Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 65 66 67 68 69 70 71 72 73 ... 508
Перейти на страницу:

- Co to jest? - zapytał zaciekawiony.

- To niezwykle rzadki artefakt, więc wolałbym, żebyś go nie zgubił - odparł

spokojnie Mistrz Eliksirów.

- To... dla mnie? - wydukał zaskoczony, biorąc kamień do ręki i uważnie mu się

przyglądając. Światło ognia odbijało się od klejnotu, sprawiając wrażenie, jakby w

jego wnętrzu płonął chłodny, niesamowity blask.

- Masz go zawsze nosić przy sobie, bez względu na okoliczności - tłumaczył

mężczyzna, jednak Harry odpłynął już myślami.

Snape uratował go, doprowadził do orgazmu, a teraz dał mu w prezencie

niezwykle cenny klejnot. Nie wiedział dlaczego, ale ten gest sprawił, że jego serce

zalała fala ciepła. Zagryzł wargę, tłumiąc uśmiech i spojrzał na Snape'a. Będzie

musiał mu się za to jakoś odwdzięczyć...

Następnym razem doprowadzę cię do takiego orgazmu, że będziesz wił się i

jęczał moje imię. Obiecuję! Nareszcie ujrzę twoją pogrążoną w przyjemności twarz i

będę słuchał, jak krzyczysz: "Harry! Och, Harry!". To będzie takie cudowne...

Cholera, kompletnie zwariowałem na twoim punkcie...

Uśmiechnął się do swoich myśli.

Przez przysłaniającą jego oczy mgłę zobaczył, że Severus sięga do kieszeni i

wyjmuje z niej drugi, taki sam kamień. Harry zamrugał, przeganiając zamroczenie i

ze zdziwieniem zobaczył, że mężczyzna przybliża klejnot do twarzy i uważnie mu się

przygląda. Ujrzał, jak brwi Mistrza Eliksirów unoszą się w geście bezgranicznego

zdumienia, oczy rozszerzają, a usta rozchylają nieznacznie. Wiecznie blade oblicze

nabrało dziwnych, ciepłych kolorów.

Harry zamrugał kilka razy, nie będąc pewnym, czy dobrze widzi. Czyżby to, co

zobaczył, było...

Po chwili jednak brwi mężczyzny ponownie się zmarszczyły, a Harry został

obrzucony taksującym, przeszywającym na wylot spojrzeniem płonących oczu.

Zrobiło mu się gorąco. W tym samym momencie poczuł, że trzymany w dłoni kamień

rozgrzał się i zaczyna go parzyć. Spojrzał na niego zaskoczony i zobaczył

wypełniający go blask, który powoli uformował się w - Harry przybliżył klejnot do oczy

- litery i słowa.

Odczytał napis w kamieniu:

No no, Potter... Nie podejrzewałem cię o takie fantazje... Jednak muszę cię

rozczarować - to się nigdy nie wydarzy.

Przerażające zrozumienie wypełniło umysł Harry'ego, a nogi ugięły się pod nim.

Jego twarz zapłonęła jak pochodnia. Zapragnął rozpłynąć się teraz w powietrzu,

zapaść pod ziemię, cokolwiek, byle tylko zniknąć z powierzchni ziemi! Miał wrażenie,

że wpadł do wrzącego oleju, gdyż wszystko go paliło. Prawie widział ten ogromny

rumieniec, który pokrył całe jego ciało, a twarz zamienił w piwonię.

- To kamień służący do wymiany myśli - powiedział Snape, a jego głos drżał

dziwnie, jakby z trudem powstrzymywał się od wybuchnięcia śmiechem.

- Nie mogłeś mi tego powiedzieć wcześniej?! - wypalił Harry, próbując utrzymać

się na drżących nogach.

- Mógłbym - odparł spokojnie Mistrz Eliksirów. - Ale wówczas nie byłoby tak

zabawnie.

Wstyd został zastąpiony przez nadciągającą szybko chmurę gniewu.

- Założę się! - wysyczał Harry, wciskając kamień do kieszeni i postanawiając, że

nigdy więcej już go nie dotknie. - Po co mi go dałeś? - Usiłował brzmieć groźnie, ale

głos mu się załamał.

- Żebyś mógł mnie zawiadomić w razie jakiegokolwiek niebezpieczeństwa -

powiedział gładko Snape, nie spuszczając z Gryfona przeszywającego spojrzenia.

Gniew nagle wyparował.

Snape dał mu to... bo się o niego martwił!

- Wystarczy, że zaciśniesz go w dłoni i prześlesz jakąś myśl. Mój kamień się

rozgrzeje i zawsze będę mógł ją odczytać. Ale nie wolno ci go nadużywać. Znając

twoją lekkomyślność, Potter, będziesz chciał z niego korzystać nawet w sytuacjach

niewymagających mojej uwagi.

Harry zasępił się.

Może jednak od czasu do czasu... Snape chyba się nie pogniewa...

- Zrozumiałeś? - zapytał ostro mężczyzna.

Harry pokiwał głową.

- Dziękuję - powiedział cicho, patrząc, jak Mistrz Eliksirów chowa swój kamień do

kieszeni. - To... bardzo miłe.

Snape obrzucił go chłodnym spojrzeniem.

- To nie ma być miłe, Potter, tylko użyteczne - warknął. - A teraz możesz już

odejść.

Harry ponownie skinął głową i zarzucił na siebie pelerynę niewidkę, po czym

wyszedł szybko z komnaty.

Kiedy szedł wolno korytarzem, jego dłoń mimowolnie sięgnęła do kieszeni i wyjęła

zielony klejnot. Przystanął i uśmiechnął się do siebie.

Nie potrafił się powstrzymać.

Ścisnął kamień, zamknął oczy i pomyślał:

Już za tobą tęsknię, Severusie.

* * *

Ukryty pod peleryną niewidką Harry przemykał bezgłośnie korytarzami Hogwartu,

kierując się do lochów. Minęły zaledwie dwa dni, a on już nie potrafił wytrzymać bez

tego odbierającego zmysły spojrzenia pięknych, czarnych oczu.

Za pomocą kamienia udało mu się podstępem wymusić spotkanie ze Snape'em.

W końcu była już niedziela - koniec weekendu. Nie będą mieli czasu na spotkania,

kiedy zaczną się lekcje. Harry przesłał Severusowi wiadomość, że musi się z nim

pilnie zobaczyć i porozmawiać o czymś niezwykle ważnym.

Chodziło o nagłą utratę pamięci przez Hermionę. Ostatnio zupełnie zapomniał o to

zapytać. Dlatego teraz ten temat stał się świetnym pretekstem do zobaczenia się z

Mistrzem Eliksirów. Będzie mógł upiec dwa chochliki przy jednym ogniu.

Bardzo dokładnie rozejrzał się po korytarzu, zanim zdecydował się zapukać.

Jednak gdy tylko jego dłoń dotknęła drewnianej powierzchni, drzwi natychmiast

stanęły przed nim otworem. Kiedy wszedł do gabinetu, usłyszał trzask za plecami.

Kolejne drzwi otworzyły się przed nim w ten sam sposób. Skonsternowany wszedł do

środka i ujrzał siedzącego w fotelu Snape'a. Serce zabiło mu mocniej, a na twarz

wypłynął niepowstrzymany uśmiech.

- Dobry wieczór, Severusie - powiedział cicho, zdejmując z siebie pelerynę.

Mężczyzna odwrócił głowę w jego stronę. Widniał na niej wyraz irytacji.

- Mówiłem ci, że masz używać tego kamienia z głową - warknął, nie przejmując się

zupełnie uprzejmościami, czy powitaniem gościa. - Gdybym wiedział, że będziesz

marnował jego moc na takie bzdury, pomyślałbym dwa razy, zanim bym ci go

powierzył. - Odwrócił głowę od zaskoczonego kompletnie tym atakiem Harry'ego i

spojrzał w płomienie. - Ale czego innego mogłem się po tobie spodziewać, Potter?

Jesteś równie lekkomyślny, jak twój ojciec.

Harry zagryzł wargę, przełykając gorzkie słowa protestu. Nie da mu się

sprowokować! Chciał się po prostu z nim zobaczyć. Dlaczego on musiał to tak

utrudniać?

Kiedy Gryfon nie odpowiadał, Snape spojrzał na niego ponownie i rzucił z

przekąsem:

- Co tak niezwykle ważnego chciałeś mi powiedzieć, Potter?

Harry wcale nie był pewien, czy nadal ma ochotę z nim rozmawiać. O

czymkolwiek. Ale skoro już tu jest...

- Chciałem zapytać... o Hermionę - powiedział cicho, spuszczając wzrok i patrząc

w podłogę. - Wydaje mi się, że straciła pamięć. - Podniósł głowę i spojrzał prosto na

mierzącego go groźnym spojrzeniem mężczyznę. - I wydaje mi się, że miałeś z tym

coś wspólnego.

- Naprawdę? - Wargi nauczyciela wykrzywił ironiczny grymas. - A jak do tego

1 ... 65 66 67 68 69 70 71 72 73 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)