Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
Harry znowu używa kamienia bez potrzeby. Ale musiał to zrobić. Chociaż w ten
sposób może dać mu znak, że wciąż jest w pobliżu i myśli o nim. I nie przestanie...
cokolwiek by się stało.
* * *
Harry z niecierpliwością wyczekiwał poniedziałkowej lekcji eliksirów i spotkania ze
Snape'em. Jednak bardzo się rozczarował. Mistrz Eliksirów traktował go wyjątkowo
źle i zdawał się być w bardzo podłym humorze.
Harry nie mógł być tego pewny, ale uważał, że to wina Voldemorta. Może zaczął
podejrzewać, że Snape jest szpiegiem? Albo był na niego zły, że nie wykonał
jakiegoś zadania? Severus do tej pory nigdy nie wspominał o swojej drugiej pracy, a
Harry nigdy nie odważyłby się go o to zapytać, ale płonąca w nim ciekawość nie
dawała mu spokoju i wciąż podsyłała nowe, coraz bardziej nieprawdopodobne
rozwiązania.
Był tak zamyślony, że całkowicie spartaczył swój eliksir, za co został potraktowany
wyjątkowo złośliwym komentarzem i utratą punktów. Jakby Snape nie rozumiał, że
Harry może mieć zaległości, jakby w ogóle go to nie interesowało. Kazał mu się
nauczyć na następną lekcję wszystkiego, co przerobili, kiedy był nieobecny. Snape
był tego dnia wredny dla wszystkich, łącznie ze Ślizgonami, ale dla Harry'ego chyba
najbardziej. Chłopak obiecał sobie, że nie zrobi już niczego, co mogłoby rzucić na
niego i Snape'a jakiekolwiek podejrzenia. Przysiągł, że będzie się zachowywał tak,
jakby nic go to nie obchodziło, ale to nie było takie łatwe. Nie, kiedy Snape stał nad
nim i wymyślał mu od tępych, aroganckich pyszałków, którzy myślą, że cały świat
kręci się wokół nich i będzie podporządkowywał się ich niekompetencji i wybujałemu
mniemaniu o sobie. Powinien już dawno opanować lekcje, na których był nieobecny,
bo nikt nie będzie na niego czekał i prowadził go za rączkę, nawet, jeżeli jest Złotym
Chłopcem i w swoim zarozumialstwie stawia się ponad innymi, uważa, że jest od nich
lepszy i przysługują mu inne prawa.
Harry siedział przez cały czas ze wzrokiem wbitym w swój kociołek i zaciskał
pięści tak bardzo, aż mu zbielały kostki, a paznokcie wbiły się boleśnie w skórę.
Zajadłość, z jaką Snape wypominał mu to wszystko, była tak wielka, iż Harry zaczął
się poważnie zastanawiać, czy to było tylko grą, czy też mówił całkowicie poważnie.
Na grę, bynajmniej, to nie wyglądało...
Po zakończonej lekcji był naprawdę dumny z siebie, że udało mu się wytrzymać.
Wiedział, czemu to zawdzięcza. Wciąż powtarzanym sobie w duchu słowom: "On
mnie uratował. Zależy mu na mnie. Nieważne, co mówi i robi. Ja wiem, że mu na
mnie zależy."
Po południu wysłał Severusowi wiadomość:
Czy mogę przyjść dzisiaj wieczorem?
Nie otrzymał jednak odpowiedzi.
Zaniepokoiło go to, ale starał tłumaczyć to sobie tym, że może Snape jest zajęty i
nie ma czasu mu odpisać. Wciąż łapał się na tym, że wkłada dłoń do kieszeni i
zaciskał ją na kamieniu, sprawdzając, czy nie wydziela ciepła, którego mógłby przez
przypadek nie poczuć.
Do wieczora był już kłębkiem nerwów.
Gniewasz się na mnie?
- wysłał, ale ponownie nie otrzymał odpowiedzi. Próbował się uczyć wraz z Ronem
i Hermioną, ale wszystkie wykłady i tłumaczenia przyjaciółki puszczał mimo uszu. Nie
potrafił się na niczym skupić. Wciąż wyczekiwał odpowiedzi albo jakiegokolwiek
znaku, jednak te nie nadchodziły.
Późnym wieczorem, kiedy leżał w łóżku i nie mógł już dłużej czekać, zamknął oczy
i wysłał mu ostatnią już tego dnia wiadomość:
Dobranoc, Severusie.
Wtorek minął mu wyjątkowo szybko, głównie na wyczekiwaniu wiadomości od
Snape'a. Nauczyciela nie było tego dnia na posiłkach, więc do głowy Harry'ego
zakradła się niepokojąca myśl, że może coś mu się stało. Na szczęście, wypytanie
Luny pomogło. Piąty rok miał dzisiaj eliksiry i Snape był na nich obecny tak, jak
zawsze. To trochę uspokoiło Harry'ego.
Podczas rozmowy z Luną, wydarzyło się coś dziwnego. Podeszła do nich Tonks i
zapytała Harry'ego, jak się czuje i czy radzi sobie z lekcjami. Powiedziała, że szykuje
dla nich na jutrzejsze zajęcia coś niesamowitego. Harry, znając jej nietypowe
metody, mógł się tylko obawiać tego, co wymyśliła, ale uśmiechnął się i grzecznie
odparł, że nie może się doczekać. Wtedy Luna zrobiła coś niespodziewanego.
Wyciągnęła z torby list i ze słowami: "Chciałam ci go dać wcześniej, ale mam
wrażenie, że ciągle mnie unikasz", podała go Tonks. Nimphadora zarumieniła się,
szybko porwała list i schowała go do swojej teczki, jak gdyby za wszelką cenę chciała
go jak najszybciej ukryć i zapomnieć o tym incydencie. Zerknęła na Harry'ego, który
udawał, że patrzy w innym kierunku, a następnie zgromiła Lunę wzrokiem, ale
dziewczyna tylko uśmiechnęła się niewinnie i nieprzytomnie w odpowiedzi. Harry
może nie był takim uważnym i inteligentnym obserwatorem, jak Hermiona, ale bez
problemu udało mu się odczytać spojrzenie Tonks, które mówiło: "Pogadamy o tym
później. Bez świadków!"
Kiedy nauczycielka oddaliła się, Gryfon otworzył już usta, żeby zapytać Lunę, o co
chodziło, ale Krukonka uśmiechnęła się do niego z rozmarzeniem i westchnęła:
- Jakiż mamy piękny dzień, nie sądzisz? - po czym oddaliła się korytarzem,
podskakując i nucąc pod nosem jakąś wesoła piosenkę. Harry spojrzał w okno.
Niebo było zasnute ciężkimi, szarymi chmurami, z których bez przerwy padał deszcz.
- Rzeczywiście, piękny... - mruknął do siebie, patrząc na oddalające się plecy Luny
i nic nie rozumiejąc. Postanowił zapytać o to Hermionę. To ona była specjalistką od
wyciągania wniosków z obserwacji ludzkich zachowań.
Jednak wciąż nienadchodzące odpowiedzi na wiadomości, które wysyłał
Severusowi, wprawiły go w taki stan, że potem całkowicie o tym zapomniał.
Wieczorem jego dłoń mimowolnie zacisnęła się na kamieniu i wysłała:
Tęsknię za tobą.
Później był zły na siebie, że to zrobił. Męczy go, jak jakaś zakochana bez pamięci
dziewczyna. A przecież ani nie jest dziewczyną, ani nie jest w nim... Zarumienił się,
nie potrafiąc nawet pomyśleć o sobie, Snapie i wiadomo-czym w tym samym zdaniu i
uznał, że nie będzie dłużej tego roztrząsać. Skoro Snape postanowił go, z
nieznanego powodu, ignorować, to Harry będzie robił tak samo. A przynajmniej
będzie próbował.
Skoro Severus go lekceważy, to jego sprawa. Nie będzie za nim więcej biegał,
jakby nie miał innych spraw na głowie. Dosyć tego!
Było już późno, jednak Harry nie potrafił zasnąć. Przewracał się z boku na bok,
ponieważ wciąż coś go dręczyło. Panująca w pomieszczeniu cisza, przerywana tylko
niekiedy pochrapywaniami Rona albo Neville'a, doprowadzała go do obłędu.
Cisza była zła. Czaiły się w niej ponure, przerażające myśli, które wychodziły teraz
z ukrycia, atakowały go i zanurzały w nim swe długie, ostre zębiska, odbierając mu
pewność siebie i spokój.
On nie chce cię już znać. Po co mu ktoś taki, jak ty? Przeleciał cię. Nie jesteś mu
już do niczego potrzebny. Zaspokoił swoje żądze. Teraz poszuka sobie kogoś
innego...
Harry zacisnął dłoń na zielonym kamieniu. Gładkość klejnotu odganiała potwory,