Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Meduza: Tygrys w opałach [Medusa: A Tiger by the Tail - pl]
Meduza: Tygrys w opałach [Medusa: A Tiger by the Tail - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Meduza: Tygrys w opałach [Medusa: A Tiger by the Tail - pl]

Электронная книга - «Meduza: Tygrys w opałach [Medusa: A Tiger by the Tail - pl]». Краткое содержание книги:

Umysły czterech kryminalistów zastąpiony umysłem najlepszego agenta Konfederacji. Agenci wysłani na Lilith, Cerbera i Charona odnieśli sukces. Wyrafinowany plan Konfederacji zaczął przynosić efekty.
Tarin Bul wylądował na Meduzie.
Na tej mroźnej planecie szybko dołączył do miejscowych konspiratorów, którzy zamierzali obalić znienawidzonego Lorda Talanta Ypsira; cel buntowników doskonale mu odpowiadał. Jednak połączenie, jakie stanowili obcy i tajna moc Ypsira, okazała się ponad jego siły.
Do akcji wkroczył Agent Bez Imienia, nadzorujący wszystkich czterech wysłaninników. Był zmuszony wykazać się swoimi nadzwyczajnymi umiejętnościami, gdyż wszystko sprzysięgło się przeciw niemu.
W czwartej ostatniej księdze ekscytującej tetralogii Jack Chalker doprowadza do dramatycznego zakończenia epicką konfrontację pomiędzy potężną Konfederacją a małymi — ale równie potężnymi — światami Rombu Wardena.
1 ... 41 42 43 44 45 46 47 48 49 ... 94
Перейти на страницу:

— Wsiadajcie… wszyscy — rozkazała.

Popatrzyłem na swoją trójkę i zrobiłem to, co nam poleciła. I tak nie było sensu naciskać teraz na Starszych, a czas był mi raczej potrzebny na uzyskanie tych informacji, których szukałem.

Płynęliśmy z prądem, wobec czego nasza przewodniczka umocowała wiosła i pozwoliła, by niosła nas rzeka. Opuściliśmy jaskinię, pokonaliśmy dość ostry zakręt i zbliżyliśmy się do pomostu, nie zatrzymując się. Minęliśmy kilka nadających się do lądowania miejsc, gdzie w obydwu kierunkach odchodziły tunele, nim dotarliśmy do tego, do którego wydawała się zmierzać nasza przewodniczka. Tam wyskoczyła z łódki, przywiązała ją kawałkiem powroza i pomogła nam wyjść na skałę. Poprowadzono nas następnie wąziutką jaskinią, która robiła wrażenie niemal naturalnej, ale która kończyła się obszerną komorą. Przy blasku pochodni widać było podłogę pokrytą grubo czymś, co przypominało słomę, kilka prymitywnych, ręcznie wykonanych krzeseł, małe biurko, bez żadnych materiałów piśmiennych, i praktycznie nic więcej. Był tam natomiast bardzo prosty system wodociągowo — kanalizacyjny; ze skalnej szczeliny wypływał niewielki strumyczek i płynął kanalikami do czegoś w rodzaju koryta. Strumyk był bardzo wartki i znikał w szczelinie na drugim końcu pomieszczenia. Tuż przed jego wylotem znajdowała się prymitywna toaleta.

— Woda jest słodka i czysta — wyjaśniała nasza przewodniczka. — Prąd jest wystarczająco silny, by zabrać ze sobą błyskawicznie wszelkie nieczystości. Wkrótce przyniosą wam jedzenie i będziecie je otrzymywać regularnie. Proszę tu pozostać tak długo, dopóki Starsi nie zadecydują o waszym losie. Nie zalecamy kąpieli w rzece. Kończy się ona bowiem wodospadem spadającym na skały z wysokości przekraczającej czterdzieści metrów.

Po tych słowach odwróciła się i wyszła.

Bura patrzyła przez chwilę za wychodzącą, po czym zwróciła się do mnie.

— Domyślam się, że jesteśmy teraz więźniami.

— Na to wygląda — przyznałem. — Ci ludzie wiedzą jednak to, czego ja się chcę dowiedzieć. I możliwe, że mają rację. Być może nie będziemy w stanie przeprowadzić tej naszej rewolucji. Mimo wszystko chcę się dowiedzieć, w jaki sposób mógłbym zmieniać swój kształt w zależności od potrzeby. Niezależnie bowiem od tego, czy uda nam się stworzyć armię, czy też nie, ta wiedza na pewno poszerzy nasze możliwości.

Ching rozglądała się wokół i kręciła głową. — Czułam, że powinniśmy byli zostać w lesie. Będą nas tu trzymać tak długo, aż się zestarzejemy tak jak oni. Podszedłem do niej, przytuliłem ją i pocałowałem.

— Nie, nie zrobią tego. W tej chwili nie wiedzą nawet, co z nami uczynić. Dajmy im nieco czasu. Nie sądzę, by chcieli być tacy jak ci z SM i z miasta, a takimi właśnie byliby, gdyby nas zabili. Poza tym — dodałem, puszczając do niej oko — czymże jest to miejsce dla tych, którym udało się umknąć z kanałów w Rochande?

Bardzo szybko okazało się, że obawy Ching były całkowicie nieuzasadnione. Chociaż faktycznie byliśmy więźniami, to jednak nie marnowaliśmy czasu w jakimś zatęchłym lochu, ale spędzaliśmy go na bardzo pożytecznej edukacji. I pożywienie było niezłe, mięso jakiegoś ssaka przypominające smakiem rybę, jako danie główne, do tego zaś dodatki ze świeżych owoców i smacznych, jadalnych liści. Niewielki generator, wyprodukowany w dawnych czasach, ciągle działał i dostarczał energii mieszczącej się wewnątrz góry uprawie hydroponicznej. Nie mieliśmy pojęcia, co jeszcze mógł zasilać.

Odwiedzali nas regularnie bardzo różni ludzie, którzy posiadali ogromną wiedzę na temat Meduzy, jej historii i zwyczajów; przynosili oni ze sobą oprawne w twarde okładki wydruki komputerowe z danymi, do których obywatele miast nie mieli żadnego dostępu, nie wspominając o spisanych ręcznie, ogromnym nakładem pracy, kronikach dzikich, przepraszam — Wolnych Plemion.

Pierwszym władcą Meduzy, który odciął tutejsze społeczeństwo od świata zewnętrznego, był eks — admirał marynarki, niejaki Kasikian. Przeprowadził on nieudany, i całkowicie przemilczany później, zamach na Dowództwo Systemów Militarnych. Zawodowy wojskowy, miłośnik dyscypliny, ten przedstawiciel światów cywilizowanych, urodzony i wychowany do przewodzenia, objął rządy na Meduzie. Zaczął skromnie od zorganizowania niewielkiej floty frachtowców. Z czasem skupił wokół siebie grupę byłych wojskowych, a także innych niezadowolonych, i tym razem zamach stanu się powiódł. Po okresie konsolidacji swej władzy Lord Kasikian zaczai organizować społeczeństwo meduzyjskie na wzór struktur wojskowych, włącznie ze stopniami wojskowymi i wojskową hierarchią. Niezależnie od swych przekonań politycznych, był bez wątpienia sprawnym organizatorem; to on zmodernizował i rozwinął przemysł meduzyjski i to on wybudował stacje kosmiczne, które krążyły teraz wokół czterech światów Rombu Wardena. Jak na ironię, jego działania wywarły największy skutek na Cerberze, który z prymitywnego, pokrytego wodą świata zamienił się w przemysłowego giganta, importującego to, co produkowała Meduza, i przerabiającego te produkty na wszystko, czego potrzebował cały Romb.

Jednakże po dwóch próbach zamachu stanu, wymierzonych bezpośrednio w jego przywództwo, Kasikian ulegał coraz większej paranoi i właśnie przez te jego lęki na bazie cerberyjskich komputerów powstał pierwotny system monitorowania. Społeczeństwo zostało zorganizowane w jeszcze bardziej sztywnych strukturach i podlegało kontroli na sposób wojskowy. W ostatnim geście, kiedy uświadomił sobie, że nigdy nie osiągnie kontroli totalnej nad ludźmi, o ile nie zostaną oni zamknięci w miastach, zarządził pogrom. Ci, którzy przybyli do miast, a nie pogodzili się całkowicie z jego systemem i z jego rządami, mieli być w sposób bezwzględny zlikwidowani.

Starsi wyjaśnili, że niecały tysiąc przeżył tę krwawą łaźnię; większość uciekła do kilku kluczowych, przygotowanych wcześniej miejsc, takich jak to, w którym się znajdujemy, miejsc, które zostały wykreślone z wszelkich rejestrów i które dla kogoś z zewnątrz wydają się nowo powstałymi, małymi i prymitywnymi enklawami. Mimo to Kasikian bez litości rozkazał ścigać tę garstkę uciekinierów, nie zważając na koszty, i ogarnięty był taką obsesją na ich punkcie, że stał się mniej czujny. Pewien młody oficer, który był adiutantem jednego ze współpracowników admirała, dopadł go i zabił, kiedy ten odpoczywał w swojej luksusowo urządzonej kwaterze głównej.

Jednakże ów młody oficer, którym kierował przecież idealizm i wstręt do rozlewu krwi, sam wkrótce począł rozprawiać się krwawo z tymi, którzy należeli do pięciu najwyższych kategorii w rządzie admirała. W momencie, kiedy Tolakah, nowy Lord Diamentu poczuł się bezpieczny, jego ręce były już tak samo unurzane we krwi, jak ręce admirała… I nie tylko opanowała go paranoja podobna do tej, która była udziałem jego poprzednika, ale owładnęła nim przemożna żądza władzy. Inni Lordowie, szczególnie władca planety Cerber, wykorzystali tę paranoję i żądzę władzy dla własnych celów. Potrzebne im było to, co produkowała Meduza, i system tam panujący bardzo im odpowiadał.

System monitorowania jednakże nie zadowalał Tolakaha. I jemu, i jego ludziom udało się bowiem go obejść, co świadczyło, że jest on zawodny. Dlatego też radowało go pozyskanie Talanta Ypsira, eksperta od administracji, którego poglądy na organizację społeczeństwa były bliskie jego własnym. Korzystając z pomocy komputerowego specjalisty z Cerbera, Ypsir pozatykał wszelkie nieszczelności systemu i stworzył niemal całkowicie odizolowane społeczeństwo… Jednak nie dla Tolakaha. Tolakah został pozbawiony głowy osobiście przez Ypsira, kiedy specjalista od administracji pokazywał mu komputer główny, znajdujący się na orbitującej wokół Meduzy stacji kosmicznej. Działo się to prawdopodobnie za wiedzą i przyzwoleniem pozostałych Lordów, którzy nie darzyli zaufaniem nieobliczalnego Tolakaha i woleli na jego stanowisku kogoś, kto wiedział, iż jest równie skorumpowany jak oni, i komu sprawiało to satysfakcję.

1 ... 41 42 43 44 45 46 47 48 49 ... 94
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)