Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Statki czasu [The Time Ships - pl]
Statki czasu [The Time Ships - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Statki czasu [The Time Ships - pl]

Электронная книга - «Statki czasu [The Time Ships - pl]». Краткое содержание книги:

Powieść napisana została z pozycji pojmowania kosmosu przez człowieka końca dwudziestego wieku i zdobyczy współczesnej nauki; jest nowoczesną reinterpretacją wizji Wellsa. Podróżnik w czasie u Baxtera zmierza ku nieskończoności. Jego zadanie jest daleko ważniejsze niz tylko uratowanie Weeny: prócz tajemnicy przyszłości musi także rozwiązać paradoksy otaczającego go świata.
Autoryzowana kontynuacja Wehikułu czasu Herberta George’a Wellsa.
1 ... 48 49 50 51 52 53 54 55 56 ... 128
Перейти на страницу:

— Według koncepcji wielu światów — wtrącił Nebogipfel — podczas przeprowadzania takiego eksperymentu historia rozszczepia się na dwie części. W drugiej historii istnieje inna wersja ciebie, która znalazła przedmiot tam, a nie tutaj.

— Inna historia?

— Tak samo rzeczywista i spójna jak ta — wtrącił Moses i uśmiechnął się szeroko. — Istnieje inna wersja pana, istnieje nieskończona liczba wersji pana, które rozrastają się w każdej chwili niczym króliki!

— Cóż za przerażająca myśl — powiedziałem. — Myślałem, że dwie to aż nadto wystarczająca liczba. Ale posłuchaj, Nebogipfelu, czy nie moglibyśmy stwierdzić, czy jesteśmy rozszczepieni w ten sposób?

— Nie — odparł — ponieważ każdy taki pomiar, obojętne, w której historii, musiałby nastąpić po rozszczepieniu. Niemożliwe byłoby zmierzenie skutków samego rozszczepienia.

— Czy można by wykryć, czy istniały te inne historie? Lub czy mogłem tam dotrzeć i spotkać inną wersję bliźniaczych osobowości, które według ciebie posiadam?

— Nie — zaprzeczył Nebogipfel. — To niemożliwe. Chyba że...

— Tak?

— Chyba że niektóre założenia mechaniki kwantowej okażą się fałszywe.

— Teraz widzi pan, dlaczego te koncepcje mogłyby nam pomóc w rozwikłaniu paradoksów, które odkryliśmy — powiedział Moses. — Jeśli rzeczywiście może istnieć wiele historii...

— Wówczas zachwiania przyczynowości można z łatwością wytłumaczyć — dokończył Nebogipfel. — Posłuchaj: przypuśćmy, że wróciłeś w czasie z pistoletem i zastrzeliłeś Mosesa. — Mój młodszy odpowiednik trochę zbladł. Nebogipfel ciągnął: — Mamy tu klasyczny paradoks przyczynowości w najprostszej postaci. Jeśli Moses umrze, nie zbuduje wehikułu czasu i nie stanie się tobą. Tym samym nie będzie mógł wrócić w czasie, by dokonać morderstwa. Ale jeśli morderstwo nie zostanie popełnione, Moses będzie żył, zbuduje wehikuł, powróci i zabije swojego młodszego odpowiednika. I wtedy nie będzie mógł zbudować wehikułu i morderstwo nie będzie mogło dojść do skutku, i...

— Starczy — powiedziałem. — Chyba rozumiem.

— To patologiczny defekt przyczynowości — podsumował Nebogipfel. — Nie kończąca się pętla. Ale jeśli koncepcja wielu światów jest słuszna, to nie istnieje żaden paradoks. Historia rozszczepia się na dwie wersje: w jednej Moses żyje, a w drugiej umiera. Ty, jako Podróżnik w Czasie, po prostu przeszedłeś z jednej historii do drugiej.

— Rozumiem — powiedziałem zdumiony. — I na pewno to zjawisko wielu światów jest tym, czego byliśmy świadkami, Nebogipfelu, i ja... my już zaobserwowaliśmy rozwój kilku historii...

To wszystko bardzo mnie uspokoiło. Po raz pierwszy dostrzegłem, że być może jest pewna logika w chaosie sprzecznych historii, które mąciły mi się w głowie od chwili drugiej wyprawy w czas! Znalezienie jakiejś teoretycznej podwaliny, umożliwiającej wyjaśnienie porządku rzeczy, było dla mnie tak ważne, jak dla tonącego człowieka znalezienie gruntu. Choć nadal nie mogłem sobie wyobrazić, jakie praktyczne skutki mogłoby dla nas mieć to odkrycie.

Przyszło mi też do głowy, że jeśli Nebogipfel ma rację, to być może nie jestem odpowiedzialny za całkowite zniszczenie historii Weeny. Może w pewnym sensie ta historia nadal istniała! Poczułem, że pod wpływem tej myśli część mojego poczucia winy i smutku ustępuje.

W tym momencie drzwi otworzyły się hałaśliwie i do palarni wpadł Filby. Nie minęła jeszcze dziewiąta rano. Filby był nie umyty i nie ogolony, a podniszczony szlafrok przylegał szczelnie do jego ciała.

— Masz gościa — powiedział do mnie. — To ten naukowiec z Ministerstwa Lotnictwa, o którym wspominała Bond...

Odepchnąłem krzesło do tyłu i wstałem. Nebogipfel powrócił do swoich badań, a Moses, z potarganymi włosami, podniósł na mnie wzrok. Spojrzałem na niego z pewnym zatroskaniem. Zaczynało do mnie docierać, że przejmuje się tym całym przemieszczeniem w czasie.

— Proszę posłuchać — powiedziałem do niego. — Chyba muszę iść do pracy. Może pójdzie pan ze mną? Byłbym wdzięczny za pańskie wnikliwe obserwacje.

Uśmiechnął się smutno.

— Moje wnikliwe obserwacje to przecież również pańskie wnikliwe obserwacje — powiedział. — Nie jestem panu potrzebny.

— A jednak chciałbym, aby pan mi towarzyszył... W końcu może chodzić o pańską przyszłość. Czy nie uważa pan, że odrobina zaangażowania wyjdzie panu na dobre?

Miał zamyślony wzrok i wydawało mi się, że dostrzegam u niego pragnienie powrotu do domu, które było u mnie tak silne.

— Nie dzisiaj — odrzekł. — Nadejdzie czas... być może jutro. — Skinął mi głową. — Niech pan uważa na siebie.

Nie znalazłem żadnych innych argumentów.

Pozwoliłem, by Filby zaprowadził mnie do holu. Człowiek, który czekał na mnie przy otwartych frontowych drzwiach, był wysoki i niezgrabny, z grzywą nastroszonych, siwiejących włosów. Na ulicy stał za nim żołnierz.

Gdy ten wysoki jegomość mnie zobaczył, ruszył naprzód, z chłopięcą niezdarnością, która raziła u takiego dużego mężczyzny. Zwrócił się do mnie po imieniu i uścisnął mi dłoń. Miał silne, dość zniszczone ręce i uświadomiłem sobie, że jest to praktyk — być może człowiek mojego pokroju!

— Cieszę się, że mogę pana poznać... Tak się cieszę — powiedział. — Pracuję na zlecenie dla RWWSC — to Rada Wojny z Wykorzystaniem Skoków w Czasie, w Ministerstwie Lotnictwa.

Miał prosty nos i drobne rysy, a jego spojrzenie zza okularów w drucianych oprawkach świadczyło o szczerości. Widać było, że jest cywilem, gdyż pod epoletami i torbą z maską przeciwgazową nosił zwykły, niemodny garnitur oraz pasiasty krawat i żółknącą koszulę. W klapie marynarki tkwiła oznaka z numerem. Miał jakieś pięćdziesiąt lat.

— Miło mi — powiedziałem. — Choć obawiam się, że nie rozpoznaję pańskiej twarzy...

— A czemuż to, u licha, miałby pan ją rozpoznać? Miałem zaledwie osiem lat, kiedy pański prototyp PPC wyruszył w przyszłość... Przepraszam, to skrót od Pojazdu Przenoszącego się w Czasie. Może połapie się pan w tych naszych wszystkich akronimach, a być może nie! Mnie się to nigdy nie udało. Powiadają też, że sam lord Beaverbrook ma kłopoty z zapamiętaniem wszystkich rad podlegających jego ministerstwu. Nie jestem nawet w przybliżeniu tak sławny jak pan! Do niedawna pracowałem jako zwykły asystent głównego konstruktora w spółce Vickersa-Armstronga, w bunkrze Weybridge. Kiedy moje propozycje dotyczące wojny czasowej zaczęto zauważać, oddelegowano mnie do dowództwa RWWSC, tutaj w Imperiał. Niech pan posłucha — powiedział poważnie. — Naprawdę się cieszę, że pan tu jest. Zesłał tu pana nadzwyczajny przypadek. Wierzę, że my — pan i ja — moglibyśmy stworzyć związek partnerski, który mógłby zmienić historię, który mógłby załatwić sprawę tej wojny raz na zawsze!

Mimowolnie zadrżałem, gdyż już wystarczająco pozmieniałem historię. I to gadanie o wojnie czasowej — myśl o moim wehikule, który już wyrządził takie szkody, który celowo przeznaczono do dokonywania zniszczeń! Ta koncepcja przeraziła mnie i nie wiedziałem, jak postąpić.

— Gdzie moglibyśmy porozmawiać? — zapytał. — Czy chciałby pan pójść do mojego pokoju w Imperialu? Mam kilka referatów, które...

— Później — odparłem. — Proszę posłuchać. To może się panu wydać dziwne, ale ciągle jestem tu przybyszem i byłbym wdzięczny, gdybym mógł się trochę bardziej rozejrzeć po pańskim świecie. Czy jest to możliwe?

Rozpromienił się.

— Naturalnie! Możemy porozmawiać po drodze.

1 ... 48 49 50 51 52 53 54 55 56 ... 128
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)