Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне

Электронная книга - «Majstar i Marharyta [be_lat]». Краткое содержание книги:

Majstar i Marharyta [be_lat]
1 ... 56 57 58 59 60 61 62 63 64 ... 101
Перейти на страницу:

Treci zavułak vioŭ prosta na Arbat. Ciapier Marharyta zusim asvojtałasia, jak kiravać švabraj, zrazumieła, što taja padparadkujecca sama lohkamu dotyku ruk albo noh, i što ŭ palocie nad horadam treba być vielmi ŭvažlivaj i nie šaleć. Akramia ŭsiaho, užo ŭ zavułku stała zrazumieła, što minaki latuchu nie bačać.

Nichto nie zadziraŭ hałavu, nichto nie kryčaŭ „hladzi, hladzi!”, nie šarachaŭsia ŭbok, nie viščaŭ i nie traciŭ prytomnasci, nie rahataŭ dzikim rohatam.

Marharyta lacieła niačutna, pavoli i nievysoka, prykładna na ŭzroŭni druhoha paviercha. Ale i pry pavolnym locie, pierad samym vychadam na zichatliva asvietleny Arbat, jana krychu nie patrapiła i ŭdaryłasia plačom ab niejki asvietleny dysk, na jakim była namalavana strała. Heta razzłavała Marharytu. Jana spyniła pasłuchmianuju švabru, adlacieła ŭbok, a potym rynułasia na dysk raptoŭna i kancom tronka razniesła jaho ŭščent. Z hrukatam pasypalisia askołki, niedzie zasvistali, a Marharyta pasla hetaha zusim niedarečnaha ŭčynku razrahatałasia. „Na Arbacie treba być jašče asciarožniej, — padumała Marharyta, — tut hetulki ŭsiaho nabłytana, što i nie razbiarešsia”. I jana pačała nyrać pamiž dratoŭ. Pad Marharytaj prapłyvali dachi tralejbusaŭ, aŭtobusaŭ, lehkavych mašyn, a pa chodnikach, jak zdavałasia zvierchu, płyli cełyja rečki šapak. Ad hetych rečak addzialalisia ručajki i ŭlivalisia ŭ vohniennyja pastki načnych kramaŭ. „Fu, jakoje zboišča! — siardzita padumała Marharyta. — Tut i paviarnucca navat nielha”. Jana pierasiekła Arbat, padniałasia vyšej, da čacviortych pavierchaŭ, i paŭz slipuča zichotkija trubački na vuhłavym budynku teatra papłyła ŭ vuzki zavułak z vysokimi damami. Usie vokny ŭ ich byli paadčynianyja, i ŭsiudy ŭ voknach čuvać była radyjomuzyka. Z-za cikaŭnasci Marharyta zazirnuła ŭ adno z ich. Ubačyła kuchniu. Dva prymusy raŭli na plicie, kala ich stajali dzvie žančyny z łyžkami i hyrkalisia.

— Sviet pasla siabie treba tušyć u prybiralni, voś što ja vam skažu, Piełahieja Piatroŭna, — havaryła taja žančyna, pierad jakoj stajaŭ rondal z niejkaj stravaj, z jakoha valiła para, — a to my vas padadzim na vysialennie!

— Sama nie lepšaja, — adkazała druhaja.

— Aboje raboje, — mocna skazała Marharyta i pieravaliłasia cieraz padakonnik u kuchniu.

Abiedzvie zaviarnulisia na hołas i zamiorli z brudnymi łyžkami ŭ rukach. Marharyta asciarožna praciahnuła ruku miž imi, pakruciła krany i vyklučyła abodva prymusy. Žančyny vochknuli i raziavili raty. Ale Marharycie ŭžo nadakučyła kuchnia, i jana vylecieła ŭ zavułak.

U samym kancy zavułka ŭvahu Marharyty pryciahnuła raskošnaja ahramadzina vaśmipaviarchovaha, mabyć, tolki niadaŭna pabudavanaha doma. Marharyta spusciłasia ŭniz, pryziamliłasia i ŭbačyła, što fasad doma abkładzieny čornym marmuram, što dzviery šyrokija, što za škłom ich vidać furažka z załatym hałunom i huziki šviejcara i što nad dzviaryma zołatam vypisana: „Dom Dramlita”.

Marharyta prypluščyłasia na nadpis, dumała, što mahło abaznačać słova „Dramlit”. Uziała švabru pad pachu, uvajšła ŭ padjezd, taŭchanuła dzviaryma zdziŭlenaha šviejcara i ŭbačyła pobač z liftam na scianie vializnuju čornuju došku, a na joj vypisanyja biełymi ličbami i litarami numary kvater i prozviščy žycharoŭ. Spisak pad šyldaj „Dom Dramaturha i Litaratara” prymusiŭ Marharytu drapiežna i chrypła ŭskryknuć. Jana padniałasia vyšej, prahna pačała čytać prozviščy: Chustaŭ, Dvubracki, Kvant, Biaskudnikaŭ, Łatunski…

— Łatunski! — zaviščała Marharyta. — Łatunski! Dy heta ž jon! Heta jon zahubiŭ majstra!

Šviejcar la dzviarej vytraščyŭ vočy i ažno padskokvaŭ ad zdziŭlennia, hladzieŭ na čornuju došku, sprabavaŭ zrazumieć: čaho heta raptam viščyć spis žycharoŭ. A Marharyta tym časam užo lacieła ŭhoru pa lesvicy i paŭtarała čamuści z asałodaju:

— Łatunski — vosiemdziesiat čatyry! Łatunski — vosiemdziesiat čatyry!..

Voś zleva — 82, sprava — 83, jašče vyšej zleva — 84. Voś i šyldačka — „A.Łatunski”.

Marharyta saskočyła sa švabry, i haračyja jaje stupaki pryjemna astudziła muravanaja placoŭka. Marharyta pazvaniła raz, jašče raz. Ale nichto nie adčyniaŭ. Marharyta pačała macniej cisnuć na zvanok i sama čuła zvon, jaki stajaŭ u kvatery Łatunskaha. Sapraŭdy, da samaje smierci pavinien być udziačny niabožčyku Bierlijozu haspadar kvatery № 84 na vośmym paviersie za toje, što staršynia MASSALITa trapiŭ pad tramvaj i što žałobnaje pasiedžannie pryznačyli jakraz u hety viečar. Pad ščaslivaju zorkaju naradziŭsia krytyk Łatunski. Jana vyratavała jaho ad sustrečy z Marharytaj, jakaja pieratvaryłasia ŭ viedźmu ŭ hetuju piatnicu.

Nichto nie adčyniaŭ dzviarej. Tady adnym ducham Marharyta zlacieła ŭniz, ličačy pavierchi, vyrvałasia na vulicu, vyličyła, jakija vokny kvatery Łatunskaha. Niesumnienna, heta byli piać ciomnych voknaŭ na rahu budynka na vośmym paviersie. Marharyta pierakanałasia ŭ hetym, uzmyła ŭ pavietra i praz niekalki siekund praz adčynienaje akno zachodziła ŭ ciomny pakoj, u jakim sierabryłasia tolki vuzieńkaja pałosačka ad poŭni. Marharyta prabiehła pa joj, namacała vyklučalnik. Praz chvilinu ŭsia kvatera była asvietlena. Švabra stajała ŭ kucie. Marharyta pierakanałasia, što doma niama nikoha, adamknuła dzviery i pahladzieła na šyldačku. Šyldačka była na miescy. Marharyta trapiła tudy, kudy joj treba było.

Aha, havorać, što i dasiul krytyk Łatunski pałatnieje z tvaru, kali ŭspaminaje hety strašny dzień, i da hetaha času jak sviatoje vymaŭlaje Bierlijozava imia. Nikomu nieviadoma, jakoju b strašnaju i miarzotnaju kryminalščynaju byŭ by paznačany hety viečar, — Marharyta viarnułasia z kuchni z vialikim małatkom.

Hołaja i niabačnaja latucha strymlivała i supakojvała siabie, ruki ŭ jaje kałacilisia ad nieciarpiennia. Marharyta staranna pryceliłasia i ŭdaryła pa kłavišach rajala, i pa ŭsioj kvatery praniesłasia pieršaje žałasnaje zavyvannie. Ašaleła vyŭ ni ŭ čym nie pavinny biekieraŭski kabinietny instrumient. Kłavišy ŭ im pravalilisia, kascianyja nakładki lacieli va ŭsie baki. Instrumient hudzieŭ, vyŭ, chrypieŭ, zvinieŭ. Pad udaram małatka łopnuła vierchniaja paliravanaja deka, byccam strelili z revalviera. Marharyta žyŭcom vyryvała struny, zadychałasia ad hetaje raboty. Narešcie stomlena buchnułasia ŭ kresła, kab addychacca.

U vannym pakoi strašna hudzieła vada i na kuchni taksama. „Zdajecca, užo paciakło na padłohu…” — padumała Marharyta i dadała ŭhołas:

— Adnak niama čaho rassiedžvacca.

Z kuchni ŭ kalidor užo ciok strumień. Marharyta šlopała bosymi nahami pa vadzie, nasiła vadu z kuchni i viodrami vylivała ŭ kabiniecie ŭ šuflady piśmovaha stała krytyka. Potym razłamała małatkom dzviery šafy ŭ hetym samym kabiniecie i kinułasia ŭ spalniu. Pabiła šafu z lustram, dastała z jaje harnitur krytyka i ŭtapiła jaho ŭ vannie. Poŭnuju čarnilicu z čarniłam z kabinieta vyliła ŭ pyšna zasłany dvuchspalny łožak u spalni. Rezruch, jaki jana tvaryła, prynosiŭ vializnaje zadavalniennie, ale ŭvieś čas zdavałasia, što ŭsiaho hetaha mała, što heta mizier. Tamu jana pačała rabić aby-što. Biła vazony z fikusami ŭ tym pakoi, dzie stajaŭ rajal. Nie skončyŭšy hetuju rabotu, viartałasia ŭ spalniu i kuchonnym nažom pałasavała prasciny, biła zašklonyja fotazdymki. Stomlenasci nie adčuvała, i tolki pot z jaje ciok raŭčukami.

1 ... 56 57 58 59 60 61 62 63 64 ... 101
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)