Desiderium Intimum
- Автор: Gobuss, Lindt Ariel
- Язык: польский
- Жанр: Фанфик
Электронная книга - «Desiderium Intimum». Краткое содержание книги:
Kiedy jedno zdarzenie zmienia całe Twoje życie...
Munga, zmierzających wprost do Wielkiej Sali. Kiedy ciężkie wrota otworzyły się, w
uszy Harry'ego uderzyła fala pełnych cierpienia jęków rannych, ale Severus
natychmiast pociągnął go dalej, wprost ku schodom prowadzącym do lochów.
Harry szedł za nim całkowicie oszołomiony. Wszystko wydawało się... wydawało
się... takie inne. Zamek, który zawsze tętnił życiem, którego sklepienia wypełniał
gwar rozmów, śmiechy i tupot setek stóp... teraz był pogrążony w ciemnościach i
ciszy. Opustoszały. Młodsi uczniowie zostali najprawdopodobniej wsadzeni w
Hogwart Ekspress i wysłani do domów, aby nie oglądać pokłosia tej okrutnej wojny.
Zamek, który przez tyle lat był jego domem... teraz stawał się wspomnieniem i Harry
wciąż nie mógł uwierzyć, że już nigdy go nie zobaczy. Że to ostatni raz. Ostatni raz
przemierza te znajome korytarze i spogląda na płonące na ścianach pochodnie, na
mijane po drodze drzwi do schowków, na kamienne, emanujące wilgotnym chłodem
posadzki... na te potężne, drewniane drzwi, które tyle razy otwierały się pod jego
dotykiem i które za każdym razem przekraczał z tym samym niecierpliwym
oczekiwaniem oraz szaleńczo bijącym sercem.
Gabinet Severusa pogrążony był w całkowitych ciemnościach. Mężczyzna zapalił
różdżką kilka świec i odwrócił się do Harry'ego, wręczając mu mapę.
- Obserwuj wszystkie okoliczne korytarze i powiadom mnie od razu, jeżeli tylko kogoś
zauważysz - rozkazał, po czym odwrócił się do niego plecami i skierował różdżkę na
wypełnione eliksirami i różnorodnymi składnikami półki, wypowiadając długą i
skomplikowaną inkantację i dopiero po chwili Harry zrozumiał, że Snape zdejmuje z
nich wszystkie czary ochronne. Następnie podszedł do swojego biurka i przez chwilę
przeszukiwał szuflady. W końcu wyciągnął z jednej z nich torbę, która wyglądała
zupełnie jak ta, której Harry używał do noszenia książek na lekcje, ale była nieco
mniejsza. Severus rzucił na nią jakieś zaklęcie, a następnie podniósł swoją różdżkę,
rozglądając się po gabinecie. Wystarczyło jedno machnięcie i Harry zobaczył jak
większość fiolek i słoików ląduje w torbie. Kolejne machnięcie i wszystkie szuflady w
biurku otworzyły się, a ich zawartość również wyładowała w torbie.
- Za mną - powiedział Severus i ruszył do swoich komnat. Harry przełknął ślinę i
podążył za nim, co jakiś czas zerkając na mapę. Zobaczył, że Severus kieruje się do
swojego barku. Sięgnął po butelkę whisky i bez słowa wychylił dwie szklanki, a
następnie wcisnął zaskoczonemu Harry'emu karafkę z zimną wodą oraz szklankę i
rozkazał: - Pij.
Och, woda chyba jeszcze nigdy nie wydała mu się tak cudownie orzeźwiająca. Harry
wypił duszkiem trzy szklanki, a w tym czasie Severus zapakował do torby swoje
drogocenne książki, po czym otworzył przejście do laboratorium i machnął różdżką.
Wszystkie kociołki, moździerze, księgi i prezenty od Harry'ego również znalazły się w
torbie, a następnie rzeczy Severusa z sypialni.
Harry podejrzewał, że zaklęcie, którego użył Severus działa podobnie jak namiot, w
którym mieszkali podczas Mistrzostw Świata w Quidditchu, ale nie chciał teraz
zawracać mu głowy pytaniami i po prostu stał bez słowa na środku salonu, wpatrując
się w dwa fotele i wygaszony kominek. I mając wrażenie, że z każdą chwilą jego
serce wypełnia się coraz bardziej nieprzyjemnym chłodem.
- Lubiłem tu przychodzić - powiedział cicho. Poczuł na sobie twarde spojrzenie
Severusa. - Czy tam, dokąd idziemy, też będzie kominek?
- Jeżeli tylko zechcesz, to możemy mieć nawet dziesięć kominków. Ale
podejrzewam, że ten konkretny ciężko byłoby zapakować i zabrać ze sobą.
Harry puścił mimo uszu tę kąśliwą uwagę i odparł:
- Nie potrzebuję dziesięciu. Wystarczy mi jeden. I... chciałbym też dwa fotele. Takie
same jak te.
Na wargi Severusa wypłynął ten cudowny, krzywy uśmiech, którego Harry myślał, że
już nigdy nie zobaczy.
- Jeszcze nawet nie zamieszkaliśmy ze sobą, a już stawiasz warunki? - zapytał
kpiąco.
Przez ułamek sekundy Harry poczuł się tak, jakby znowu był na szlabanie. Jakby
żadna z tych strasznych rzeczy się nie wydarzyła... Jakby Hermiona wciąż jeszcze
żyła... jakby...
Złapał się za żołądek i zgiął się wpół, zaciskając powieki i walcząc z silnymi
zawrotami głowy i uczuciem, jakby coś próbowało się z niego wyrwać. Wydrapać
sobie drogę z głębin jego umysłu, zalewając jego oczy krwią i obrazami, które raniły
bardziej niż wbity prosto w serce sztylet.
Nagini, otwierająca paszczę i pożerająca kobietę, która wciąż jeszcze żyła i
wiedziała, co się z nią dzieje... przerażający, zdarty krzyk, kiedy jej głowa została
połknięta przez węża, pochłaniającego ją coraz głębiej i głębiej...
I ta kąsająca wnętrzności, skręcająca pewność, że to on do tego doprowadził. I po
prostu przyglądał się temu z rozgrzewającą go od środka satysfakcją,
zafascynowany spektaklem, czując wlewający mu się do ust, gorzki brud ciężkich,
czarnych jak smoła wyrzutów sumienia.
Nie mógł oddychać. Nic już nie widział. Nie powinien w ogóle istnieć, po tym
wszystkim, co zrobił. Nie powinien...
- Potter! Natychmiast do mnie wracaj!
Poczuł, jak coś... znajomy umysł... rozgarnia smołę na boki, docierając do niego i
wyciągając go na powierzchnię.
Światło pojawiło się tak nagle, iż przez chwilę nic nie widział. Nie miał pojęcia, co się dzieje. Był zbyt przerażony, by przestać się szamotać, próbując nie utonąć i dopiero,
kiedy otoczyły go czyjeś ramiona, zamykając w żelaznym uścisku i nie pozwalając
mu się poruszyć, z powodzi światła wyłoniła się twarz Severusa i płuca Harry'ego
otworzyły się pod naporem wdzierającego się do nich powietrza.
- Nie pozwól im mnie zabrać - wydyszał, czując, jak po jego drżącym z wysiłku ciele
spływają krople potu. Czuł się brudny. Czuł ich krew oblepiającą jego ciało. Czuł ją
wewnątrz siebie. - Wyrwij to ze mnie! - Wyswobodził jedną rękę i zacisnął ją we
włosach Severusa, szarpnięciem przyciągając do siebie jego głowę i wpijając się
wargami w jego usta. Całe jego ciało trzęsło się niekontrolowanie, jakby doznał
wstrząsu anafilaktycznego, kiedy wgryzał się w te cienkie usta, smagając językiem
ich wnętrze i czując, jak rozrastające się w nim uczucie ciepła wypłukuje z niego
brud.
Kiedy w końcu oderwał wargi, był tak oszołomiony, iż przez chwilę nie miał pojęcia,
co się wydarzyło. Widział nad sobą jedynie lśniące, czarne oczy i wpółotwarte,
zaczerwienione usta, owiewające mu twarz parzącym oddechem.
- Nigdy mi ciebie nie zabiorą - wyszeptał ochryple Severus. - Wyrwę cię z
najgłębszych ciemności. Spędziłem w nich całe życie. Nigdy nie pozwolę ci się w
nich zgubić. Zrozumiałeś? - Severus potrząsnął nim, jakby pragnął by te słowa na
zawsze wyryły się Harry'emu w umyśle. - Nigdy!
Harry szeroko otwartymi oczami wpatrywał się w obsydianowe oczy naprzeciw.
Emanujący z nich żar przeniknął w niego, całkowicie oczyszczając go z krwi i brudu.
Znowu był tylko Harrym.
- Severusie... - wyszeptał, nawet nie próbując zapanować nad rozlewającym mu się
w żyłach, odprężającym ciepłem. - Gdybym cię nie znał, to pomyślałbym, że właśnie
przyrzekłeś mi miłość aż po grób.