Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 69 70 71 72 73 74 75 76 77 ... 508
Перейти на страницу:

wiele eliksirów uzdrawiających. Harry nie mógł iść na lekcje w takim stanie, a kolejne

nieobecności wcale by mu nie pomogły w nadrobieniu zaległości. Poza tym, wolał się

czymś zająć. Bał się, że gdyby został sam, zmuszony do spędzenia tego dnia w

łóżku, przerażające wspomnienia snu powróciłyby i ponownie go zalały, odbierając

mu dech w piersi i zdrowe zmysły. A tego bał się najbardziej. Dlatego nie namyślając

się długo, wyciągnął z kieszeni kamień, zacisnął go w dłoni, zamknął oczy i pomyślał:

Potrzebuję eliksiru uspokajającego. Bardzo cię proszę, czy mógłbyś mi go dać?

Jak najszybciej. To bardzo ważne. Proszę.

Nie wiedział, czy Snape mu odpowie. Powoli zaczął tracić nadzieję, że Mistrz

Eliksirów w ogóle odczytuje jego wiadomości, ale warto było spróbować.

v

Jednak, kiedy chował klejnot z powrotem do kieszeni, poczuł nagle emanujące z

niego ciepło, które niemal sparzyło mu dłoń. Zaskoczony tak szybką reakcją,

przysunął kamień do oczu i odczytał:

Przyjdź do mojego gabinetu. Teraz.

Zamrugał kilka razy, całkowicie zaskoczony szybkością, z jaką otrzymał

odpowiedź. Odetchnął z ulgą i drżącą dłonią wsadził kamień z powrotem do kieszeni.

Szybko opłukał twarz zimną wodą i pospiesznie ruszył w kierunku lochów.

Zamek był jeszcze cichy i opustoszały o tak wczesnej porze, tak więc Harry bez

przeszkód dotarł pod drzwi gabinetu Mistrza Eliksirów. Nie zdążył nawet zapukać,

kiedy otworzyły się gwałtownie i stanął w nich Snape. Na widok stanu, w jakim

znajdował się Harry, jego brwi uniosły się, a oczy rozszerzyły. Powstrzymał się

jednak od jakiejkolwiek uwagi, odsunął się bez słowa i wpuścił go do środka.

Harry bardzo starał się nie drżeć, ale nie wychodziło mu to. Wciąż oddychał ciężko

i płytko, nadal był blady. Wiedział, że musi wyglądać jak siedem nieszczęść, ale nie

miał ochoty o tym rozmawiać. Snape otwierał już usta, jakby chciał zapytać, co się

stało, ale Harry był szybszy:

- Naprawdę potrzebuję tego eliksiru - powiedział zdecydowanym, choć nieco

drżącym głosem. - Nie mam teraz ochoty się tłumaczyć. Dasz mi go?

Sam był zaskoczony ostrością w swoim głosie. Snape zmarszczył brwi.

- Zaczekaj tu, Potter - rzucił surowo, po czym podszedł do jednej z półek. Po chwili

wrócił z niewielką fiolką w ręku. Płyn miał ciepłą, różową barwę. - Nie więcej niż

jeden łyk - powiedział i podał go Harry'emu, który wymamrotał podziękowania,

wyciągnął korek i bez namysłu wziął dwa łyki. Znał dawkowanie. Wiedział, że w

stanie, w jakim się znajdował, jeden by nie wystarczył.

Płyn był słodki i ciepły. Wlał się do jego gardła, prawie natychmiast przynosząc

ukojenie jego nerwom i dygoczącemu ciału. Zaczął się rozluźniać, a kłopoty i

zmartwienia powoli rozpływały się, roztapiały w przyjemnym cieple. Krew ze snu,

którą przez cały czas miał przed oczami, znikła. Odetchnął, wciągając powietrze

głęboko w płuca. Poczuł, że jego twarz nabiera rumieńców, powoli przestawał drżeć.

Kiedy otworzył oczy, zobaczył, że Mistrz Eliksirów przygląda mu się z namysłem,

spod przymrużonych powiek.

Harry spuścił wzrok, odchrząkując z zakłopotaniem.

- Dziękuję - powtórzył cicho. - Czy mógłbyś dać mi też... Eliksir Bezsennego Snu?

- zapytał, podnosząc wzrok z powrotem na mężczyznę. W oczach Mistrza Eliksirów

zabłysło zrozumienie. Harry zagryzł wargę i ponownie spuścił wzrok.

- Przyjdź wieczorem, Potter, to go dostaniesz. Po kolacji - powiedział sucho

mężczyzna. Harry pokiwał głową i wyciągnął butelkę w stronę Severusa. - Zatrzymaj

to. Może ci się jeszcze przydać - rzekł Snape.

Gryfon ponownie skinął głową.

- To... ja już pójdę. Za chwilę zacznie się śniadanie. Nie chcę się spóźnić.

Dlaczego nagle przebywanie w towarzystwie Snape'a stało się dla niego takie

trudne i stresujące? Czy to przez to, jak Mistrz Eliksirów potraktował go ostatnio? Czy

dlatego, że ignorował go przez dwa dni? A może... może przez to, co usłyszał w

swoim śnie?

Przełknął ślinę.

Chciał go zapytać o tyle rzeczy... Ale to nie było miejsce ani czas na to. Może

będą mogli porozmawiać wieczorem. O ile Snape znowu go nagle nie wyrzuci...

Odwrócił się od przyglądającego mu się, przeszywającym, zamyślonym wzrokiem

mężczyzny, wyszedł z gabinetu i powoli powlókł się z powrotem do wieży, żeby

doprowadzić się do porządku przed śniadaniem.

* * *

Pierwszą lekcją po śniadaniu była Obrona. Harry, na wszelki wypadek, zabrał ze

sobą butelkę z eliksirem uspokajającym. Czuł się już całkiem dobrze, ale nie

wiedział, czy nerwy i strach nie powrócą nagle podczas zajęć. Nie miał pojęcia, jak

długo działa eliksir.

- Mam dzisiaj dla was coś nietypowego, dzieciaki! - zawołała wesoło Tonks,

wchodząc do klasy i potykając się na progu. Kiedy złapała równowagę i spiorunowała

wzrokiem próg za to, że miał czelność chcieć ją przewrócić, machnęła różdżką w

kierunku tablicy, na której pojawił się napis: Legilimens.

- Czy ktoś z was słyszał kiedyś o tym zaklęciu? - zapytała, uśmiechając się

zachęcająco. Ręka siedzącej obok Harry'ego Hermiony wystrzeliła w górę.

- Tak, Hermiono? To znaczy... - Tonks zarumieniła się - ...panno Granger?

- Legilimens jest to zaklęcie umożliwiające włamanie się do czyjegoś umysłu i

odczytanie wspomnień danej osoby.

- Świetnie. Dziesięć punktów dla Gryffindoru.

Hermiona pokraśniała z dumy.

- Nie macie tego w programie nauczania - powiedziała Tonks - więc nie musi pan

tego szukać w podręczniku, panie... - zawahała się.

- Thomas - odpowiedział spokojnie Dean. Wszyscy już się przyzwyczaili do tego,

że nauczycielka wciąż zapominała ich nazwisk. Dean zamknął książkę i odłożył ją na

bok.

Harry czuł się trochę nieswojo. Doskonale wiedział, co to jest Legilimencja i do

czego służy. Wciąż pamiętał upokarzające lekcje ze Snape'em w zeszłym roku, kiedy

nauczyciel wdzierał się do jego umysłu i oglądał wszystkie jego wspomnienia. Nawet

te najbardziej osobiste. I pomimo wciąż podejmowanych prób wyrzucenia go ze

swojej głowy, Harry nie potrafił się przed tym obronić.

Tonks nie powiedziała im niczego, czego Harry by już nie wiedział, ale pozostali

słuchali jej z ogromnym zainteresowaniem. Chyba uznali to za znacznie ciekawsze,

niż wyłapywanie Ogniowróżek.

- Uznałam, że powinniście poznać to zaklęcie, szczególnie teraz, kiedy jesteśmy

na skraju wojny - ciągnęła Tonks, najwidoczniej miło podłechtana tym, że wszyscy po

raz pierwszy słuchają jej z taka uwagą. - Ale na tym nie koniec. Istnieje także druga

wersja tego zaklęcia, niemal zapomniana, jednak ostatnio ponownie odkryta i z

powodzeniem używana przez Sami-Wiecie-Kogo i jego popleczników. Znacznie,

znacznie silniejsza i o wiele niebezpieczniejsza. Prawdę mówiąc, Ministerstwo

zastanawia się, czy nie wpisać go na listę Zaklęć Niewybaczalnych, ponieważ jego

skutki mogą być przerażające i nieodwracalne. Dodatkowo, obrona przed nim jest

prawie niemożliwa. Nie ma do tego żadnych zaklęć, a jedyne, co może uchronić

czarodzieja, na którego rzucono to zaklęcie, jest siła jego woli. Niestety, musi być

ona naprawdę ogromna i tylko nieliczni nią dysponują.

1 ... 69 70 71 72 73 74 75 76 77 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)