyduje o zasięgu ziemskich sił obronnych bądź o skali ziemskiej ekspansji w celu odzyskania utraconego imperium. Ale Pell jest zdecydowany utrzymać neutralność za wszelką cenę.
Ludzie z Gwiazdy Pella to obszerna, wielowątkowa i dramatyczna wizja przyszłości, ukazująca charaktery, postawy i ambicje nie odbiegające od naszych. Przez stronice tej powieści przewija się galeria fascynujących postaci, ludzkich i nieludzkich, których losy zależą od wyniku tytanicznych zmagań w skali kosmicznej.
Powieść ta otrzymała nagrodę Hugo w roku 1982.
1 ... 81 82 83 84 85 86 87 88 89 ... 146
Перейти на страницу:

Damon żywił nadzieję, że chłopak znajdzie się cały i zdrowy i zwlekał z wszczęciem alarmu do nadejścia wyników przeszukiwania rejestrów; za dużo przewijało się przez jego biurko podobnych spraw, w których okazywało się potem, że młody kupiec poróżnił się z rodziną albo za bardzo zapił, aby słuchać komunikatów nadawanych przez sieć vid. Na tym etapie afera podpadała raczej pod kompetencje służby bezpieczeństwa, ale służba bezpieczeństwa i tak miała pełne ręce roboty; jej funkcjonariusze, i mężczyźni, i kobiety, z podkrążonymi oczyma i wściekli, pełnili służbę wartowniczą. Tym z biura Radcy Prawnego korona z głowy nie spadnie, jeśli ponaciskają trochę klawisze komputera i wyręczą ich trochę w papierkowej robocie. Kolejne zabójstwo w Q. Przygnębiające, że nie mogą w tej sprawie zrobić absolutnie nic poza odnotowaniem faktu. Nadszedł raport w sprawie zawieszonego w czynnościach strażnika, oskarżonego o przemycanie skrzynki wina Dołowców do Q. Jakiś oficer doszedł do wniosku, że problem nie może czekać, podczas gdy najprawdopodobniej wszędzie tam, gdzie byli kupcy, odchodził szmugiel na wielką skalę. Człowieka uczyniono kozłem ofiarnym.

Po południu miał trzy odroczone rozprawy. Prawdopodobnie znowu je odroczą, bo zbierała się rada, a w posiedzeniu brała udział cała ława przysięgłych. Postanowił przystać na propozycję obrońcy o odroczenie i przesłał mu swoją zgodę przez komunikator. W ten sposób mógł przeznaczyć popołudnie na załatwienie większej liczby takich spraw, z którymi nie mogły się uporać niższe szczeble biura.

Wydawszy stosowne polecenia obrócił się razem z fotelem i spojrzał na Josha, który siedział posłusznie przy stanowisku pomocniczym, czytał książkę i starał się wyglądać na mniej znudzonego, niż pewnie był w rzeczywistości.

— Hej — zawołał Damon. Josh spojrzał na niego. — Zjemy lunch? Możemy coś przekąsić, a potem wypocić to w sali gimnastycznej.

— Można tam pójść?

— Jest otwarta.

Josh wyłączył maszynę.

Damon wstał pozostawiając wszystko na chodzie, podszedł do wieszaka i naciągnął kurtkę; pomacał kieszenie, żeby się upewnić, czy ma przy sobie dokumenty i karty. Żołnierze Maziana wciąż stali gdzieniegdzie na straży, jak zawsze nadmiernie ostrożni.

Josh też nałożył kurtkę… byli mniej więcej tego samego wzrostu i Damon mu ją pożyczył. Na pożyczenie Josh się godził, byle nie była to darowizna. W ten sposób na tyle wzbogacił swoją skromną garderobę, że mógł się poruszać po biurach nie zwracając na siebie zbytniej uwagi. Damon nacisnął przycisk przy drzwiach i polecił urzędnikom z zewnętrznego biura, żeby informowali wszystkich, którzy będą chcieli z nim rozmawiać, że wróci za dwie godziny.

— Z powrotem o pierwszej — powtórzyła sekretarka i odwróciła się, żeby przyjąć rozmowę.

Damom popychając przed sobą Josha, wyszedł na korytarz.

— Pół godziny gimnastyki — powiedział — potem kanapka w auli. Jestem głodny.

— Świetnie — powiedział Josh rozglądając się nerwowo dookoła.

Damon też spojrzał i poczuł się nieswojo. Jeszcze teraz na korytarzach panował niewielki ruch. Ludzie nie byli zbytnio przekonani, że sytuacja się poprawiła. W pewnej odległości widać było kilku stojących żołnierzy.

— Wszystkich żołnierzy mają odwołać pod koniec tego tygodnia — pocieszył Damon Josha. — Biały przejmuje w całości nasza służba bezpieczeństwa; w dwa dni później zielony. Cierpliwości. Dokładamy wszelkich starań.

— Dalej będą robili, co chcą — powiedział ponuro Josh.

— Ha. Mimo wszystko Mallory?

Cień padł na twarz Josha.

— Nie wiem. Myślę o tym, ale wciąż nie wiem.

— Zaufaj mi. — Dotarli do windy. Byli sami. Na rogu następnego korytarza stał żołnierz, fakt odnotowany kącikiem oka, nic szczególnego. Damon wystukał kod cylindra centralnego. — Dziś rano przyszło trochę dobrych wiadomości. Rozmawiałem z bratem; mówił, że tam na dole wszystko wraca do normy.

— Cieszę się — mruknął Josh.

Jeden z żołnierzy ruszył nagle. Szedł w ich stronę. Damon spojrzał. Teraz ruszyli też ci, którzy stali dalej, w głębi korytarza, wszyscy. Zbliżali się niemal biegiem.

— Anuluj swoje wezwanie — warknął żołnierz, który dopadł do nich pierwszy; to była kobieta. Sama sięgnęła do płytki. Wzywają nas.

— Mogę wam dać priorytet — powiedział Damom żeby się ich pozbyć. To poruszenie zwiastowało kłopoty; wyobraził sobie, jak odpychają mieszkańców stacji od wind na innych poziomach.

— No to na co czekasz?

Wyjął z kieszeni kartę, wsunął ją w szczelinę i wystukał kod swojego priorytetu; lampki zabłysły czerwienią. Reszta żołnierzy dobiegła do windy w momencie pojawienia się kabiny i wpadła do niej hurmem, odpychając Josha i Damona na bok opancerzonymi ramionami. Zostali przed drzwiami windy, a kabina pomknęła bez zatrzymywania się po drodze do miejsca przeznaczenia, które jej aktualni pasażerowie zakodowali od wewnątrz. W korytarzu nie pozostał ani jeden żołnierz. Damon spojrzał na bladą i zdenerwowaną twarz Josha.

— Pojedziemy następną kabiną — powiedział wzruszając ramionami. Sam zaniepokojony, zakodował na płytce niebieski dziewięć.

— Do Eleny? — spytał Josh.

— Muszę zjechać tam na dół — powiedział Damon. — Ty pójdziesz ze mną. Jeśli coś się stało, najprawdopodobniej skończy się w dokach. Chcę tam być.

Kabina długo się nie pojawiała. Czekali kilka chwil i w końcu zniecierpliwiony Damon po raz drugi użył swojej karty, ponownie żądając priorytetu; lampki zmieniły kolor na czerwony sygnalizując priorytetowe wezwanie kabiny, a potem zaczęły migotać, co oznaczało, że wszystkie kabiny są aktualnie zajęte. Damon rąbnął pięścią w ścianę i znowu spojrzał na Josha. Na piechotę było daleko; lepiej poczekać na zwolnienie się którejś kabiny… szybszej przy większych odległościach.

Damon podszedł do najbliższego aparatu komunikatora i wystukał na klawiszach kod swojego priorytetu. Josh czekał na niego przy windzie.

— Zatrzymaj kabinę, jeśli przyjedzie — powiedział do Josha i nacisnął przycisk żądania połączenia. — Centrala Komunikatora, mówi Damon Konstantin; pilna rozmowa. Widzieliśmy żołnierzy opuszczających biegiem swoje posterunki. Co się dzieje?

Długo nikt nie odpowiadał.

— Panie Konstantin — przemówił wreszcie głośnik — rozmawia pan z publicznego aparatu komunikatora.

— Centrala, to nie ma w tej chwili znaczenia. Co się dzieje?

— Alarm ogólny. Proszę się udać na posterunki awaryjne.

— Co się dzieje?

Połączenie zostało przerwane. Zawyła syrena. Pod sufitem zaczęły migotać czerwone lampki. Ludzie wypadali z biur i spoglądali po sobie, szukając jeden u drugiego potwierdzenia, że to jakieś ćwiczenia albo pomyłka. Daleko, w głębi korytarza dostrzegł też swoją sekretarkę.

— Wracać do środka! — wrzasnął. — Zamknąć te drzwi.

Ludzie cofnęli się i pochowali w swoich biurach. Czerwona lampka przy ramieniu Josha nadal migotała sygnalizując, że żadna z kabin nie jest wolna: wszystkie musiały ugrzęznąć na dole, w dokach.

1 ... 81 82 83 84 85 86 87 88 89 ... 146
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)