Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Statek przeznaczenia. Część 1
Statek przeznaczenia. Część 1 - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Statek przeznaczenia. Część 1

Электронная книга - «Statek przeznaczenia. Część 1». Краткое содержание книги:

W pełnym emocji zakończeniu trylogii o kupcach i ich żywostatkach Robin Hobb snuje urzekającą opowieść o kwitnącym niegdyś mieście, które znalazło się na krawędzi zniszczenia, o wspaniałym, mitycznym gatunku stworzeń, który znalazł się na granicy wymarcia oraz o klanie Vestritów, którego przeznaczenie splotło się i z miastem, i z owymi stworzeniami… Podczas gdy Miasto wolnego Handlu zmierza ku katastrofie, matka rodu Vestritów, Ronika Vestrit, napiętnowana jako zdrajczyni, szuka sposobu na zjednoczenie jego mieszkańców wobec zagrożenia z Krainy Miedzi. Tymczasem Althea Vestrit, nieświadoma losów swojej rodziny oraz Miasta Wolnego Handlu, kontynuuje niebezpieczną misję odnalezienia i odzyskania swego żywostatku, Vivacii, od bezlitosnego pirata, Bystrego. Mimo zuchwałości planu może się on okazać niewykonalny. Jej ukochana Vivacia będzie bowiem musiała się zmierzyć ze straszliwą tajemnicą swego istnienia.
1 ... 56 57 58 59 60 61 62 63 64 ... 118
Перейти на страницу:

– Z wyjątkiem dwóch spraw – zauważyła cicho Serilla. – Satrapa nie jest już w naszych rękach. Wydaje się też – tu jej głos zabarwił się przebiegłością – że to wszystko nie jest zbyt zyskowne dla ciebie. Być może jesteś patriotą, Roedzie Caernie, ale nie wierzę w twoją całkowitą bezinteresowność.

– Dlatego musimy podjąć szybkie kroki w celu odzyskania satrapy. To chyba jest oczywiste. Jeśli chodzi o mnie, moje ambicje są bardzo podobne do twoich, tak jak moja sytuacja. Mój ojciec jest zdrowym mężczyzną, pochodzącym z długowiecznej rodziny. Zanim zostanę Kupcem Caernów, miną całe lata, a może dziesięciolecia. Nie zamierzam czekać tak długo na władzę i wpływy. Co gorsza, obawiam się, że kiedy ich się doczekam, to zanim odziedziczę władzę, Miasto Wolnego Handlu może być już tylko cieniem siebie. Aby zapewnić sobie przyszłość, muszę dojść do władzy. Tak jak ty teraz. Nie widzę żadnego powodu, dla którego nie moglibyśmy połączyć naszych sił.

Obcasy butów Caerna wystukiwały szybki rytm. Ronika wyobraziła sobie, że zatrzymał się przed Towarzyszką.

– Najwyraźniej nie jesteś przyzwyczajona do samodzielności. Potrzebujesz tu, w Mieście Wolnego Handlu, obrońcy. Weźmiemy ślub. W zamian za moją opiekę, nazwisko i dom podzielisz się ze mną władzą. Czy jest coś prostszego?

W cichym głosie Towarzyszki brzmiało niedowierzanie.

– Spodziewasz się zbyt wiele, synu Kupca!

Roed się roześmiał.

– Czyżby? Wątpię, czy otrzymasz jakąś lepszą propozycję. Wedle norm Miasta Wolnego Handlu jesteś niemal starą panną. Spójrz w przyszłość, Serillo, dalej niż na tydzień czy miesiąc. W końcu te problemy przeminą. Co się wtedy stanie z tobą? Nie możesz wrócić do Jamaillii. Trzeba być ślepym i głuchym, żeby wyobrażać sobie, że ceniłaś sobie rolę Towarzyszki satrapy Cosga. Co zatem zrobisz? Zostaniesz tu, w Mieście Wolnego Handlu, i będziesz żyła w towarzyskiej izolacji od ludzi, którzy nigdy cię całkowicie nie zaakceptują? W końcu zostaniesz samotną i bezdzietną starszą kobietą. Nie zawsze będziesz miała do dyspozycji dom i spiżarnię Kupca Nowela. Gdzie będziesz mieszkać i jak będziesz żyć?

– Jak zaproponowałeś, będę tu przemawiała głosem satrapy. A do stworzenia sobie własnych warunków życia posłużę się swoją władzą.

Ronika niemal się uśmiechnęła, słysząc, jak Towarzyszka stawia czoło Roedowi Caernowi.

– Ach tak, rozumiem. – Mężczyzna nie krył rozbawienia. – Wyobrażasz sobie, że będziesz mieszkała w Mieście Wolnego Handlu jako niezależna kobieta.

– A dlaczego nie? Widzę, jak inne kobiety zajmują się swoimi sprawami i sprawują władzę. Weźmy na przykład Ronikę Vestrit.

– Tak. Weźmy na przykład Ronikę Vestrit. – Roed przerwał jej niecierpliwie. – Powinniśmy się skupić na bieżących sprawach. Niebawem przekonasz się, że złożyłem ci hojną propozycję. Do tego czasu powinniśmy zajmować się satrapą. Już przedtem mieliśmy powody, by podejrzewać Vestritów. Pomyśl o błazeństwach, jakie wyczyniał Davad Nowel, żeby na balu przedstawić satrapie Słodką Vestrit. Jeśli dziewczyna wyrwała satrapę z rąk kupców z Deszczowych Ostępów, to jest to część spisku. Może sprowadzą go z powrotem do Miasta Wolnego Handlu, by wziął stronę Nowych Kupców. Może ucieka z rzeki do morza, by sprowadzić na nas swoich sprzymierzeńców z Krainy Miedzi z ogniem i machinami wojennymi.

Zapadło milczenie. Ronika odetchnęła. Słodka? Co to znaczy, że ma satrapę? To nie miało sensu. To nie mogła być prawda. Niemożliwe, żeby Słodka była wplątana w coś takiego. Mimo to Ronika miała nieprzyjemną pewność, że tak jest.

– Wciąż mamy broń. – Rozmyślania Roniki przerwał głos Roeda. – Jeśli to spisek, to my mamy zakładnika. – Jego następne słowa potwierdziły najgorsze obawy kobiety. – Mamy babkę dziewczyny. Jej życie zależy od współpracy Słodkiej z nami. Nawet jeśli nie obchodzi ją własna rodzina, to trzeba wziąć pod uwagę jej majątek. Możemy skonfiskować jej rodzinny dom, zagrozić, że go zniszczymy. Ta mała Vestritka ma przyjaciół wśród Kupców Miasta Wolnego Handlu. Nie jest nieczuła na „naciski”. Po jego słowach zapadła cisza.

– Jak możesz rozważać coś podobnego? – odezwała się po chwili Towarzyszka, podnosząc głos z oburzenia. – Co chciałbyś zrobić? Schwytać ją tu, pod moim własnym dachem?

– To są ciężkie czasy! – rzekł z przekonaniem Roed. – Miasta Wolnego Handlu nie da się odbudować łagodnością. Musimy być gotowi do podjęcia ostrych działań dla dobra naszego kraju rodzinnego. Nie jestem w tym przekonaniu odosobniony. Synowie Kupców często widzą to, czego nie dostrzegają ich niedowidzący ojcowie. W ostatecznym rozrachunku, kiedy znów będą tu rządzić prawowici mieszkańcy Miasta Wolnego Handlu, wszyscy zrozumieją, że postąpiliśmy słusznie. Zaczęliśmy już pokazywać naszą siłę tym staruchom z Rady Kupców. Tym, którzy działają przeciwko nam, nie wiedzie się dobrze. Ale odłóżmy to na bok.

– Prawowici mieszkańcy Miasta Wolnego Handlu?

Ronika nie miała okazji usłyszeć, kogo Roed uważa za prawowitych mieszkańców Miasta Wolnego Handlu. Skrzypnięcie drzwi ostrzegło ją na czas. Ktoś się zbliżał. Zwinnie jak dziecko odskoczyła od framugi, pomknęła korytarzem i wpadła do salonu dla gości. Zatrzymała się tam w mroku – okiennice były zamknięte – ogłuszona szumem krwi w uszach. Przez kilka chwili słyszała jedynie głos paniki. Potem, kiedy serce Roniki się uspokoiło i zwolnił oddech, do jej uszu dobiegły inne dźwięki, towarzyszące budzeniu się wielkiego domu. Przytknąwszy głowę do uchylonych drzwi salonu, Ronika usłyszała, jak służąca przynosi śniadanie do gabinetu Davada. Czekała niecierpliwie, aż służąca zostanie odprawiona; dała jej czas na powrót do kuchni, a potem pośpieszyła do swego pokoju.

Kiedy zamknęła za sobą drzwi, Rache powoli otworzyła oczy.

– Obudź się – powiedziała Ronika. – Musimy zebrać rzeczy i natychmiast uciekać.

* * *

Serilla odczuła żałosną wdzięczność wobec pokojówki, która przerwała rozmowę, wnosząc kawę i bułeczki. Roed zgromił ją wzrokiem, ale też zamilkł. Tylko w tak zapadłej ciszy Serilla czuła, że jest panią swoich myśli. Kiedy w pokoju znajdował się Roed, kiedy stał wyprostowany i mówił swym stanowczym tonem, niemal mimowolnie mu przytakiwała. Dopiero po chwili przypominała sobie, co mówił, i robiło jej się wstyd, że się z nim zgadzała.

Przerażał ją. Kiedy wyjawił, że zna jej tajemną nadzieję na przejęcie władzy satrapy, niemal zemdlała. Kiedy spokojnie założył, że może ją poślubić, a potem pokrył ten afront rozbawieniem, Towarzyszka miała wrażenie, że się udusi. Jeszcze teraz dłonie miała wilgotne od potu. Drżące dłonie, które złożyła na podołku. Serce wstrząsało jej ciałem od chwili, kiedy obudziła ją pokojówka i oznajmiła, że na dole czeka Roed i chce się natychmiast z nią zobaczyć. Szybko się ubrała, strofując pokojówkę, gdy ta chciała jej pomóc. Nie miała czasu odpowiednio ułożyć włosów. Rozczesała je pośpiesznie szczotką, mocno zwinęła i upięła kok. Czuła się tak niechlujnie, jak niedbała służąca.

Mimo to płonęła w niej iskierka dumy. Przeciwstawiła się mu. Jeśli cień, który dostrzegła kątem oka w szczelinie w drzwiach, był Roniką, to ją ostrzegła. Podejrzenie, że ktoś jest za drzwiami, zakiełkowało w chwili, gdy Roed złożył jej oburzającą propozycję małżeństwa. W jakiś sposób myśl, że Ronika może słyszeć jego bezczelne słowa, pozwoliła Serilli opanować się i mu odmówić. Zrobiło jej się wstyd, że ta Kupcowa z Miasta Wolnego Handlu słyszy, jak się do niej odnosi Roed. Wstyd zmienił się w udawaną odwagę. Przeciwstawiła się mężczyźnie, ostrzegając Ronikę. A on nawet o tym nie wiedział.

1 ... 56 57 58 59 60 61 62 63 64 ... 118
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)