Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Niezwyciężony [Invincible - pl]
Niezwyciężony [Invincible - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Niezwyciężony [Invincible - pl]

Электронная книга - «Niezwyciężony [Invincible - pl]». Краткое содержание книги:

Admirał John Black Jack Geary został wybudzony z hibernacji, by poprowadzić flotę Sojuszu do walki ze Światami Syndykatu. Jego przełożeni zaczęli jednak kwestionować lojalność admirała wobec rządu. Zlecono mu więc, jako głównodowodzącemu Pierwszą Flotą, wyprawę poza granice syndyckiej przestrzeni, wysłano na misję, z której ani on, ani tym bardziej służący pod nim ludzie nie powinni wrócić…
Spotkanie z Obcymi, zwanymi enigmami, potwierdziło obawy Geary’ego. Zaatakowany bez ostrzeżenia rozkazał swoim okrętom skoczenie do kolejnego systemu, gdzie trafił na celownik armady należącej do innej, równie wrogiej rasy. Istoty te, ignorując wezwania pokojowo nastawionych ludzi, wysłały z niewyobrażalnie potężnej fortecy strzegącej punktu skoku setki samobójców. Po ich pokonaniu Geary staje przed kolejnym, jeszcze poważniejszym problemem. Jak opuścić ten system, nie ponosząc przy tym gigantycznych strat. Musi jednak stąd odlecieć, choć za kolejną studnią grawitacyjną mogą na niego czekać enigmowie…
1 ... 62 63 64 65 66 67 68 69 70 ... 102
Перейти на страницу:

— Zgadza się — potwierdził Geary.

— I jak ma nam to pomóc w sprawie pająkowilków?

— To akurat nijak nam nie pomoże — wyjaśnił admirał — ale nasza pani porucznik umie także wyłowić użyteczne informacje kryjące się pośród morza innych danych.

— Coś jakby widziała wzorce?

— W pewnym sensie.

— Zatem jej obecność w komitecie powitalnym może się okazać trafnym wyborem. — Desjani opadła na oparcie fotela, sięgając równocześnie do klawiatury komunikatora. — Pozostało nam już tylko niespełna dziewiętnaście godzin lotu do kolejnych wrót hipernetowych — poinformowała załogę. — Zajmijcie się naprawą poszycia.

* * *

Pająkowilki spędzili sześć godzin na pokładzie zdobytego superpancernika krodźwiedzi, skupiając uwagę na sterowniach i maszynowniach. Towarzyszący im ludzie z kolei przyglądali się uważnie wszystkiemu, co wzbudzało zainteresowanie Obcych. W pewnym momencie sytuacja pozwoliła porucznik Jamenson na zdjęcie hełmu, ale czy jej jaskrawozielone włosy zaskoczyły pająkowilki równie mocno jak widzących ją po raz pierwszy kolegów, trudno powiedzieć.

W tym czasie czujniki zewnętrzne dostarczały szeroki strumień danych o zamieszkanych planetach systemu. Geary zadowolony, że nie musi wypatrywać kolejnych zagrożeń, pozostawił obserwację cywilnym ekspertom i podwładnym porucznika Igera. Od czasu do czasu przyglądał się tylko wybranym fragmentom powierzchni planet, które akurat trafiły pod szerokopasmowe sensory floty. Widział na nich rozległe, większe i mniejsze miasta, które wydawały się rzadko zaludnione jak na ziemskie standardy. Populacja pająkowilków była bardzo liczna, ale istoty te wolały małomiasteczkową przestrzeń niż gnieżdżenie się w zatłoczonych metropoliach. W odróżnieniu od Honoru, na tutejszych światach bogactwo flory było ogromne. Nawet na terenach zamieszkanych przez pająkowilki.

Cztery godziny po tym, jak Obcy zakończyli inspekcję wraku i pożegnali się kolejną sesją zwyczajowych uścisków, na dziesięć godzin przed dotarciem do kolejnego punktu skoku Rione skontaktowała się z Gearym, gdy zażywał odpoczynku w zaciszu swojej kajuty.

— Chciałabym wprowadzić pana w kilka spraw.

— Rozumiem. Słucham.

— Osobiście.

Westchnął. Późna noc. Wiktoria w jego kajucie. Admirał Timbale ostrzegał, że ludzie będą obserwowali, czy on albo Desjani nie zachowują się niestosownie.

— Pani emisariusz…

— Komandor Benan może mi towarzyszyć — dodała rozbawionym tonem, jakby opowiadała kawał.

Wizyta obojga małżonków z pewnością nie wzbudzi zgorszenia.

— Dobrze — zgodził się od razu.

Dotarli do niego kilka minut później. Benan szedł sztywnym krokiem obok żony, gdy przekraczała próg. Kiedy oboje znaleźli się w środku, rozejrzał się, przymykając powieki, jakby sprawdzał, czy nic im tu nie grozi, i dopiero potem zasalutował oficjalnie, by natychmiast zawrócić na pięcie i stanąć obok zamykającego się włazu.

Geary odczekał, aż wejście zostanie uszczelnione.

— Jak pani mąż się czuje?

— Od chwili rozmowy z panem znacznie lepiej.

— Teraz przynajmniej wiemy, w czym tkwi problem i czym panią zaszantażowano.

Odpowiedziała dopiero po chwili.

— Nie potwierdzając ostatniej części pana wypowiedzi, muszę stwierdzić, że żałuję, iż te informacje nie dadzą nam żadnego pożytku. Przynajmniej w najbliższym czasie.

— Tak. Ma pani całkowitą rację. Pani zdaniem stan komandora Benana jest teraz bardziej stabilny, jeśli dobrze zrozumiałem.

— Powiedziałam tylko, że mu się polepszyło. — Rione podeszła do fotela i usiadła, wpatrując się w gwiezdną mapę. — Bardziej stabilny? Może odrobinę. Nadal jednak jest niebezpieczny.

— Proszę w takim razie uważać.

— Ja zawsze uważam. Pozwoli pan, że poinformuję go o tym, czego się dowiedziałam podczas rozmowy z pewnym Obcym, gdy generał Charban i pozostali eksperci zajmowali się jego towarzyszami.

Geary usiadł naprzeciw niej.

— Rozmawiała pani z kimś ważnym? Jakie stanowiska piastują pająkowilki, z którymi się układamy? — Ta kwestia nurtowała go od dawna, ale nie miał kogo o nią zapytać.

— Nie wiem. Nikt z nas tego nie wie. — Rione rozłożyła bezradnie ręce. — Bez względu na to, jakie struktury władzy tu mają, muszą one być albo zbyt skomplikowane, albo za dziwne, byśmy mogli zrozumieć zasady ich działania. Jedna z ekspertek, doktor Shwartz, zakłada, że mogą przypominać klasyczną pajęczynę. I kto wie, czy nie ma racji. Nie jesteśmy w stanie pojąć, kto jest ważniejszy od kogo, choć same pająkowilki nie mają z tym najmniejszego problemu. Przejdźmy jednak do spraw, o których powinien pan wiedzieć. Nie mam pojęcia, kto jeszcze został wtajemniczony w nasze działania, więc postanowiłam powiedzieć to panu w cztery oczy. — Rione mówiła nieco nerwowo, acz składnie. — Po pierwsze, pająkowilki poinformowali mnie w sposób, którego nie da się nie zrozumieć, że po dotarciu do terytoriów zamieszkanych przez Enigmów nie mamy co liczyć na ich pomoc podczas walk. Nie będą nas także bronili przed atakami Enigmów. Podejmą działania defensywne, jeśli sami staną się obiektem napaści, ale na tym koniec.

— Jest pani tego pewna?

— Absolutnie. Jeśli dojdzie do walki z Enigmami, możemy liczyć wyłącznie na siebie.

— Czy generał Charban przedstawił pani swoje przemyślenia na temat pająkowilków i wojen?

— Tak. — Rione pokręciła głową. — Brzmi to prawdopodobnie, ale nie wiemy na pewno, czy tak jest w istocie. Ja mogę jedynie powiedzieć, że pająkowilki nie będą walczyć z Enigmami, dopóki sami nie zostaną zaatakowani.

— Dobre i to, że nas uprzedzili — stwierdził Geary. — Sądzi pani, że istnieje jakiś pakt o nieagresji pomiędzy tymi dwoma rasami?

Otworzyła usta do odpowiedzi, ale zatchnęła się tylko, gdy uderzyła ją jakaś myśl. Potem uśmiechnęła się do Geary’ego.

— Myśli pan, że jeśli istnieje podobny pakt między pająkowilkami i Enigmami, to i my mamy szansę go wynegocjować?

— Tak.

— Dobrze. Zobaczę, czy uda mi się czegoś dowiedzieć.

Wiktoria nacisnęła kilka klawiszy pod gwiezdną mapą i pochyliła się, zbliżając do admirała. Poczuł jej ciepło, choć nawet go nie musnęła, dzięki czemu natychmiast powróciły wspomnienia chwil, które spędzili razem w tej kajucie, zanim zakochał się z wzajemnością w Tani.

Nie dał Rione odczuć, o czym myśli i co wspomina, ona także nie reagowała, kontynuując wypowiedź beznamiętnym tonem:

— Hipernet doprowadzi nas do tej gwiazdy. Znamy ją, choć nie otrzymała jeszcze żadnej nazwy. Syndycy nie dotarli aż tak daleko, gdy eksplorowali ten sektor sto lat temu. Stamtąd wykonamy krótszy skok tutaj. To kolejny nie nazwany system, ale gdy pająkowilki o nim wspominają, używają tej samej nazwy co w przypadku Honoru, choć to zupełnie inny rodzaj gwiazdy.

Geary spoglądał na mapę w głębokim zamyśleniu.

— To pewnie jakiś symbol, etykietka, odniesienie nie do typu gwiazdy, tylko do czegoś innego. Na Honorze mieli instalacje obronne strzegące ich przed krodźwiedziami. Może tamten system pełni podobną funkcję w odniesieniu do Enigmów? To określenie może oznaczać warownię albo coś w tym stylu.

— To możliwe. — Rione ponownie wyciągnęła rękę. — Z tamtego systemu skoczymy w miejsce, które Syndycy zwali Hua. Zapewne dotarli tam, zanim zostali zmuszeni przez Enigmów do odwrotu na Midway. Osobiście uważam, że nie byli w stanie tam dotrzeć, ponieważ zdaniem pająkowilków ten system jest czymś w rodzaju umocnionej pozycji Enigmów. Stwierdzili, że to niebezpieczne miejsce.

1 ... 62 63 64 65 66 67 68 69 70 ... 102
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)