Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Niewidoczni Akademicy [Unseen Academicals - pl]
Niewidoczni Akademicy [Unseen Academicals - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Niewidoczni Akademicy [Unseen Academicals - pl]

Электронная книга - «Niewidoczni Akademicy [Unseen Academicals - pl]». Краткое содержание книги:

Kolejna książka o Świecie Dysku. Magowie z tajnego uniwersytetu w Ankh-Morpork słyną z mądrości, talentów magicznych i zamiłowania do popołudniowej herbatki. Z całą pewnością jednak nie ceni się ich jako sportowców. Lord Vetinari, lokalny tyran, sugeruje rektorowi, że uniwersytet powinien przywrócić popularną niegdyś tradycję footballową i skomponować drużynę składającą się z kadry akademickiej i studentów. Profesorowie mają twardy orzech do zgryzienia. Muszą ustalić, dlaczego ich rodacy — niezależnie od wieku i statusu społecznego — przepadają za footballem. Muszą nauczyć się w niego grać. A następnie muszą wygrać mecz, nie korzystając z magii…
1 ... 66 67 68 69 70 71 72 73 74 ... 106
Перейти на страницу:

A tak, jeszcze coś — na bloku lodowym miała trochę anchois. Rozgrzała kilka i zaniosła do dużego trójnożnego kociołka w kącie pomieszczenia, na którym zeszłej nocy wypisała kredą „Nie dotykać!”. Zdjęła pokrywkę i zajrzała w głąb. Krab, którego wczoraj — choć wydawało się, że o wiele dawniej — dostała od Verity Pushpram, pomachał do niej okiem.

— Co by się stało, gdybym zostawiła odkryty kociołek? — zapytała głośno. — Ciekawe, jak szybko uczą się kraby.

Wrzuciła do środka wilgotne anchois, które spotkały się chyba z krabią aprobatą. Załatwiwszy tę sprawę, stanęła na środku kuchni i rozejrzała się, szukając czegoś jeszcze do wyczyszczenia. Czarne żelazo pieców nigdy nie będzie błyszczało, ale wszystkie ich powierzchnie zostały wyszorowane i osuszone. Co do talerzy, można było z nich jeść. Jeśli człowiek chciał, żeby praca była porządnie wykonana, musiał sam się nią zająć. W wersji Juliet czystość leżała o krok od boskości, inaczej mówiąc, była kapryśna, przekraczająca zrozumienie i rzadko widywana.

Coś musnęło jej twarz. Odruchowo machnęła ręką i chwyciła w dłoń czarne pióro. Znowu te paskudne stwory w rurach… Ktoś powinien się nimi zająć.

Chwyciła najdłuższą miotłę i walnęła w rurę.

— Dość tego! Wynoście się stąd! — krzyknęła.

W ciemności zabrzmiały szurania i ciche „Aik! Aik!”.

— … szepraszam, panienko — odezwał się głos.

Spojrzała ze schodów na niekształtną twarz tego… no, jak mu na imię? A tak.

— Dzień dobry, panie Betonie — powitała trolla. Zauważyła u niego brunatne plamy pod nosem.

— Nie mogie znajść pana Treva — oznajmił Beton.

— Nie widziałam go cały ranek — odparła Clenda.

— Nie mogie znajść pana Treva — powtórzył troll głośniej.

— Czemu pan go szuka? — spytała.

O ile wiedziała, kadzie działały właściwie same. Mówiło się Betonowi, żeby ściekał świece, a on ściekał świece, aż skończyły mu się świece.

— Pan Nutt chory — wyjaśnił Beton. — Nie mogie znajść pana Treva.

— Zaprowadź mnie do pana Nutta, ale już! — poleciła Glenda.

* * *

Trochę nieładnie jest nazwać kogokolwiek mętem, ale ludzie, którzy mieszkali i pracowali przy kadziach, idealnie pasowali do tego określenia. Te kadzie były korytem, gdzie się zbierali. Jeśli widziało ich się gdziekolwiek w podziemnym labiryncie, zawsze dreptali bardzo szybko, ale zwykle tylko pracowali, spali i utrzymywali się przy życiu. Nutt leżał na starym materacu. Glenda raz tylko na niego spojrzała.

— Idź szukać pana Treva — poleciła Betonowi.

— Nie mogie znajść pana Treva — przypomniał troll.

— Szukaj dalej! — Przyklęknęła obok Nutta. Wywrócił oczy, jakby patrzył do wnętrza własnej głowy. — Panie Nutt, słyszy mnie pan?

Zdawał się budzić.

— Musi panienka odejść — szepnął. — Będzie bardzo niebezpiecznie. Drzwi się otworzą.

— A jakie to drzwi? — Starała się mówić pogodnie. Spojrzała na męty obserwujące ją z niepewną zgrozą. — Czy któryś może coś przynieść, żeby go przykryć?

Samo pytanie sprawiło, że rozbiegli się w panice.

— Zobaczyłem drzwi, a więc otworzą się znowu — rzekł Nutt.

— Nie widzę tu żadnych drzwi.

Szeroko otworzył oczy.

— Są w mojej głowie.

Przy kadziach nie było mowy o odosobnieniu. Stanowiły tylko szersze pomieszczenie przy nieskończenie długim korytarzu. Ludzie cały czas przechodzili obok.

— Chyba jest pan przemęczony, panie Nutt — stwierdziła Glenda. — Pracuje pan na okrągło, wszędzie się spieszy, zamartwia. Musi pan odpocząć.

Ku jej zdumieniu jeden z tutejszych mieszkańców przyniósł koc, którego spore części nadal dawały się zginać. Okryła Nutta akurat w chwili, kiedy przybył Trev. Nie miał w tej kwestii wyboru, ponieważ Beton ciągnął go za kołnierz.

Spojrzał na leżącego Nutta, a potem na Glendę.

— Co mu się stało?

— Nie wiem.

Uniosła palec do skroni i pokręciła nim lekko, co było uniwersalnym gestem oznaczającym „zwariował”.

— Musicie odejść — jęknął Nutt. — Będzie tu bardzo niebezpiecznie.

— Powiedz nam, co się dzieje — nie ustępowała Glenda. — Proszę, wytłumacz mi.

— Nie mogę — szepnął Nutt. — Nie potrafię wymówić słów.

— Są takie słowa, których nie umiesz wymówić? — zdziwił się Trev.

— Słowa, które nie chcą być wymówione. Mocne słowa.

— Czy nie moglibyśmy pomóc? — upierała się Glenda.

— Jesteś chory? — zapytał Trev.

— Nie, panie Trev. Dziś rano dokonałem odpowiednich ruchów jelitowych.

To był przebłysk dawnego Nutta — precyzyjnego, ale trochę dziwacznego.

— Chory na głowę? — spytała Glenda.

Pytanie to zrodziło się z desperacji.

— Tak. Na głowę — zgodził się Nutt. — Cienie. Drzwi. Nie mogę powiedzieć.

— Czy jest ktokolwiek, kto może wyleczyć tę chorobę?

Nutt milczał przez chwilę, nim odpowiedział:

— Tak. Musicie sprowadzić filozofa wykształconego w Überwaldzie. Oni mogą pomóc naprostować myśli.

— Czy to coś takiego, jak zrobiłeś Trevowi? Wytłumaczyłeś mu, co myśli o swoim tacie i w ogóle, a on przez to stał się szczęśliwszy. Prawda, Trev?

— Taa — potwierdził Trev. — I nie musisz mnie tak szturchać w żebra. Naprawdę mi pomógł. Nie można by cię zahipnotyzować? — spytał Nutta. — Raz widziałem występ takiego gościa. Zwyczajnie pomachał błyszczącym zegarkiem na ludzi i niesamowite, co potem robili. Szczekali nawet jak psy.

— Owszem, hipnoza jest ważnym elementem filozofii — zgodził się Nutt. — Pomaga uspokoić pacjenta, dzięki czemu myśli mają szansę być słyszane.

— To może tak spróbujemy? — zaproponowała Glenda. — Może zrobisz to ze sobą? Na pewno znajdziemy ci coś błyszczącego do machania.

Trev wyjął z kieszeni swoją ukochaną puszkę.

— Tra-la! I chyba mam też gdzieś kawałek sznurka.

— Wszystko dobrze, ale nie będę w stanie postawić sobie właściwych pytań, ponieważ będę zahipnotyzowany. Formułowanie pytań jest bardzo ważne.

— Wiem co! — zawołał Trev. — Każę ci, byś poprosił siebie, żebyś sobie zadał właściwe pytania. Wiedziałbyś, jakie zadawać, gdyby to był ktoś inny, prawda?

— Tak, panie Trev.

— Nie musiałeś przecież hipnotyzować Treva — przypomniała Glenda.

— Nie, ale jego myśli były tuż pod powierzchnią. Obawiam się, że moje nie są tak łatwo dostępne.

— Czy naprawdę możesz się zahipnotyzować, żeby sobie zadawać pytania?

— W „Drzwiach decepcji” Fussbinder istotnie opisuje metodę hipnotyzowania siebie — wyjaśnił Nutt. — Jest to wyobrażalne…

— Umilkł.

— No to do roboty — zdecydował Trev. — Lepsze wyjście niż wejście, jak mawiała moja babcia.

— Chyba nie jest to aż tak dobry pomysł.

— Mnie nic się nie stało — zapewnił z mocą Trev.

— Rzeczy, o których nie wiem… Rzeczy, o których nie wiem… — mamrotał Nutt.

— Co z nimi? — spytała Glenda.

— Rzeczy, o których nie wiem… Myślę, że są za drzwiami, bo myślę, że sam je tam schowałem, bo myślę, że nie chcę o nich wiedzieć.

— Czyli musisz wiedzieć, co to takiego, o czym nie chcesz wiedzieć — stwierdziła Glenda.

1 ... 66 67 68 69 70 71 72 73 74 ... 106
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)