Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Światy braci Strugackich - Czas uczniów
Światy braci Strugackich - Czas uczniów - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Światy braci Strugackich - Czas uczniów

Электронная книга - «Światy braci Strugackich - Czas uczniów». Краткое содержание книги:

Antologia opowiadań rosyjskich
Wybór: Andriej Czertkow
Borys Strugacki — „O problemie materializacji światów”
Siergiej Łukjanienko — „Krzątanina w czasie”
Ant Skałandis — „Druga próba”
Leonid Kudriawcew — „I myśliwy…”
Nikołaj Romanieckij — „Obarczeni szczęściem”
Wiaczesław Rybakow — „Trudno stać się bogiem”
Andriej Łazarczuk — „Wszystko w porządku”
Michaił Uspienski — „Smocze mleko”
Wadim Kazakow — „Lot nad żabim gniazdem”
Andriej Czertkow — „Nie umówione spotkania”
1 ... 81 82 83 84 85 86 87 88 89 ... 137
Перейти на страницу:

— Dobrze. Powiem inaczej. Wykluczasz możliwość istnienia telepatii?

— Nie zastanawiałem się nad tym. Ale słowo honoru, Dima, wszystkie te latające talerze, podskakiwanie stolików, poltergeisty…

— Nie wykluczasz. Dobrze. Ja też się tym nie zajmowałem jakoś starannie, ale nie mogę ze stuprocentową pewnością tego wykluczyć. Istnieje szereg faktów, których nie da się zmieść jednym ruchem. Ale jeśli istnieje jakiś nieznany i nie podlegający naszej świadomości typ postrzegania sygnałów, to dlaczego, powiedz, powinniśmy wychodzić z założenia, że tylko nasze umysły są w stanie generować te sygnały? Jeśli we Wszechświecie zachodzi pewna wymiana informacji…

— Tak. Pełny zestaw banałów. Telepatia, przybysze… Co tam jeszcze masz w swoim skarbczyku?

— Nie przybysze, poczekaj. Wszystko, co… Na przykład twoja homeostaza. Na początek. Jeśli we Wszechświecie zachodzi pewna samoregulacja, sygnały towarzyszące sprzężeniom zwrotnym mogą czasem zupełnie dobrze… czasem, powtarzam, bardzo rzadko… być odbierane przez ludzi. Jako niepewne, nie-werbalizowane, olbrzymie obrazy, do których wątła i przyziemna ludzka świadomość będzie usiłowała przypasować jakieś adekwaty w zwyczajnym obrazowym szeregu. Następnie jeszcze raz nastąpi uproszczenie: przy próbie znalezienia dla tych wtórnych obrazów adekwat słownych, próbie wypowiedzenia ich na głos. Wyobraź sobie… powiedzmy… czerwone przesunięcie. Zjawisko wyraźnie owocujące poważnymi zmianami budowy Wszechświata za miliard lat. Według twojej teorii, zjawisko wyraźnie podpadające pod kategorię zjawisk, które Wszechświat powinien hamować. Znaczy to, że Wszechświat nie może być po prostu nafaszerowany pewnymi sygnałami, na wszelkie sposoby manifestującymi negatywny stosunek do czerwonego przesunięcia. Nie ma w nich emocji, tylko rozkazy typu: „zjawisko niosące niebezpieczeństwo; wstrzymać”. Włącza się homeostaza. Ale co się dzieje, kiedy któryś z tych sygnałów wpada nieumyślnie w ten czy inny szczególnie wrażliwy, szczególnym talentem obdarzony ludzki mózg? Sto lat temu, tysiąc lat temu… Od czasu do czasu. Zupełnie nie rozumiejąc, o co w sumie chodzi, człowiek, który odebrał sygnał, przeżywa koszmarny lęk, nieprzezwyciężalny i na niczym konkretnym nie oparty wstręt do czerwonego koloru. Do tego, co — będąc człowiekiem — odbiera jako czerwony kolor. No i co dalej? U jednego obraz czerwieni wywoła skojarzenie, powiedzmy, z sygnalizacją uliczną, u drugiego z lampką nad burdelem, u trzeciego z kremlowską gwiazdą. Powstaną zupełnie różne, ale emocjonalnie jednakowo nasycone interpretacje. To się nazywa objawienie. Każde z nich jest zrodzone przez przybyły z zewnątrz emocjonalny wstrząs i jednocześnie przez realia własnej kultury, istniejącej w danym czasie i w danym miejscu.

— A co to ma do rzeczy?

— To, że tak powstały wszystkie religie. Wyjaśnia to, co jest w nich wspólnego, szczególnie co się tyczy powstania świata i innych ogólnych zasad… i jednocześnie to, że po ludzku nie da się ich pogodzić.

— Dlaczego mieszasz do tego religie? — podejrzliwie zapytał Wieczerowski.

— Lemat drugi — odpowiedział Malanów. — Sformułujmy to tak: ilość wytwarzanej informacji jest wprost proporcjonalna do ilości energii, względem której ta informacja powstaje. W zakres tej energii wchodzi zarówno jej składowa materialna… to znaczy ta jej część, która zgęstniała w postaci cząstek jąder, jak i oczywiście substancje.

— Poczekaj — powiedział Wieczerowski, strasznie poruszając pokrytym guzami czołem. — Nie rozumiem. Wóz przed koniem… Za pomocą której ta informacja powstaje?

— Względem której ta informacja powstaje — powtórzył Malanów. — Posłuchaj, to proste.

— Dziękuję! — zakpił Wieczerowski.

— Poczekaj, nie gorączkuj się. Wyobraź sobie, że siedzisz z zamkniętymi oczami. Nieważne, jak jesteś utalentowany, jak długo będziesz tu siedział i rozmyślał, wcześniej czy później staniesz przed pewną granicą, poza którą twoje myśli nie mogą się przesunąć. Twoje odczucia dają przecież olbrzymią, ale nie nieskończoną liczbę informacji do opracowania. Żeby zasadniczo zwiększyć efektywność, musisz otworzyć oczy. Zobaczyć pokój, w którym siedzisz. I wcześniej czy później zetkniesz się ponownie z tym samym problemem: granicą. Będziesz wtedy musiał wyjrzeć na ulicę albo jakoś ustalić, że ściany to nie po prostu ściany, lecz molekuły. I tak dalej… pewnie w nieskończoność. Najogólniej można to sformułować tak: aby podtrzymać proces powstawania informacji, należy wciągać do tego procesu coraz to nowe ilości materii. We wszystkich jej postaciach, rzecz jasna… namacalnej i energetycznej. Odwrotna kolejność. I energetycznej, i namacalnej.

— Przypuśćmy… — ponuro powiedział Wieczerowski. — Ale nie rozumiem, dokąd zmierzasz. To jakieś brednie.

— Być może, Fil, być może. Ale, powiedzmy, dla… dla Wszechświata wyposażonego w zdolności i możliwości, jakie nam się nawet nie śniły, mechanikę procesu można przedstawić nieco inaczej. Najprostszy, najbardziej oczywisty… jeśli jesteś wszechpotężny, oczywiście… najbardziej ekonomiczny i racjonalny sposób zwiększenia ilości materii zużytej do stworzenia owej informacji to zmaterializowanie tej już stworzonej informacji!

Wieczerowski uważnie słuchał, garbiąc się i wpatrując w ziemię. Ale teraz, po kilku sekundach milczenia, wzdrygnął się i wolno, jakby z trudem, podniósł ciężkie spojrzenie i spojrzał na Malanowa.

— Wydaje mi się — rzekł głucho i niechętnie — że już wtedy umawialiśmy się, żeby nie rozpatrywać koncepcji Bozi.

— A niby dlaczego? — zapytał Malanów.

— No tak… — Wieczerowski wyprostował się i przeciągnął, zaciskając i prostując palce w kieszeniach płaszcza. — Nie mamy więcej o czym rozmawiać.

— Poczekaj, Fil, poczekaj. Poczekaj! Bez uprzedzeń! Dlaczego samorzutne powstanie materii wydaje ci się normalne i naturalne, a samorzutne powstanie informacji to obskurantyzm i bezsens?

— Dlatego — wycedził Wieczerowski — że informacja wymaga nosiciela!

— A materia nie wymaga? I co my wiemy o nosicielach? Kto sto lat temu mógł wyobrazić sobie, że cały regał z foliałami można zmieścić na jednym dysku! Wyobraź sobie, że we Wszechświecie odbywa się gigantyczny proces tworzenia. Nie wiem, kiedy i jak się zaczął. Tak samo jak ty zupełnie nie wiesz, kiedy i z jakiej okazji huknął wielki wybuch. Tak więc właśnie ten proces tworzenia, raz się rozpocząwszy, nie mógł nie wywołać tego wybuchu! Zobacz, jaka masa wszelakiej różności była już wymyślona, jak żywiołowo przebiegał proces rozszerzania się Wszechświata. Pamiętasz, podczas studiów nogi nam się trzęsły z marzycielskiej pokory, kiedy czytaliśmy o tym, że wyniki zachodzących w pierwszych minutach procesów, kiedy z chaosu czystej energii oddzieliła się najpierw grawitacja, potem neutrino, określiły fundamentalne właściwości naszego świata na całą resztę życia. Ale to tempo… Czy to nie jest dowód na to, że same te procesy zachodziły według jakichś wcześniej powstałych matryc? A teraz? Nie żyjemy przecież w homeostazie, lecz w rozwijającym się systemie!

I właśnie okruchy wypełniającej świat informacji o tym, jak ten system się rozwija, wyłapywali prorocy i usiłowali zawrzeć w objawieniach. Zapewne i do dnia dzisiejszego wyłapują i usiłują, przecież system wciąż się rozwija! Wciąż! Według klasycznej teorii, ładunek elektryczny, barionowe i leptonowe liczby na jednostkę objętości zmieniają się odwrotnie proporcjonalnie do sześcianu wymiaru Wszechświata. Ale dokładniejsze pomiary wykazują pewne dziwne, nie wyjaśnione odchylenie. Amerykanie nazwali to błędem. Więc właśnie to jest liczbowa charakterystyka intensywności odbywającego się stale intelektualnego procesu, któremu towarzyszy zrzucanie na nasz poziom już opracowanej i zmaterializowanej informacji. Pamiętasz? Sacharow już w sześćdziesiątym siódmym przewidywał niezachowanie barionów, tylko nie potrafił tego wyjaśnić…

1 ... 81 82 83 84 85 86 87 88 89 ... 137
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)