Odwieczny Wróg
- Автор: Кунц Дин Рэй
- Язык: польский
- Жанр: Триллеры
Электронная книга - «Odwieczny Wróg». Краткое содержание книги:
– Jest martwe – cicho powiedział Flyte.
Bryce był zelektryzowany rozwojem wypadków. Obrócił się do Sary.
– Co było na płytce, zanim położyła pani wycinek?
– Nic.
– Musiał być jakiś osad.
– Nie.
– Niech pani pomyśli, do cholery. Od tego zależy nasze życie.
– Na płytce nic nie było. Wyjęłam ją ze sterylizatora.
– Osad jakiegoś środka chemicznego…
– Była absolutnie czysta.
– Chwila, chwila. Coś na płytce weszło w reakcję z tkanką zmiennokształtu – zastanawiał się Bryce. – Zgadza się? Dobrze mówię?
– I cokolwiek było na tej płytce – dodał Tal – oto nasza broń.
– To surowiec, którym zabijemy zmiennokształt – powiedziała Lisa.
– Niekoniecznie. – Jenny z przykrością musiała zniweczyć nadzieje dziewczyny.
– To wydaje się proste. – Flyte przeczesywał siwe włosy drżącą ręką. – Nie sądźmy zbyt pochopnie.
– Zwłaszcza kiedy istnieją inne możliwości – powiedziała Jenny.
– Na przykład? – spytał Bryce.
– Cóż… wiemy, że główna bryła stwora potrafi oddzielić kawałki siebie, w jakim tylko zechce kształcie, potrafi kierować działalnością tych oddzielonych części i potrafi przywołać je z powrotem w taki sposób, jak przywołało tę część, która zabiła Gordy'ego. Ale przypuśćmy, że ta oddzielona część zmiennokształtu może przeżyć tylko stosunkowo krótko z dala od ciała-matki. Załóżmy, że amorficzna tkanka potrzebuje stałego dopływu specjalnego enzymu, niezbędnego do utrzymania spójności, a ten enzym nie jest produkowany w tych z dala od siebie sytuowanych komórkach kontrolnych, rozproszonych po całej tkance…
– …enzym, który jest produkowany wyłącznie przez mózg zmiennokształtu. – Sara podjęła wywód Jenny.
– Właśnie – przytaknęła Jenny. – Więc… każda oddzielona porcja musi łączyć się z główną bryłą, aby uzupełnić swój zapas tego enzymu o podstawowym znaczeniu, czy tego czegoś tam.
– To nie jest niemożliwe – powiedziała Sara. – Przecież ludzki mózg kontroluje produkcję enzymów i hormonów, bez których nasze ciała nie zdołałyby żyć. Dlaczego mózg zmiennokształtu nie miałby wypełniać podobnych funkcji?
– W porządku – rzekł Bryce. – Jakie znaczenie ma dla nas to odkrycie?
– Jeśli to jest odkrycie, a nie błędne założenie – powiedziała Jenny – możemy zniszczyć cały zmiennokształt, gdy uda nam się zniszczyć mózg. Stwór nie będzie mógł dzielić się na kilka części, odczołgać i żyć pod innymi postaciami. Bez podstawowych, produkowanych w mózgu enzymów, hormonów czy tego czegoś tam – w końcu wszystkie poszczególne części rozpłyną się w martwą papkę, tak jak cząstka na płytce Petriego.
Bryce oklapnął, zawiedziony.
– Wracamy do początku. Musimy zlokalizować mózg i dopiero wtedy będziemy mieli szansę zadania śmiertelnego ciosu. Ale stwór nigdy na to nie pozwoli.
– Nie wracamy do początku – powiedziała Sara. Wskazała na nieżywy śluz na płytce. – To mówi nam o czymś ważnym.
– O czym? – spytał Bryce głosem pełnym zawodu. – Czy o czymś pożytecznym, czymś, co może nas uratować, czy po prostu o kolejnej niesamowitości?
– Wiemy teraz, że ta amorficzna tkanka istnieje w stanie delikatnej chemicznej równowagi, którą można zakłócić. Dała im czas, by to do nich dotarło. Wyraz głębokiej troski na twarzy Bryce'a złagodniał.
– Ciało zmiennokształtu można zniszczyć – mówiła dalej Sara. – Można go zabić. Dowód jest na płytce Petriego.
– Jak możemy wykorzystać tę wiedzę? – spytał Tal. – Jak możemy zakłócić tę chemiczną równowagę?
– To musimy odkryć – powiedziała Sara.
– Ma pani jakieś pomysły? – zapytała ją Lisa.
– Nie. Żadnych.
Ale Jenny poczuła nagle, że Sara Yamaguchi kłamie.
Sara chciała podzielić się z nimi planem, który przyszedł jej do głowy, ale nie mogła powiedzieć słowa. Przede wszystkim jej strategia dawała jedynie wątłą nadzieję. Nie chciała ich łudzić obietnicami, które miałyby zostać nie zrealizowane. Co ważniejsze, gdyby im powiedziała, co jej przyszło na myśl, a to jakimś cudem faktycznie okazałoby się sposobem na zniszczenie zmiennokształtu – ono mogłoby usłyszeć i przeszkodzić jej. Nie było miejsca, w którym mogłaby bezpiecznie przedyskutować swoje przemyślenia z Jenny, Bryce'em i innymi. Najlepiej będzie, jeśli utrzyma się odwiecznego wroga w stanie błogiego samozadowolenia.
Ale musiała zapewnić sobie trochę czasu, kilka godzin, podczas których wprawi swój plan w ruch. Zmiennokształt liczył całe miliony lat, był dosłownie nieśmiertelny. Czym jest kilka godzin dla takiego stwora? Na pewno spełni jej prośbę. Na pewno.
Siadła przy jednej z końcówek komputerowych. Oczy piekły ją ze zmęczenia. Potrzebowała snu. Wszyscy potrzebowali snu. Przesunęła ręką po twarzy, jakby to mogło usunąć znużenie.
JESTEŚ?, wystukała.
TAK.
SKOŃCZYLIŚMY KILKA TESTÓW, napisała, podczas kiedy inni zebrali się wokół niej.
WIEM, odpowiedziało.
JESTEŚMY ZAFASCYNOWANI. CHCEMY WIEDZIEĆ WIĘCEJ.
TO JASNE.
CHCEMY PRZEPROWADZIĆ JESZCZE INNE TESTY.
DLACZEGO?
ŻEBY DOWIEDZIEĆ SIĘ O TOBIE WIĘCEJ.
SPRECYZUJ, odpowiedziało z lekkim szyderstwem.
Sara pomyślała przez moment.
DR FLYTE POTRZEBUJE DODATKOWYCH DANYCH, JEŚLI MA PISAĆ O TOBIE W SPOSÓB ODPOWIEDZIALNY.
ON JEST MOIM MATEUSZEM.
POTRZEBUJE WIĘCEJ DANYCH, ŻEBY OPOWIEDZIEĆ HISTORIĘ O TOBIE, TAK JAK POWINNA BYĆ OPOWIEDZIANA.
Trzywersowa odpowiedź ukazała się w centrum monitora:
– FANFARY TRIUMFALNE – NAJWSPANIALSZA HISTORIA ŚWIATA TEGO
– FANFARY TRIUMFALNE -
Sara nie była pewna, czy ono naśmiewa się tylko z nich, czy też jego wybujałe ego serio porównuje swoją historię z historią Chrystusa.
Ekran mrugnął.
KONTYNUUJECIE TESTY?
POTRZEBUJEMY DODATKOWEGO WYPOSAŻENIA LABORATORYJNEGO.
DLACZEGO? MACIE W PEŁNI WYPOSAŻONE LABORATORIUM.
Sara miała mokre ręce. Otarła je o dżinsy, zanim wystukała odpowiedź.
TO LABORATORIUM POSIADA PEŁNE WYPOSAŻENIE JEDYNIE DO WĄSKIEGO ZAKRESU BADAŃ NAUKOWYCH: DO ANALIZY ŚRODKÓW BOJOWYCH BRONI CHEMICZNEJ l BAKTERIOLOGICZNEJ. NIE PRZEWIDZIELIŚMY SPOTKANIA Z ISTOTA O TWOJEJ NATURZE. POTRZEBUJEMY INNEGO WYPOSAŻENIA, ABY WYKONAĆ DOBRZE SWOJĄ PRACĘ.
KONTYNUUJ.
POTRZEBA KILKA GODZIN NA PRZYSŁANIE TU WYPOSAŻENIA, wystukała znowu.
KONTYNUUJ.
Wpatrywała się w słowo zielone na zielonym tle. Nie do wiary, jak łatwe okazało się uzyskanie dodatkowego czasu.
MUSIMY WRÓCIĆ DO ZAJAZDU l SKORZYSTAĆ Z TAMTEJSZEGO TELEFONU.
KONTYNUUJ, SMĘTNA SUKO. KONTYNUUJ, KONTYNUUJ, KONTYNUUJ, KONTYNUUJ.
Znów miała mokre ręce. Otarła je o dżinsy i wstała.
Z oczu patrzących na nią towarzyszy niedoli wyczytała, że wiedzą, iż coś ukrywa, i rozumieją, dlaczego zachowuje milczenie.
Ale skąd wiedzieli? Czyż aż tak łatwo było ją przejrzeć? Jeśli oni wiedzą, to czy o n o też wie?
Odchrząknęła.
– Chodźmy – powiedziała niepewnym głosem.
– Chodźmy – powiedziała niepewnym głosem Sara Yamaguchi, ale Timothy odezwał się:
– Zaczekajmy. Jeszcze tylko kilka minut. Muszę czegoś spróbować.
Siadł przed monitorem. Chociaż przespał kilka godzin w samolotach, nie miał takiej trzeźwości umysłu, jakiej wymagała chwila. Potrząsnął głową i odetchnął głęboko kilka razy.