Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
- Co to jest? - zapytał zaciekawiony.
- To niezwykle rzadki artefakt, więc wolałbym, żebyś go nie zgubił - odparł
spokojnie Mistrz Eliksirów.
- To... dla mnie? - wydukał zaskoczony, biorąc kamień do ręki i uważnie mu się
przyglądając. Światło ognia odbijało się od klejnotu, sprawiając wrażenie, jakby w
jego wnętrzu płonął chłodny, niesamowity blask.
- Masz go zawsze nosić przy sobie, bez względu na okoliczności - tłumaczył
mężczyzna, jednak Harry odpłynął już myślami.
Snape uratował go, doprowadził do orgazmu, a teraz dał mu w prezencie
niezwykle cenny klejnot. Nie wiedział dlaczego, ale ten gest sprawił, że jego serce
zalała fala ciepła. Zagryzł wargę, tłumiąc uśmiech i spojrzał na Snape'a. Będzie
musiał mu się za to jakoś odwdzięczyć...
Następnym razem doprowadzę cię do takiego orgazmu, że będziesz wił się i
jęczał moje imię. Obiecuję! Nareszcie ujrzę twoją pogrążoną w przyjemności twarz i
będę słuchał, jak krzyczysz: "Harry! Och, Harry!". To będzie takie cudowne...
Cholera, kompletnie zwariowałem na twoim punkcie...
Uśmiechnął się do swoich myśli.
Przez przysłaniającą jego oczy mgłę zobaczył, że Severus sięga do kieszeni i
wyjmuje z niej drugi, taki sam kamień. Harry zamrugał, przeganiając zamroczenie i
ze zdziwieniem zobaczył, że mężczyzna przybliża klejnot do twarzy i uważnie mu się
przygląda. Ujrzał, jak brwi Mistrza Eliksirów unoszą się w geście bezgranicznego
zdumienia, oczy rozszerzają, a usta rozchylają nieznacznie. Wiecznie blade oblicze
nabrało dziwnych, ciepłych kolorów.
Harry zamrugał kilka razy, nie będąc pewnym, czy dobrze widzi. Czyżby to, co
zobaczył, było...
Po chwili jednak brwi mężczyzny ponownie się zmarszczyły, a Harry został
obrzucony taksującym, przeszywającym na wylot spojrzeniem płonących oczu.
Zrobiło mu się gorąco. W tym samym momencie poczuł, że trzymany w dłoni kamień
rozgrzał się i zaczyna go parzyć. Spojrzał na niego zaskoczony i zobaczył
wypełniający go blask, który powoli uformował się w - Harry przybliżył klejnot do oczy
- litery i słowa.
Odczytał napis w kamieniu:
No no, Potter... Nie podejrzewałem cię o takie fantazje... Jednak muszę cię
rozczarować - to się nigdy nie wydarzy.
Przerażające zrozumienie wypełniło umysł Harry'ego, a nogi ugięły się pod nim.
Jego twarz zapłonęła jak pochodnia. Zapragnął rozpłynąć się teraz w powietrzu,
zapaść pod ziemię, cokolwiek, byle tylko zniknąć z powierzchni ziemi! Miał wrażenie,
że wpadł do wrzącego oleju, gdyż wszystko go paliło. Prawie widział ten ogromny
rumieniec, który pokrył całe jego ciało, a twarz zamienił w piwonię.
- To kamień służący do wymiany myśli - powiedział Snape, a jego głos drżał
dziwnie, jakby z trudem powstrzymywał się od wybuchnięcia śmiechem.
- Nie mogłeś mi tego powiedzieć wcześniej?! - wypalił Harry, próbując utrzymać
się na drżących nogach.
- Mógłbym - odparł spokojnie Mistrz Eliksirów. - Ale wówczas nie byłoby tak
zabawnie.
Wstyd został zastąpiony przez nadciągającą szybko chmurę gniewu.
- Założę się! - wysyczał Harry, wciskając kamień do kieszeni i postanawiając, że
nigdy więcej już go nie dotknie. - Po co mi go dałeś? - Usiłował brzmieć groźnie, ale
głos mu się załamał.
- Żebyś mógł mnie zawiadomić w razie jakiegokolwiek niebezpieczeństwa -
powiedział gładko Snape, nie spuszczając z Gryfona przeszywającego spojrzenia.
Gniew nagle wyparował.
Snape dał mu to... bo się o niego martwił!
- Wystarczy, że zaciśniesz go w dłoni i prześlesz jakąś myśl. Mój kamień się
rozgrzeje i zawsze będę mógł ją odczytać. Ale nie wolno ci go nadużywać. Znając
twoją lekkomyślność, Potter, będziesz chciał z niego korzystać nawet w sytuacjach
niewymagających mojej uwagi.
Harry zasępił się.
Może jednak od czasu do czasu... Snape chyba się nie pogniewa...
- Zrozumiałeś? - zapytał ostro mężczyzna.
Harry pokiwał głową.
- Dziękuję - powiedział cicho, patrząc, jak Mistrz Eliksirów chowa swój kamień do
kieszeni. - To... bardzo miłe.
Snape obrzucił go chłodnym spojrzeniem.
- To nie ma być miłe, Potter, tylko użyteczne - warknął. - A teraz możesz już
odejść.
Harry ponownie skinął głową i zarzucił na siebie pelerynę niewidkę, po czym
wyszedł szybko z komnaty.
Kiedy szedł wolno korytarzem, jego dłoń mimowolnie sięgnęła do kieszeni i wyjęła
zielony klejnot. Przystanął i uśmiechnął się do siebie.
Nie potrafił się powstrzymać.
Ścisnął kamień, zamknął oczy i pomyślał:
Już za tobą tęsknię, Severusie.
* * *
Ukryty pod peleryną niewidką Harry przemykał bezgłośnie korytarzami Hogwartu,
kierując się do lochów. Minęły zaledwie dwa dni, a on już nie potrafił wytrzymać bez
tego odbierającego zmysły spojrzenia pięknych, czarnych oczu.
Za pomocą kamienia udało mu się podstępem wymusić spotkanie ze Snape'em.
W końcu była już niedziela - koniec weekendu. Nie będą mieli czasu na spotkania,
kiedy zaczną się lekcje. Harry przesłał Severusowi wiadomość, że musi się z nim
pilnie zobaczyć i porozmawiać o czymś niezwykle ważnym.
Chodziło o nagłą utratę pamięci przez Hermionę. Ostatnio zupełnie zapomniał o to
zapytać. Dlatego teraz ten temat stał się świetnym pretekstem do zobaczenia się z
Mistrzem Eliksirów. Będzie mógł upiec dwa chochliki przy jednym ogniu.
Bardzo dokładnie rozejrzał się po korytarzu, zanim zdecydował się zapukać.
Jednak gdy tylko jego dłoń dotknęła drewnianej powierzchni, drzwi natychmiast
stanęły przed nim otworem. Kiedy wszedł do gabinetu, usłyszał trzask za plecami.
Kolejne drzwi otworzyły się przed nim w ten sam sposób. Skonsternowany wszedł do
środka i ujrzał siedzącego w fotelu Snape'a. Serce zabiło mu mocniej, a na twarz
wypłynął niepowstrzymany uśmiech.
- Dobry wieczór, Severusie - powiedział cicho, zdejmując z siebie pelerynę.
Mężczyzna odwrócił głowę w jego stronę. Widniał na niej wyraz irytacji.
- Mówiłem ci, że masz używać tego kamienia z głową - warknął, nie przejmując się
zupełnie uprzejmościami, czy powitaniem gościa. - Gdybym wiedział, że będziesz
marnował jego moc na takie bzdury, pomyślałbym dwa razy, zanim bym ci go
powierzył. - Odwrócił głowę od zaskoczonego kompletnie tym atakiem Harry'ego i
spojrzał w płomienie. - Ale czego innego mogłem się po tobie spodziewać, Potter?
Jesteś równie lekkomyślny, jak twój ojciec.
Harry zagryzł wargę, przełykając gorzkie słowa protestu. Nie da mu się
sprowokować! Chciał się po prostu z nim zobaczyć. Dlaczego on musiał to tak
utrudniać?
Kiedy Gryfon nie odpowiadał, Snape spojrzał na niego ponownie i rzucił z
przekąsem:
- Co tak niezwykle ważnego chciałeś mi powiedzieć, Potter?
Harry wcale nie był pewien, czy nadal ma ochotę z nim rozmawiać. O
czymkolwiek. Ale skoro już tu jest...
- Chciałem zapytać... o Hermionę - powiedział cicho, spuszczając wzrok i patrząc
w podłogę. - Wydaje mi się, że straciła pamięć. - Podniósł głowę i spojrzał prosto na
mierzącego go groźnym spojrzeniem mężczyznę. - I wydaje mi się, że miałeś z tym
coś wspólnego.
- Naprawdę? - Wargi nauczyciela wykrzywił ironiczny grymas. - A jak do tego