Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Meduza: Tygrys w opałach [Medusa: A Tiger by the Tail - pl]
Meduza: Tygrys w opałach [Medusa: A Tiger by the Tail - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Meduza: Tygrys w opałach [Medusa: A Tiger by the Tail - pl]

Электронная книга - «Meduza: Tygrys w opałach [Medusa: A Tiger by the Tail - pl]». Краткое содержание книги:

Umysły czterech kryminalistów zastąpiony umysłem najlepszego agenta Konfederacji. Agenci wysłani na Lilith, Cerbera i Charona odnieśli sukces. Wyrafinowany plan Konfederacji zaczął przynosić efekty.
Tarin Bul wylądował na Meduzie.
Na tej mroźnej planecie szybko dołączył do miejscowych konspiratorów, którzy zamierzali obalić znienawidzonego Lorda Talanta Ypsira; cel buntowników doskonale mu odpowiadał. Jednak połączenie, jakie stanowili obcy i tajna moc Ypsira, okazała się ponad jego siły.
Do akcji wkroczył Agent Bez Imienia, nadzorujący wszystkich czterech wysłaninników. Był zmuszony wykazać się swoimi nadzwyczajnymi umiejętnościami, gdyż wszystko sprzysięgło się przeciw niemu.
W czwartej ostatniej księdze ekscytującej tetralogii Jack Chalker doprowadza do dramatycznego zakończenia epicką konfrontację pomiędzy potężną Konfederacją a małymi — ale równie potężnymi — światami Rombu Wardena.
1 ... 43 44 45 46 47 48 49 50 51 ... 94
Перейти на страницу:

— Z nas?

— No tak. Jest nas czworo. To dotyczy całej naszej czwórki.

— Nie.

Byłem trochę zaskoczony i zły.

— A niby dlaczego nie? Proszę mi podać chociaż jeden sensowny powód!

— Podam dwa. Twoja żona Angi jest w czwartym miesiącu ciąży, a twoja żona Bura w trzecim. Muszą pozostać tutaj aż do rozwiązania.

— A niech to wszyscy diabli! — zawołałem autentycznie zaskoczony i wstrząśnięty. — Nie przyszło mi to do głowy. Naprawdę nie przyszło. — Mimo mojego tak już długiego pobytu na Meduzie idea naturalnych narodzin, w przeciwieństwie do naukowo kontrolowanych narodzin w laboratorium, po prostu nie pojawiła się jeszcze w mym umyśle. — Ale dlaczego mi tego nie powiedziały?

— Nie chciały, byś o tym wiedział tak długo, jak długo zdecydowany jesteś wypełnić swą misję zabójcy. Na tym etapie ciąża jest u nas zresztą znacznie mniej widoczna niż u normalnych ludzi; nie wywołuje ona również żadnych negatywnych objawów tak typowych dla tego okresu. — Zamilkła na chwilę. — Miały zamiar ci powiedzieć, ale je powstrzymałam. Teraz jednak już wiesz i sam musisz podjąć decyzję. Udać się do Góry Boga czy pozostać na miejscu i wychowywać swe dzieci razem z tymi, które cię kochają.

Myśli pędziły w mej głowie jak szalone; odczuwałem złość i czułem się także nieco dotknięty faktem, że nie powiedziały mi o tym od razu… a przecież zachowywały się ostatnio trochę dziwnie, co ja zupełnie zlekceważyłem.

— A co z Ching? — spytałem. — Jeśli te dwie są brzemienne, to ona zapewne też jest w ciąży. Kochaliśmy się ze sobą o wiele dłużej.

— Z tego, co wiemy, nie jest, jednakże na Meduzie ciąża musi być całkiem zaawansowana, by można było mieć całkowitą pewność. Sądzimy, że ona jest zdecydowana ci towarzyszyć, gdziekolwiek pójdziesz, zdecydowana jest robić to, co ty, niezależnie od skutków; ciąża mogłaby jej w tym przeszkodzić. Na Meduzie zdecydowane nastawienie, by nie zajść w ciążę, jest wystarczającym powodem, by do poczęcia nie doszło.

Zastanawiałem się nad jej słowami, usiłując zdecydować, czy ta nowa sytuacja może rzeczywiście wpłynąć na moje dalsze postępowanie. Okazało się, że niewątpliwie tak, chociaż uważałem jednocześnie, że jestem odpowiedzialny za coś więcej niż tylko za rodzinę. Cóż dobrego mogło bowiem wyniknąć z pozostania tutaj i posiadania gromadki dzieci, kiedy pewnego dnia mógłbym ujrzeć na niebie zbliżający się niszczyciel Konfederacji, gotowy do wymazania nas i naszej przyszłości? Pomyślałem sobie, że taka właśnie perspektywa czyni sprawę znalezienia środków, które pozwoliłyby mi dopaść Talanta Ypsira, jeszcze bardziej pilną, jeszcze bardziej naglącą.

A może tylko sam się oszukiwałem?

— Ile czasu zajmie mi dotarcie do góry? — spytałem.

— Siedem tygodni… Ona leży na północnym wschodzie. Czternaście tygodni w obie strony. Zdążyłbym wrócić przed rozwiązaniem Angi.

— Broń?

— Czy potrafisz władać mieczem?

O mało nie wybuchłem śmiechem. To niezły dowcip, jeśli się uwzględni przeszłość Tarina Bulą. Ale ja przecież nie byłem Tarinem Bulem. — Uprawiałem szermierkę — odpowiedziałem. — Ale nie za pomocą mieczów.

— To jedyna broń jakiej możemy ci dostarczyć. Nie mamy ani pistoletów, ani strzelb. Miecze są domowej roboty, wykonane ze stopu różnych niepotrzebnych metalowych przedmiotów, które tu i ówdzie znajdujemy.

— Poradzę sobie — zapewniałem ją. Byłem pewien, że potrafię posługiwać się każdą bronią, a tu miałem przed sobą jeszcze kilka dodatkowych tygodni na ćwiczenia. — A Ching?

— Jesteś pewien, że pójdzie z tobą?

— Ty przecież jesteś tego pewna — zauważyłem. Roześmiała się.

— Tak, jestem. Może jednak robić to, co zechce lub co jej bardziej odpowiada. Pójdziecie z niewielką grupą autentycznych pielgrzymów, wśród których znajdzie się jeden czy dwu wątpiących; takich, co to muszą przekonać się na własne oczy, i będą w niej doświadczeni oszczepnicy i łucznicy.

— A te… demony. Jak one wyglądają?

— Bardzo trudno je opisać. Aby dotrzeć do Góry, musicie przekroczyć wiecznie zamarzniętą zatoczkę. Nie ma praktycznie żadnej innej drogi. A one tam mieszkają, w tych wodach pod lodem. I potrafią skruszyć lód, i wciągnąć ofiarę do wody. Ich macki są nieustępliwe, a na szczycie głowy mają ogromne paszcze. Są przerażające i śmiertelnie niebezpieczne, ale unikają, jak tylko mogą, ewentualnego zranienia. Kiedy sieje zrani, wycofują się. Trudno jest jednak zrobić im krzywdę przez te ich zbroje.

— Mają skorupę? — Zmarszczyłem brwi.

— Nie. Zbroję. Noszą jakieś twarde zbroje, odporne na naszą broń. Dlatego należy mierzyć w macki, w oczy i w paszczę. To jedyny sposób.

Zbroja? Na stworzeniu żyjącym w lodowatym oceanie? A może twardy skafander, który robi wrażenie zbroi, być może…

W tym momencie wiedziałem już, że dokonałem wyboru. Musiałem tam iść. Takiemu wyzwaniu nie mogłem się oprzeć, chyba że myliłem się całkowicie i absolutnie.

Spodziewałem się tam bowiem spotkać tych naszych przeklętych i nieuchwytnych obcych… I dowiedzieć się, cóż takiego oni tam wyprawiali, że aż przyczyniło się to do powstania nowej religii.

Rozdział dziesiąty

BOGINI MEDUZA

— Czemu się tak wściekasz? — pytała mnie Bura. — Przecież to ty odchodzisz.

— Mogłabyś przynajmniej starać się mnie od tego odwieść — rzuciłem ostro.

Angi spojrzała mi prosto w oczy.

— A czy to by coś zmieniło? Nie poszedłbyś, gdybyśmy płakały i błagały?

Westchnąłem.

— Pewnie bym poszedł. Muszę iść.

— I my to rozumiemy — powiedziała Bura. — Nie podoba nam się to, ale przecież dobrze cię znamy. Jest w tobie coś; coś, co cię gryzie, co nie zniknie tak po prostu. Tyle że… — Zamilkła i odwróciła się. Podszedłem i położyłem dłoń na jej ramieniu.

— Wiem. Dzieci, które mają się urodzić. Nie macie pojęcia, jak podle się czuję, że muszę was teraz opuścić… ale jeśli dopisze mi szczęście, będę z powrotem za czternaście tygodni. Gdyby to miało dłużej potrwać, poczekałbym raczej do rozwiązania. Wiecie, że to prawda.

— Pewnie byś i poczekał — zgodziła się Angi. — I powoli, z dnia na dzień, bardziej byś wariował. Ty o tym wiesz i my o tym wiemy. Tak więc… idź. Ale… wróć do nas, Tari.

Przyznaję, że sam poczułem się nieco przygnębiony. Uściskałem i ucałowałem obie, potem uściskałem też i pocałowałem Ching. Następnie zwróciłem się do mojej pierwszej partnerki:

— Wolałbym, żebyś jednak ze mną nie szła. Będziesz tu im potrzebna. Szczególnie kiedy…

— Pójdę tam, gdzie ty idziesz — powiedziała. — Nie zamierzam siedzieć tutaj, i dobrze o tym wiesz.

— Wobec tego, zgoda — westchnąłem. — Ruszajmy więc. Wyszliśmy na zewnątrz, gdzie zbierała się cała nasza grupa. Ze mną i z Ching było nas czternaścioro, a prowadzić nas miała doświadczona znawczyni terenów północnych o imieniu Hono. Podobnie jak pozostali, urodziła się na tym pustkowiu. Ludzie z Wolnych Plemion używali zazwyczaj jednego imienia, o ile tylko nie powodowało to nieporozumień. Od kilku już dni prowadziliśmy ćwiczenia w grupie i muszę przyznać, że Ching miała lepszą rękę do oszczepu i łuku niż ja sam. Jednakże wykorzystując siłę swych mięśni i umiejętności szermiercze, potrafiłem bardzo skutecznie walczyć mieczem. Była to broń do stosowania tylko na bliską odległość i w związku z tym odczuwałem boleśnie brak tych strzelb laserowych, które tkwiły teraz gdzieś na dnie tamtego odstojnika.

1 ... 43 44 45 46 47 48 49 50 51 ... 94
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)