Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Ludzie z gwiazdy Pella [=Stacja Podspodzie / Downbelow Station - pl]
Ludzie z gwiazdy Pella [=Stacja Podspodzie / Downbelow Station - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ludzie z gwiazdy Pella [=Stacja Podspodzie / Downbelow Station - pl]

Электронная книга - «Ludzie z gwiazdy Pella [=Stacja Podspodzie / Downbelow Station - pl]». Краткое содержание книги:

Gwiazda Pella, strategiczny punkt w konflikcie zbrojnym Kompanii Ziemskiej i międzygwiezdnych kolonii. Ten, kto kontroluje Stacje Pella, decyduje o zasięgu ziemskich sił obronnych bądź o skali ziemskiej ekspansji w celu odzyskania utraconego imperium. Ale Pell jest zdecydowany utrzymać neutralność za wszelką cenę.
Ludzie z Gwiazdy Pella to obszerna, wielowątkowa i dramatyczna wizja przyszłości, ukazująca charaktery, postawy i ambicje nie odbiegające od naszych. Przez stronice tej powieści przewija się galeria fascynujących postaci, ludzkich i nieludzkich, których losy zależą od wyniku tytanicznych zmagań w skali kosmicznej.
Powieść ta otrzymała nagrodę Hugo w roku 1982.
1 ... 53 54 55 56 57 58 59 60 61 ... 146
Перейти на страницу:

Będzie musiała przejąć Vikinga w całości, ze wszystkimi wewnętrznymi komplikacjami nie ewakuowanej stacji… przejmie ją na końcu, bo wpychając stacje szybko, jedna po drugiej, w przełyk Unii, dyktowali kolejność i kierunek ruchów jej statków i ludzi.

Viking był ostatni.

Położony centralnie względem innych stacji walczących o przetrwanie, osamotniony.

— Wszystko wskazuje na to — powiedział cicho Mazian że postanowili ufortyfikować Vikinga; logiczna decyzja: Viking jest jedyną stacją z kompletnym oprogramowaniem komputerowym, jedyną, na której mieli możliwość zgarnąć wszystkich dysydentów, całą opozycję, gdzie mogli zastosować swoją policyjną taktykę i natychmiast opatrzyć każdego etykietką. Teraz jest tam czysto, wystarczająco higienicznie na bazę ich operacji; pozwoliliśmy im włożyć w to dużo wysiłku; odbijemy Vikinga i uderzymy na inne stacje nanizane jak na sznurek w kolejności znaczenia… a dalej nie ma już nic oprócz rozległych nieużytków pomiędzy nami a Fargone; pomiędzy Pell a Unią. Uczynimy ekspansję trudną, kosztowną; zapędzimy tę bestię na jej większe pastwiska rozciągające się w przeciwnym kierunku… jeśli zdołamy. W folderach znajdują się specyficzne instrukcje dla każdego z was. Drobne szczegóły mogą w określonych granicach wymagać pewnej improwizacji, zależnie od obrotu spraw w waszych sektorach. Norwegia, Libia, Indie tworzą zespół pierwszy; Europa, Tybet, Pacyfik, zespół drugi; Biegun Północny, Atlantyk i Afryka, zespół trzeci; Australia ma zadanie wydzielone. Jeśli nam się poszczęści, nic nie zajdzie nas od tyłu, ale bierzemy pod uwagę wszelkie ewentualności. To będzie długa sesja; i dlatego pozwoliłem wam odpocząć. Będziemy prowadzić symulację, dopóki pozostanie choć jedno nie wyjaśnione pytanie.

Signy powoli wciągnęła powietrze w płuca i wypuściła je, otworzyła folder, a Mazian milcząco zezwolił im na to. Przebiegała wzrokiem plan operacji i jej usta zaciskały się w coraz to węższą i węższą linię. Nie trzeba było żadnych ćwiczeń; znali swoje zadania, były to wariacje na stare tematy, które każdy z osobna już przerabiał. Ale wchodziła tu w grę nawigacja, która wypróbuje wszystkie ich umiejętności, zmasowany atak, precyzja przybycia — oddzielnie, nie synchronizowanego — katastrofa, jeśli jeden statek skokowy wyjdzie w pobliżu innego, jeśli w sąsiedztwie znajdzie się obiekt o masie zbliżonej do nieprzyjaciela. Mieli wyprysnąć ze skoku na tyle blisko Vikinga, aby nie dać przeciwnikowi żadnych szans, otrzeć się o włos o katastrofę. W razie obecności jakiegokolwiek nieprzyjacielskiego statku w miejscu, w którym statystycznie nie powinno go być, rozwinięcie się statków na podejściu do stacji w zwykłych konfiguracjach… wszelkiego rodzaju nieprzewidziane sytuacje. Brali też pod uwagę położenia planet i satelitów układu w czasie ich przybycia, żeby zasłonić się, z każdej możliwej strony. Wyprysnąć z przestrzeni skokowej z ospałymi nerwami, zaprząc do pracy otumanione umysły i starać się natychmiast określić pozycje swoich i wroga, koordynować atak tak precyzyjnie, aby część formacji przeskoczyła Vikinga, a część wyszła ze skoku przed nim, wychodzić w realną przestrzeń ze wszystkich stron naraz, startując z tego samego punktu…

Mieli jedną przewagę nad lśniącymi, nowymi statkami Unii, nad tym doskonałym sprzętem, nad nie poznaczonymi bliznami, młodymi załogami o teoretycznym wyszkoleniu, znającymi odpowiedź na każde pytanie. Flota miała doświadczenie, potrafiła przemieszczać swe połatane statki z precyzją, której nie dorównywał jeszcze świetny sprzęt Unii i działać z nerwem, który konserwatyzm i przywiązanie do podręczników właściwe Unii zabijały w jej kapitanach.

Mogli w tego rodzaju akcji stracić nosiciel, może nawet więcej niż jeden, jeśli wyjdą zbyt blisko siebie i zniszczą się nawzajem. Wiele przemawiało za tym, że do tego dojdzie. Wierzyli jednak w szczęście Maziana, które nie dopuści do podobnego wypadku. Ich przewaga wynikała też stąd, że robili coś, na co nie poważyłby się nikt przy zdrowych zmysłach i że kierowała nimi desperacja.

Schematy pojawiały się jeden po drugim. Dyskutowali, chociaż większość słuchała i zgadzała się na wszystko, bo niewiele było punktów, przeciwko którym chcieliby wysuwać obiekcje. Zjedli wspólny posiłek, wrócili do sali odpraw przeprowadzili ostatnią rundę dyskusji.

— Jeden dzień na odpoczynek — zarządził Mazian. — Ruszamy o świcie dnia przestępnego, pojutrze. Wprowadzić to do komputerów; przeprowadzić kontrolę i kontrolę wtórną.

Skinęli głowami i rozeszli się, każdy na swój statek i temu rozstaniu też towarzyszyło szczególne uczucie… że kiedy spotkają się następnym razem, będzie ich mniej.

— Do zobaczenia w piekle — mruknął Chenel, a Porey uśmiechnął się.

Dzień na załadowanie tego wszystkiego do komputera… a czas akcji zbliżał się.

5

STACJA CYTEEN: REJON ZAMKNIĘTY:
14/9/52

Ayres obudził się nie wiedząc, co wyrwało go ze snu w ciszy ich apartamentów. To chyba Marsh… znowu przeżywali godziny niepewności, kiedy nie wrócił razem z nimi z zajęć rekreacyjnych. Ayres żył ostatnio w nieustannym napięciu. Zdawał sobie sprawę, że od jakiegoś czasu nie opuszcza go nawet we śnie, bo po przebudzeniu bolały go plecy, a dłonie miał zaciśnięte w pięści. Leżał teraz nieruchomo, a na twarz występowały mu kropelki potu.

Wojna nerwów trwała nadal. Azov dostał, co chciał, czyli komunikat wzywający Maziana do zaprzestania działań wojennych. Uzgadniali teraz treść kilku punktów dodatkowego porozumienia dotyczących przyszłości Pell, którą Jacoby chciał oddać w ręce Unii. Zapewniono im, co prawda, czas na rekreację, ale przetrzymywano ich za to na konferencjach, dręczono tymi samymi co dawniej metodami. Wyglądało na to, że protest, jaki złożył na ręce Azova, tylko pogorszył sytuację, bo przez ostatnie pięć dni Azov był nieosiągalny… wyjechał, utrzymywali urzędnicy niższego szczebla, a trudności, jakie im stwarzano, pachniały teraz zwłoką złośliwą.

Ktoś na zewnątrz był na nogach. Słychać było ciche stąpanie. Drzwi rozsunęły się bez pukania. Na ich tle zamajaczyła sylwetka Dias.

— Segust — szepnęła. — Chodź. Musisz tu przyjść. To Marsh.

Wstał, sięgnął po szlafrok i wyszedł za Dias. Z drzwi obok wychodził zaspany Karl Bela zajmujący sąsiedni pokój. Pokój Marsha znajdował się po przeciwległej stronie patio i sąsiadował z pokojem Dias. Drzwi do niego były otwarte.

1 ... 53 54 55 56 57 58 59 60 61 ... 146
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)