Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
W 20 lat później - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

W 20 lat później

Электронная книга - «W 20 lat później». Краткое содержание книги:

Od ostatniego spotkania słynnych czterech muszkieterów — d’Artagnana, Atosa, Portosa i Aramisa — minęło prawie dwadzieścia lat. Nie żyją już kardynał Richelieu i król Ludwik XIII, a rządy we Francji sprawuje w imieniu swojego nieletniego syna Anna Austryjaczka, pozostająca pod wpływem ambitnego i bezwzględnego następcy Richelieu — Mazariniego. Dwór huczy od intryg, a mieszczanie paryscy wylegają zbrojnie na ulice miasta.
1 ... 55 56 57 58 59 60 61 62 63 ... 113
Перейти на страницу:

— To jednak, niestety — odezwała się półgłosem młoda dziewczyna o aksamitnych oczach — uważam te wiersze za urocze.

Podobnie sądził też i Raul, który podszedł do Scarrona i rumieniąc się rzekł:

— Panie Scarron, zrób mi ten zaszczyt, proszę, i powiedz, kim jest owa młoda dama tak odosobniona w swojej opinii w gronie tego znakomitego towarzystwa.

— Ach, mój wicehrabio, drogi młodzieńcze — odparł Scarron — suponuję, że masz chęć zaproponować jej przymierze zaczepno-odporne?

Raul zarumienił się ponownie.

— Wyznaję, że uważam te wiersze za bardzo ładne.

— I tak jest w samej rzeczy — rzekł Scarron — ale tsss... między poetami nie mówi się tego.

— Ależ ja nie mam zaszczytu być poetą i zapytałem o...

— Istotnie: kto jest ta młoda dama, nieprawdaż? To piękna Indianka.

— Proszę mi wybaczyć, panie — Raul zarumienił się — ale wiem z tego tyle co i przedtem. Niestety, jestem prowincjuszem.

— Ma to znaczyć, że pojmujesz pan niewiele z gadaniny płynącej tu potokiem ze wszystkich ust. Tym lepiej, młodzieńcze, tym lepiej! Nie usiłuj zrozumieć, stracisz daremnie czas. A kiedy wreszcie zrozumiesz, nie będzie już o tym mowy.

— Wybacz mi więc pan i zechciej powiedzieć, kim jest osoba nazywana przez pana piękną Indianką?

— O, proszę bardzo! Jest to jedna z najbardziej uroczych istot, jakie istnieją, panna Franciszka d’Aubigne[40].

— Czy pochodzi ona z rodu sławnego Agrypy, przyjaciela Henryka IV?

— To jego wnuczka. Przybyła z Martyniki i właśnie dlatego nazywam ją piękną Indianką.

Raul otworzył szeroko oczy. Spotkały się one z oczami młodej damy, która się uśmiechnęła.

W towarzystwie rozprawiano dalej o panu de Voiture.

— Panie — powiedziała panna d’Aubigne zwracając się tym razem do Scarrona, jakby chciała się włączyć do rozmowy prowadzonej z młodym wicehrabią — czy nie budzą w panu podziwu przyjaciele tego biednego Voiture? Proszę tylko posłuchać, jak go oskubują, przez cały czas wychwalając.

Jeden pozbawia go zdrowego sensu, drugi poezji, trzeci oryginalności, inny komizmu, jeszcze inny niezależności, inny... Ach, miły Boże! Cóż pozostawią z tego “znakomitego zbioru”, jak była się wyraziła panna de Scudery.

Scarron zaczął się śmiać, Raul również. Piękna Indianka, zdumiona wywołanym efektem, spuściła oczy i przybrała z powrotem swą niewinną minkę.

— Co za dowcipna osoba — rzekł Raul.

Atos, stojąc wciąż jeszcze we wnęce okiennej, z lekceważącym uśmiechem na wargach błądził wzrokiem po całej tej scenie.

— Niech pan łaskawie przywoła hrabiego de La Fere — zwróciła się księżna de Chevreuse do koadiutora — muszę z nim pomówić.

— Ja zaś — odparł koadiutor — muszę tak postępować, żeby uważano, iż nie rozmawiam z nim wcale. Lubię go i podziwiam, ponieważ znam jego dawne przygody, przynajmniej niektóre, lecz według mojej rachuby ukłonię mu się dopiero pojutrze rano...

— A dlaczegóż to dopiero pojutrze rano?

— Dowie się pani o tym jutro wieczorem — zaśmiał się koadiutor.

— Doprawdy, mój drogi Gondy — rzekła księżna — mówisz pan jak Apokalipsa[41]. Panie d’Herblay — dodała zwracając się do Aramisa — czy nie zechciałby pan jeszcze raz usłużyć mi tego wieczoru?

— Ależ, księżno! Dziś wieczorem, jutro i zawsze proszę mi rozkazywać.

— A więc poszukaj pan hrabiego de La Fere, chciałabym z nim pomówić.

Aramis zbliżył się do Atosa i powrócił wraz z nim.

— Panie hrabio — rzekła księżna wręczając mu list — oto co panu przyobiecałam. Nasz protegowany będzie przyjęty doskonale.

— Pani — odparł Atos — jest on bardzo szczęśliwy mogąc cokolwiek zawdzięczać tobie.

— Nie masz mu pan czego zazdrościć w tym względzie, poznanie go bowiem mam tobie do zawdzięczenia — odparła ta filuterna kobieta z uśmiechem, który przypomniał Aramisowi i Atosowi Marię Michon.

Powiedziawszy to, podniosła się i zażądała karety. Panna Paulet już odjechała, panna de Scudery właśnie odjeżdżała.

— Wicehrabio — rzekł Atos do Raula — idź za jej książęcą wysokością i poproś, by wyświadczyła ci tę łaskę i dozwoliła podać sobie rękę przy schodzeniu, a sprowadzając ją skorzystaj ze sposobności i podziękuj jej.

Piękna Indianka podeszła do Scarrona, ażeby go pożegnać.

— Pani już odchodzi?

— Jak pan widzisz, odchodzę jedna z ostatnich. Jeśli będziesz pan miał wiadomości o panu de Voiture, a nade wszystko pomyślne, proszę, prześlij mi je łaskawie jutro.

— Och, teraz może on umrzeć — odparł Scarron.

— Jak to? — rzekła dziewczyna o aksamitnych oczach.

— Bez wątpienia, panegiryk na jego cześć już gotowy.

I rozstali się w uśmiechach, młoda dziewczyna oglądając się, by spojrzeć na biednego paralityka z sympatią, biedny paralityk przeprowadzając ją oczami zakochanego.

Powoli poszczególne grupy przerzedziły się. Scarron zdawał się nie wiedzieć, że niektórzy spośród jego gości wiedli tajemne rozmowy, że do kilku z nich nadeszły jakieś listy i że ów wieczór u niego krył w sobie jakiś cel daleki literaturze, o której przecież tyle tutaj mówiono. Ale cóż to mogło Scarrona obchodzić? Teraz można było frondować u niego do woli. Od dzisiejszego rana, jak to sam powiedział, nie był już chorym królowej.

Raul zaś istotnie towarzyszył księżnej aż do karocy, gdzie wsiadając podała mu rękę do pocałowania; po czym wiedziona jednym z tych szalonych kaprysów, które budziły tyle uwielbienia, a nade wszystko czyniły ją tak niebezpieczną, nagle chwyciła jego głowę i ucałowała w czoło, mówiąc:

— Wicehrabio, niechaj me życzenia i ten pocałunek przyniosą ci szczęście.

Potem odsunęła go i kazała woźnicy ruszać do pałacu de Luynes. Karoca odjechała. Pani de Chevreuse po raz ostatni skinęła młodzieńcowi ręką przez drzwiczki i Raul, głęboko zdumiony, powrócił na górę.

Atos domyślił się, co zaszło, i uśmiechnął się.

— Chodźmy wicehrabio — rzekł— czas na ciebie, jutro wyjeżdżasz do armii jego książęcej mości. Prześpij dobrze swą ostatnią noc mieszczucha.

— Będę więc żołnierzem? — rzekł młodzieniec. — Och, panie, dziękuję z całego serca!

— Żegnaj, hrabio — rzekł ksiądz d’Herblay. — Powracam do klasztoru.

— Żegnaj, księże — powiedział koadiutor — jutro mam kazanie i muszę jeszcze tego wieczoru rozważyć ze dwadzieścia tekstów.

— Żegnajcie, panowie — rzekł hrabia — idę przespać dwadzieścia cztery godziny jednym ciągiem, upadam ze zmęczenia.

I trzej mężczyźni pożegnali się, wymieniwszy jeszcze na ostatek spojrzenia.

Scarron śledził ich spod oka, ukryty za portierami salonu.

— Ani jeden z nich nie będzie robił tego, o czym mówił — zamruczał z małpim uśmieszkiem. — No, z Bogiem, mężni kawalerowie! Kto wie, czy nie pracują na to, by mi zwrócono moją pensję!... Mogą puszczać w ruch ramiona, a to jest wiele! Ja, niestety, mam tylko język! Lecz spróbuję dowieść, że to też coś znaczy. Hej, Champenois! Bije jedenasta. Zawieź mnie do łóżka. Doprawdy, ta panna d’Aubigne jest bardzo urocza.

Z tymi słowy biedny paralityk zniknął w sypialni, której drzwi zamknęły się za nim. Jedno po drugim zagasły światła w salonie przy ulicy des Tournelles.

XXIV. Saint-Denis

Ledwie jęło świtać, Atos wstał i zaczął się ubierać. Po bladości większej niż zwykle i po śladach, jakie pozostawiła na jego twarzy bezsenność, łatwo można było poznać, że musiał spędzić prawie całą noc nie zmrużywszy oka. Człowiek ten, tak twardy i stanowczy zazwyczaj, owego ranka miał w sobie coś ślamazarnego i niezdecydowanego.

вернуться

40

Panna Franciszka d’Aubigne — późniejsza żona Scarrona, znana pod nazwiskiem pani de Maintenon od nazwy swych dóbr. Po śmierci Scarrona (1660) została faworytą, a potem nawet żoną (1684) Ludwika XIV.

вернуться

41

Apokalipsa — jedna z ksiąg Nowego Testamentu, pełna niesamowitych, wizjonerskich obrazów.

1 ... 55 56 57 58 59 60 61 62 63 ... 113
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)