Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Portier Nosi Garnitur Od Gabbany». Краткое содержание книги:

Bette Robinson pracuje w dziele bankowości inwestycyjnych z pełnym poświęceniem, bo tego oczekuje się od pracowników wielkich korporacji, ale nienawidzi swojego zajęcia, które nie zostawia jej ani chwili na życie towarzyskie. Lubi czytać romanse i z przyjemnością uczestniczy w zebraniach klubu książki, gdzie dziewczyny marzą o wielkiej miłości. W końcu znużona 'wyścigiem szczurów' rezygnuje z posady i zaczyna rozkoszować się pełną wolności. Kurczące się zasoby finansowe zmuszają ja do znalezienia następnej pracy – udaje jej się zatrudnić w modnej agencji public relations. Uczestnictwo w życiu towarzyskim należy tu do obowiązków służbowych.
1 ... 81 82 83 84 85 86 87 88 89 ... 102
Перейти на страницу:

– Hej, chłopaki, zamierzam zamówić kawę i sok pomarańczowy, może kilka croissantów. Czuję, że nadciąga paskudny kac – oznajmił Leo. Wciąż nie wykonał żadnego ruchu, żeby się zakryć, chwycił tylko pilota i przewijał filmową ofertę hotelu.

– Niezła myśl, kolego. Mam ochotę na podwójne espresso, kilka aspiryn i superdużą krwawą mary – powiedział Philip.

– Czy to się właśnie dzieje? – pytałam, zastanawiając się, w którym momencie moja noc – całe moje życie – przesunęło się w strefą mroku. Czułam się, jakbym istniała w jakiejś alternatywnej rzeczywistości, ale najwyraźniej byłam tam sama.

– Hmm? – mruknął Philip, ponownie obnażając się na naszych oczach, gdy wchodził pod prysznic, zostawiając drzwi łazienki szeroko otwarte. – Leo? Powiedz swojej koleżance z pracy, żeby przestała wygadywać bzdury. Ty i ja jesteśmy tylko kumplami, i tyle.

Leo zdołał wydobyć się spomiędzy splątanych prześcieradeł, które wyglądały, jakby miętolono je przez całe godziny, i naciągnął dżinsy, bez bielizny.

– Oczywiście, Philipie. Bette, jesteśmy tylko kumplami, kochanie. Chcesz coś do jedzenia?

– Eee, nie, dzięki, chyba pójdę zjeść śniadanie na dole, dobrze? Do zobaczenia później. – Złapałam czystą parę dżinsów, T-shirt, klapki, wepchnęłam to do plastikowej torby przeznaczonej na pranie i wypadłam biegiem z pokoju, zostawiając Philipa i Leo w spokojnej ciszy domowej atmosfery. Czułam lekkie mdłości.

Chciałam spędzić trochę czasu w hotelowej restauracji i coś przekąsić, zanim będę mogła bezpiecznie wrócić do pokoju, ale kiedy tylko kelner przyniósł komplet do kawy i koszyk absolutnie niesamowitych ciastek i rogalików, potykając się, weszła Elisa i zajęła miejsce naprzeciwko mnie.

– Hej, mogę się przyłączyć? – zapytała. – Nie mogę, kurwa, spać, i doszłam do tego, że zaraz się zabiję.

W chwili kiedy ją zobaczyłam, ogarnęła mnie panika. Byłam przekonana, że już słyszała od fotografa, co się stało. Uznałam, że o tej porze nikt jeszcze nie będzie na nogach, ale jej splątane włosy, podkrążone na czarno oczy i drżące ręce wskazywały, że prawdopodobnie przesadziła w nocy z kokainą i może zapomnieć o śnie, więc zeszła na dół to przeczekać.

– Hej, jasne, siadaj – rzuciłam, starając się mówić nonszalancko, ale czując rozpaczliwą chęć wybadania, czy cokolwiek wie.

Kelner natychmiast przyniósł filiżankę i spodek. Szkliste oczy Elisy zatrzymały się na nich na moment, jakby nigdy wcześniej niczego podobnego nie widziała, ale się pozbierała i nalała sobie kawy. Potem podejrzliwie zmierzyła mnie wzrokiem.

– Wcześnie wstałaś. Gdzie Philip? – zapytała, opróżniając całą filiżankę jednym haustem.

– Philip? – Usiłowałam się zaśmiać, ale wyszło to raczej jak szloch. – Och, chyba śpi. Sama nie wiem, czemu tak wcześnie wstałam. To pewnie różnica czasu.

– Różnica czasu? – Prychnęła. – Jeżeli to cały twój problem, po prostu weź ambien. Czuję się jak gówno.

– Proszę, poczęstuj się. Wyglądasz, jakbyś musiała coś zjeść.

Kolejne prychnięcie.

– Ten rogalik pod względem ilości tłuszczu i węglowodanów, a pewnie i kalorii, stanowi odpowiednik przynajmniej dwóch big maców. Nie, dziękuję. – Nalała sobie kolejną kawę bez mleka i wypiła.

– Czy Davide jest na górze? – zapytałam, choć wcale mnie to nie interesowało. Po prostu miałam wrażenie, że muszę coś powiedzieć.

– Nie mam pojęcia, gdzie jest. Zgubiłam go około trzeciej nad ranem. Pewnie poszedł do domu z jakąś turecką laską. – W jej głosie nie słychać było ani zdenerwowania, ani zaskoczenia.

Po prostu na nią patrzyłam.

Westchnęła.

– Philip nigdy by ci czegoś takiego nie zrobił, prawda? To taki wspaniały facet…

O mało nie wyplułam pomarańczowego soku, ale zdołałam się opanować…

– Mmm – zamruczałam. – Słyszałaś kiedykolwiek o tym, żeby Philip był… cóż, eee, żeby się interesował…

Rzuciła mi szkliste spojrzenie.

– Czym interesował?

– Och, sama nie wiem… facetami?

Wywołało to gwałtowny wdech, szeroko otworzyła usta ze zdziwienia.

– Philip Weston? Gejem? Żartujesz? Bette, jak możesz być taka naiwna? Sam fakt, że ma wspaniałe wyczucie stylu, jeździ vespą i uprawia jogę w żaden sposób nie oznacza, że lubi facetów.

Nie, pomyślałam, oczywiście, że nie. Ale co z faktem, że pół godziny temu natknęłam się na niego, kiedy uprawiał seks oralny z naszym bardzo gejowskim i bardzo otwarcie to manifestującym współpracownikiem?

– Jasne, nie, słyszę, oczywiście rozumiem. Chodzi tylko o to, że…

– Bette, kiedy wreszcie docenisz tego chłopaka? Każda zdrowa na umyśle dziewczyna zrobiłaby wszystko, żeby go zatrzymać, ale ty najwyraźniej tego nie rozumiesz. No więc, podobno mieliśmy tu dziś rano jakiś skandal. – Tak szybko zmieniła temat, że ledwie miałam czas na załapanie, że to, o czym mówi, może dotyczyć mnie.

– Skandal? Z kimś z naszej grupy? Czy ktoś to widział?

Spojrzała mi w oczy i przez chwilę byłam pewna, że zna całą historię. Ale potem powiedziała tylko:

– Nie jestem pewna. Jeden z fotografów, ten tłusty, jak on się nazywa? Wspomniał, że zrobił być może kilka „interesujących ujęć” kogoś w kompromitującej sytuacji. Wiesz, o kogo chodzi albo co się stało?

Z namysłem żułam croissanta i wpatrywałam się w pierwszą stronę „International Herald Tribune”.

– Hmm, nie, o niczym nie słyszałam. Powinnyśmy się martwić? Nie chcielibyśmy przecież, żeby do prasy dostało się coś naprawdę szkodliwego.

Elisa nalała sobie trzecią filiżankę kawy i tym razem pozwoliła sobie na jedną paczuszkę słodziku. Z powodu związanego z tym wysiłku drżały jej ręce.

– Chyba musimy poczekać i wtedy się przekonamy, prawda? Powinnam spróbować odpocząć. Za parę godzin muszę być na dole na peelingu w tureckiej łaźni. Do zobaczenia później.

Przyglądałam się, jak kuśtyka na chudych jak szczudła no-gach, i starałam się ocenić, dlaczego całe to spotkanie tak dziwacznie wypadło. Ale wzmianka o peelingu przypomniała mi o umówionym zabiegu, więc dokończyłam śniadanie i powędrowałam do spa na masaż przed zwiedzaniem. Do kompletu dołożyłam sobie zabieg dla stóp z parafiną.

26

– Muszę stwierdzić, że to chyba mój ulubiony – oznajmił Will, podając mi przez stół komputerowy wydruk. Nie słyszałam w jego głosie specjalnego rozbawienia. Odkąd zaczęłam pracę dla Kelly & Company, wziął na siebie tworzenie skromnej kolekcji wycinków prasowych, w których wspomniano moje nazwisko, i teraz przeglądaliśmy je razem przy brunchu. Tydzień temu wróciłam z Turcji, którą to podróż uznałam za niesamowicie udaną. Wyglądało na to, że nikt nie miał pojęcia, co naprawdę się wydarzyło, ani z Philipem, ani Sammym. Najwyraźniej jednak poczułam luz przedwcześnie.

Abby okazała się wszechwiedząca. Jakimś sposobem skontaktowała się z Johnem fotografem, ponieważ zdołała odkryć maleńką część prawdy i wpleść ją w obrzydliwe kłamstwo. To konkretne dzieło opublikowała w piątek i myślałam, że Kelly dostanie ataku serca.

Pracująca w reklamie Bette Robinson robi też reklamę samej sobie, jak twierdzą nasze źródła. Korzystając z podróży prasowej do Stambułu, w zeszłym miesiącu wykonała mały skok w bok. Znana głównie dzięki związkowi z Philipem Westonem Robinson miała, jak słyszymy, przelotny romans z Rickiem Salomonem – lepiej znanym jako facet, któremu zawdzięczamy sekstaśmę z Paris Hilton – i to w tym samym hotelu, w którym dzieliła pokój z Westonem. Być może czytelnicy mogą spodziewać się remake'u słynnej taśmy, tym razem jednak z naszą ulubioną organizatorką przyjęć zamiast ulubionej tych przyjęć uczestniczki? W oczekiwaniu na ciąg dalszy zostańcie z nami.

1 ... 81 82 83 84 85 86 87 88 89 ... 102
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)