Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
do skóry, ale Severus szybko uwolnił go ze wszystkich części garderoby i po chwili
jego oparzeń dotknęły trzęsące się, blade dłonie, smarując je przynoszącą ulgę,
chłodną maścią. Na chwilę uchylił powieki, aby zobaczyć, dlaczego Severus w ogóle
się do niego nie odzywa, ale kiedy ujrzał bladą, napiętą twarz, zaciśnięte usta i
drżące w czarnych oczach emocje, zrozumiał, że Severus jest na niego zły.
- Przepraszam - powtórzył, ponownie zamykając rozpalone powieki, ponieważ nie był
w stanie utrzymać ich otwartych i poczuł, że Severus unosi jego głowę i wlewa mu w
usta jakiś gorzki płyn, który sprawił, że umysł Harry'ego stał się jeszcze cięższy i
zamglony.
I kiedy Harry powoli odpływał w krainę snów, przez cały czas czuł dotyk warg na
swoich dłoniach. A potem te wargi zaczęły sunąć po jego skórze, do ramienia i z
powrotem. Łaskotały go i to było przyjemne.
Obudził się dopiero w środku nocy. Gorączka niemal całkowicie opadła, a Severus
spał w fotelu obok łóżka, z twarzą pochyloną do przodu i ukrytą pod kurtyną
ciemnych włosów.
...nie odzywał się potem do mnie przez cały dzień. No, jeśli nie liczyć zwyczajowej
tyrady, że jestem nieodpowiedzialnym, bezmyślnym bla bla bla i że nie potrafię
wykonać nawet tak bezpiecznej czynności jak malowanie, nie narażając przy tym
swojego życia. I że powinien mnie przywiązać do siebie na łańcuchu, żebym zawsze
był na widoku, bo z moimi zdolnościami mogę zrobić sobie krzywdę nawet przy
schodzeniu po schodach. Ale i tak wieczorem, kiedy siedział w swoim fotelu,
podszedłem do niego i usiadłem mu na kolanach tak jak zawsze to robiłem, mając
nadzieję, że już się na mnie nie gniewa. Nie chciałem stracić naszego wieczornego
rytuału, który jest najprzyjemniejszą częścią dnia. Severus zazwyczaj siada w swoim
fotelu przed kominkiem, zagłębiając się w kolejnej książce, a wtedy ja wdrapuję mu
się na kolana, przytulam do niego i proszę, żeby mi czytał. I robi to. Uwielbiam
słuchać jego głosu, nawet jeśli czyta nudne rozprawy naukowe na temat magicznych
roślin albo niuansów w sposobie przygotowania eliksirów. Ale tym razem było
inaczej. Wiesz co zrobił? Sięgnął po leżącą na stoliku książkę, którą musiał zabrać
wcześniej z biblioteki i zaczął mi czytać cały rozdział o Ognilizdach, włączając
niebezpieczeństwo i skutki uboczne, które mogą nastąpić po ich dotknięciu. To było
bardzo wredne i uważam, że przesadził.
Ale i tak cieszę się z tego wieczoru. Ponieważ zdarzają się takie wieczory, których w
ogóle nie chciałbym pamiętać...
Harry przerwał pisanie i zapatrzył się w okno. Na zewnątrz zapadał zmrok i Harry
miał wrażenie, jakby przez szybę wlewał się gęsty syrop nocy. Powinien zapalić
stojącą obok świecę. By rozgoniła niepokój, który zakradał się po ścianach i pełzł po
suficie, próbując go dosięgnąć i złapać za gardło. Słyszał bicie własnego serca.
Coraz mocniejsze i szybsze.
Zagryzł wargę i ponownie zanurzył pióro w kałamarzu, odrywając spojrzenie od
majaczących w kątach cieni.
Wiem, że panuje pokój. Wiem, że uwolniliśmy Czarodziejski Świat od strachu. Wiem,
że jego już nie ma i że nigdy nie wróci. Ale czasami... czasami czuję go w sobie.
Czuję jego nienawiść, czuję jak ona rośnie we mnie, jak mnie wypełnia i ja wtedy...
nie potrafię tego kontrolować. Luno, mam wrażenie, że jestem nim. Pamiętam jego
wspomnienia, pamiętam jego emocje, pamiętam jego myśli, jego lód... pamiętam
jego ciemność i coś się ze mną dzieje i pogrążam się w tym mroku. Widzę ich
twarze, słyszę ich krzyki. I chcę jeszcze więcej, chcę ich cierpienia, jeszcze więcej i
czuję do siebie odrazę. Czuję jak ten lód ogarnia moje wnętrze i tak bardzo się
nienawidzę. Za wszystko, co im zrobiłem, chociaż wiem, że to nie ja, że to on... ale
wtedy tak nie myślę i wydaje mi się, że to wszystko naprawdę stało się przeze mnie i
muszę to w sobie zabić. Muszę się ukarać, muszę to z siebie wyrwać, ponieważ
przypomina jad, który wypala mnie od środka, niszcząc wszystkie moje uczucia i tak
bardzo wtedy potrzebuję... czegoś... kogoś... i sięgam po niego. Gdziekolwiek jest. W
swoim laboratorium, w ogrodzie, w kuchni... potrzebuję go, potrzebuję, by to ze mnie
wyrwał, by przegonił mrok, by mnie ukarał za wszystko, co im zrobiłem. I robi to.
Wypełnia mnie gorącem i swoim penisem, wypełnia mnie bólem, na który
zasłużyłem, pieprzy mnie dopóki nie zaczynam kwilić, a wtedy robi to jeszcze
mocniej, wciskając moją głowę w podłogę, albo w ścianę i wykręcając mi ręce, kiedy
mimowolnie zaczynam się bronić, znacząc moją skórę zadrapaniami i odciskami
swoich palców, bez litości wdzierając się zarówno w moje ciało jak i w umysł i
rozdzierając wszystko tak długo, dopóki ciemność nie podda się i nie wycofa, a przez
wydrążoną szczelinę nie wniknie światło i znowu jestem w stanie oddychać. I
zapominam o tym, jak brudny byłem jeszcze chwilę temu. Nareszcie czuję się czysty.
Tylko on potrafi mnie oczyścić. Tylko on ma wystarczająco dużo siły, aby mnie
zmiażdżyć i wycisnąć ze mnie ten jad, który wnika do mojego umysłu i przejmuje
nade mną kontrolę. Tylko on potrafi okiełznać to, co we mnie rośnie za każdym
razem, kiedy pogrążam się w mroku. Zawsze pilnuje, by wszędzie paliły się świece.
Nigdy nie pozwala, by w jakimkolwiek pomieszczeniu zapanowała ciemność. Ale
czasami poszukuję tej ciemności. Chcę się w niej pogrążyć. Potrzebuję jej. A światło
mi przeszkadza. Ale ostatnim razem naprawdę się na mnie wściekł, kiedy to
zrobiłem. Kiedy zgasiłem świece i zasłoniłem okna i usiadłem pod ścianą, pogrążając
się w mroku, ale nie miałem dużo czasu, ponieważ od razu mnie znalazł...
Harry usłyszał pośpieszne kroki, gdy nagle drzwi otworzyły się z hukiem,
wpuszczając do pokoju światło z korytarza.
- Ty cholerny smarkaczu!
Z trudem wypłynął na powierzchnię zamykającego mu się nad głową mroku i
skierował zamroczone spojrzenie na stojącego w drzwiach mężczyznę. Severus miał
na sobie tylko ręcznik, owinięty wokół bioder. Na jego ciele lśniły krople wody, a
wilgotne włosy przykleiły się do czoła i ramion.
Wszystko było zamazane, ale Harry miał wrażenie, że mężczyzna podchodzi do
niego i szarpnięciem stawia go na nogi, a później ciągnie go za sobą przez korytarz,
którego ściany i sufit zamykały mu się nad głową, a z każdego kąta wyłaniała się
zakrwawiona twarz i usiłujące go pochwycić, zakończone szponami ręce.
Niemal się zachłysnął, kiedy Severus brutalnie wrzucił go pod prysznic i odkręcił
lodowatą wodę. Otrzeźwienie przyszło tak błyskawicznie, jak jeszcze nigdy i Harry
przez chwilę krztusił się wodą, próbując wydostać się spod prysznica, ale Severus
przytrzymywał go mocno, nie pozwalając mu uciec. Jego ubranie nasiąknęło wodą,
przywierając mu do ciała, ale wycofujący się pospiesznie mrok, pozostawił w nim
ziejącą, czarną pustkę i bród, którego woda nie była w stanie zmyć.
Harry uniósł zalewane zimnymi strumieniami powieki i odnalazł wbite w siebie,
lśniące, czarne oczy. Całe jego ciało trzęsło się z zimna, walcząc ze wstrząsem
anafilaktycznym i zaciskającymi mu się na szyi, lodowatymi palcami przerażenia.
Wyciągnął dłoń i sięgnął pod ręcznik, zaciskając ją wokół ciepłego ciała i czując, jak