Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фанфик » Desiderium Intimum
Desiderium Intimum - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Desiderium Intimum

Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:

HP/SS (NC-17)
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
1 ... 497 498 499 500 501 502 503 504 505 ... 508
Перейти на страницу:

Harry poczuł się tak, jakby otrzymał prosto w tchawicę cios, który na moment

pozbawił go oddechu.

I w tej samej chwili poczuł dłoń Severusa, zaciskająca mu się na ramieniu i szarpiącą

nim.

Odwrócił głowę i ujrzał zmierzającą w ich stronę sylwetkę Kingsleya.

- Ron, muszę iść. Nie mów nikomu, że mnie widziałeś. Napiszę do ciebie list -

wyszeptał pospiesznie, podnosząc się z kolan.

Ron wydawał się absolutnie zaszokowany.

- Co? Dlaczego? Dokąd chcesz iść? Wszyscy na ciebie czekają.

- Nie mam czasu. Odezwę się wkrótce - odparł szybko Harry, kiedy dłoń Severusa

złapała go za nadgarstek i pociągnęła za sobą i usłyszał cichy, zdenerwowany syk:

- Musimy iść!

- Czekaj! - zawołał za nim Ron, zrywając się na równe nogi i rozglądając wokół,

zdezorientowany rozwojem wydarzeń. - Harry, gdzie jesteś?

Harry niemal biegł, ciągnięty przez Severusa, zmierzającego pospiesznie w stronę

granicy Zakazanego Lasu. Jego serce biło tak głośno, iż miał wrażenie, jakby cały

świat dudnił mu w uszach.

Wszystko było nie tak. Chciał się tylko pożegnać, a teraz czuł się tak, jakby coś

rozdrapywało mu wnętrzności, kiedy przypominał sobie pełne nienawiści słowa Rona.

Bezszelestnie wsunęli się w cień drzew i Harry poczuł, że Severus go puszcza, aby

wypić antidotum na Eliksir Kameleona, ponieważ pozostawanie pod jego wpływem

uniemożliwiało aportację. Starał się nie patrzeć na ściągniętą gniewem twarz

mężczyzny, kiedy Severus na powrót stawał się widzialny. Bez słowa zdjął z siebie

pelerynę-niewidkę i ścisnął ją pod pachą, czekając, aż eliksir całkowicie przestanie

działać i będą mogli się aportować.

- Harry! - Drżący głos, który nagle dobiegł zza jego pleców sprawił, że po ciele

spłynął mu lodowaty dreszcz. Odwrócił się gwałtownie, widząc wyłaniającego się zza

drzewa Rona, celującego różdżką prosto w stojącego obok Harry'ego Severusa.

Musiał pobiec po ich pozostawionych w śniegu śladach... - Odsuń się od tego

zdrajcy.

Hary zareagował instynktownie, ponieważ jego umysł zalała zimna fala przerażenia,

całkowicie uniemożliwiając mu kontrolę nad swoimi działaniami. Błyskawicznie

przysunął się do Severusa, łapiąc go za rękę i przylegając do niego całym ciałem,

aby osłonić go przed możliwym atakiem. I poczuł, jak w tej samej chwili Severus

wyszarpuje swoją różdżkę, celując w Rona i sycząc przez zaciśnięte zęby:

- Opuść różdżkę, Weasley, to pozwolę ci stąd odejść o własnych siłach.

Ale Ron wydawał się w ogóle nie słyszeć jego słów. Wpatrywał się w Harry'ego z

pełnym otępiałej grozy niedowierzaniem.

- Co ty wyprawiasz, Harry? Dlaczego tu z nim jesteś? Dlaczego... - urwał, jakby

kolejne słowa nie chciały mu przejść przez gardło. - Dlaczego, do cholery, go

obejmujesz?

Harry odwrócił głowę, spoglądając na przyjaciela ponad ramieniem i mając wrażenie,

jakby coś rozdzierało mu serce na pół.

- Ron, nie mogłem ci powiedzieć, bo i tak nigdy byś nie zrozumiał. Po prostu opuść

różdżkę i pozwól nam odejść.

- Czego bym nie zrozumiał? - Ron wydawał się coraz bardziej tracić nad sobą

panowanie. - Że rzucił na ciebie jakiś urok i chce cię porwać, żeby mieć kartę

przetargową, kiedy dopadnie go Ministerstwo?!

- Nie, ty nie rozumiesz...

- To ty niczego nie, rozumiesz, Harry! On jest zdrajcą i mordercą! Zabił aurorów!

Wiesz, do czego doprowadził?

- Ron...

- Porwał Ginny i znaleźliśmy ją niemal śmiertelnie poparzoną obok ciała dyrektora!

Jego też mógł zabić! I Hermionę!

- Ron!

- Znalazłem go nad jej ciałem! Jestem pewien, że to on ją zabił! Kto wie, jakich

jeszcze zbrodni się dopuścił!

- Ron, ja nie potrafię bez niego żyć!

Słowa, które wykrzyczał Harry zawisły w powietrzu niczym zamarznięte kryształki

lodu, wypełniając przestrzeń wibrującą ciszą.

Poczuł, jak palce Severusa mocniej ściskają jego dłoń.

Twarz Rona gwałtownie się zmieniła. Stała się tak blada jak znajdujący się pod jego

stopami śnieg. I wypełniła się odrazą. Kąsającą, wykręcającą wnętrzności odrazą.

Cofnął się o dwa kroki i wycharczał:

- Nie... to niemożliwe... jak długo? Ty i on... To... - Jego oczy nagle się rozszerzyły, jakby uderzyło go coś, co przez cały czas miał na wyciągnięcie ręki, a nie potrafił

tego dostrzec. - Ten eliksir... to była prawda. Okłamywałeś mnie przez cały czas. To

do niego wymykałeś się przez ostatnie pół roku. To... to obrzydliwe! Jak mogłeś?! -

Jego twarz wykrzywiła się, jakby zjadł cytrynę i nie mógł uwierzyć w to, że może ona

komukolwiek smakować. - Postradałeś rozum?! On jest po ich stronie!!!

Harry patrzył na nieregularnie kręgi, które kreśliła w powietrzu różdżka Rona i

wiedział, że Severus nie ogłuszył go jeszcze tylko i wyłącznie z jego powodu. Sięgnął

więc po swoją własną różdżkę, odpowiadając zdecydowanym głosem:

- Nie, Ron. Severus jest po mojej stronie.

Ujrzał, jak oczy Rona wypełniają się płomiennym, nieopanowanym poczuciem zdrady

i zanim chłopak zdążył otworzyć usta, Harry błyskawicznie wyszarpnął swoją różdżkę

i wycelował.

- Expelliarmus!

Różdżka wyrwała się z ręki Rona, przeleciała kilka metrów i wpadła w krzaki.

Harry poderwał głowę i spojrzał wprost w przypatrujące mu się z uznaniem, ciemne

oczy. Poczuł ramię Severusa, przygarniające go bliżej do siebie i okrywające go

czarną peleryną, jakby mężczyzna starał się odgrodzić go od całego świata i

zamknąć w swoim. Harry słyszał dobiegający gdzieś z bliska krzyk Rona, ale

wydawał się przytłumiony, jakby dochodził zza szyby:

- Jeżeli z nim odejdziesz, to przestaniesz dla mnie istnieć! Słyszysz?! Będziesz dla

mnie martwy!

Ale Harry niemal go nie słyszał. Zamknięty w ramionach Severusa, otoczony przez

czerń, która tłumiła wszelkie dźwięki i światło, niczym ochronny kokon, z którego już

nigdy nie chciał zostać wyrwany. I pozwolił jej się pochłonąć. Pozwolił, by zabrała go

ze świata, który już go nie potrzebował i zamknęła w świecie, do którego teraz

należał.

Powietrze na ułamek sekundy wypełniło się iskrami i po chwili w miejscu, w którym

jeszcze przed chwilą stały przyciśnięte do siebie sylwetki, pozostały jedynie dwie

pary odciśniętych w śniegu stóp.

***

EPILOG

Świat za oknem zasnuwały gęste sznury korali utkanych z grubych, ciężkich kropel,

łączące ciemne, atramentowe chmury ze smaganymi ulewą krzewami i drzewami,

otaczającymi dom niemal ze wszystkich stron.

Padało nieprzerwanie od dwóch dni i Harry zaczynał się zastanawiać, czy uda mu się

jeszcze złapać ostatnie promienie słońca przed nadejściem jesieni. Obraz był już

prawie skończony. Pozostało mu jedynie wypełnić światłocienie, a do tego

potrzebował właśnie światła. Nie potrafił tego zrobić z pamięci, pomimo iż

obserwował dom wiele razy, siedząc w ogrodzie albo latając wokół niego na miotle.

Severus zaszył się w swoim laboratorium, przygotowując duże zamówienie na

eliksiry lecznicze dla kupca ze Skandynawii i Harry chętnie poszedłby mu pomóc,

aby się czymś zająć, ale po tym, jak ostatnio niemal wysadził w powietrze całą

piwnicę, wolał mu nie przeszkadzać.

Usiadł więc przy biurku, wygładzając duży kawałek pergaminu i postanawiając

odpisać na ostatni list Luny. Była jedyną osobą, z którą Harry utrzymywał kontakt od

1 ... 497 498 499 500 501 502 503 504 505 ... 508
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)