Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Panowie i damy [Lords and Ladies - pl]
Panowie i damy [Lords and Ladies - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Panowie i damy [Lords and Ladies - pl]

Электронная книга - «Panowie i damy [Lords and Ladies - pl]». Краткое содержание книги:

Jest gorąca letnia noc.
Kręgi zbożowe otwierają się wszędzie, nawet na hodowli rzeżuchy Pewseya Ogga, lat cztery.
A Magrat Garlick, czarownica, rankiem ma wyjść za mąż…
Wszystko powinno być jak we śnie.
Ale Lancrański Zespół Tańca Morris upija się przy magicznych kamieniach i elfy wracają, przynosząc ze sobą wszystko to, co tradycyjnie łączy się z ich czarowną, migotliwą krainą: okrucieństwo, porwania, złośliwość i złość, straszne morderstwa. Babcia Weatherwax i jej mały, kłótliwy sabat ma tym razem pełne ręce roboty...
Pełna obsada drugoplanowa: krasnoludy, magowie, trolle, tancerze morrisa oraz jeden orangutan. Mnóstwo trali-dida-nonny-nonny i wszędzie pełno krwi.
1 ... 56 57 58 59 60 61 62 63 64 ... 72
Перейти на страницу:

Głos dobiegał gdzieś z tyłu, ale brzmiał jak ludzki i zatroskany. Elfy nie bywają zatroskane.

— Kim jesteś? — spytała, nie odwracając się.

Potwór przed nią uśmiechnął się szeroko, szczerząc żółte zęby.

— Ja… jestem Myślak Stibbons. Mag. I on też jest magiem.

— Nie ma żadnego ubrania.

— Mogę spróbować go namówić, żeby się wykąpał — powiedział Myślak nieco histerycznym tonem. — Zawsze po kąpieli wkłada taki stary zielony szlafrok.

Magrat uspokoiła się trochę. Ktoś, kto tak mówi, nie może być poważnym zagrożeniem — chyba że dla siebie.

— Po której stronie pan stoi, panie magu?

— A ile ich jest?

— Uuk?

— Kiedy zsiądę z tego konia — ostrzegła Magrat — poniesie. Niech więc poprosi pan tego… kolegę, żeby puścił uzdę. Inaczej może doznać szkody.

— Uuk?

— Hm… Raczej nie.

Magrat zsunęła się z siodła. Koń, uwolniony od obecności żelaza, rzeczywiście poniósł. Na jakieś cztery łokcie.

— Uuk.

Koń usiłował wstać na nogi.

Magrat zamrugała.

— Ehm… W tej chwili jest trochę zirytowany — wyjaśnił Myślak. — Jeden z tych… elfów… postrzelił go z łuku.

— Ale one to robią, żeby zawładnąć daną osobą!

— Hm… On nie jest osobą.

— Uuk!

— Znaczy, nie w sensie genetycznym.

Magrat spotykała już kiedyś magów. Od czasu do czasu któryś z nich przybywał do Lancre, chociaż nigdy nie zostawał na długo. W babci Weatherwax było coś takiego, że sama jej obecność skłaniała ich do wyjazdu.

I nie byli podobni do Myślaka Stibbonsa. Stracił już duży kawał szaty, z kapelusza pozostało mu tylko rondo, większą część twarzy miał zasmarowaną błotem, a pod okiem wielobarwnego siniaka.

— Czy one to panu zrobiły?

— No, błoto i podarte ubranie to skutek, wiesz, pani, lasu. Kilka razy wbiegliśmy też…

— Uuk.

— Przebiegliśmy się po elfach. A to tutaj, to kiedy uderzył mnie bibliotekarz.

— Uuk.

— I całe szczęście. Zwalił mnie z nóg. Gdyby nie to, byłbym teraz jak inni.

Złe przeczucie ogarnęło Magrat.

— Jacy inni? — spytała z naciskiem.

— Jesteś sama, pani?

— Jacy inni?

— Czy domyślasz się, pani, co się dzieje? Magrat przypomniała sobie zamek i miasteczko.

— Chyba potrafiłabym zgadnąć. Myślak pokręcił głową.

— Jest o wiele gorzej — stwierdził.

— Jacy inni? — powtórzyła Magrat.

— Jestem pewien, że nastąpiło przebicie intercontinuumalne. Pojawiła się wyraźna różnica w poziomach energetycznych.

— Ale jacy inni? — nie ustępowała Magrat. Myślak Stibbons rozejrzał się nerwowo, badając spojrzeniem las.

— Zejdźmy ze ścieżki — zaproponował. — Tu się kręci o wiele więcej elfów.

Po czym zniknął w krzakach. Magrat ruszyła za nim i zobaczyła drugiego maga, opartego o drzewo jak drabina. Miał na twarzy szeroki uśmiech.

— To kwestor — przedstawił kolegę Myślak. — Obawiam się, że trochę przesadziliśmy z pigułkami z suszonej żaby. — Podniósł głos. — Jak… się… pan… czuje?

— Może zjem trochę tej pieczonej łasicy, skoro pan taki miły — odparł kwestor, uśmiechając się promiennie do pustki.

— Dlaczego jest taki sztywny? — zdziwiła się Magrat.

— Sądzimy, że to skutek uboczny.

— Nie możecie jakoś temu zaradzić?

— Jak to? A po czym byśmy przekraczali strumienie?

— Zgłoście się jutro, piekarzu. Wezmę te chrupiące! — rzekł kwestor.

— Poza tym jest chyba całkiem zadowolony — dodał Myślak. — Czy jesteś wojowniczką, pani?

— Co? — nie zrozumiała Magrat.

— No, w tej zbroi i w ogóle…

Magrat spojrzała na siebie. Wciąż trzymała miecz. Hełm zsuwał się jej na oczy, ale wypchała go trochę strzępami ślubnej sukni.

— Ja, tego… Tak. Tak jest, zgadł pan. Właśnie nią jestem — oznajmiła. — Stanowczo.

— I przyjechałaś pani na ślub, jak sądzę? Tak jak my?

— Rzeczywiście. Zdecydowanie na ślub. To prawda. — Mocniej ścisnęła miecz. — A teraz proszę mi opowiedzieć, co zaszło. Zwracając szczególną uwagę na to, co się stało z innymi.

— No więc… — Myślak z roztargnieniem ujął skraj swej podartej szaty i zaczął nawijać go na palec. — Wszyscy pojechaliśmy, żeby obejrzeć tę Rozrywkę. Sztukę. Rozumiesz, pani? Aktorstwo. I… była bardzo zabawna. Występowali wieśniacy w ciężkich butach i słomianych perukach, i łazili dookoła udając, że są panami i damami, i w ogóle. Wszystko mylili. Bardzo zabawne. Kwestor śmiał się do rozpuku. Chociaż muszę zaznaczyć, że śmiał się też z drzew i kamieni. Ale wszyscy się dobrze bawili… I wtedy…

— Chcę wiedzieć wszystko — wtrąciła Magrat.

— No więc… więc… zdarzyło się coś, czego tak naprawdę nie pamiętam. Chyba miało to coś wspólnego ze sztuką. Znaczy… nagle wszystko stało się całkiem rzeczywiste. Rozumiesz mnie, pani?

— Nie.

— No, był tam taki jeden z czerwonym nosem i krzywymi nogami, grał Królową Elfów czy coś takiego, i nagle nadal był sobą, ale… wszystko zdawało się… wszystko dookoła zniknęło, zostali tylko aktorzy… i ten wzgórek… Znaczy się, musieli być rzeczywiście dobrzy, bo naprawdę uwierzyłem… Pamiętam chyba, że w pewnej chwili ktoś poprosił, żebyśmy klasnęli w ręce… Wszyscy wyglądali bardzo dziwnie, słychać było ten śpiew, i był cudowny… i…

— Uuk.

— I wtedy bibliotekarz mnie uderzył — dokończył Myślak.

— Dlaczego?

— Lepiej żeby sam opowiedział.

— Uuk uk ik. Uk! Uuk!

— Odkaszlnij, Julio! Napij się czegoś! — wtrącił kwestor.

— Nie zrozumiałam, co mówił bibliotekarz — powiedziała Magrat.

— Uhm… Byliśmy wszyscy obecni przy rozdarciu międzywymiarowym — wyjaśnił Myślak. — Wywołanym wiarą. Sztuka była ostatnim czynnikiem, który doprowadził do otwarcia. Gdzieś w pobliżu musiał leżeć niezwykle delikatny obszar niestabilności. Trudno to opisać, ale gdybyś pani miała gumową membranę i kilka ołowianych ciężarków, mógłbym zademonstrować…

— Chce pan mi wmówić, że te… te stwory istnieją, ponieważ ludzie w nie wierzą?

— Ależ nie. Podejrzewam, że istnieją niezależnie. Ale są tutaj, bo ludzie wierzą w nie tutaj.

— Uk.

— On pobiegł z nami. Wystrzeliły do niego z łuku.

— Iik.

— Ale to go tylko zaswędziało.

— Uk.

— Normalnie jest łagodny jak baranek. Naprawdę.

— Uk.

— Ale nie może znieść elfów. Uważa, że nieodpowiednio pachną.

Bibliotekarz rozszerzył nozdrza.

Magrat niewiele wiedziała o dżunglach, ale wyobraziła sobie drzewa, a na nich małpy, które wyczuwają ostrą woń tygrysa. Małpy nigdy nie podziwiają lśniącego futra ani błysku w oku, bo zbyt dobrze wiedzą o zębach w paszczy.

— Tak — zgodziła się. — Wcale mnie to nie dziwi. Krasnoludy i trolle też ich nienawidzą. Choć nie przypuszczam, żeby nienawidziły tak bardzo jak ja.

— Nie możesz walczyć z nimi wszystkimi, pani — ostrzegł ją Myślak. — Tam na wzgórzu roją się jak pszczoły. Są też między nimi latające. Bibliotekarz mówił, że każą ludziom przyciągać powalone pnie i różne takie, żeby przewracać te, no wiesz, pani, kamienie. Na wzgórzu stało kilka kamieni. Elfy je atakują. Nie wiem dlaczego.

— Widzieliście jakieś czarownice na Rozrywce? — spytała Magrat.

1 ... 56 57 58 59 60 61 62 63 64 ... 72
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)