Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
W 20 lat później - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

W 20 lat później

Электронная книга - «W 20 lat później». Краткое содержание книги:

Od ostatniego spotkania słynnych czterech muszkieterów — d’Artagnana, Atosa, Portosa i Aramisa — minęło prawie dwadzieścia lat. Nie żyją już kardynał Richelieu i król Ludwik XIII, a rządy we Francji sprawuje w imieniu swojego nieletniego syna Anna Austryjaczka, pozostająca pod wpływem ambitnego i bezwzględnego następcy Richelieu — Mazariniego. Dwór huczy od intryg, a mieszczanie paryscy wylegają zbrojnie na ulice miasta.
1 ... 51 52 53 54 55 56 57 58 59 ... 113
Перейти на страницу:

— Zachowałeś pan sekret i oto przyprowadziłeś go do mnie w przekonaniu, że uczynisz mnie szczęśliwą. O, dzięki, dzięki ci, panie! — wykrzyknęła księżna chwytając jego dłoń i usiłując ją podnieść do swych warg. — Dzięki ci, masz pan serce pełne szlachetności!

— Przyprowadzam go, pani — rzekł Atos cofając rękę — abyś ty z kolei dlań coś uczyniła. Do tej pory ja czuwałem nad jego edukacją i jak sądzę, uczyniłem zeń szlachcica w całym tego słowa znaczeniu. Lecz nadszedł moment, kiedy zmuszony jestem znowu rozpocząć życie koczownicze i pełne niebezpieczeństw, życie człowieka zaangażowanego w politykę. Od jutra rzucam się w przygodę, w której mogę zostać zabity; nie pozostaje więc nikt inny poza panią, aby wprowadzić chłopca w świat, gdzie powołany jest do zajęcia odpowiedniego dla siebie miejsca.

— O, proszę być spokojnym! — wykrzyknęła księżna. — Na nieszczęście mało czym rozporządzam obecnie, ale wszystko, co mi pozostało, to dla niego; co się zaś tyczy jego majątku i tytułu...

— O to, pani, proszę się wcale nie troszczyć; substytuowałem go na włościach Bragelonne, które posiadam tytułem spadku. Daje mu to tytuł wicehrabiego i dziesięć tysięcy liwrów renty.

— Na mą duszę, panie, ależ z waści prawdziwy szlachcic! Teraz spieszno mi ujrzeć naszego młodego wicehrabiego. Gdzież on jest?

(audio 08 b)

— Tam, w salonie. Przywołam go tutaj, jeśli pani sobie tego życzysz.

Atos uczynił krok ku drzwiom. Księżna de Chevreuse zatrzymała go.

— A czy piękny?

Atos uśmiechnął się.

— Podobny do matki.

Jednocześnie otworzył drzwi i skinął na młodzieńca, który stanął w progu. Księżna de Chevreuse nie była w stanie stłumić krzyku radości ujrzawszy tak uroczego kawalera; przechodził on wszelkie oczekiwania, jakie duma jej mogła sobie wymarzyć.

— Wicehrabio, proszę się zbliżyć — rzekł Atos. — Jej wysokość, księżna de Chevreuse, dozwala, byś ucałował jej dłoń.

Młodzieniec podszedł z odkrytą głową, czarująco się uśmiechając, po czym przyklęknął na jedno kolano i ucałował dłoń księżnej.

— Panie hrabio — zwrócił się do Atosa — czy aby nie w celu przełamania mej nieśmiałości rzekłeś, iż pani jest księżną de Chevreuse? Może to raczej królowa?

— Nie, wicehrabio — odrzekła księżna, ujmując z kolei jego dłoń i każąc mu usiąść przy sobie. Kiedy nań patrzała, oczy jej błyszczały od rozkoszy. — Nie, na nieszczęście nie jestem wcale królową, gdybym bowiem nią była, zrobiłabym od razu wszystko, na co pan zasługuje. Ale w mojej sytuacji... no zobaczymy — dorzuciła, ledwie się powściągnąwszy, żeby nie dotknąć wargami tego tak niewinnego czoła — no, zobaczymy. A czemu zamierzasz się poświęcić?

Atos stojąc spoglądał na nich oboje z wyrazem niewypowiedzianego szczęścia.

— Wydaje mi się, pani — odezwał się młodzieniec swym miłym i dźwięcznym głosem — że dla szlachcica jest tylko jedna droga życiowa: służba z bronią w ręku. Pan hrabia, jak mniemam, wychował mnie w intencji zrobienia ze mnie żołnierza, każąc żywić nadzieję, że przedstawi mnie w Paryżu komuś, kto mógłby moją osobę polecić jego książęcej wysokości.

— Tak, rozumiem. To słusznie, jeśli młody żołnierz jak pan służy pod młodym generałem jak on; no, zobaczymy, chwileczkę... Osobiście nie jestem z nim zbyt dobrze z powodu nieporozumień mojej macochy, pani de Montbazon, z panią de Longueville. Ale przez księcia de Marcillac... Oczywiście, hrabio, a więc tak! Książę de Marcillac jest moim starym przyjacielem; poleci on naszego młodego przyjaciela pani de Longueville, ona z kolei da mu list do jego książęcej wysokości, swego brata, który kocha ją zbyt czule, by nie spełnić wszystkiego, czego odeń zażąda.

— A więc wszystko składa się cudownie — rzekł hrabia. — Czy wolno mi jeszcze prosić panią, księżno, o jak największy pośpiech? Mam powody życzyć sobie gorąco, by wicehrabia jutro wieczorem znajdował się już poza Paryżem.

— Życzysz sobie, hrabio, aby wiedziano, że się nim interesujesz?

— Dla jego przyszłości byłoby może lepiej, żeby nie wiedziano, iż mnie znał kiedykolwiek.

— Och, panie! — wykrzyknął młody człowiek.

— Wiesz dobrze, Bragelonne, że nigdy nie czynię nic bez powodu.

— Tak, panie — odpowiedział młody człowiek — wiem dobrze, że jesteś pan człowiekiem najwyższej mądrości, i będę wam posłuszny, jak to zawsze miałem we zwyczaju.

— Panie hrabio, proszę pozostawić wicehrabiego mojej pieczy — rzekła księżna. — Poślę do księcia de Marcillac, który na szczęście bawi w tej chwili w Paryżu, i nie puszczę go, póki sprawa nie będzie doprowadzona do końca.

— Doskonale, wasza, książęca mość, tysiąckrotne dzięki. Mam jeszcze dzisiaj kilka spraw do załatwienia. Po moim powrocie, to znaczy gdzieś około szóstej wieczorem, oczekuję wicehrabiego w gospodzie.

— Jakie plany macie na dzisiejszy wieczór?

— Idziemy do księdza Scarron, mam do niego list. Winienem tam spotkać jednego z moich przyjaciół.

— To doskonale — odparła księżna. — Ja też spędzę tam chwilkę, nie wychodźcie zatem, zanim się nie zobaczymy.

Atos złożył księżnie ukłon i gotował się do wyjścia.

— Panie hrabio — rzekła śmiejąc się księżna — czy godzi się w tak poważnym nastroju opuszczać swoich dawnych przyjaciół?

— Ach — wyszeptał Atos całując jej dłoń — gdybym był wiedział wcześniej, że Maria Michon jest tak czarującym stworzeniem!...

I westchnąwszy opuścił buduar.

XXIII. Ksiądz Scarron

Przy ulicy des Tournelles znajdowało się mieszkanie, które znali wszyscy nosiciele lektyk i wszyscy lokaje Paryża, chociaż nie należało ono do żadnego wielkiego pana ani bankiera. Nie ucztowano tam, nie grano, nie tańczono.

A jednak było to miejsce spotkań wielkiego świata i chodził tam cały Paryż.

Mieszkanie to należało do małego Scarrona.

Nigdzie tak się nie śmiano, jak u tego dowcipnego księdza; nigdzie nie dzielono się tyloma nowinami. Nowinki te były tak szybko komentowane, ćwiartowane i przerabiane bądź na powiastkę czy epigramat, że każdy pragnął spędzić godzinkę z małym Scarronem, usłyszeć, co też on mówi, i to, co powiedział, zanieść gdzie indziej. Wielu płonęło chęcią wtrącenia tam swego słówka, a jeśli tylko było ono zabawne, było mile widziane.

Drobny ksiądz Scarron, który zresztą był księdzem tylko dlatego, że posiadał opactwo, a wcale nie z powodu święceń, był niegdyś jednym z najbardziej zalotnych prebenderiuszy miasta Mans, gdzie zamieszkiwał. Otóż pewnego karnawałowego dnia zapragnął ponad dopuszczalną miarę zabawić to poczciwe miasto, którego był duszą. Kazał więc służącemu, by wysmarował go miodem; następnie rozpruł pierzynę, wytarzał się w niej tak, że przeobraził się w najbardziej groteskowy stwór skrzydlaty, jaki można sobie wyobrazić.

W tym dziwacznym kostiumie jął składać wizyty przyjaciołom i przyjaciółkom. Początkowo gapie szli za nim ze zdumieniem, potem z wrzaskiem, następnie zaczęli go grubiańsko znieważać, dzieci jęły weń rzucać kamieniami, wreszcie musiał wziąć nogi za pas, by umknąć przed pociskami. W chwili gdy rzucił się do ucieczki, wszyscy ruszyli za nim, napieranemu, osaczonemu, szarpanemu ze wszystkich stron Scarronowi nie pozostawało nic innego, jak umknąć przed eskortującym go tłumem rzucając się do rzeki. Pływał jak ryba, lecz woda była lodowata. Scarron był spocony, zimno go ścięło, kiedy więc dopłynął do drugiego brzegu, był już sparaliżowany.

1 ... 51 52 53 54 55 56 57 58 59 ... 113
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)