Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Niezwyciężony [Invincible - pl]
Niezwyciężony [Invincible - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Niezwyciężony [Invincible - pl]

Электронная книга - «Niezwyciężony [Invincible - pl]». Краткое содержание книги:

Admirał John Black Jack Geary został wybudzony z hibernacji, by poprowadzić flotę Sojuszu do walki ze Światami Syndykatu. Jego przełożeni zaczęli jednak kwestionować lojalność admirała wobec rządu. Zlecono mu więc, jako głównodowodzącemu Pierwszą Flotą, wyprawę poza granice syndyckiej przestrzeni, wysłano na misję, z której ani on, ani tym bardziej służący pod nim ludzie nie powinni wrócić…
Spotkanie z Obcymi, zwanymi enigmami, potwierdziło obawy Geary’ego. Zaatakowany bez ostrzeżenia rozkazał swoim okrętom skoczenie do kolejnego systemu, gdzie trafił na celownik armady należącej do innej, równie wrogiej rasy. Istoty te, ignorując wezwania pokojowo nastawionych ludzi, wysłały z niewyobrażalnie potężnej fortecy strzegącej punktu skoku setki samobójców. Po ich pokonaniu Geary staje przed kolejnym, jeszcze poważniejszym problemem. Jak opuścić ten system, nie ponosząc przy tym gigantycznych strat. Musi jednak stąd odlecieć, choć za kolejną studnią grawitacyjną mogą na niego czekać enigmowie…
1 ... 59 60 61 62 63 64 65 66 67 ... 102
Перейти на страницу:

— Nie udało mi się wtedy zapłacić choćby za jednego drinka — wspominał jeden z zagadniętych załogantów. — Wystarczyło, że ludzie zobaczyli napis „Nieulękły” na moim identyfikatorze. To w zupełności wystarczało.

— A ja otrzymałam dwie propozycje małżeństwa — dodała pewna kobieta. — Odpowiadałam, że nie mam nic do kandydatów, ale mój mąż może mieć odmienne zdanie na ten temat.

Gdy ucichły śmiechy, zaczęto zadawać pytania na poważniejsze tematy. W normalnych okolicznościach zwykli marynarze pytali swojego admirała o kwestie związane z poprawą warunków bytowych, jedzenia i pracy, tym razem jednak poruszano znacznie istotniejsze kwestie. Tysiące komandosów z pokładu superpancernika rozpowiadały o rekonesansie na prawo i lewo, więc niemal na pewno usłyszeli o Obcych coś, co zrodziło w ludziach niepokój.

— Planuje pan powrót do systemu zamieszkanego przez krodźwiedzie?

Geary pokręcił zdecydowanie głową.

— Nie. — Zauważył, że jego zdecydowana odpowiedź natychmiast uspokoiła marynarzy. — Każda jednostka, którą tam poślemy w najbliższym czasie, będzie w pełni zautomatyzowana. Nie zamierzam narażać ludzi w walkach z tymi istotami.

— Po co zabieramy ten gigantyczny wrak, sir? — zapytał ktoś inny. — On nas przecież spowalnia.

— Do pewnego stopnia tak — przyznał admirał — ale ma też przeogromną wartość. To istny skarbiec technologii krodźwiedzi. Gdy nasi naukowcy przebadają go gruntownie w przestrzeni Sojuszu, nawet jeśli nie uda nam się odkryć nic niesamowitego, poznamy obcą technologię. Nigdy nie wiadomo, co może się za nią kryć.

Jeden ze starych techników systemowych pokiwał głową.

— Może coś naprawdę rewolucyjnego, o czym nawet nie pomyśleliśmy. Trudno oszacować wartość takiego odkrycia.

— Otóż to. A jeśli nawet nie znajdziemy niczego, co dotąd przekraczało nasze możliwości, uda nam się przynajmniej poznać granice zdolności krodźwiedzi.

Wszyscy potaknęli entuzjastycznie. Moment później jedna z kobiet podsunęła mu swój komunikator z wyświetlonym zdjęciem.

— Admirale, czy tak wyglądają od… to znaczy istoty, które nam teraz pomagają?

Było to naprawdę dobre odzwierciedlenie pająkowilka, być może pochodzące z danych, które Obcy przesłali ludziom w licznych wiadomościach zaraz po przybyciu na Honor. Geary zauważył jednak, że choć marynarze powstrzymują się przed mówieniem przy nim o odralach, to termin ten wciąż funkcjonuje.

— Tak. To jest ich prawdziwy wygląd. Nieszczególnie atrakcyjny, nie sądzicie? — zapytał, próbując uprzedzić nieuniknione reakcje. — Ale tylko z zewnątrz. Wewnętrznie są nam znacznie bliżsi niż krodźwiedzie czy Enigmowie.

— Kilku z nich próbowało pomóc kapsule ratunkowej z „Balestry” — przyznała któraś z kobiet.

— Wychodzi więc na to, że są lepsi niż Syndycy — dodał ktoś inny.

Śmiechy, które rozległy się po tych słowach, brzmiały nieco nerwowo.

— Podsumowując — rzucił Geary najbardziej przekonującym tonem, na jaki było go stać — walczyli u naszego boku i pomagają nam w innych sprawach. Pozwolili nam skorzystać z własnego hipernetu, abyśmy mogli szybciej wrócić do domu. Sądźcie ich po czynach, nie po wyglądzie.

— Proszę to powiedzieć mojemu przełożonemu przed kolejną inspekcją mundurów, sir.

— Właśnie, admirale, możemy pana zacytować?

Geary roześmiał się, uciszając gestem ręki kolejne żartobliwe pytania.

— Jestem tylko admirałem. Mogę dowodzić podoficerami, ale nie powinienem wchodzić im w paradę. Poza tym, jeśli wierzyć kapitan Desjani, jesteście najlepszymi marynarzami we flocie. Dlaczego miałbym wyjednywać wam specjalne traktowanie?

Opuścił mesę w lepszym humorze, choć pytania marynarzy przypomniały mu o własnych obawach. Gdy tylko znalazł się w kajucie, natychmiast sięgnął po komunikator i połączył się z innym oficerem przebywającym na pokładzie „Nieulękłego”. Poprosił o pilne spotkanie.

— Admirale. — Generał Charban wypoczywał. Gdy okręt wszedł w nadprzestrzeń, mógł w końcu opuścić posterunek, ponieważ kanał ciągłej łączności z pająkowilkami został zamknięty. — Chciał mnie pan widzieć? — zapytał, wchodząc do kajuty.

— Tak. — Geary wskazał mu fotel. — Bałem się, że poszedł pan już spać.

— Po tylu dniach nieustannych twardych negocjacji mój organizm będzie potrzebował jeszcze paru godzin na dojście do normy pozwalającej na spokojne zamknięcie oczu — odparł generał, siadając. — Mógłbym przyspieszyć ten proces medykamentami, ale wolę, by moje ciało i umysł dostosowały się w bardziej naturalny sposób.

— Mądre posunięcie — przyznał Geary. — Chciałem poprosić pana o szczerą opinię, na spokojnie, w cztery oczy. Miał pan więcej do czynienia z pająkowilkami niż ktokolwiek inny.

— Emisariuszka Rione jest chyba jedynym człowiekiem, który miał z nimi prawdziwy kontakt — poprawił go Charban. — Choć sądząc po zachowaniu członków służb medycznych, nikt nie zauważył tej subtelnej różnicy. Oboje przeszliśmy tak samo dokładne badania. Przygotowując się do spotkania z Obcymi, sporo czytałem o kontaktach z innymi rasami, które podobno miały miejsce w zamierzchłej przeszłości. We wszystkich zgodnie twierdzono, że Obcy używają sond i innych niezbyt przyjemnych metod badania. Pająkowilki okazali się pod tym względem wyjątkowo wstrzemięźliwi. Bliżej do tych opisów było naszym lekarzom.

— Proszę o wybaczenie w ich imieniu. — Geary usiadł naprzeciw Charbana. — Chciałbym, generale, by opowiedział mi pan o pająkowilkach wszystko to, co nie znalazło się w oficjalnych raportach.

— Chodzi panu o moje wrażenia, admirale? Mogę panu opowiadać o nich całymi godzinami, dobrze by więc było, gdyby nakierował mnie pan na bardziej konkretny temat.

— Czy możemy im zaufać? — Geary postawił sprawę jasno. — Tak, ci Obcy walczyli z nami ramię w ramię przeciw krodźwiedziom, ale co dalej? W nadprzestrzeni trudno rozwijać wzajemne zaufanie. Wiemy tylko tyle, ile nam powiedzieli. Proszę mnie dobrze zrozumieć, nie czuję obawy, że u celu tej podróży czeka nas jakieś niebezpieczeństwo. Zwłaszcza z ich strony. Nie zmienia to jednak faktu, że polecieliśmy za nimi, choć tylko oni wiedzą, dokąd zmierzamy.

— Rozumiem. — We wzroku Charbana widać było znużenie. — Spotkał pan kiedyś człowieka, który wydał się panu groźny z powodu własnej nieprzewidywalności? Wie pan, o czym mówię. Nie chodzi o to, do czego mogą być zdolni, tylko o fakt, że nigdy nie wiemy, co im strzeli do głowy. — Przed oczami admirała przemknęła postać Jane Geary, a zaraz po niej pojawił się komandor Benan. Nie wymówił jednak ich nazwisk na głos. — Są też inni ludzie, na przykład generał Carabali, którzy mogą być równie groźni ze względu na swoje umiejętności, ale oni z kolei są niesamowicie przewidywalni. Ta kobieta uderza dopiero wtedy, gdy rozważy wszystkie opcje i uzna, że nie ma innego sposobu na uniknięcie starcia.

— Wiem, spotykałem na swojej drodze jednych i drugich.

— Pająkowilki wydają mi się istotami tego drugiego typu. Mogą być zabójczy, ale zawsze kalkulują, czy warto atakować. Prą do celu, który musi być dokładnie przemyślany i określony. Weźmy dla przykładu te wzorce odkryte przez naszych cywilnych ekspertów. Przewidywanie, jakie skutki będzie miało podjęte działanie na wszystko inne, wiele mówi o precyzji ich planowania. Pan i ja możemy postępować w podobny sposób, ponieważ uważamy, że jest to mądre. Dla pająkowilków to natomiast czysty przymus, jestem o tym święcie przekonany.

1 ... 59 60 61 62 63 64 65 66 67 ... 102
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)