Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Другие детективы » Raport “Pelikana” [The Pelican Brief-pl]
Raport “Pelikana” [The Pelican Brief-pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Raport “Pelikana” [The Pelican Brief-pl]

Электронная книга - «Raport “Pelikana” [The Pelican Brief-pl]». Краткое содержание книги:

Zabójstwa sędziów Sądu Najwyższego. FBI i CIA są bezradne. Śledztwo stoi w miejscu. Na trop sprawców wpada studentka prawa. Swoje podejrzenia przedstawia w specjalnym raporcie. I staje się celem płatnych morderców i służb specjalnych.
1 ... 51 52 53 54 55 56 57 58 59 ... 97
Перейти на страницу:

– Umowa stoi.

– Zaufałam ci, Gray, zresztą sama nie wiem dlaczego. Jeśli nadużyjesz mojego zaufania, zniknę.

– Masz moje słowo, Darby. Przysięgam.

– Uważam, że popełniasz błąd, angażując się w tę sprawę. To nie jest zwykła dziennikarska robota. Możesz przypłacić ją życiem.

– Zginę z rąk ludzi, którzy zabili Rosenberga i Jensena?

– Tak.

– Wiesz, kto ich zabił?

– Wiem, kto opłacił mordercę. Znam nazwisko tego człowieka. Wiem, czym się zajmuje i jaką prowadzi politykę.

– I powiesz mi o tym jutro?

– Jeśli dożyję.

Zapadła niezręczna cisza. Oboje zastanawiali nad stosownym skomentowaniem tej uwagi.

– Może powinniśmy porozmawiać zaraz… – zaproponował nieśmiało.

– Może… Zadzwonię do ciebie jutro.

Grantham odłożył słuchawkę i zapatrzył się w lekko rozmazaną fotografię przepięknej studentki prawa, przekonanej, że niedługo umrze. Rozmarzył się i przez chwilę widział siebie w roli pełnego galanterii rycerza wybawiającego swą damę z rąk oprawców. Dama miała nieco ponad dwadzieścia lat, lubiła mężczyzn w średnim wieku – o czym świadczyło zdjęcie Callahana – i nagle zaufała mu jak nikomu innemu na świecie. Musi coś z tym zrobić… Musi ją ocalić…

Kawalkada samochodów opuściła centrum z szumem opon. Za godzinę miał wygłosić przemówienie w College Park. Zdjął marynarkę, zanim zapadł się w głębokie siedzenie z tyłu auta, i czytał tekst przemówienia, przygotowany przez Mabry’ego. Pokręcił głową i dopisał coś na marginesie. Kiedy indziej byłaby to przyjemna wycieczka za miasto, do przepięknie położonego kampusu, gdzie miał uraczyć zgromadzonych lekko strawną mową, ale dzisiaj przeszkadzał mu Coal siedzący obok.

Szef gabinetu z zasady unikał takich wycieczek. Cenił sobie chwile, gdy prezydent wyjeżdżał z Białego Domu, składając na jego barki ciężar odpowiedzialności za państwo. Teraz musieli jednak porozmawiać.

– Mam już dosyć tych przemówień Mabry’ego – oznajmił zniechęcony prezydent. – Wszystkie są takie same. Daję głowę, że taką mowę wygłosiłem przed tygodniem w Klubie Rotariańskim.

– Nie mamy nikogo lepszego – powiedział Coal, nie podnosząc głowy znad pliku memorandów. Przeczytał wcześniej mowę i w jego przekonaniu nie była zła. To prawda, Mabry pisał prezydenckie wystąpienia od sześciu miesięcy i brakowało mu pomysłów.

Prezydent zerknął na dokumenty na kolanach Fletchera.

– Co to?

– Lista kandydatów do Sądu Najwyższego.

– Kto na niej został?

– Siler-Spence, Watson i Calderon.

– Świetnie się spisałeś, Fletcher – stwierdził sarkastycznie prezydent. – Kobieta, czarny i Kubańczyk! Gdzie się podziali biali? Wydaje mi się, że jasno określiłem kryteria. Mieli być młodzi, biali, twardzi, o jasno sprecyzowanych konserwatywnych przekonaniach i nieposzlakowanej opinii. Chciałem mężczyzn, którzy jeszcze trochę pożyją na tym świecie. Czy nie mówiłem ci tego?

– Muszą zostać zatwierdzeni, szefie – powiedział Coal, nie przerywając czytania.

– Czy zdajesz sobie sprawę, że w poprzednich wyborach głosowało na mnie dziewięciu z dziesięciu białych mężczyzn?

– Osiemdziesiąt cztery procent.

– Zgadza się. Więc co masz im do zarzucenia?

– To nie jest poparcie, o jakie nam chodzi.

– Kurwa, więc o co nam chodzi? Pamiętaj, że to ja nagradzam przyjaciół i karcę wrogów. Tylko w ten sposób można przetrwać w świecie polityki. Tańczy się z tymi, którzy cię o to proszą. To niepojęte, że wysuwasz kandydaturę kobiety i czarnego! Gdzie się podziały twoje jaja, Fletcher?

Coal nadal przerzucał kartki. Słyszał już wcześniej tyrady prezydenta.

– Myślę o przyszłorocznych wyborach – stwierdził cicho.

– A ja nie? Rozdałem stanowiska tylu Azjatom, Latynosom, czarnym i kobietom, że ktoś, kto mnie nie zna, gotów pomyśleć, że jestem demokratą. Do cholery, Fletcher, co masz przeciwko białym? Posłuchaj, w całym kraju na pewno jest przynajmniej ze stu dobrych, wykwalifikowanych, konserwatywnych sędziów, prawda? Dlaczego nie potrafisz znaleźć choćby dwóch… tylko dwóch, którzy wyglądają i myślą tak jak ja?

– Popiera pana dziewięćdziesiąt procent Kubańczyków.

Prezydent rzucił tekst przemówienia na fotel i wziął do ręki poranne wydanie “Posta”.

– Niech ci będzie. Zgadzam się na Calderona. Ile ma lat?

– Pięćdziesiąt jeden. Jest żonaty i ma ośmioro dzieci. Katolik z biednej rodziny. Kiedy studiował w Yale, ciężko pracował, by opłacić naukę. Nieskazitelna przeszłość. Bardzo konserwatywne przekonania. Ogólnie jest bez zarzutu, ale dwadzieścia lat temu leczył się z alkoholizmu. Od tamtej pory nie pije. Abstynent.

– Palił trawę?

– Zaprzecza.

– Podoba mi się – powiedział prezydent zza gazety.

– Mnie również. Departament Sprawiedliwości i FBI zaglądali mu w pranie: jest czysty. Nawet bardzo. Życzy pan sobie omówić Siler-Spence i Watsona?

– Siler-Spence… Co to za nazwisko? Według mnie coś jest nie tak z tymi babami o podwójnych nazwiskach. A gdyby nazywała się Skowinski i wyszła za Levondowskiego? Czy wtedy jej małe wyzwolone ego domagałoby się, żeby szła przez życie jako pani F. Gwendolyn Skowinski-Levondowski? Daj spokój, Fletcher. Nigdy się nie zgodzę na kandydaturę baby o podwójnym nazwisku.

– Kiedyś już pan się zgodził.

– O kim mówisz?

– O Kay Jones-Roddy, naszej pani ambasador w Brazylii.

– Wezwij ją do kraju i wywal na zbity pysk.

Coal zdobył się na lekki uśmiech i odłożył papiery na fotel. Wyjrzał przez okno na ulicę. Kandydatura numer dwa może poczekać. Calderon miał już nominację w kieszeni. Linda Siler-Spence była osobistą faworytką szefa gabinetu, więc będzie naciskał na prezydenta, by mianował czarnego, przez co ten skłoni się ku kobiecie. Prosty chwyt psychologiczny.

– Wydaje mi się, że powinniśmy odczekać jeszcze dwa tygodnie z ogłoszeniem nominacji – rzekł.

– Wszystko jedno – mruknął prezydent. Artykuł z pierwszej strony wciągnął go. Ogłosi nominacje, kiedy przyjdzie mu na to ochota, bez względu na sugestie Coala. Nie był jeszcze pewny, czy powinien przedstawić je razem.

– Sędzia Watson jest bardzo konserwatywnym czarnym, cieszącym się opinią osoby bezwzględnej i surowej. Nadawałby się idealnie.

– Nie wiem – mruknął prezydent, nadal zajęty artykułem o Gavinie Verheeku.

Coal czytał już wcześniej relację z drugiej strony “Posta”. Verheeka znaleziono martwego w pokoju hotelowym w Nowym Orleanie. Okoliczności śmierci są bardzo niejasne. FBI nie zajęło oficjalnego stanowiska i nie miało nic do powiedzenia na temat przyczyn wizyty Verheeka na Południu. Wiadomość o jego śmierci bardzo poruszyła dyrektora Voylesa, według którego Verheek był wzorowym, lojalnym pracownikiem i tak dalej.

– Nasz przyjaciel Grantham milczy ostatnio – odezwał się prezydent, przeglądając strony “Posta”.

– Węszy. Według mnie usłyszał gdzieś o raporcie, ale nie może go zdobyć. Wydzwania po całym mieście, ale nie wie, o co pytać. Walczy z wiatrakami.

– Taaak… Wczoraj grałem w golfa z Gminskim… – oznajmił zadowolony z siebie prezydent -…który zapewnia mnie, że nad wszystkim panuje. Porozmawialiśmy sobie od serca, gdy wędrowaliśmy od dołka do dołka. Nawiasem mówiąc, Gminski gra fatalnie, bez przerwy wpada do bunkrów i do wody. Rozbawił mnie do łez.

Coal nigdy w życiu nie miał w ręku kija golfowego i nienawidził całej tej czczej gadaniny o dołkach, bunkrach, przewagach i rozmiarach piór.

– Myśli pan, że Voyles naprawdę się wycofał?

– Tak. Dał mi słowo. Oczywiście nie wierzę mu.

– Na ile ufa pan Gminskiemu? – spytał Coal, rzucając okiem na prezydenta i marszcząc przy tym brwi.

1 ... 51 52 53 54 55 56 57 58 59 ... 97
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)