Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Другие детективы » Raport “Pelikana” [The Pelican Brief-pl]
Raport “Pelikana” [The Pelican Brief-pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Raport “Pelikana” [The Pelican Brief-pl]

Электронная книга - «Raport “Pelikana” [The Pelican Brief-pl]». Краткое содержание книги:

Zabójstwa sędziów Sądu Najwyższego. FBI i CIA są bezradne. Śledztwo stoi w miejscu. Na trop sprawców wpada studentka prawa. Swoje podejrzenia przedstawia w specjalnym raporcie. I staje się celem płatnych morderców i służb specjalnych.
1 ... 50 51 52 53 54 55 56 57 58 ... 97
Перейти на страницу:

Agent Voylesa naprawdę nazywał się Trope, ale nie wierzył, że Booker podał swoje prawdziwe nazwisko. Z pewnością wymyślił sobie pseudonim. Booker był z Langley, gdzie pracowali sami paranoicy i nawet gońcy mieli ksywy. Odgryzł czubek banana. Ciekawe, jak w Langley zwracają się do sekretarek, skoro codziennie obowiązuje inny kod?

Booker szedł spacerkiem wzdłuż fontanny, z dużym styropianowym kubkiem kawy. Rozejrzał się dokoła, a potem usiadł obok kolegi. Spotkanie było umówione przez Voylesa, więc Trope będzie mówił jako pierwszy.

– Straciliśmy człowieka w Nowym Orleanie – zaczął.

– Dał się zabić – powiedział Booker i upił łyk kawy.

– Co nie zmienia faktu, że nie żyje. Byliście tam?

– Owszem, ale nie mieliśmy pojęcia, że facet węszy. Zajmowaliśmy się kim innym. O co mu chodziło?

– Nie mamy pojęcia. – Trope rozwinął czerstwą bułkę. – Pojechał na pogrzeb, próbował odnaleźć dziewczynę i dostał w łeb nie wiadomo od kogo. Czysta robota, nie sądzisz?

Booker wzruszył ramionami. Ci z FBI byli jak dzieci.

– Taka sobie. Z tego, co słyszałem, dosyć kiepsko zainscenizowane samobójstwo. – Napił się gorącej kawy.

– Gdzie jest dziewczyna? – spytał Trope.

– Zgubiliśmy ją na lotnisku O’Hare. Kto wie, może jest już na Manhattanie? Szukamy jej.

– Oni też szukają. – Trope sięgnął po swój kubek kawy.

– Z pewnością.

Spojrzeli na pijaka, który podniósł się z ławki i zwalił na ziemię. Poleciał prosto na głowę i stęknął przy uderzeniu, ale był tak pijany, że zapewne nic nie poczuł. Gdy stanął chwiejnie na nogach, z czoła płynęła mu krew.

Booker spojrzał na zegarek. Nie powinni przedłużać spotkania.

– Czy pan Voyles ma jakieś plany?

– O tak. Wchodzi do gry. Wczoraj wysłał tam pięćdziesięciu ludzi, dzisiaj dorzuci ponad setkę. Nie lubi tracić pracowników, szczególnie tych, których zna.

– Co z Białym Domem?

– Nie powie im o tym, i liczy, że się nie dowiedzą. O niczym nie mają pojęcia.

– Znają Mattiece’a.

– A gdzie jest obecnie pan Mattiece? – Trope zdobył się na lekki uśmiech.

– Nie wiadomo. Przez ostatnie trzy lata tylko od czasu do czasu pojawiał się w kraju. Ma przynajmniej sześć posiadłości rozrzuconych po całym świecie, a oprócz tego odrzutowce, jachty i Bóg wie co jeszcze.

– Raport musiał zaleźć mu za skórę, nie sądzisz? – Trope dokończył bułkę i wsadził celofan do papierowej torby.

– O tak! Gdyby rozegrał to spokojnie, nikt nie zwróciłby uwagi na tę historyjkę. Ale facet wpadł w szał i zaczął zabijać, a im więcej trupów, tym wiarygodniejsza staje się hipoteza raportu.

Trope spojrzał na zegarek. Rozmawiali już zbyt długo, ale istotnie było o czym.

– Voyles mówi, że będzie nam potrzebna wasza pomoc.

– W porządku. – Booker kiwnął głową. – Ale sprawa nie będzie łatwa. Po pierwsze: domniemany zabójca nie żyje. Po drugie: domniemany zleceniodawca jest nieuchwytny. Zorganizowano skomplikowany spisek, ale spiskowcy zniknęli. Spróbujemy znaleźć Mattiece’a.

– I dziewczynę?

– Tak, ją też.

– Ciekawe, co ona knuje.

– Zastanawia się, jak przeżyć.

– Dlaczego jej nie zdejmiecie? – spytał Trope.

– W tej chwili nie wiemy, gdzie się zaszyła, a poza tym nie wolno nam zgarniać niewinnych ludzi z ulicy. Dziewczyna nikomu już nie ufa.

– Nie dziwię się – rzekł Trope i odszedł.

Grantham podniósł niewyraźne zdjęcie, przesłane faksem z Phoenix. Przez dwa lata Darby studiowała biologię w college’u Uniwersytetu Stanowego Arizony – na zdjęciu miała nie więcej niż dwadzieścia wiosen i bardzo ładnie prezentowała się w stroju alumna. Drugi faks przysłał współpracownik Associated Press z Nowego Orleanu. Była na nim kopia jej pierwszorocznego zdjęcia z Tulane. Miała już dłuższe włosy. Szperając w studenckich annałach, facet z AP natrafił na fotografię panny Darby Shaw pijącej dietetyczną colę podczas akademickiego pikniku. Na zdjęciu ubrana była w obszerną bluzę i wyblakłe, dopasowane dżinsy. Śmiała się z czegoś… lub z kogoś stojącego w pobliżu. Miała idealnie równe, białe zęby i miłą twarz. Wyglądała jak modelka z “Vogue’a”. Grantham przypiął to zdjęcie do korkowej tablicy nad biurkiem.

Nadszedł także faks ze zdjęciem Thomasa Callahana, potrzebnym do dokumentacji.

Położył nogi na biurku. Był wtorek, dochodziło wpół do dziesiątej. W sali agencyjnej szumiało jak w dobrze zorganizowanym ulu. W ciągu ostatnich dwudziestu czterech godzin Gray wykonał osiemdziesiąt telefonów, a ich efektem były jedynie cztery fotografie i sterta dokumentów kontroli finansowej kampanii prezydenckiej. Dreptał w miejscu, ale czy to ważne? Dziewczyna wszystko wyśpiewa.

Przeglądając ostatnie wydanie “Posta” natknął się na nieco dziwną historię zejścia z tego świata niejakiego Gavina Verheeka. Zadzwonił telefon. To była Darby!

– Widział pan “Posta”?

– Czasami coś dla nich pisuję.

– Pytam, czy czytał pan ten artykuł o prawniku z FBI zamordowanym w Nowym Orleanie. – Darby nie była w nastroju do żartów.

– Wiesz coś na ten temat?

– Można to tak ująć. Słuchaj pan uważnie, Grantham: Callahan przekazał raport Verheekowi, który był jego najlepszym przyjacielem. W piątek Verheek przyjechał do Nowego Orleanu na pogrzeb Thomasa. Rozmawiałam z nim przez telefon. Chciał mi pomóc, ale bałam się ludzi z Biura. Umówiliśmy się na spotkanie wczoraj, czyli w poniedziałek. Verheek został zamordowany w pokoju hotelowym około jedenastej wieczorem w niedzielę. Notuje pan, panie Grantham?

– Tak, mam wszystko.

– Verheek nie przyszedł na spotkanie, bo już nie żył. Wpadłam w panikę i wyjechałam z miasta. Jestem w Nowym Jorku.

– Rozumiem. – Grantham notował w szaleńczym tempie. – Kto zabił Verheeka?

– Nie wiem. Ta sprawa ma drugie dno. Przeczytałam “Posta” i “New York Timesa” od deski do deski i nie znalazłam ani słowa o tym morderstwie. Zabito również człowieka, z którym się spotkałam, biorąc go za Verheeka. To długa historia.

– Na to wygląda. Kiedy mi ją opowiesz?

– Kiedy może pan zjawić się w Nowym Jorku?

– Najpóźniej w południe.

– Trochę za szybko. Przełóżmy to na jutro. Zadzwonię do redakcji mniej więcej o tej porze i przekażę dalsze instrukcje. Musi być pan ostrożny, Grantham.

Spojrzał z podziwem na fotografię uśmiechniętej dziewczyny w dżinsach.

– Mam na imię Gray, a nie Grantham.

– Jak wolisz. Słuchaj dalej: pewni ludzie obawiają się tego, co wiem. Jeśli opowiem ci o tym, możesz zginąć. Widziałam już dosyć trupów, Gray. Słyszałam wybuchające bomby i huk wystrzałów. Wczoraj stałam obok faceta wyrzygującego własny mózg i nie mam pojęcia, kim był ani dlaczego go zabito. Oczywiście musiał wiedzieć o raporcie “Pelikana”. Myślałam, że to przyjaciel, powierzyłam mu swoje życie… Zabito go strzałem w głowę… W biały dzień… Pośród tłumu ludzi… Widziałam, jak umiera, i wtedy zaświtała mi myśl, że nie był tym, za kogo się podawał… Nie był przyjacielem. Dziś rano przeczytałam gazety i jestem pewna, że chciał mnie zabić.

– Zamordowano faceta, który miał cię zabić?! Nic już nie rozumiem.

– Wyjaśnię ci to, kiedy się tu zjawisz.

– W porządku, Darby.

– Musimy jeszcze uzgodnić pewien drobiazg. Powiem ci wszystko, co wiem, pod warunkiem, że nikomu nie zdradzisz mojego nazwiska. Nie pomyślałam o tym wcześniej i przeze mnie zginęło troje ludzi, a ja mogę być następna. Nie chcę mieć kłopotów. Utrzymasz moje nazwisko w tajemnicy?

1 ... 50 51 52 53 54 55 56 57 58 ... 97
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)