Majstar i Marharyta [be_lat]
- Автор: Булгаков Михаил Афанасьевич
- Язык: белорусский
- Жанр: Советская классическая проза
Электронная книга - «Majstar i Marharyta [be_lat]». Краткое содержание книги:
Azazieła z pakaznym sumam słuchaŭ hetaje błytanaje marmytannie i surova skazaŭ:
— Prašu vas, pamaŭčycie chvilinku.
Marharyta pakorliva zamoŭkła.
— Ja zaprašaju vas da čužaziemca zusim biaspiečnaha. I nivodnaja duša nie budzie viedać pra hetaje naviedvannie. Voś za heta ja mahu paručycca.
— A navošta ja jamu? — lisliva spytałasia Marharyta.
— Pra heta vy daviedajeciesia pazniej.
— Razumieju… Ja pavinna budu addacca jamu, — skazała Marharyta zadumliva.
U adkaz na heta Azazieła pahardliva chmyknuŭ i adkazaŭ:
— Lubaja žančyna ŭ sviecie, mahu zapeŭnić vas, tolki i maryła b pra heta, — tvar Azazieły skryviŭsia ad smiašku, — ale ja rasčaruju vas, hetaha nie budzie.
— I što heta za čužaziemiec taki? — razhublena ŭskliknuła Marharyta hetak mocna, što na jaje azirnulisia minaki. — I što za intares mnie isci da jaho?
Azazieła nachiliŭsia da jaje i šmatznačna šapnuŭ:
— Nu, intares, skažam, vialiki… Vy skarystajecie vypadak…
— Što? — uskliknuła Marharyta, i vočy ŭ jaje zrabilisia kruhłyja. — Kali ja vas pravilna zrazumieła, vy namiakajecie na toje, što ja mahu daviedacca pra jaho?
Azazieła moŭčki kiŭnuŭ hałavoj.
— Jedu! — cviorda ŭskliknuła Marharyta i ŭchapiła Azaziełu za ruku. — Jedu kudy chočacie!
Azazieła z palohkaju addychaŭsia, adkinuŭsia da spinki, zakryŭ plačyma vyrazanaje vialikimi litarami „Niura” i zahavaryŭ iranična:
— Ciažki narod hetyja žančyny! — jon usunuŭ ruki ŭ kišeni i daloka napierad vyciahnuŭ nohi. — Našto, naprykład, mianie pasłali? Niachaj by Biehiemot chadziŭ, jon pryhožy, abajalny…
Marharyta zahavaryła, kisła i pa-žabračy ŭsmichajučysia:
— Dosyć vam mučyć mianie mistyfikacyjami i zahadkami… Ja čałaviek i tak niaščasny, a vy vykarystoŭvajecie heta. Ułažu ja ŭ niejkuju dziŭnuju historyju, ale, klanusia, tolki tamu, što vy spakusili mianie słovami pra jaho! U mianie hałava kruham idzie ad usich hetych bied…
— Nie dramatyzujcie, nie dramatyzujcie, — adazvaŭsia Azazieła i skryviŭ mordu, — mianie taksama zrazumieć treba. Dać pa mordzie administrataru, vyhnać dziadźku z doma, albo padstrelić kaho-niebudź, ci jašče jakuju drobiaź zrabić, heta maja niepasrednaja spiecyjalnasć, ale razmaŭlać z zakachanymi žančynami — zlitujciesia. Ja ŭžo vas paŭhadziny ŭłomlivaju. Dyk jedziecie?
— Jedu, — prosta adkazała Marharyta Mikałajeŭna.
— Tady, kali łaska, trymajcie, — Azazieła dastaŭ z kišeni kruhłuju załatuju karobačku, padaŭ jaje Marharycie i skazaŭ: — Dy schavajcie, a to minaki hladziać. Jana vam spatrebicca, Marharyta Mikałajeŭna. Vy vielmi pastareli ad hora za apošnija paŭhoda. (Marharyta ŭspychnuła, ale ničoha nie skazała, a Azazieła praciahvaŭ.) Sionnia viečaram, roŭna a pałovie dziesiataj, majcie łasku, razdzieŭšysia dahała, nacierci hetaj mazziu tvar i ŭsio cieła. Dalej možacie rabić što chočacie, ale nie adychodźcie ad telefona. U dziesiać ja pazvaniu vam i skažu pra ŭsio, što treba. Vy nie budziecie mieć nijakaha kłopatu, vas pryviazuć kudy patrebna, i vam ničoha nie zrobiać błahoha. Zrazumieła?
Marharyta pamaŭčała i skazała:
— Zrazumieła. Hetaja reč z čystaha zołata, adčuvajecca na vahu. Nu što ž, ja cudoŭna razumieju, što mianie kuplajuć i ŭkručvajuć u niejkuju nieprystojnuju historyju, za heta ja doraha zapłaču.
— Nu, dy što ž heta takoje? Vy znoŭ za svajo? — amal zašypieŭ Azazieła.
— Nie, pačakajcie!
— Addajcie nazad pamadu.
Marharyta macniej scisnuła ŭ ruce karobačku i praciahvała:
— Nie, pačakajcie… Ja viedaju, na što zhadžajusia. Ale zhadžajusia z-za jaho, tamu bolej spadziavacca niama na što va ŭsim biełym sviecie. Ale ja chaču skazać vam, što kali zahubicie mianie, vam budzie soramna! Soramna! Ja hinu z-za kachannia! — Marharyta ŭdaryła siabie ŭ serca i padniała vočy na sonca.
— Addajcie nazad, — złosna šypieŭ Azazieła, — addajcie nazad, i na djabła mnie ŭsio heta. Niachaj pasyłajuć Biehiemota.
— E, nie! — praciahvała Marharyta, minaki zdziŭlena aziralisia na jaje. — Ja zhodnaja na ŭsio, zhodnaja na hetu kamiedyju z namazvanniem, zhodnaja da čorta na rohi. Nie addam!
— Vo! — raptoŭna zaroŭ Azazieła, vytraščyŭsia na sadovuju rašotku i pakazaŭ palcam.
Marharyta paviarnułasia tudy, kudy pakazvaŭ Azazieła, ale ničoha tam nie zaŭvažyła. Tady jana adviarnułasia nazad da Azazieły, kab rastłumačyŭ svajo niedarečnaje „Vo!”, ale tłumačyć nie było kamu: tajamničy subiasiednik Marharyty Mikałajeŭny znik. Marharyta chucieńka sunuła ruku ŭ sumačku, kudy schavała karobačku, i pierakanałasia, što jana tam. Tady Marharyta Mikałajeŭna biazdumna pabiehła preč z Alaksandraŭskaha sadu.
Razdziel 20
KREM AZAZIEŁY
Poŭnia ŭ viačernim čystym niebie visieła, bačnaja skroź klanovaje hołle. Lipy i akacyi razmaloŭvali ziamlu strakatym plamistym karunkam. Akno było adčyniena, zaviešana firankaj, ale sviaciłasia šalonym elektryčnym sviatłom. U spalni ŭ Marharyty Mikałajeŭny hareli ŭsie sviacilniki i asviatlali poŭny rezruch. Na łožku na koŭdry lažali saročki, pančochi, bializna, pakamiečanaja bializna valałasia na padłozie pobač z rastaptanym u mitusni papiarosnym karabkom. Tufli stajali na načnym stoliku, pobač z niedapitym kubačkam kavy i popielnicaj, u jakoj dymiŭsia niedakurak, na spincy kresła visieła čornaja viačerniaja sukienka. U pakoi pachła duchami, akramia hetaha, patychała adniekul nahretym prasam.
Marharyta Mikałajeŭna siadzieła pierad trumo ŭ adnym kupalnym chałacie, uskinutym na hołaje cieła, u zamšavych čornych tuflach. Załataja branzaletka z hadzinnikam lažała pierad Marharytaj Mikałajeŭnaj, pobač z karobačkaju, jakuju jana atrymała ad Azazieły, i Marharyta nie advodziła vačej ad cyfierbłata. Časam joj pačynała mroicca, što hadzinnik złamaŭsia i strełki spynilisia. Ale jany ruchalisia, chacia i pavolna, byccam pryklejvalisia, i narešcie doŭhaja strełka lehła na dvaccać dzieviatuju chvilinu. Marharycina serca mocna hruknuła, hetak, što jana nie mahła adrazu ŭziacca za karobačku. Saŭładała z saboju, adčyniła i ŭbačyła ŭ karobačcy tłusty žaŭtlavy krem. Joj zdałosia, što zapachła bałotnaju tvanniu. Končykam palca Marharyta pakłała nievialiki mazok krema na dałoniu, i adrazu jašče macniej zapachła bałotnymi travami i lesam, potym dałoniami pačała rascirać krem pa łbie, pa ščokach. Krem lohka mazaŭsia i, jak zdałosia Marharycie, adrazu i vyparaŭsia. Pasla niekalkich rasciranniaŭ Marharyta zirnuła ŭ lustra i ŭpusciła karobačku prosta na škło hadzinnika, i toje adrazu pakryłasia treščynami. Marharyta zapluščyła vočy, potym zirnuła jašče raz i hučna zasmiajałasia.
Vyščypanyja pa krajach u nitačku pincetam brovy pahuscieli i čornymi roŭnymi duhami lehli nad zazielaniełymi vačyma. Tonkaja viertykalnaja marščynka nad pieranossiem, jakaja zjaviłasia tady, u kastryčniku, kali nie stała majstra, znikła biassledna. Znikli i žoŭtyja cieni la skroniaŭ, i dzvie ledź prykmietnyja sietački marščynak la voč. Skura na ščokach naliłasia roŭnym ružovym koleram, łob zrabiŭsia bieły i čysty, a zaviŭka rassypałasia. Na tryccacihadovuju Marharytu z lustra hladzieła ad pryrody kučaravaja čornavałosaja žančyna hadoŭ dvaccaci, niastrymna rahatała, skaliła zuby.
Narahataŭšysia, Marharyta vyskačyła z chałata, adnym macham začarpnuła lohki tłusty krem i pruhkimi mazkami pačała rascirać jaho pa ŭsim ciele. Jano adrazu paružavieła i zaharełasia. Potym imhnienna, byccam z mazhoŭ vyciahnuli ihołku, scichła bol u skroni, jakaja nie pakidała ŭvieś viečar pasla spatkannia ŭ Alaksandraŭskim sadzie, muskuły ruk i noh pamacnieli, a potym usio Marharycina cieła stała biazvažkim.