Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Боевая фантастика » Pierwsze uderzenie [Gust Front - pl]
Pierwsze uderzenie [Gust Front - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pierwsze uderzenie [Gust Front - pl]

Электронная книга - «Pierwsze uderzenie [Gust Front - pl]». Краткое содержание книги:

Mieliśmy prosty wybór: albo będziemy mięsem armatnim, albo... po prostu mięsem. Mogliśmy wysłać nasze wojska i walczyć — tak, jak tylko ludzie potrafią — z rozszalałą hordą, która dosłownie żywiła się łupami swoich międzygwiezdnych podbojów; mogliśmy też czekać, bezbronni, aż zostaniemy pożarci.
Wybraliśmy walkę.
1 ... 76 77 78 79 80 81 82 83 84 ... 167
Перейти на страницу:

— Ruszajmy więc naprzód, by przyjrzeć się thresh. I miejmy nadzieje, że to nie threshkreen.

— A przede wszystkim, że to nie metalowi threshkreen — mruknął Kenallurial, kiedy przeglądał informacje ze świata zwanego Diess.

Powiedział to tak cicho, żeby nie usłyszał go Ardan’aath.

Kenallai napuszył grzebień na znak potwierdzenia.

— Uda się, sierżancie? — spytał porucznik Kevin Ray, kiedy szykował ostatniego claymore’a.

— To zależy od tego, co pan przez to rozumie, sir — odparł sierżant Arthur Van Tri.

Jego euroazjatyckie rysy rozjaśnił szeroki uśmiech skierowany do porucznika, który zameldował się w jednostce dopiero przed tygodniem.

— Jeśli ma pan na myśli uratowanie nam życia, to nie. Jeśli chodzi o zabicie tej całej cholernej czeredy Posleenów, to owszem.

Grupa złożona z saperów i cywilów tłoczyła się w suterenie Kościoła Zgromadzenia Bożego we Fredericksburgu. Wysoko w ścianie wybito otwór, przez który sierżant Tri, przycupnięty na drabinie, mógł od czasu do czasu wyglądać.

— Mam tylko nadzieję, że oni nie wiedzą, że na słupach ogrodzeniowych zazwyczaj jest ogrodzenie — ciągnął, wpatrując się w ciemność przez celownik noktowizyjny.

— A ja mam nadzieję, że nie wiedzą, że na słupach ogrodzeniowych zazwyczaj nie ma bomb — zaśmiał się jeden z cywilów. — Żebyście tylko zbudowali ten bunkier na czas.

— Proszę się nie martwić, panie Sunday — powiedział porucznik Ray. — Poradzimy sobie. Najpierw go wykopiemy, a potem w nim umrzemy, co, sierżancie Tri?

— Tak mawiają Morskie Pszczółki, saperzy piechoty morskiej, sir — westchnął sierżant.

— Czy nie powinniśmy się wycofać, sierżancie? — ciągnął porucznik. — Moglibyśmy przygotować kolejną zasadzkę.

Z dumą pokazał efekt swojej pracy z miną claymore. Po jednej stronie klakier był już przymocowany do zapalnika.

— Tyle, że kończą się nam ładunki, sir.

— Hej, sierżancie, pamiętaj: zawsze zachowaj jedną kulę dla siebie!

— Echo 39, tu Tango 39, odbiór.

Sierżant Tri podniósł mikrofon radia. PRC-77 był prawdziwym zabytkiem, ale nadal nieźle się spisywał.

— Tango 39, tu Echo 39, odbiór.

— Echo 39, zaraz zaczynamy. Pozycja Lafayette i Old Greenwich, odbiór.

— Przyjąłem, Tango 39, rozumiem. Pozycja Lafayette i Old Greenwich, odbiór. U nas wciąż brak aktywności.

— Potwierdzam, Echo 39. Tu Tango 39, miło się z tobą pracowalo, stary druhu.

Sierżantowi Tri oczy zaszły mgłą.

— Przyjąłem, Tango 39. Do zobaczenia w piekle, Hillbilly. Tu Echo 39, koniec.

Sierżant Tri przetarł oczy i znów wyjrzał przez otwór.

— Chyba wypowiedziałem to w złą godzinę — stwierdził. — Możecie już szykować broń.

Mieszany oddział cywilów i wojskowych uniósł strzelby i ruszył w stronę wyciętych w ścianie otworów.

Drogą truchtała falanga centaurów. Ich krokodyle łby obracały się na boki, w nocnym powietrzu wietrząc zdobycz. Daleko z tyłu prowadził swój spodek Wszechwładca, łatwo rozpoznawalny po większej sylwetce i grzebieniastej głowie.

Sierżant Tri nie ociągał się z użyciem swojej AIW, a i wśród cywilów było kilku porządnych strzelców, którzy ruszyli na dach, żeby zająć się Posleenami.

Chociaż posleeński system naprowadzania potrafił wykryć każdego, nawet najlepiej ukrytego snajpera, zdarzało się, że w ogólnym zamęcie bitwy ulegał przeciążeniu. Sprytni snajperzy czekali więc z otworzeniem ognia, aż walka rozpocznie się na dobre. Sierżant Tri właściwie nie spodziewał się problemów z Wszechwładca, bo wcześniej spędzili całą godzinę na drodze Jeff Devis, przygotowując Posleenom ogniste przyjęcie.

Droga prowadziła prosto jak strzała od miejsca, gdzie stykała się z drogą krajową 95 na południu miasta, aż do mostu ponad rzeką Rappahanock na północy. Od szkoły średniej imienia Waltera Granta aż do kościoła po obu stronach drogi ciągnęły się szczere pola.

Batalion nadal miał sporo C-4, ale zupełnie skończyły im się już claymore’y. Żołnierze poradzili sobie z tym bez trudu. Po drodze z miasta zatrzymali się w sklepie z narzędziami, gdzie kupili kilka rodzajów nabojów, skrzynie z gwoździami i taśmę izolacyjną.

Do skrzyni z gwoździami przytwierdzili taśmą małe ładunki C4, po czym porozmieszczali takie pakunki na dachach budynków, drzewach, znakach drogowych, skrzynkach pocztowych, samochodach, a nawet na sznurach do rozwieszania bielizny. Chociaż do takich celów zalecano gwoździe trzycalowe, sierżant Tri wolał gwoździe papowe o szerszych i bardziej płaskich główkach, które zwykle padają szpikulcem do góry. W ten sposób gwóźdź, nawet gdyby nie trafił Posleena, zadałby ból temu, który na niego nadepnie.

— Czy to opóźni ich marsz? — spytał Duży Tom Sunday.

— Nie.

— To po diabła to robimy?

— Bo wcale nie chodzi o zwolnienie tempa ich marszu, panie Sunday — powiedział spokojnie Tri, nie spuszczając z oka nadciągających wrogów. — To ma ich pozabijać.

— Aha. A co z tymi, którzy idą za nimi?

— Cóż, zmarnują trochę czasu na przebrnięcie przez stosy ciał lub obejście ich bokiem.

Duży Tom Sunday uśmiechnął się i ruszył w stronę drabiny.

* * *

Anarlarata, mistrz zwiadowców Po’oslena’ar, obracał głowę na wszystkie strony i delikatnymi dotknięciami szponów łagodnie przesuwał tenar na boki. Wprawdzie ostrzeżono go, że inne grupy poniosły straszliwe straty, ale on do tej pory napotkał niewielki opór.

Kilku thresh rozpoczęło walkę, ale szybko ich zniszczyli. Niektórych nawet złapali. Zważywszy na to wszystko, nie miał pojęcia, czym wytłumaczyć to złowróżbne gniecenie w dołku. Może po prostu nie przywykł jeszcze do tego nowego thresh.

Jego oolt podeszło teraz do budynku, w którym — według czujników — czaili się częściowo uzbrojeni thresh. Pomyślał o rozdzieleniu oolt i zaatakowaniu budynku z dwóch stron, ale stwierdził, że szkoda zachodu. Pośle naprzód kilka oolfos, żeby zmniejszyć straty, gdyby budowla nagle wybuchła tak jak inne.

Ci thresh naprawdę mają dziwne zwyczaje, pomyślał. Nad drogą i co kilka metrów na ziemi widać było jakieś przedmioty…

* * *

Sierżant Tri poczekał, aż kilku posleeńskich wojowników zbliży się do drzwi kościoła, po czym skinął na porucznika Lee.

Lee przytknął przewody do akumulatora i przez mrok pogrążonego w ciszy kościoła pomknęła niebieska iskra.

Usłyszeli ponad trzysta wybuchów prowizorycznych min kierunkowych rozmieszczonych na około czterystumetrowym odcinku drogi. Każda mina sypnęła ponad setką lecących o wiele szybciej niż kule pocisków, i tysiące śmiercionośnych ładunków gwoździ rozerwały Posleenów na strzępy.

Spodek Wszechwładcy zniknął w srebrzystym rozbłysku ognia, gdy detonowały ogniwa zasilania. W tej krótkiej chwili zginęła ponad setka Posleenów i oddział milicji włączył się do bitwy o Concord Heights.

* * *

— Pułkowniku — powiedział oficer operacyjny sztabu — porucznik Ray melduje o starciu z Posleenami. Ich przednie szeregi weszły prosto w zasadzkę, ale tylne nadal prą naprzód. Porucznik uważa, że nie zdoła dłużej utrzymać pozycji.

Pułkownik Robertson patrzył na ludzi spieszących do zbrojowni i wychodzących z niej. Stos pośrodku pomieszczenia przybierał znaczące rozmiary. — Trzeba ich wycofać. Jaka jest sytuacja na drodze krajowej?

1 ... 76 77 78 79 80 81 82 83 84 ... 167
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)