Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Ludzie z gwiazdy Pella [=Stacja Podspodzie / Downbelow Station - pl]
Ludzie z gwiazdy Pella [=Stacja Podspodzie / Downbelow Station - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ludzie z gwiazdy Pella [=Stacja Podspodzie / Downbelow Station - pl]

Электронная книга - «Ludzie z gwiazdy Pella [=Stacja Podspodzie / Downbelow Station - pl]». Краткое содержание книги:

Gwiazda Pella, strategiczny punkt w konflikcie zbrojnym Kompanii Ziemskiej i międzygwiezdnych kolonii. Ten, kto kontroluje Stacje Pella, decyduje o zasięgu ziemskich sił obronnych bądź o skali ziemskiej ekspansji w celu odzyskania utraconego imperium. Ale Pell jest zdecydowany utrzymać neutralność za wszelką cenę.
Ludzie z Gwiazdy Pella to obszerna, wielowątkowa i dramatyczna wizja przyszłości, ukazująca charaktery, postawy i ambicje nie odbiegające od naszych. Przez stronice tej powieści przewija się galeria fascynujących postaci, ludzkich i nieludzkich, których losy zależą od wyniku tytanicznych zmagań w skali kosmicznej.
Powieść ta otrzymała nagrodę Hugo w roku 1982.
1 ... 52 53 54 55 56 57 58 59 60 ... 146
Перейти на страницу:

— Będziecie tu mieli trochę przeciążenia, bo wyhamowujemy — powtarzała za każdym razem. — Idziemy zgodnie z planem i wszystko jest w normie; macie dzięki temu spokój tu na dole, ale bądźcie w pogotowiu, żeby w ciągu minuty osiągnąć gotowość bojową. Nie znaczy to, że mamy jakieś problemy, ale licho nie śpi.

Po trzeciej takiej wizycie dopadł ją w korytarzu głównym Di Janz, skłonił się szarmancko i ruszył razem z nią przez swe prywatne królestwo, wyraźnie zadowolony z jej obecności wśród jego podwładnych. Żołnierze prężyli się na ich widok i stawali na baczność. Dobrze jest, pomyślała, przeprowadzić taką nie zapowiedzianą inspekcję tylko po to, żeby wiedzieli, że dowództwo tam, na górze, nie zapomniało o nich. Czekająca ich operacja należała do tych, za którymi żołnierze nie przepadali; miał to być zmasowany atak z udziałem wielu statków, podczas którego wzrastało ryzyko trafienia. A żołnierze musieli przeczekać go bezczynnie w zamknięciu, stłoczeni w ciasnych pomieszczeniach wewnętrznych statku nie gwarantujących im zbytniego bezpieczeństwa. Nie było odważniejszych, kiedy szło o narażanie się na możliwy ogień, o wejście na pokład zatrzymanego kupca, o desant w jakiejś akcji naziemnej; z ochotą szli do zwykłego ataku, kiedy Norwegia operowała sama, prowadząc wojnę podjazdową. Ale teraz denerwowali się… słyszała to w wygłaszanych ściszonym głosem komentarzach przedostających się przez otwarty — zawsze otwarty — komunikator; tradycyjnie już wszyscy na Norwegii, od najświeższego rekruta poczynając, zawsze wiedzieli, co się dzieje. Słuchali rozkazów, będą ich słuchać, ale w tej nowej fazie wojny, w której byli bezużyteczni, cierpiała ich duma. To ważne być teraz tu, na dole, uczynić ten gest. Przewrażliwieni, jak zawsze po skoku i lekach, znajdowali się teraz na granicy załamania, a widziała, jak ich oczy rozbłyskują po skierowanym do nich słowie, po dotknięciu ramienia, gdy ich mijała. Znała każdego, zwracała się to do jednego, to do drugiego po nazwisku. Był wśród nich Mahler, którego wybrała spośród uchodźców z Russella; wyglądał na szczególnie trzeźwego i ani trochę przestraszonego; Kee ze statku kupieckiego; w ten sam sposób, wiele lat temu, dołączył do nich Di. I wielu, wielu innych. Niektórzy z nich, podobnie jak ona, byli po kuracji odmładzającej; znali ją od lat… potrafili też, uzmysłowiła sobie, prawidłowo ocenić sytuację, tak samo, jak potrafił to każdy z kadry oficerskiej. Przykro im, że ta decydująca faza nie należy do nich, nie może należeć.

Przeszła przez mroczną czeluść ładowni przedniej, okrążyła obrzeże cylindra i znalazła się w innym świecie załóg rajderów. Poczuła się jak w domu, powróciły wspomnienia z dawnych czasów, kiedy miała kwaterę w takim miejscu jak to, w tej dziwacznej sekcji statku, gdzie żyły w swoim prywatnym światku załogi myśliwców wewnątrzukładowych, ich mechanicy, brygady obsługi pokładowej. Istniał tu drugi, w pełni samowystarczalny mostek dowodzenia, znajdujący się w tej chwili, przy trwającym ruchu obrotowym, w normalnym położeniu, a sufitem do dołu w tych nieczęstych okresach, kiedy stali w doku. Były tutaj dwie spośród ośmiu załóg — ludzie Queveda i Almarshada z Odyna i Thora; cztery z pozostałych załóg miały czas wolny, a dwie przeczekiwały stan przejściowy w ramie… lub na swoich statkach, bo zjazd załóg z cylindra obrotowego na statki specjalną windą trwał pełny obrót kadłuba, a nie mogliby sobie pozwolić na taką stratę czasu, gdyby po wyjściu ze skoku znaleźli się w niebezpieczeństwie. Jałowy lot w trakcie skoku — pamiętała dobrze, jak to było. Nie najprzyjemniejszy sposób podróżowania, ale zapewniający zawsze czyjąś obecność na posterunku. Nie zamierzali wysyłać rajderów tutaj, przy Omikronie, bo inaczej na górze, w puszce, jak nazywali to zesłanie, znajdowałyby się jeszcze dwa zespoły.

— Wszystko jak należy — poinformowała ludzi oczekujących w półpogotowiu. — Odpoczywać, odprężyć się, nie pić; nadal znajdujemy się w stanie pogotowia i pozostaniemy w nim, dopóki tu jesteśmy. Trudno przewidzieć, kiedy każą nam startować ani ile będziemy mieli na to czasu. Być może będziecie musieli wejść do akcji, ale to mało prawdopodobne. Według mnie nie każą nam wykonać skoku operacyjnego, nie dając nam przedtem ani odrobiny czasu na odpoczynek. Ta operacja przebiega zgodnie z naszym, nie zaś Unii harmonogramem.

Nie było obiekcji. Wjechała windą na poziom główny i przeszła krótszą drogą do korytarza numer jeden. Nogi miała wciąż jak z waty, ale leki łagodziły mrowienie. Weszła do swej kajuty/gabinetu, jednym krokiem pokonała odległość dzielącą ją od pryczy, położyła się, żeby trochę odpocząć, chociaż na chwilę zamknąć oczy i zaczekać, aż odpłynie napięcie, nerwowa energia, którą skok zawsze w niej wzniecał, bo oznaczał zwykle wyjście do boju, błyskawiczne podejmowanie decyzji, zabijanie lub śmierć.

Nie tym razem; to był skok zaplanowany, coś, do czego dążyli poprzez miesiące lekkich ataków, rajdów, w trakcie których, szarpiąc i niszcząc, gdzie to było możliwe, rozpoznawali podstawowe przyczółki i wyposażenie nieprzyjaciela.

Odpocząć chwilkę; zasnąć, jeśli się da. Nie było jej to dane. Ucieszyła się nawet, kiedy nadeszło wezwanie.

Dziwnie było stanąć znowu w korytarzach Europy, jeszcze dziwniej znaleźć się w towarzystwie tych wszystkich, którzy zasiadali teraz w sali odpraw statku flagowego… Zgromadzenie w jednym miejscu ich wszystkich, którzy nie spotykając się pracowali razem przez tyle lat, którzy tak skrupulatnie unikali zbliżania się jeden do drugiego z wyjątkiem krótkich zgrupowań służących przekazaniu rozkazów ze statku na statek, wzbudzało uczucie niesamowitości i paniki. W ostatnich latach czymś nieprawdopodobnym było, aby sam Mazian wiedział, gdzie znajduje się cała jego flota, czy określone statki wyszły cało z misji, na którą je wysłano… albo jakie szalone akcje mogły podejmować w pojedynkę. Stanowili nie tyle flotę, co oddział walki podjazdowej, skradający się, uderzający i wycofujący.

Teraz byli tutaj, ostatnia dziesiątka ocalała z manewrów ona; Tom Edger z Australii, szczupły, o ponurej twarzy; wielki Mika Kreshov z Atlantyku, patrzący wiecznie spode łba; Carlo Mendez z Bieguna Pólnocnego, niski, smagły człowieczek o układnych manierach. Był tu Chenel z Libii, który przeszedł kurację odmładzającą, po tym jak widziała go po raz ostatni, a było to przed rokiem, włosy całkiem mu posiwiały; był ciemnoskóry Porey z Afryki, niewiarygodnie pokiereszowany człowiek… Flota nie mogła zapewnić chirurgii plastycznej po odniesionych ranach; Keu z Indii, jedwabiście łagodny i śmiały; Sung z Pacyfiku, sama sprawność; Kant z Tybetu, wierna kopia Sunga.

I Conrad Mazian. Posiwiały po przebytej kuracji odmładzającej wysoki, przystojny mężczyzna w ciemnoniebieskim ubraniu, trzymający ręce na stole i przesuwający powoli wzrok po twarzach zebranych. Było to obliczone na efekt; chociaż może owo otwarte spojrzenie wyrażało szczere przywiązanie. Poczucie dramatyzmu i Mazian stanowili nierozerwalną parę; ten człowiek nim żył. Znając go, znając tę jego manierę, Signy nadal stwierdzała, że wciąga ją to samo stare podniecenie.

Bez wstępów, bez słów powitania, po prostu owo jakże znajome spojrzenie i skinienie głowy.

— Przed wami leżą foldery — zagaił Mazian. — Ściśle tajne: znajdziecie w nich kody i współrzędne. Zabierzecie je ze sobą i zapoznacie ze szczegółami swój podstawowy personel, ale nie dyskutujcie niczego między statkami. Nastawcie swoje komputery na alternatywy A, B, C i tak dalej, i przechodźcie na nie zależnie od sytuacji. Ale nie przewidujemy korzystania z tych alternatyw. Wszystko ustalono tak jak należy. Schemat… Wywołał obraz ustawiony przed nimi ekran, pokazał im znajomy rejon ich ostatnich operacji, w którym usunięto z kilku stacji podstawowy personel, pozostawiając chaos. I samotną nienaruszoną stację przypominającą rurkę lejka skierowaną na Pell, ku porozrzucanym na rozległej przestrzeni Gwiazdom Tylnym. Jedyna stacja. Viking. Signy dawno już rozgryzła ten system, była to taktyka stara jak Ziemia, stara jak wojna, taktyka, której skutki przerosną Unię, bowiem Unia nie potrafi się pogodzić z tym, że istnieją miejsca, których nie obejmuje ich władza, nie potrafi ścierpieć bałaganu na zdobytych stacjach ogołoconych z techników, z zarządców, ze służby bezpieczeństwa, celowo skazanych na upadek. Unia rozpoczęła tę grę w przejmowanie stacji. A więc wepchną te stacje Unii w gardło; Unia będzie wtedy musiała wykonać ruch, bo inaczej je straci, będzie musiała dostarczyć techników i inny przeszkolony personel, który zastąpi ewakuowanych. Unia będzie musiała rozciągnąć równomiernie swój monstrualny potencjał, żeby utrzymać to, co dano jej do przetrawienia.

1 ... 52 53 54 55 56 57 58 59 60 ... 146
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)